Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 'Kampania prezydencka 2010' Kategorie


Platforma może teraz wszystko. Ale nie wolno jej wszystkiego

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2010

Nikt jeszcze nigdy nie miał w Polsce tyle ile ma dzisiaj Platforma. Bo ma nie tylko, jak to się zdarzyło SLD i przez chwile PiS, władzę prezydencką i premierowską. Partia Donalda Tuska ma także ogromne poparcie w mediach, biznesie, środowiskach prawniczych i na uczelniach.

Platforma może wszystko. Może więcej niż ktokolwiek wcześniej. Bo Leszka Millera w wielu miejscach, jako postkomunistę nie lubiano, powszechnie sądzono, że wolno mu mniej.

Jarosława i śp Lecha Kaczyńskiego traktowano tak ostro, jak nikogo przedtem. Media nie darowały im jednego zdania, a często robiły wszystko by tę władzę oceniano brutalniej niż na to zasługiwała”

Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego wielki biznes wspiera, media co najwyżej połaskoczą piórkiem za uszkiem. A środowiska prawnicze i akademickie w ogromnej części uwielbiają, bo gwarantuje ich korporacyjne interesy.

To wszystko rodzi ryzyko użycia władzy do nie tylko pokonania, ale i zniszczenie, wyeliminowania opozycji. Taki język na obrzeżach obozu Platformy niestety też się pojawia.

Jest według mnie głównym zobowiązaniem Bronisława Komorowskiego, przed Konstytucją i historią, by do tego nie dopuścić. (Michał Karnowski)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 17

Trzy sondaże. Różnica minimalna

Wysłane przez: admin w dniu: 04/07/2010

W sondażach z drugiej tury wyborów prezydenckich nie ma już takich różnic, jak dwa tygodnie temu. Wszystkie badania dla TVP, TVN24 i Polsat News są do siebie bardzo zbliżone. Kandydaci idą w nich łeb w łeb, ale w każdym minimalnie prowadzi Bronisław Komorowski.

Pierwsze sondażowe wyniki w II turze wyborów prezydenckich dają minimalne zwycięstwo Komorowskiemu. TNS OBOP dla TVP: Komorowski - 53,1 proc., Kaczyński - 46,9 proc.; SMG KRC dla TVN: Komorowski - 51,1 proc., Kaczyński - 48,9 proc.; Homo Homini dla Polsatu: Komorowski 51,1 proc., Kaczyński - 48,9 proc. (dziennik.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 50

Zobaczyć minę Sławomira Nowaka – BEZCENNE

Wysłane przez: admin w dniu: 02/07/2010

Były premier Leszek Miller rzekł niegdyś, że „prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”. Nie sądził pewnie biedaczyna, że jego słowa po tylu latach staną się proroczym niemal bon motem w odniesieniu do obecnej kampanii wyborczej a raczej ostatniej prostej wyścigu do Pałacu Prezydenckiego.

Pamiętam jak jeszcze wiele tygodni temu, gdy jasne było że trzeba będzie rozpisać przyspieszone wybory prezydenckie, Platforma Obywatelska była politycznym monopolistą i wydawało się, że jest w takim gazie, iż nic jej nie zatrzyma. Gdy rozpisali prawybory wewnątrzpartyjne, to odnosiło się wrażenie, że na kogo by nie postawili, to i tak ich kandydat wygra te wybory w cuglach.

Jednak nie wszyscy wzięli pod uwagę, że ta kampania odbywała się jednak w wyjątkowych okolicznościach, tuż po tragedii smoleńskiej, która odmieniła nieco myślenie wielu Polaków. W niektórych przypadkach nie odmieniła od razu, na początku nieco naruszyła, potem już zmiany przyszły powoli same z siebie, sprawiając że sytuacja na ostatniej prostej wygląda zupełnie inaczej niż to było na pierwszej prostej. (…)

Oto bowiem Gfk Polonia przeprowadziła badanie, z którego wynika, że na ostatniej prostej Jarosław Kaczyński cieszy się poparciem 49% respondentów, natomiast na Bronisława Komorowskiego swój głos zamierza oddać 47% badanych. Oczywiście każdy sondaż należy traktować z przymrużeniem oka, ale po raz pierwszy w tej kampanii Komorowski ogląda plecy wyprzedzającego go Kaczyńskiego. (…)

Jest w tym wszystkim jeszcze coś, co jest piękne i bezcenne. Coś co chciałbym teraz zobaczyć. Chciałbym zobaczyć bezcenną minę Sławomira Nowaka – człowieka który zaczął, lecz który nie skończył, no może za wyjątkiem skończenia jakichkolwiek szans swojego kandydata. (Piotr Cybulski)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 27

Kolejna wpadka Komorowskiego?

