Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 'Wpadka Komorowski' Kategorie


Panie Prezydencie oburz sie Pan święcie!

Wysłane przez: admin w dniu: 24/01/2012

Znajomy przesłał mi maila następującej treści: „ Pan rzecznik Graś mówiąc, że rządowy serwer został zablokowany z powodu wielkiego zainteresowania treściami tam zawartymi, ma tak samo rację jak wyimaginowany rzecznik Polskiej Izby Turystyki, który - hipotetycznie - oświadczył, że we wrześniu 1939 roku polska oferta wypoczynkowa została zablokowana z powodu nadzwyczajnego zainteresowania turystyką ze strony Wehrmachtu”

Skrzywiłem twarz w nerwowym uśmiechu, by za chwilę - na poważnie - zajść w głowę nad pierwszym miesiącem 2012 roku.

A Rok Ów zaczął się spektakularnie, tak jakby Najwyższy postanowił urządzić Polakom festiwal filmu burleskowego na żywo.

Mamy 23 stycznia, a już pan premier Donald Tusk zdążył (eksponując wdzięcznie słynna twardą szczękę) ogłosić, że jego minister Sikorski jest ni mniej ni więcej tylko cymbałem, bowiem teraz to musimy powstrzymywać Niemcy.

Niezwykły sukces polskiej prezydencji okazał się szczególnym sukcesem panów Wojewódzkiego i Materny (było nie było Polaków), bo ci przynajmniej kaskę za modernistycznie purnonsensowy koncert inauguracyjny do piersi przytulili.

Pan minister Jan Vincent oznajmił, że w ekonomii tak naprawdę niewiele znaczą takie terminy jak „inflacja”, „deflacja”, a liczy się jedynie swobodna “wariacja” – nie na własny koszt naturalnie.

Pan pułkownik Przybył, z oblicza wrażliwy jak Marcel Proust, prężny jak polska marynarka i ofiarny jak prywatna kieszeń Jerzego Owsiaka, popełnić raczył samobójstwo, wróć! - uczynił skuteczny zamach na własne dziąsło deklamując przy tym coś o honorze oficera – co, jak się okazało, z honorem miało tyle wspólnego co poezja Lopeza Mausere ze strofami Rilkego. Gdzies koło siebie, na pólce leżały…

Do tego mamy jeszcze doskonałe relacje niezależnych Mediów Głównych z Budapesztu i Moskwy, tu szczególnie TVN wynalazł metodę aproksymacji Tomcia Palucha polegająca na tym, że jeśli widzimy manifestanta manifestującego przeciwko Orbanowi to w istocie widzimy tysiąc manifestantów, gdy zaś manifestanci mają czelność pokrzykiwać przeciwko Władymirowi Władymirowiczowi Putinowi, to zauważamy kogoś dopiero wtedy gdy nie ma gdzie skierować obiektywu kamery bo zewsząd wyłażą tłumy – wtedy, wg szkoły TVN, mówimy że co prawda manifestacje w Kraju Zaprzyjaźnionym maja miejsce, ale są nie tylko nie na miejscu, ale cóż to w ogóle za manifestacje. (…)

Do tego jeszcze raport MAK okazał się tyle wart co telewizor „Junost” i Zaporożec po odcinku specjalnym.

Panie Prezydencie niech Pan wprowadzi jak najszybciej ten stan wyjątkowy, bo jak się jakiemuś zastępowi skautów piwnych z Boliwii zachce opanować stolycę i siedzibą TVP zawładnąć, to jeszcze przyjdzie nam po hiszpańsku bałakać i Bolivara z Chavezem opłakiwać, o Evo Moralesie nie wspominając !

Styczeń się jeszcze nie skończył a tu, aż strach pomyśleć co przyniesie nam o Rok Ów, jeśli Prezydent nie wstrzyma słońca i nie poruszy ziemi, jak ma w zwyczaju, dla dobra kraju, co rano czynić w namaszczeniu, przy goleniu, gdy goleń powabna małżonki patriotki jeszcze z pościeli wystaje. (Witold Gadowski)

Kategoria: Media (po)mogą, Nasze mordy kochane, Wpadka Komorowski | 1 Komentarz

Z PRL do kapituły Komorowskiego

Wysłane przez: admin w dniu: 20/05/2011

Współwłaściciel Grupy ITI Mariusz Walter i dziennikarz ekonomiczny TVP Tadeusz Mosz zostali powołani przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w skład Kapituły Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP - poinformował portal wirtualnemedia.pl. W latach 80. Walter i jego “koncepcje propagandowe” był chwalony przez samego Jerzego Urbana, a Tadeusz Mosz był specem od gospodarki w komunistycznej telewizji.

