Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 'Pitery, niesioły i inne palikoty' Kategorie


Ścierwolityka

Wysłane przez: admin w dniu: 14/05/2012

Nie po raz pierwszy zobaczyliśmy posła Niesiołowskiego obrażającego, obelżywego, uciekającego się do przemocy wobec dziennikarzy – w piątek wobec niezależnej producentki i reżyserki Ewy Stankiewicz, której usiłował wyrwać kamerę. Krzyczał do niej: „Won stąd!”, a do zebranych posłów miał wołać: „PiS-owskie ścierwo”. Nie po raz pierwszy padły też epitety pod adresem naszych kolegów. „Ziemkiewicz, Wildstein, Zaremba, Mazurek czy Karnowscy. To są pisowskie lizusy” – powiedział poseł PO w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Do niedawna puentowaliśmy podobne objawy prostactwa kpinami, a dziennikarze sprzyjający koalicji rządzącej kontratakowali – PiS-owscy też potrafią być niemili.

Pewnie rację mają ci, którzy twierdzą, że arogancja jest ponadpartyjna. Antoni Macierewicz, Janusz Palikot – to wszystko ta sama liga. Bezczelność elit władzy. Zamkniętego środowiska ludzi przekonanych o swojej nietykalności. Posłów takich jak Niesiołowski, którzy swój wybór zawdzięczają pokracznej metodologii systemu wyborczego, gdzie do minimum ograniczona została odpowiedzialność przed wyborcami, a punkty i miejsca na liście partyjnej dostaje się za właśnie za lizusostwo, panie pośle. Za odgrywanie roli szalonego staruszka. Okładającego laską po kostkach przechodniów, w czasie kiedy kieszonkowcy mogą robić swoje. Odwracającego uwagę od debaty politycznej, protestów, głosów organizacji społecznych, dziennikarzy zadających niewygodne pytania. To człowiek, w którym jest nieporównanie więcej służalczości niż u jakiegokolwiek dziennikarza, którego znam.

Żałosne upartyjnienie, którego nijak nie da się porównać z konserwatywnymi, ale stabilnymi, poglądami Roberta Mazurka, Piotra Zaremby, Rafała Ziemkiewicza, po wielokroć demaskującymi hipokryzję zarówno PO, jak i PiS. Dziennikarzy „Uważam Rze” Jacka i Michała Karnowskich, Bronisława Wildsteina, którym na pewno nie można przypisać wiotkości poglądów posła Niesiołowskiego. Uczciwość, wierność wartościom to nie są dziś cechy polityków.

Ale pal licho idee. Tu chodzi o zwykły polityczny oportunizm. Polityk, którego dziś nie sposób złapać na jakiejkolwiek merytorycznej wypowiedzi, okazuje się głosem sumienia największego ugrupowania w parlamencie. Im mniej ma wyborcom do zaproponowania, im mniej sam rozumie z tego, co dzieje się wokół, tym staje się agresywniejszy i tym silniejsza staje się jego partyjna pozycja. Chamskie odzywki, a od niedawna przemoc mają przykryć ich intelektualną bezsilność, a służalstwo gwarantować im comiesięczną wypłatę w Sejmie, na którą na wolnym rynku pracy pewnie nigdy by nie zasłużyli.

Skoro poseł użył już słowa „ścierwo”, to może dobra okazja, żeby ukuć nowy termin w polskiej polityce – „ścierwolityka”. Służalstwo wobec politycznych bossów doprowadzone do granic upodlenia. Deptanie godności przeciwników politycznych czy dociekliwych dziennikarzy w zamian za stanowiska w rządzie czy miejsca w parlamencie. Jedyną pożywką ścierwolityki jest rozgłos. Oni już swoją godność dawno zastawili za stanowisko, także nie boli ich oburzenie wyborców i zniesmaczenie ulicy. Wszystko, z czego muszą się rozliczyć, to liczba prostackich zachowań na partyjne zamówienie. (Tomasz Wróblewski)

Kategoria: Media (po)mogą, Pitery, niesioły i inne palikoty, Polityka miłości stosowana | Komentarze: 2

W oparach puczu

Wysłane przez: admin w dniu: 24/04/2012

Podczas piątkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk przekonywał, że jego rząd „jest w stanie zapewnić w Polsce bezpieczeństwo i porządek”. W obliczu, rzecz jasna, nadciągającego puczu Jarosława Kaczyńskiego.