Wysłane przez: admin w dniu: 02/07/2010

Kończąca się już kampania wyborcza nie była łaskawa dla Bronisława Komorowskiego. Liczne przejęzyczenia zyskały mu nawet złośliwe przydomki „Wpadka” lub nawet „Wikibronek”. Czy w czasie ostatniej debaty prezydenckiej Komorowski znowu się przejęzyczył, tym razem w sprawie służby zdrowia?

Temat ten pojawił się pod koniec I części debaty prezydenckiej – poświęconej sprawom społecznym. Komrowski odpowiadając na zarzut Kaczyńskiego że służba zdrowia będzie skomercjalizowana stwierdził : „Tak, tylko panie prezesie jest artykuł 68 konstytucji polskiej, który mówi w sposób wyraźny i jednoznaczny, że Polakowi, obywatelowi Polski, należy się leczenie za darmo, za pieniądze publiczne i tego pan nie zmieni, a ja tego zmienić nie chcę na pewno. I to jest istota reformy służby zdrowia opartej o zasadę, że Polak z własnej kieszeni ani złotówki nie będzie dopłacał do tego.” Stenogram z debaty można przeczytać tutaj , dostępne jest również video (wypowiedź ta zaczyna się w 3 minucie)

Tymczasem w art. 68 ustawy zasadniczej na który powołuje się Komorowski nie ma słowa o leczeniu za darmo.

„Art. 68. 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa. (..) „

Owszem, jest wzmianka o równym dostępie do leczenia finansowanego ze środków publicznych. Ale nie ma słowa o tym, że to leczenie musi być darmowe.

Czyżby dla marszałka Komorowskiego jeśli coś pochodzi ze środków publicznych to nic nie kosztuje? Dla kogoś kto atakuje rywala za brak znajomości różnicy między komercjalizacją a prywatyzacją, takie rozróżnienie powinno być dość wyraźne. (wPolityce.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 5

A może Mazurek?

Wysłane przez: admin w dniu: 02/07/2010

Długo ze sobą walczyłem, ale przekonano mnie. Postanowiłem kandydować na prezydenta.

Po telewizyjnych debatach i całej kampanii uznałem, że się nadaję. Podobnie jak marszałek Komorowski mam dzieci. Co prawda tylko trójkę, ale jeśli to problem, to postaram się uwinąć, by o drugą kadencję ubiegać się jeszcze hojniej wyposażony w progeniturę. Ja również się zastanawiam, czy dziecku kupić szalik czy buty, choć mam od Bronisława Komorowskiego łatwiej, bo moje dzieci są małe i nie muszę, w przeciwieństwie do niego, użerać się z rozhisteryzowanymi bosymi 30-latkami.

Podobnie jak marszałek “mam też w dziedzinie wyludniania Polski pewne osobiste zasługi”, bo na mój widok parę osób wybrało trwałą emigrację. Lubię też czereśnie, ale parkiet mam za to dębowy, bo prezydent powinien łączyć, a nie dzielić. Mnie również, jak Jarosława Kaczyńskiego, nie internowano w stanie wojennym, a nawet wspominam go całkiem dobrze (widzicie państwo, jak pięknie puszczam oko do lewicy?) – ogłoszono wtedy dłuższe ferie.

Choć nie gardzę dziczyzną, to sam nie poluję, a z Danią kojarzą mi się nie kaszaloty, ale szynka i skamieniała goła baba, którą trzymają w Kopenhadze. Obiecuję państwu nawet podjąć starania, by sprowadzić syrenkę tam, gdzie jej dom, do Warszawy. Jeśli nie oddadzą po dobroci, nie zawaham się użyć naszych najlepszych agentów i – po konsultacji z pewnym szkolonym do tego średnio starszym politykiem lewicy – zrzucę na nich desant.