“Nadaje się na głównego konsultanta, jakiegoś szefa programowania, szefa realizacji programów radiowych i TV – jednym słowem nie kierownika działu propagandy, lecz główną siłę koncepcyjno-fachową. Najzdolniejszy w ogóle redaktor telewizyjny w Polsce, organizator i koncepcjonista. Przedstawia tow. Rakowskiemu i mnie sporo interesujących koncepcji ogólnopolitycznych i propagandowych” - tak pisał w 1983 r. Jerzy Urban do gen. Czesława Kiszczaka, zachwalając towarzysza Mariusza Waltera, członka PZPR od 1967 r. Zespół, na którego czele miał stanąć Walter, miał poprawić wizerunek Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej w społeczeństwie. Na jego powstanie ostatecznie nie zgodził się Czesław Kiszczak.

Innym specjalistą Komorowskiego od ekonomii jest Tadeusz Mosz, którego jeden z występów w latach 80. możemy obejrzeć poniżej. Mosz zaczął pracę w TVP w 1980 r., pracę kontynuował w stanie wojennym. “Byłem początkującym dziennikarzem i stan wojenny zastał mnie w Telewizji Polskiej. Nie miałem jeszcze wtedy konkretnej historii zawodowej, trudno więc było mnie nie zweryfikować” - mówił w wywiadzie dla “Press”.

Spośród osób związanych z mediami w składzie Kapituły znaleźli się także: Jerzy Sikora (prezes stacji TV Biznes, należącej do Telewizji Polsat), Paweł Jabłoński (zastępca redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”), Paweł Ławiński (zastępca redaktor naczelnego “Gazety Wyborczej”) i Marcin Piasecki (zastępca redaktora naczelnego “Dziennika Gazety Prawnej”) - czytamy na portalu wirtualnemedia.pl.

Nagroda Gospodarcza Prezydenta RP jest formą uhonorowania i promocji najlepszych polskich firm oraz instytucji badawczych prowadzących rynkową działalność gospodarczą. Przyznawana była w przeszłości w latach 1998-2005, gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski. (niezalezna.pl)

Kategoria: Media (po)mogą, Wpadka Komorowski | 1 Komentarz

Anna Komorowska sprowadza komików by zabawiali jej męża

Wysłane przez: admin w dniu: 18/05/2011

Jeśli w Belwederze huczy od śmiechu, to wcale nie oznacza, że prezydent palnął kolejną gafę. To małżonka Bronisława Komorowskiego, Anna dba, by mąż mógł się pośmiać nie tylko z siebie.

Średnio raz w miesiącu sprowadza mu kabareciarzy. Na występy mogą wejść tylko zaufani ludzie. Para prezydencka sama decyduje, kto zasiądzie na widowni.

Anna Komorowska to złota kobieta i wspaniała żona. Ostatnio postanowiła zadbać o dobry nastrój męża i wpadła na pomysł zapraszania do Belwederu kabaretów oraz zespołów muzycznych – podało TVP Info. Kabareciarze uważają jednak na to co mówią. Jak do tej pory nie zdarzyło im się żartować z polityków, czy, nie daj Boże, z samego prezydenta.

Uruchomienie sceny w Belwederze jest ponoć nawiązaniem do tradycji przedwojennych. Ale te przedstawienia mogą zobaczyć tylko wybrani. Pierwsza Dama starannie dobiera widownię i wysyła zaproszenia jedynie zaufanym osobom. Jedną z nich była Katarzyna Piekarska z SLD. – Sam pomysł przedstawień w Belwederze jest bardzo interesujący. Było mi bardzo miło, że mogłam uczestniczyć w jednym ze spektakli – powiedziała wiceszefowa Sojuszu.