Słowa te padły z ust człowieka, który w kwietniu 2010 r. nie potrafił zapewnić „bezpieczeństwa i porządku” podczas jednodniowej wizyty głowy państwa w Katyniu. Jak więc mamy mu zaufać? Czy tak niekompetentny premier może nas uchronić przed krwawą rzezią, jaką szykują nam kaczystowscy siepacze? Kto będzie kierował obroną siedziby rządu przy Alejach Ujazdowskich? Generał Marian Janicki, legendarny weteran BOR? Kto będzie zabezpieczał polskie wybrzeże? Kadłub gawrona? Czy armię będzie stać na paliwo do czołgów i wozów bojowych? A czy ranni dostaną na czas leki i czy zostaną one zrefundowane?

Wolałbym, żeby w tych ciężkich dla demokracji chwilach za bezpieczeństwo państwa odpowiadała Hanna Gronkiewicz-Waltz, pani prezydent Warszawy, która na froncie walki z pełzającym puczem ma niebagatelne doświadczenie i nie lada sukcesy. Czyż to nie ona oczyściła Krakowskie Przedmieście z tysięcy zniczy, w których pisowscy sabotażyści umieścili zdalne detonatory? Czy to nie ona zlikwidowała - w brawurowej akcji - cały arsenał najgroźniejszej broni, którą dysponują spiskowcy: ciętych tulipanów?

Sytuacja jest naprawdę poważna i wymaga charyzmatycznego przywództwa. Jeśli nie Gronkiewicz-Waltz, to może Lech Wałęsa? „Na łamanie prawa i zasad demokracji nie wolno dalej nikomu pozwalać!” - napisał noblista w specjalnym oświadczeniu. „Apeluję do prezydenta, premiera i innych osób i struktur demokratycznego państwa, o przygotowanie stosownych sił porządkowych i gotowość do konkretnej i zgodnej z prawem odpowiedzi na te działania, które dziś mogą prowadzić nawet do fizycznej konfrontacji. (…) Mam nadzieję, że nie będę musiał jeszcze raz organizować skutecznego, porządkującego działania”.

Skuteczne, porządkujące działania pan prezydent podejmował już dwie dekady temu - „Gazeta Wyborcza oskarżała wówczas Wałęsę o próbę podważenia fundamentów demokracji. Dzisiaj „GW” jest z nim w ideologicznym sojuszu. Sam Wałęsa mówi, wypisz, wymaluj językiem generała Jaruzelskiego, który niegdyś był dla niego śmiertelnym wrogiem. O grożącym nam puczu mówił też Tadeusz Mazowiecki, swego czasu z Wałęsą głęboko skłócony. Jak widać, powszechnie panująca opinia, jakoby Jarosław Kaczyński dzielił Polaków, jest fałszywa. Kaczyński Polaków jednoczy. (Marek Magierowski)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4

Zdrojewski szykował dokument, który bije w internautów. Bardziej niż ACTA

Wysłane przez: admin w dniu: 02/03/2012

Minister kultury Bogdan Zdrojewski pilotował porozumienie, które zakładało jeszcze większą inwigilację internautów niż ACTA. Jak informuje tvn24.pl porozumienie miało pozwolić dostawcom internetu na gromadzenie danych o internautach i przekazywanie ich bez żadnych przeszkód innym organizacjom.