W przeciwieństwie do obu kandydatów mówię co prawda w obcych językach, ale za to słabo i nie we wszystkich. A poza tym, podobnie jak jeden z nich (i tu sobie państwo sami wybierzcie który), nie mam w nich nic do powiedzenia. Jestem zwolennikiem parytetów, choć na początek wprowadziłbym je w małżeństwach, ale za to w 50, a nie tylko 35 procentach. Poglądy w pozostałych drażliwych sprawach ujawnię, jak tylko poznam ostatnie sondaże.

Polacy! Obiecuję wam igrzyska olimpijskie letnie i zimowe, załogowe loty na Księżyc (dla studentów 50-procentowa zniżka!) i do Budy Ruskiej, budowę trzech milionów mieszkań i tyleż kilometrów autostrad, wydobywanie gazu z głupków i zapalniczek gazowych.

Rodacy, głosujcie na mnie! W końcu nikt wam tyle nie da, ile ja wam obiecam. PS Z zupełnie innej beczki: Po 53 latach zamknięto miesięcznik “Miś”. W imieniu pięcioletniej Marysi nie daruję wam tego. A “Misia” jako prezydent też przywrócę! (Robert Mazurek)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Brak komentarzy »

Teraz prokuratury

Wysłane przez: admin w dniu: 01/07/2010

W obliczu grozy „powrotu IV RP” wszystkie środki są dopuszczalne, a nawet wskazane. Po przećwiczeniu na nieboszczce Blidzie „grania trumnami”, czas na kolejny chwyt, który antypisowska propaganda przypisywała uporczywie Kaczyńskiemu, uznając za dowód autorytaryzmu jego rządów i zagrożenie dla demokracji.

Prokuratura w Łodzi po dwóch latach żmudnego dochodzenia postawiła nieoczekiwanie zarzuty Jarosławowi Pinkasowi, byłemu wiceministrowi w rządzie PiS. Zarzuty dotyczą rzekomego przyjęcia 55 tysięcy złotych i pióra wiecznego w okresie, gdy był on zastępcą dyrektora warszawskiego Instytutu Kardiologii. Nie wiążą się więc z jego funkcją w rządzie PiS, co nie przeszkadza w niczym w zasypywaniu wyborców tytułami w rodzaju „minister z PiS przed sąd za korupcję”. Na tak licznych obrońców lekarzy, którzy kładli się rejtanem przeciwko prześladowaniu innego kardiologa, niejakiego G., tym razem nie ma co liczyć.

Prokuratura w Opolu po jeszcze dłuższym namyśle wystąpiła z aktem oskarżenia przeciwko Dorocie Kani, dziennikarce śledczej znanej z antykomunistycznych poglądów, obecnie związanej z „Gazetą Polską”. Sprawa dotyczy pożyczki od żony Marka Dochnala, która rzekomo miała być łapówką za wpłynięcie na śledztwo w sprawie męża − akt oskarżenia w całości oparto na zeznaniach małżonki głośnego „lobbysty” i jej matki.

Pinkasowi grozi 10 lat więzienia, Dorocie Kani 8. Znam obie sprawy, w obu materiał dowodowy wydaje się, delikatnie mówiąc, słaby. Ale bez wątpienia skutkiem tych działań prokuratorskich będzie stworzenie medialnego szumu o „korupcji w obozie PiS”. Szumu korespondującego z zarzutami o stworzenie „układu drogowego”, które, wedle przecieków ze sztabu Bronisława Komorowskiego, ma kandydat PO postawić w trakcie ostatniej przedwyborczej debaty (piszę te słowa jeszcze przed jej rozpoczęciem).

Czy można wierzyć, że prokuratury przebudziły się z długotrwałego letargu akurat dziś, a trzy dni przed wyborami, czystym przypadkiem?