Jednym z artystów, którzy wystąpili już przed głową państwa był Marian Opania (68 l.). – O organizacji przedstawień przez panią Annę Komorowską dowiedziałem się przypadkiem podczas małego spotkania w ambasadzie Francji. Pani prezydentowa powiedziała mi, że bardzo lubi jak śpiewam i zaprosiła mnie. Oczywiście zgodziłem się na występ i było mi bardzo miło. Poznałem Panią prezydentową i samego prezydenta – powiedział artysta. Podkreśla, że są to osoby “bardzo miłe, gościnne i ciepłe”. (fakt.pl)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 8

Komorowski droższy niż brytyjska królowa

Wysłane przez: admin w dniu: 05/05/2011

Królewskie orszaki, piękne karoce, nienagannie zadbane konie, zabytkowy Rolls-Royce, ociekająca klejnotami korona i ekskluzywny pałac - czy to kosztuje aż tak wiele? Okazuje się, że mniej niż limuzyna BMW, rezydencja w Wiśle i na Helu czy kilku ministrów.

Bo Kancelaria Prezydenta kosztuje nas rocznie więcej niż cały dwór brytyjskiej królowej!

Na utrzymanie głowy państwa w tym roku wydamy przeszło 171 mln zł. Tymczasem Elżbieta II, mimo wyprawienia kosztownego ślubu wnukowi Williamowi, w ciągu roku wydaje o pięć milionów złotych mniej! Zwolennicy monarchii w Wielkiej Brytanii przekonują, że z roku na rok podatnik znad Tamizy płaci na Królową mniej – w 2009 roku 66 pensów rocznie, teraz już tylko 62 pensy.

A w Polsce? Tu wydatki rosną. W tym roku prezydent wyda aż 171,5 mln zł, choć pierwotne plany mówiły o 158 mln zł. Lwią część, prawie 73 mln zł, pochłoną pensje i nagrody dla prezydenckich urzędników. – Nie ma uzasadnienia dla wzrostu kosztów i przerostu administracji, kiedy gdzie indziej tnie się wydatki – krytykuje tę sytuację znany ekonomista Marek Zuber. Kilkadziesiąt milionów złotych kancelarię kosztuje też zakup przeróżnych towarów i usług.

O kilka milionów mniej niż Elżbieta II, prezydent Bronisław Komorowski wydaje rocznie na podróże – “jedynie” 2 mln zł. Lawinowo rosną natomiast wydatki na odznaczenia i ordery – aż 13 mln zł więcej niż w 2009 roku! Kancelaria tłumaczy to między innymi zwiększeniem liczby odznaczeń. Do dotychczasowych, wśród których były np. Gwiazda Iraku i Gwiazda Afganistanu, dojdą jeszcze Gwiazda Konga, Gwiazda Czadu i Gwiazda Morza Śródziemnego. - Skoro prezydent pełni tylko funkcję reprezentacyjną, to trzeba się zastanowić czy jego utrzymanie musi kosztować aż tyle - uważa Marek Zuber.

Tym bardziej, że w przeciwieństwie do brytyjskiej królowej nas prezydent tylko kosztuje. A Elżbieta II potrafi zarobić dla kraju. I to niemało! Dzięki temu, że Pałac Buckingham jest dostępny dla turystów, a tych przyjeżdżają do Londynu miliony, do kasy brytyjskiej stolicy wpływa rocznie kilkanaście miliardów funtów. (fakt.pl)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 4

Prezydent poluje na jelenia

Wysłane przez: admin w dniu: 03/05/2011

Kiedy doradcy Bronisława Komorowskiego zapowiedzieli, że głowa państwa nie będzie się angażować w kampanię wyborczą, działacze Platformy odetchnęli z ulgą.

Niestety, ku ich utrapieniu mistrz przepisów na bigos z duńskich kaszalotów oraz długiej kiełbasy postanowił wybić się na medialną niezależność i wykorzystując już pierwszą nadarzającą się okazję, odpalił race swoich światłych spostrzeżeń podczas przemówienia z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.

– Nie wyciągajmy z historii kostiumów – mówił pomysłodawca akcji „Kotylion”, zorganizowanej w odpowiedzi na politykę historyczną śp. prezydenta Kaczyńskiego. Jeśli patriotyzm – opowiadał – to tylko taki, który „docenia osiągnięcia i z optymizmem patrzy w przyszłość”.

Co z tymi, którzy uważają, że osiągnięcia są zbyt mizerne jak na możliwości Polaków i – widząc politykę PO – w przyszłość patrzą z pesymizmem? Prezydent dał odpowiedź – jego model patriotyzmu „nie wyklucza przecież krytyki błędów i niedociągnięć”.