O dokumencie przez przypadek dowiedział się Generalny Inspektor Danych Osobowych, Wojciech Wiewiórski. - Dokument, którego projekt przygotowano pod auspicjami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego godzi w prawa i wolności człowieka – powiedział Wiewiórowski portalowi tvn24.pl.

Prace nad dokumentem pod koniec zeszłego roku wstrzymano po jego interwencji. Projekt nosił nazwę: Porozumienia o współpracy i wzajemnej pomocy w sprawie ochrony praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym. W myśl porozumienia dostawcy internetu mieli przekazywać twórcom dane internautów, którzy mogli naruszyć prawa autorskie. Bez udziału sądu. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2

Prawa część PO boi się bliższej współpracy Tuska z Palikotem

Wysłane przez: admin w dniu: 01/03/2012

Środowiska konserwatywne w Platformie nie chcą, by partia skręcała w lewo. Prawa część PO boi się, że Donald Tusk zacznie zbyt blisko współpracować z Palikotem

Dużo komentarzy wywołały wśród polityków PO dwa zdania z wywiadu, jakiego udzielił “Rz” minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. – Innego koalicjanta niż PSL w tym parlamencie nie widzę. Gdyby ta koalicja się rozpadła, pewnie czekałyby nas przedterminowe wybory – powiedział.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jedynie na kurtuazję wobec koalicjanta. Gowin powiedział to jednak w momencie sporu o wysokość wieku emerytalnego, który może być niebezpiecznym wstrząsem dla koalicji. Stąd słowa Gowina zostały odczytane jako jego deklaracja polityczna. Przez jednych w PO przyjęta bardzo pozytywnie, przez innych jako niedopuszczalny przejaw niesubordynacji ministra.

– Jest coś dziwnego, gdy szeregowy minister dyktuje premierowi i całej partii, z kim ma zawierać koalicje – brzmiał komentarz osoby z przeciwnej niż Gowin strony PO. Na posłach Platformy wrażenie zrobiło to, że żaden z innych ministrów nie pozwala sobie na podobne deklaracje. Stąd podejrzenia, że Jarosław Gowin jest w tej kwestii “ustami” grupy Grzegorza Schetyny (z którym do tej pory blisko współpracował).

Tam rzeczywiście słowa Gowina zostały przyjęte przychylnie. – Obawiamy się, że premier swoją nieustępliwością [w sprawie wieku emerytalnego – red.] prowokuje PSL do jakichś działań, które można byłoby uznać za pretekst do zerwania koalicji. A dla nas koalicja z Ruchem Palikota albo SLD jest Rubikonem, którego nie można przekroczyć – komentuje jeden ze współpracowników byłego marszałka Sejmu. Nasz informator uważa, że jest to możliwe nawet bez formalnej koalicji. Oficjalnie obowiązywałaby obecna z PSL, ale wspólne głosowanie w sprawie wieku emerytalnego byłoby przekroczeniem psychologicznej granicy, która dziś uniemożliwia zbyt bliską współpracę z partią Janusza Palikota. – A my chcemy, aby PO i PSL zbliżały swoje stanowiska, bo to pozwala zachować centroprawicowy charakter partii – dodaje nasz rozmówca.

Pogłoski, że porozumienie Tusk – Palikot albo Tusk – Leszek Miller jest możliwe, rozsiewają też niektórzy politycy obu partii lewicowych. Ich cel może być bardzo prozaiczny: np. wzmocnienie własnej pozycji. Może mieć też związek z działaniami Ryszarda Kalisza i Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy otwarcie już mówią, że chcą zbudować nową partię centrolewicową. W PO zaś nie brakuje polityków, którzy jeszcze niedawno współpracowali z Kwaśniewskim. Dla nich skręt PO w lewo byłby zjawiskiem pożądanym. To jednak oznacza konflikt z platformerskimi konserwatystami.