Można, oczywiście. Ale o walorach umysłu wierzącego nie świadczy to najlepiej. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 18

Trumna wyborcza

Wysłane przez: admin w dniu: 30/06/2010

Jak wiemy od Stanisława Jerzego Leca, “tonący brzydko się chwyta”. Bronisław Komorowski jeszcze nie tonie, ale badania wskazujące, że elektorat, na który liczy, może w II turze nie pójść do urn, wyraźnie wprawiły jego sztab w panikę. Tylko tym można wytłumaczyć demonstrację urządzoną przez kandydata na grobie Barbary Blidy i chwalenie się poparciem jej męża.

Na początku kampanii, przypomnijmy, prominentni politycy PO i wrodzy Kaczyńskiemu propagandyści bez ustanku oskarżali go o “granie trumnami”. Bezlitośnie wyszydzali każdy przejaw żałoby czy bólu po tragedii smoleńskiej, kpili nawet z czarnej wstążki u garnituru, przywołując mauzoleum Lenina i Mao Zedonga. Na wszelki wypadek opluli i wyszydzili też Martę Kaczyńską, choć ta w żaden sposób nie włączała się w kampanię, po prostu z obawy, że oczywiste ludzkie współczucie dla dziecka ofiar tragedii może przysporzyć sympatii stryjowi. A w tle intelektualiści mędrkowali o “romantyczno -trumiennych upiorach” prawicy.

Ta propagandowa nawałnica odniosła skutek. Katastrofa smoleńska została wyrugowana z dyskursu publicznego i w przyśpieszonym tempie zapomniana (miejmy nadzieję, że tylko do wyborów).

Teraz Komorowski nie ma żadnych zahamowań z wywlekaniem z grobu i użyciem w kampanii byłej minister, choć tego rodzaju tragedia, jak jej samobójstwo, zdarzyć się mogła podczas każdego śledztwa, przeciw każdemu oskarżonemu. Sejmowa komisja, od prawie trzech lat starająca się obciążyć odpowiedzialnością za tę śmierć PiS, nie znalazła niczego. ABW, kierowane już wszak przez byłego członka władz PO, twardo broni się w sądzie przeciwko roszczeniom wdowca, odrzucając, jak dotąd skutecznie, oskarżenia o współwinę. A sam Henryk Blida oznajmia, że wybór Komorowskiego to warunek wyjaśnienia tej sprawy. Tak nisko ceni trzy lata wysiłków komisji Kalisza i rządu Tuska?

Tak czy owak zachowanie kandydata w tej kwestii jest więcej niż brzydkie. Jest obłudne i odrażające. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 29

Komorowski znów minął się z prawdą? Nie wie, co podpisał

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta oświadczył w niedzielę podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim, że swoim podpisem zakończył proces ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym z Białorusią. Tymczasem proces ten z polskiej strony wcale nie jest zakończony, a kolejny ruch w tej sprawie po polskiej stronie będzie należał do prezydenta RP - pisze “Nasz Dziennik”.

Według gazety Bronisław Komorowski dał się poznać w czasie kampanii wyborczej jako kandydat nieobliczalny, który nie bardzo potrafi panować nad tym, co mówi, i nie jest w stanie najpierw pomyśleć o tym, co chce powiedzieć.

W czasie debaty, odpowiadając na pytanie, jaką politykę wobec Białorusi prowadziłby jako prezydent, Komorowski pochwalił się: - Miałem przyjemność podpisać na granicy polsko-białoruskiej w Kuźnicy Białostockiej umowę, zakończyć proces ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym, który pozwoli Polakom z Białorusi i Białorusinom z Białostocczyzny kontaktować się ze sobą - powiedział.

Okazuje się jednak, że chociaż marszałek na granicy polsko-białoruskiej w Kuźnicy coś podpisał, to na pewno nie było to zakończenie procesu ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym. Co w takim razie to było? Przez wykonującego obowiązki prezydenta podpisana została uchwalona przez sejm ustawa, która dopiero upoważnia prezydenta RP do ratyfikacji umowy z Białorusią o zasadach małego ruchu granicznego.

Podpisana w zeszły wtorek ustawa wchodzi w życie w ciągu 14 dni od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Dopiero po tym czasie prezydent RP będzie mógł dokonać ratyfikacji umowy.