Problem w tym, że już minutę później autor tych słów ruszył do ataku na wszystkich, którzy stawiają „fałszywe oskarżenia”, a tym samym „szargają polskie świętości”. Oto stara, dobra szkoła prezydenckich doradców do spraw Rosji: krytykujcie, towarzysze, jak najbardziej, ale to my uznamy, która krytyka się mieści, a która wykracza poza granice rozsądku. Te zaś, wicie, rozumicie, wyznacza nasza władza.

Jakby komuś było mało hipokryzji spod wielkiego żyrandola, prezydent cytował też słowa Jana Pawła II o tym, że „wszystkie ugrupowania” powinny móc współdecydować o kształcie polskiej demokracji. Przypomnijmy – jeszcze niedawno straszył: „Mam suwerenne prawo wybrać kandydata na premiera. Lider zwycięskiej partii ma największe szanse, ale nie ma gwarancji”. Doradcy próbowali wtedy wciskać kit, że chodziło o „uszczypnięcie Tuska”, ale kolejny cytat raczej rozwiewa wątpliwości: „Proponowałbym nie wnikać w wypowiedzi pana Jarosława Kaczyńskiego, bo są to najczęściej złe słowa”.

Nie zdziwię się jednak, jeśli za chwilę któryś z nadętych doradców będzie twierdził, że wypowiedzi takiej nigdy nie było. Niedawno Tomasz Nałęcz z cynicznym uśmiechem i w żywe oczy wmawiał Kamilowi Durczokowi, że drwina Komorowskiego, „jaka wizyta, taki zamach”, dotyczyła… prezydenta Gruzji. (Krzysztof Feusette)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Brak komentarzy »

Prawie na kolanach

Wysłane przez: admin w dniu: 12/04/2011

Ani raport MAK oskarżający polskich pilotów o spowodowanie katastrofy rządowego Tu-154M na Siewiernym, ani skandal sprzed kilku dni nie są w stanie nakłonić Bronisława Komorowskiego do wyrażenia choćby najskromniejszej publicznej wątpliwości co do obranej przed rokiem drogi

Wprawdzie prezydent Dmitrij Miedwiediew pozwala na “różne interpretacje raportu MAK”, ale od strony technicznej sprawa katastrofy jest dla strony rosyjskiej zakończona. Pozostaje jeszcze ewentualne postawienie zarzutów przez rosyjską prokuraturę. Prezydent Bronisław Komorowski dowiódł wczoraj w Smoleńsku, że kontynuuje ugodowy kurs w relacjach z Rosją. Nieśmiało upomina się o oryginały czarnych skrzynek z rozbitego tupolewa i akceptuje usunięcie przez Rosjan polskiej tablicy przypominającej o “sowieckim ludobójstwie” w Katyniu. (…)

Przed przybyciem prezydentów na miejsce katastrofy z kamienia, do którego Rosjanie przytwierdzili swoją tablicę, zniknęły wieńce przysłane w sobotę przez premiera Władimira Putina i samego Miedwiediewa. Pozostał tylko jeden - “od narodu”. Prezydenci, tak jak się spodziewano, ominęli sporny kamień i złożyli swoje wieńce pod brzozą, przy której jest kilka fotografii ofiar, małe krzyżyki, nie ma zaś żadnego napisu. Na wstędze wieńca od prezydenta Rosji nie znalazł się żaden napis.

Trudno takie rozstrzygnięcie uznać za ostateczne, dlatego treść smoleńskiej tablicy, jaka znajdzie się w przyszłości w tym miejscu na planowanym pomniku, czeka na zapewne długie i trudne negocjacje. Własne wiązanki wraz ze swymi rosyjskimi odpowiednikami złożyli również ministrowie obrony narodowej, infrastruktury i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Pobyt rosyjskiej głowy państwa był tak zorganizowany, by jak najbardziej odizolować rosyjskiego prezydenta od dziennikarzy, szczególnie tych z Polski. Oświadczenia zostały wygłoszone przez obu prezydentów w jednej z sal smoleńskiej biblioteki. Transmitowano je na telebimach w wydzielonym centrum prasowym. Ale możliwości zadania choćby jednego pytania nikomu nie dano. Co również ciekawe, Dmitrij Miedwiediew wylądował na smoleńskim lotnisku Siewiernyj około godz. 10.00. Wcześniej w tym samym miejscu o godz. 9.00 czasu polskiego wylądował inny samolot, z ekipą obsługującą jego poniedziałkową wizytę i spotkanie z Bronisławem Komorowskim. On z kolei na miejsce przybył z Moskwy w kolumnie samochodów. Wcześniej wylądował tam samolot z polską delegacją.