Poziom nieufności między poszczególnymi środowiskami w PO nie maleje mimo doraźnych porozumień. Groteskowym, ale charakterystycznym dowodem na to jest to, jak chętnie politycy PO wskazują różne publikacje w mediach jako rzekomo inspirowane przez ich partyjnych konkurentów. Zła passa rządu w mediach, zwłaszcza w tabloidach, ma być inspirowana przez grupę Grzegorza Schetyny, która – według niektórych – nadal chce przejąć władzę w PO.  (Rafał Guz)

Kategoria: Analiza, Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | 1 Komentarz

Autostrada pęka. Grabarczyk umywa ręce

Wysłane przez: admin w dniu: 23/02/2012

Gdy zima odpuściła, pokazało się wiele fuszerek na autostradzie A1 między Toruniem a Strykowem i budowanej A2. Odpowiedzialny za budowę tej drogi były minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, teraz wicemarszałek Sejmu, od sprawy się odżegnuje. W słowach jest bardzo oszczędny.

- Minister nie jeździ na plac budowy z urządzeniami do poboru próbek - mówi Grabarczyk.

Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad droga została źle zabezpieczona przez wykonawców na zimę. Były minister nie chce spekulować, dlaczego autostrada popękała. - Być może dopiero na określonym etapie te wady zostały ujawnione - mówi wicemarszałek Sejmu.

Po komentarz Cezary Grabarczyk odsyła do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. (gazeta.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 3

Kolejna wpadka Muchy: tajne faksy Muchy przychodzą do pani Danuty

Wysłane przez: admin w dniu: 18/02/2012

Minister sportu Joanna Mucha nie przestaje się kompromitować! Teraz okazuje się, że jej urzędnicy nawet nie potrafią wysłać faksu! Jej ważna korespondencja z ministrem spraw wewnętrznych Jackiem Cichockim trafiła do… pani Danuty Włoszczyńskiej z warszawskiego Mokotowa.

Poniedziałek, kilka minut po godzinie 11. W mieszkaniu pani Danuty rozdzwania się faks informujący o nowej wiadomości. Kobieta podchodzi do maszyny, czyta, kto do niej pisze i… przeciera oczy ze zdumienia. Wiadomość zaczyna się od słów “Pan Jacek Cichocki, Minister Spraw Wewnętrznych”, a na dole odręczny podpis minister sportu Joanny Muchy. Wiadomość bardzo ważna, bo dotyczy stanu bezpieczeństwa na Euro 2012, za które minister Mucha odpowiada osobiście.

Pani Danuta myślała, że to jakieś żarty. Ale zaraz przyszedł kolejny faks z Ministerstwa Sportu, tym razem adresowany do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Był to załącznik do pierwszej wiadomości.

- Jaki oni tam mają bałagan, skoro wysyłają poufne wiadomości, nie sprawdzając dobrze numeru? - zastanawia się pani Danuta. - Wynika z tego, że nasza pani minister kompletnie nie orientuje się w powierzonych jej zadaniach - zauważa kobieta.

Podobnego zdania jest dr Zbigniew Siemiątkowski, były minister spraw wewnętrznych i szef Agencji Wywiadu. - Jestem zdumiony tą sytuacją. Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, żeby korespondować z ministrem za pomocą faksu. Uważam, że jest to sposób nie tylko archaiczny, ale i mało bezpieczny - mówi.

Sprawdziliśmy numer, z którego nadano dokumenty, to faks biura dyrektora generalnego w ministerstwie Muchy.

O wpadce poinformowaliśmy Ministerstwo Sportu. - Bardzo dokładnie wyjaśnimy tę sprawę. Doświadczenie podpowiada mi, że przyczyna może być prozaiczna - po prostu któryś z urzędników pomylił się w czasie wybierania numeru - mówi nam Paweł Wiśniewski, rzecznik Ministerstwa Sportu. I dodaje, że zostanie w tej sprawie wszczęte dochodzenie. (Superexpress)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Brak komentarzy »

PO: “Jeszcze nic nie zrobiliśmy, a syf już jest”

Wysłane przez: admin w dniu: 17/02/2012

Rząd szuka pomysłu, jak wyjść z największego od lat impasu. Trwają poszukiwania pomysłu, który zatrzymałby sondażowe spadki. Atmosfera robi się nerwowa - pisze “Gazeta Wyborcza”. “Jeszcze nic nie zrobiliśmy, a syf już jest” - miał powiedzieć jeden z doradców premiera.