Wychodzi na to, iż Komorowski jako wykonujący obowiązki prezydenta nie wie, co podpisuje - komentuje “Nasz Dziennik”. I jak dodaje, podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim, Komorowski zaliczył kolejną wpadkę. Strach nawet pomyśleć, że przyszły szef państwa mógłby mieć kłopot z ogarnięciem tego, co się wokoło dzieje i polegać jedynie na podsuwanych przez niezidentyfikowanych suflerów i speców od propagandy fiszkach z podpowiedziami - podsumowuje gazeta. (wp.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 25

Czego się boi Bronisław Komorowski?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Prasa pełna jest wywiadów z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Rozmowy z nim ukazały się w ostatnich dniach między innymi w “Gazecie Wyborczej”, “Dzienniku Gazecie Prawnej”, “Polsce”, a wczoraj także w tygodnikach “Newsweek”, “Wprost” i “Przegląd”, wcześniej zaś w “Polityce”.

Marszałek Sejmu wykonujący obowiązki głowy państwa opowiada w nich szeroko o osiągnięciach rządu Donalda Tuska oraz o swoich – już jako ewentualnego prezydenta – planach. Zajmuje się reformą służby zdrowia i metamorfozą Jarosława Kaczyńskiego. Docieka, czym różni się Trzecia Rzeczpospolita od czwartej. Zastanawia się, kiedy powinniśmy wejść do strefy euro. Zajmuje się wiarygodnością TVP. Opowiada o swoich przyjaciołach i przeciwnikach politycznych. Itp., itd. I robi to wszędzie, tylko nie na łamach “Rzeczpospolitej”.

Pod wywiadem z nim, opublikowanym w ostatnim weekendowym wydaniu “Gazety Wyborczej”, redakcja umieściła dopisek takiej oto treści: “Jarosław Kaczyński mimo wielokrotnych próśb nie zdecydował się na wywiad dla “Gazety””.

Cóż, moglibyśmy to samo napisać o kandydacie PO na prezydenta. Albowiem Bronisław Komorowski – mimo wielokrotnych, ponawianych co kilka dni próśb – nie zdecydował się na udzielenie wywiadu “Rzeczpospolitej”.

I żeby było jasne: nigdy nie usłyszeliśmy z ust jego współpracowników, że do wywiadu nie dojdzie. Przeciwnie – zazwyczaj zapewniano nas, że decyzja w tej sprawie już zapadła i w dodatku jest to decyzja pozytywna, a na przeszkodzie stoi wyłącznie brak czasu; więc w tym tygodniu jeszcze nie, ale kto wie, może już w następnym? Po czym w kolejny poniedziałek zabawa zaczynała się od nowa.

Nie wiem, dlaczego Bronisław Komorowski unika dziennikarzy “Rzeczpospolitej”, a Jarosław Kaczyński – “Gazety Wyborczej”. Wiem, że to niedobry obyczaj sprowadzający się – w gruncie rzeczy – do unikania czytelników tych gazet. Ale też, niestety, mam świadomość, że nie jest to polska specjalność. Wręcz przeciwnie. Wystarczy przypomnieć legendarną niechęć legendarnego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla do tygodnika “Der Spiegel”; przez 16 lat swego urzędowania nie udzielił mu chyba ani jednego wywiadu.

Ale cóż to – u licha – za pocieszenie? (Rzeczpospolita)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 6

Premier do mundurowych: nie bójcie się emerytur!

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Żołnierze i policjanci otrzymują w swoich jednostkach list premiera Donalda Tuska, w którym zaprzecza pogłoskom o planach zmian w zasadach otrzymywania emerytur mundurowych - dowiaduje się “Rzeczpospolita”.

Od początku roku krążyły plotki o pracach, prowadzonych w kierunku ograniczenia przywilejów służb mundurowych, w tym prawa do emerytury po 15 latach pracy. Poskutkowało to m.in. dość znacznym wzrostem liczby wniosków o przejście do cywila.

Do końca tygodnia, każdy żołnierz i funkcjonariusze pozostałych służb, a jest ich w sumie około 150 tys., mają dostać, pospiesznie rozwożone, listy od premiera.

Zarówno mundurowi związkowcy, jak i sami funkcjonariusze nie mają wątpliwości, że jest to wyraźna agitacja przed niedzielnymi wyborami - pisze “Rzeczpospolita”. (wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 3