- Lądując w poniedziałek na lotnisku Siewiernyj, Dmitrij Miedwiediew pokazał, że wszelkie przesądy są mu obce - tak przylot prezydenta Federacji Rosyjskiej do Smoleńska skomentowała rosyjska telewizja NTV. (Nasz Dziennik)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 2

Ludzie jusz się pszyzwyczaili

Wysłane przez: admin w dniu: 23/03/2011

Kiedy mie pytajom, skont jestem, muwię – scałej polski, bo znam pszepis na bigos.

Dlatego żem zaprosił do narady bespieczeństwa narodowego, momęcik, sprawdzę w wikipedji, czy to się napewno tak piszę… no, prawie. O czym to ja, aha, całuję kiedyś duńskiego kaszalota, bo ot czegoś tszeba zacząć, a on mi muwi, że źle się dzieje w państwie. To ja NATO… nie, chyba coś pochszaniłem… to ja nato, że generał nam pomorze, bo to nie jest proces w sprawie wójka.

Strasznie mie zjehano, ale krytyka ma to do siebie, że spływa. W zeszłym roku wpadki, w tym roku wpadki, ludzie jusz się pszyzwyczaili. No, wienc wracajonc do polityki zagranicznej, czeba ją poruwnać do in wiatro, bo ma sęs wtedy, gdy jest sząsa, że dzieci bendom zdrowe i dobże wykrztałcone. Jak wały pszeciwpowodziowe, gdy miałem pszyjemność wizytowania terenuf zalanych. Nadmienię, isz zostawiłem tam szalig kibica, bo nie jestem z Poznania ani Skrakowa. Morze ktoś widział. Najwarzniejsze, że jusz mi się nie mylom płatnik neto z beneficjętem neto ani organizacja naroduw zjednoczonych z miendzywojewuckim funduszem walutowym. W karzdym razie nie zawszę.

Tak, wię, błąt to błond, zdażyło się. Cieszę się, że pan Rzakowski z „Polityki” napomknoł o dyslekcji Ajnsztajna, ale i tak rzałuję, że nie udało się sprawy zatuszować. Najpierw rześmy poprawili tylko „bólu” na „bulu”, czy tam odwrotnie, na stronie internetowej, bo ktoś nie wychfycił „nadzieji”, „Japoni” ani czterech interpunkcyjnych (cokolwiek to znaczy).

Pszemiły redaktor z Polsatu (przyjaciuł poznaje się w biedzie) odkrył, że Kaczyński tesz pisze niedobże – „obiat” zamiast „obiad”, a ja to powtużyłem. TVP podała, że mimo błendów moje słowa w ksiendze kądolencyjnej były „wyjątkowo piękne i podniosłe”, czyli też w pożątku. W TVN z koleji dobry był poliglogog, ktury muwił, że takie potkniencia bardzo ocieplają wizerunek. To dobrze, morze jak bendzie ciepło, ludzie zapomną, że obiecywałem wyjście naszych z Awganistanu do końca 2012 roku, a posiedzimy conajmiej dwa lata dłurzej.

Gożej, że Kaczyński jednak dobże „obiad” napisał, bo ta popszeczka, niby w liteże „te” czy „ty”, jak ja muwię, to jest ogonek od „y” w linijce wyrzej. Szlak by wtrafił. Dlatego uznaliśmy ze Słafkiem i Nałenczem, że jusz czas na orendzie, w kturym obiecam, że to koniec wpadek. Bo inaczej ciongle ktoś nierzyczliwy bendzie sobie rzartować z moich słuw, choćby były na prawdę pienkne i podnjosłe. To pisałem ja – prezydent. Albo prezydęt. Nie wię, jusz mam mentlik. Najwyrzej pszeproszę. (Krzysztof Feusette)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 13

Komorowski łączy się “w bulu” i “nadzieji”, GW poprawia błędy

Wysłane przez: admin w dniu: 17/03/2011

“Jednoczymy się w imieniu całej Polski z narodem Japonii w bólu i w nadziei na pokonanie skutków katastrofy” - takie słowa według Gazety Wyborczej wpisał do księgi kondolencyjnej w Ambasadzie Japonii Prezydent RP B. Komorowski.