Nad rządem Donalda Tuska zbierają się czarne chmury. Nigdy jeszcze notowania PO, a także samego premiera nie były tak słabe. Tusk, któremu z powodu odporności na problemy nadano pseudonim “teflonowy”, miał ponoć zaproponować taką oto strategię: “Wygrywamy wybory, robimy cały syf i mamy trzy i pół roku na odrobienie strat”. Tak przedstawia to cytowany przez “GW” jeden z jego doradców, który dodaje jednak: “Jeszcze nic nie zrobiliśmy, a syf już jest”.

Po stronie Platformy słychać obawy, że kolejne załamanie sondaży może przyjść po Euro 2012, bo mistrzostwa mogą okazać się klapą finansową na wzór olimpiady w Grecji. Wtedy opozycja może zacząć śmielej rozliczać rząd z niegotowych inwestycji. A silna opozycja może zjednoczyć się na lewicy. - Jeśli 1 maja zobaczymy kongres zjednoczonej lewicy z Kwaśniewskim, Kaliszem, Millerem i Palikotem, to Tusk po raz pierwszy będzie miał z kim przegrać - ocenia jeden z rozmówców “GW”.

Na kluczowych fotelach w rządzie brakuje też silnych osobowości. “Minister sportu Joanna Mucha, minister transportu Sławomir Nowak czy minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz nie znają się na swoich działaniach, a to ich resorty będą w najbliższych miesiącach najważniejsze - ze względu na Euro 2012 czy reformę emerytur” - pisze “GW”. To może podważyć też pozycję Tuska w PO, choć sami działacze twierdzą, że jest ona niezagrożona. (gazeta.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Brak komentarzy »

Mucha ciągnie PO w dół

Wysłane przez: admin w dniu: 16/02/2012

Minister zawiesza premię Kaplera. Według polityków Platformy zamieszanie wokół niej szkodzi partii.

Premier Donald Tusk, prezentując rząd drugiej kadencji, podkreślał, że jeśli nowi ministrowie się nie sprawdzą, to szybko ich wymieni. Zdaniem opozycji pierwsze miejsce na liście osób do wymiany zajmuje minister sportu Joanna Mucha.

Choć wciąż broni jej premier, nad głową pani minister zaczynają zbierać się czarne chmury. Dotyczą nie tylko kontrowersyjnej premii dla odwołanego prezesa Narodowego Centrum Sportu Rafała Kaplera i budowy Stadionu Narodowego, ale też przygotowań do mistrzostw Euro 2012.

Na pytania związane ze stadionem Mucha miała publicznie odpowiedzieć na zapowiedzianej na środę konferencji prasowej. Spotkanie z mediami zostało jednak odwołane. Paweł Wiśniewski, rzecznik Ministerstwa Sportu, przekonuje, że jedynym powodem była kolizja terminów spotkań i że niebawem pani minister odpowie na wszelkie wątpliwości. Zapytany o konkretny termin ewentualnej konferencji, mówi: – Na razie nie planujemy takiego briefingu.

Minister tłumaczyła się wczoraj posłom z komisji sportu. Po kilku godzinach posiedzenia poinformowała, że poleciła wstrzymanie wypłaty 570 tys. premii dla Kaplera.

Właśnie treść umowy szefa NCS interesowała posłów. Mucha zapowiedziała jej ujawnienie. Poinformowała też, że prawnicy analizują zapisy dotyczące premii. – Skierowałam kontrakt do Prokuratorii Generalnej i dwóch niezależnych kancelarii.– mówiła Mucha. Jednak chwilę później przyznała, że o analizę do kancelarii dopiero się zwróci.

