Kompromitacja za dwa miliardy złotych
Wysłane przez: admin w dniu: 09/02/2012
Prawie dwa miliardy złotych, a dokładnie 1 915 mln, kosztował Stadion Narodowy w Warszawie, czyli obiekt kompromitujący Polskę od września zeszłego roku. Miejmy nadzieję, że rzeczywisty koniec sagi pt. „Otwarcie Stadionu Narodowego” dobiegnie wreszcie końca 29 lutego. W innym razie koszty, nie tylko finansowe, będą o wiele większe.
Główna arena na Euro 2012 zamiast być wizytówką całego turnieju, staje się naszym największym koszmarem, a każdy wydana złotówka zaczyna odbijać się czkawką. Głównie na wizerunku naszego kraju jako organizatora. Całe szczęście, że europejskie federacje nie wykazywały żadnego zainteresowania meczem o Superpuchar Polski, który właśnie został odwołany.
Mało kto już pamięta, że pierwszym meczem na Stadionie Narodowym miał być ten z Niemcami, który ostatecznie został rozegrany w Gdańsku. Ale kiedy to było? We wrześniu 2011 roku. Żeby dolać oliwy do ognia dodać trzeba, że pierwotna data oddania warszawskiego stadionu do użytku wyznaczona została na…30 czerwca 2011.
Opóźnienia w rozwijaniu infrastruktury to rzecz, do której zdążyliśmy niestety przywyknąć. Jednak analizując wszystkie inwestycje związane z organizacją Euro 2012, wnioski nie napawają optymizmem. Jeśli dodać do tego zorientowanie w tematyce piłkarskiej Pani Minister Muchy, której nie odpowiadał „wybór drużyn” mających wziąć udział w meczu o Superpuchar Polski, sytuacja na 120 dni przed meczem otwarcia, zaczyna powoli przypominać grecką tragedię.
Oby nie spotkało nas właśnie to, co Greków, którzy w 2004 roku byli organizatorem Igrzysk Olimpijskich, czy Portugalczyków organizujących Euro 2004. Opóźnienia w przygotowaniach do olimpiady rozwścieczyły MKOL. Postawienie ultimatum doprowadziło do sytuacji, w której Grecy musieli pracować na trzy zmiany. Robiono wszystko na ostatnią chwilę, nie licząc się z kosztami. A te sięgnęły ostatecznie 12 mld dolarów.
Dziś greckie areny sportowe, wybudowane z myślą o Igrzyskach i nadzieją na dalsze wykorzystywanie, to obraz nędzy i rozpaczy. A jednego z powodów greckiego kryzysu można doszukiwać się właśnie w fatalnej organizacji Olimpiady i późniejszych oczekiwań, kompletnie oderwanych od rzeczywistości.
Oczywiście mistrzostwa europy w piłce nożnej to nie ta sama skala przedsięwzięcia, co Igrzyska. Mimo to pozostaje żałować, że odpowiedzialne za organizację czempionatu w Polsce osoby, zamiast uczyć się błędach innych, postanowiły koniecznie uczyć się własnych. Szkoda też, że wszyscy musimy być tego naocznymi świadkami. (bankier.pl)
Kategoria: Nasze mordy kochane | 1 Komentarz