Faktycznie zdanie wpisane przez Komorowskiego brzmi inaczej. Komorowski w imieniu Polaków łączy się z Japończykami “w bulu” i “nadzieji“. Ortograf na poziomie podstawówki. Czemu jednak GW ukrywa kolejną żenującą wpadkę swojego pupila? W materiale tvn24 emitowanym co godzinę pokazany jest fragment wpisu, gdzie wyraźnie widać błąd ortograficzny.

Zwróciłem na niego uwagę pierwszy raz widząc krótką migawkę, w kolejnym powtórzonym materiale tylko upewniłem się co do prezydenckiego błędu. Co więcej, “byka” spostrzegli także inni internauci. Czemu więc inteligenci z GW ukrywają “swojskość” prezydenta Komorowskiego? Przecież mylić się jest rzeczą ludzką, a BK ma kolejną okazje na zdobycie serc niedouczonych gimnazjalistów. Bo umysły Młodych Wykształconych z Wielkich Miast podobno już ma. (jaćwing, NowyEkran.pl)


(zrzut zamieścił bloger Mąciwoda)

 

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 28

To już nie jest nawet śmieszne

Wysłane przez: admin w dniu: 08/02/2011

To już nie jest śmieszne, proszę Państwa. Oto jak prezydent Rzeczypospolitej widzi politykę zagraniczną i swój w niej udział (z wywiadu dla Polskiego Radia, przeprowadzonego przez dwóch dziennikarzy, znanych z bezkompromisowego dociskania rządzących – Jana Ordyńskiego i Wojciecha Mazowieckiego):

A druga rzecz, która powiedziałbym się ewidentnie udała, no to powiedziałbym każdemu bym życzył prezydentowi na przyszłość i w przyszłości również, żeby mógł się pochwalić zrobieniem dla Polski czegoś takiego jak ja – w sensie kontaktów zagranicznych. No, to jednak jest korona Himalajów, proszę panów, kontakt… kontakty i takie ważne spotkania: papież, prezydent Stanów Zjednoczonych, prezydent Rosji, prezydent Niemiec w ciągu… i teraz jeszcze jutro prezydent Francji i pani kanclerz Merkel, a w najbliższych czasach też dalsze kontakty na najwyższych szczeblach, a to jest dowód oczywiście na to, że Polska odzyskuje swoją pozycję kraju o stabilnej polityce, ważnego partnera i kraju, z którym chce się utrzymywać relacje na najwyższych szczeblach.

To nie jest, proszę Państwa, dowcip ani kabaretowy skecz. To autentyczne słowa prezydenta dużego, środkowoeuropejskiego państwa. Ten prezydent uważa, że:

Po pierwsze– niebywałym sukcesem w polityce zagranicznej jest sam fakt, iż udało mu się spotkać z paroma ważnymi przywódcami.

Po drugie – że nie jest ważne, co z nimi ustalił, załatwił, co z tych spotkań wyniósł i co w praktyce wynosi Polska. Ważne tylko to, że mógł im podać dłoń. A może oni jemu.

Po trzecie – z zakompleksioną, prowincjonalną radością przechwala się swoją „koroną Himalajów”, tak jakby w pokoiku nad łóżkiem miał wywieszone zdjęcia tych, których chce spotkać, i stawiał na nich ptaszki.

Po czwarte – uznaje, iż sam fakt, że do tych spotkań doszło, oznacza jakieś niebotyczne wzmocnienie pozycji Polski na świecie.

Owszem, wiele razy naśmiewałem się z prezydenta Komorowskiego. Ale tym razem śmiech zamiera mi w gardle. To już nie są żarty. Głowa polskiego państwa z niezachwianą pewnością siebie – ba, z dumą! – w oficjalnym wywiadzie prezentuje poziom prowincjonalnego sołtysa, który politykę międzynarodową obserwował dotąd z perspektywy Bździna Dolnego, a gdy pozwolono mu trochę pojeździć, zaczął się ekscytować tym, że z bliska może sobie obejrzeć ludzi, których dotąd widział tylko w telewizorze. (Łukasz Warzecha)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 7

Ho, ho, ho! KomorowskiPL

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2011

Bronisław Komorowski w czasie kampanii wyborczej założył konto na Twitterze. Ostatni wpis jest z 5 lipca, czyli tuż po wyborach: „Obiecuję być prezydentem wszystkich Polaków”.