Posłowie pytali też, dlaczego zdymisjonowała Kaplera. – Bo o to prosił – odparła minister, wywołując wesołość na sali.

Wczoraj o odwołanie Muchy wystąpiła Solidarna Polska. Domaga się tego też Ruch Palikota. SLD zapowiedziało wniosek o informację rządu w sprawie kontraktów w spółkach Skarbu Państwa.

Donald Tusk na razie broni Muchy. – Wiem, że jest zamówienie, by była jazda na panią minister i generalnie na Stadion Narodowy – mówił we wtorek.

Ale politycy PO nieoficjalnie przyznają, że limit wpadek pani minister się wyczerpał. I że przez to maleje także kredyt zaufania u premiera. – Pani minister, wiedząc, że się na sporcie nie zna, nie powinna pchać się przed kamery. To kończy się katastrofą – mówi „Rz” jeden z nich. Przypomina, że wczoraj minister zaliczyła wpadkę w RMF FM, deklarując, że będzie wspierać III ligę hokeja. Sęk w tym, że takiej ligi w tej dyscyplinie nie ma. Wcześniej pytała, kto wybrał drużyny do Superpucharu Polski. Krytykę wywołało też zatrudnienie przez nią na stanowisku wicedyrektora Centralnego Ośrodka Sportu Marka Wieczorka, właściciela salonu fryzjerskiego, z którego usług korzystała.

Inny polityk PO uważa, że Mucha stała się obciążeniem dla partii: – Po ACTA musimy się tłumaczyć z jej wpadek. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2

Polityka, poezja plus Twitter, czyli kompromitacja

Wysłane przez: admin w dniu: 03/02/2012

Niektórzy politycy chcieli zabłysnąć w sieci przy okazji śmierci noblistki. Najczęściej kończyło się wpadkami

Największą wpadkę zaliczyła wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka (Ruch Palikota). Jeszcze w środę wieczór, tuż po pojawieniu się w mediach informacji o śmierci Wisławy Szymborskiej, na Twitterze napisała: “Coraz mniej wielkich ludzi – najpierw Havel, teraz Wisłocka”. Michalina Wisłocka, autorka poradników seksuologicznych, zmarła w 2005 r.

Wpis Nowickiej wywołał lawinę ironicznych komentarzy, wytykano m.in., że dzięki niej powiedzenie “nieważne, co mówią, byle nie przekręcano nazwiska”, nabrało całkiem nowego znaczenia. Wicemarszałek szybko skasowała wpis i przeprosiła za pomyłkę.

Mimo to znalazła naśladowców. Były lider SLD Grzegorz Napieralski zaliczył noblistkę do grona pozytywistów. “Dziękuję za wiersze, które były taką dawką pozytywizmu” – napisał na Twitterze. Później tłumaczył, że chodziło mu nie tyle o pozytywistów ile pozytywy.

Inny działacz SLD Łukasz Naczas z Gniezna czym prędzej doszukał się wspólnych korzeni z noblistką i podzielił się tym z internautami, wyznając, że zmarła jest kuzynką jego babci.

“Oj, milczenie bywa złotem. Myśl nie tylko na wczoraj, nie tylko na Twitterze i nie tylko w polityce” – wytykała na Twitterze posłanka Agnieszka Pomaska (PO), sama znana z internetowych przemyśleń, których głębia stała się już przedmiotem licznych żartów i anegdotek.

Złotej myśli Pomaskiej nie wziął sobie do serca Janusz Palikot, który na stronie ugrupowania ogłosił, że w hołdzie zmarłej poetce ogłasza dzień bez polityki, a politycy jego ugrupowania mieli unikać mediów.

Sama Szymborska polityki nie unikała, m.in. w 2010 r. była członkiem Komitetu Honorowego kandydującego wówczas na prezydenta Bronisława Komorowskiego. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | 1 Komentarz

NIK: w 2008 r. Szef Kancelarii Premiera bezpodstawnie odmówił prez. L. Kaczyńskiemu samolotu

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2012

Tomasz Arabski odmówił bezpodstawnie prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu samolotu, gdy ten w 2008 r. chciał lecieć do Brukseli - ustaliła Najwyższa Izba Kontroli

Zdaniem NIK Arabski, podejmując decyzję w sprawie lotu Lecha Kaczyńskiego, potwierdził, że był koordynatorem lotów VIPów, w tym do Smoleńska. Wcześniej szef KPRM utrzymywał, że nie odpowiadał za lot z 10 kwietnia 2010r.

“Rz” dotarła do niepublikowanych dotąd ustaleń Izby, które znajdą się w końcowym raporcie z kontroli organizacji lotów najważniejszych osób w państwie, w latach 2005 - 2010. Wynika z nich, jaka była rola Kancelarii Premiera podczas organizacji podróży do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Kontrola rzuca też nowe światło na głośne wydarzenie sprzed trzech lat.

Chodzi o wyjazd Lecha Kaczyńskiego do Brukseli w październiku 2008 r. na spotkanie unijnych przywódców i spór, jaki mu towarzyszył. Prezydentowi odmówiono wtedy rządowego TU154 M, jak i mniejszych jaków40, które były w 36. specpułku wożącym VIPów. Ówczesny szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski twierdził, że maszyny są potrzebne do zabezpieczenia delegacji, której przewodniczy premier. Ostatecznie Lech Kaczyński poleciał wyczarterowanym od LOT boeingiem 737, za co Kancelaria Prezydenta zapłaciła ok. 160 tys. zł.

NIK ustaliła, że 36. specpułk w kluczowym dniu miał “techniczną możliwość wykonania przelotu do Brukseli”. W dyspozycji były wtedy dwa jaki40, z czego można wnioskować, że nie istniały przeszkody, by je udostępnić prezydentowi. Kontrola NIK potwierdziła, że odmowną decyzję podjął szef Kancelarii Premiera. Zdaniem NIK - zgodnie z porozumieniem regulującym zasady przewozu VIPów -”nie miał podstaw do takiej odmowy”.

Dlaczego Izba badała tamtą sprawę? Ponieważ odnosząc się do podróży Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska w 2010 r. szef KRMP twierdził, że nie koordynował jej. W przesłanych NIK zastrzeżeniach minister Arabski utrzymywał, że uczestniczył w przygotowaniach wizyt, które dotyczyły tylko premiera. Kontrolerzy zbadali więc też inne wyjazdy. Fakt, że szef KPRM podjął decyzję w sprawie wyjazdu do Brukseli, to dowód, że Kancelaria Premiera brała udział - jako koordynator - w organizacji wyjazdu do Smoleńska.

Według NIK są na to i inne dowody. Koordynatorem nazywa Kancelarię Premiera zarówno instrukcja organizacji lotów o statusie HEAD (taki status miał lot do Smoleńska), jaki i kluczowe w tej sprawie porozumienie z 2004 r. między instytucjami uprawnionymi do korzystania z lotnictwa transportowego.

Dowódcy 36. specpułku i BOR twierdzili, że zamówienia m.in. z KPRM składano za późno i niekompletne, co utrudniało przygotowanie lotów. Tak było według NIK w całym badanym okresie. Dlatego zarzuca nierzetelność kolejnym szefom KPRM.

Jakie znaczenie będzie miał raport NIK dla ustalenia odpowiedzialności wysokich urzędników za przygotowanie wizyty w Katyniu - co bada prokuratura? Nie wiadomo. Śledczy przeanalizują dokument.

Z ministrem Arabskim “Rz” nie udało się skontaktować. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty, Smoleńsk | 1 Komentarz