I zamilkł. Ale przyroda nie znosi próżni. Powstało konto KomorowskiPL. Już podczas kampanii wyborczej prezydent był przedmiotem kpin i bohaterem mniej lub bardziej mądrych dowcipów. To zjawisko narasta lawinowo. Trzeba przyznać jednak, że prezydent nie utrudnia zadania internautom. Oto garść niedawnych wpisów:

„16 listopada: A wiecie, że w moim komputerze można w domino pograć? Ho, ho, ho!

16 listopada: Dzwoni roztrzęsiony Premier. Każe mi zgolić wąsy, żeby przykryć w mediach partię Kluzikowej. Udaję, że przerywa mi połączenie. Halo? Halo!

16 listopada: Partyjka domina najważniejsza! Kwadransik dla siebie, minister obrony nie zając, nie ucieknie! Zresztą on uwielbia własne towarzystwo, poczeka.

18 listopada: Ćwiczę jutrzejsze orędzie – „Kochany Donaldzie…”.

18 listopada: Mamy z Grześkiem chytry plan. Przyjdzie Donald, zapali cygaro, ja wezwę policję, aresztują go za złam ust. antynik. i Grzegorz zostaje premierem!

18 listopada: Czy któraś ze stacji poda exit polls z wyborów na wójta Budy Ruskiej czy mam wezwać generała (!) Bondaryka, żeby mi sami zrobili próbę?

18 listopada: Jutro piloci z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego organizują mi specjalny pokaz lotów na drzwiach od stodoły! To potwarz, że oszczędzamy na armii!

19 listopada: Już na szczycie NATO. Angela Merkel puściła mi oczko, przestawiła flagi i usiadła koło mnie. Na następny szczyt wysyłam Premiera!

19 listopada: Ufff, no dobrze powiedziałem? Głosujcie na kobiety i młodych. Do licha! Donald powie, że poparłem Kluzik i Poncyljusza!

19 listopada: Już po konferencji. Pytali mnie o cyberterroryzm. To te tłyttery, no nie?

21 listopada: Zwróciłem się do małżonki na piśmie o bezwzględne zachowanie ciszy wyborczej. Dzięki temu mam święty spokój i mogę trzaskać 1000 panoramicznych.

22 listopada: Hola, hola, jakie znowu wybory 107 prezydentów?

28 listopada: Był u mnie Grzegorz i zaproponował, że skoro pada śnieg, to może ulepimy bałwana. Zaoponowałem, bo Donald znów pewnie wziąłby to do siebie.

29 listopada: Ha! I u nas możliwe wycieki. Małżonka wraz z generałem Koziejem sprawdzają, czy weki dobrze zakręcone.

29 listopada: Informuję, że już 13 grudnia moje konto tłytterowe będzie gościnnie obsługiwał Prezydent Jaruzelski. Zapraszam do dyskusji z ekspertem.

11 grudnia: Obama pokazał mi blekbary, powiedziałem mu, że blekbary to nasze kobiety zbierają w lesie, jak mężczyźni idą polować.

23 grudnia: W taki dzień jak dziś kieruję podziękowania wydawnictwu, które opublikowało książkę pana Mistewicza. Świetna podpałka do kominka.

28 stycznia: Pozdrawiam Państwa hen, hen z Davos, za chwile specjalnie tutaj skomentuję sytuację w Egipcie.

28 stycznia: Niepokoi mnie napięta sytuacja w dalekim, ale wielu z rodaków bliskim Egipcie. Bardzo liczę na opamiętanie stron. Niepokoję się o nos Sfinksa.

28 stycznia: Z małżonką wielokrotnie bywaliśmy w Sfinksie na kolacjach, ostatnio nie dalej niż wczoraj. Gromadźmy się Rodacy pod Sfinksami na znak solidarności.

28 stycznia: Prezydent Mubarak na linii. Dziękuje za słowa otuchy. Zapewnia, że egipskie państwo działa sprawnie i zdaje egzamin.

28 stycznia: Davos. Straszne tu nudy bez Sławka”. (wybrał Igor Janke)

Kategoria: Wpadka Komorowski | Komentarze: 4