Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 'Co tam Panie w koalicji' Kategorie


Pawlak: “Platforma czasem niepotrzebnie brutalnie atakuje Jarosława Kaczyńskiego”

Wysłane przez: admin w dniu: 15/04/2011

- Mam wrażenie, że PO niepotrzebnie ulega pokusie obijania się z PiS-em. Jeżeli z kłótni czyni się główne narzędzie walki, to może jest to skuteczne, ale destrukcyjne i budzi niebezpieczne demony. PO czasami niepotrzebnie brutalnie atakuje Kaczyńskiego, choćby wtedy, gdy pojawiają się opinie dotyczące personalnych właściwości prezesa - powiedział w Poranku Radia TOK FM Waldemar Pawlak.

Wicepremier podkreślił, że politycy Platformy bez potrzeby odpowiadają na niektóre mocne słowa, jakie padają z ust polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem lidera ludowców oba największe ugrupowania na polskiej scenie politycznej przekształciły się w “partie wielkich kłótni”, które ciągle ze sobą toczą spór, choć tak naprawdę same już nie pamiętają od czego się on zaczął.

Warto mocno powiedzieć, że tam polecieli ludzie z różnych środowisk, aby upamiętnić zbrodnię katyńską. Nie można wartościować krwi i bez potrzeby wchodzić w zderzenie z PiS zamiast mówić, że Katyń nas połączył i Smoleńsk nie może nas podzielić

- przekonywał na antenie radia TOK FM Waldemar Pawlak.

Szef Polskiego Stronnictwa Ludowego dodał, że ze sporu wokół katastrofy Smoleńskiem politycy PiS oraz PO uczyniono centrum dyskusji, a nikt już nie pamięta o ofiarach. Pawlak dodał również, że “już za chwile” wszyscy będą się dopominać, by śledztwo w sprawie katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku uległo przyspieszeniu.

Tu nie może być żadnego papieru schowanego w sejfie - ostrzegał minister gospodarki. (wPolityce.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 8

Separatystyczny Ruch Autonomii Śląska krok po kroku, dzięki PO, zbliża się do celu

Wysłane przez: admin w dniu: 03/04/2011

Było jasne, że chcąc zrealizować swoje separatystyczne plany Ruch Autonomii Śląska nie może poprzestać na konsumowaniu, sprawowanej z Platformą, władzy w regionie. Cele RAŚ, którego liderzy wyszydzają polskość i Polskę, zmierzają bowiem do rozbicia unitarnego charakteru państwa polskiego, do zmiany konstytucji, a nawet czegoś w rodzaju separacji od Rzeczpospolitej. Aby ten plan zrealizować, trzeba być w Sejmie. I RAŚ jest coraz bliżej tego celu. “Dziennik Zachodni” informuje:

Platforma Obywatelska ma plan, jak wygrać tegoroczne wybory parlamentarne na Śląsku. Kluczem ma być namówienie do startu z list PO kandydatów Ruchu Autonomii Śląska. - Nasza współpraca w sejmiku układa się znakomicie, liczę, że przed wyborami do Sejmu też jesteśmy w stanie się dogadać - mówi architekt tej strategii, marszałek województwa, Adam Matusiewicz.

Gazeta zaznacza, że na razie pomysł transferu autonomistów na listy Platformy przemknął wyłącznie przez prywatne, nieoficjalne rozmowy wewnątrz partii i w obrębie sejmikowej koalicji. Jak udało się jednak dowiedzieć dziennikarzom, wstępna propozycja nowego przedwyborczego przymierza trafiła już do RAŚ.

Mowa jest w niej o miejscach w pierwszej piątce kandydatów, Lchoć raczej poza pierwszą trójką. Lider RAŚ, Jerzy Gorzelik nie wyklucza przyjęcia propozycji PO, choć jest na razie lekko sceptyczny.

Adam Matusiewicz, marszałek województwa (PO), mówi “DZ”:

Sądzę, że ten model naszej współpracy z RAŚ jest możliwy, choć oczywiście potrzebna będzie też dobra wola drugiej strony. To oczywiste, że politycy Ruchu nie mają szans przebić się do Warszawy startując ze swojej listy. Byłoby to możliwe z list PO, a nam ich wsparcie też mogłoby pomóc. Do czerwca chcemy rozstrzygnąć tę kwestię.

Podsumujmy - marszałek województwa z PO martwi się by separatyści z RAŚ mogli “przebić się do Warszawy”.

A więc dla władzy wszystko? (wPolityce.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji | 1 Komentarz

Minister “Zapaść”

Wysłane przez: admin w dniu: 03/02/2011

Po 2012 roku polskie Siły Powietrzne czeka zapaść. Taka jest konkluzja utajnionego przez Ministerstwo Obrony Narodowej raportu, sporządzonego w maju ubiegłego roku na najwyższym szczeblu dowództwa Sił Powietrznych. Adresatami dokumentu są minister obrony Bogdan Klich i szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Cieniuch.

“Ograniczenia budżetowe wpływają bezpośrednio na poziom eksploatacji statków powietrznych, stan techniki lotniczej i bezpieczeństwo wykonywanych zadań. Stan ten w naszych Siłach Powietrznych, m.in. z powodu długotrwałego niedofinansowania, jest zatrważający” - piszą autorzy dokumentu. W przyszłym roku służbę zakończy większość będących w wyposażeniu polskich Sił Zbrojnych samolotów Su-22, TS-11 i Jak-40. Oto “tania armia” Klicha.

Minister Bogdan Klich roztaczał wczoraj przed posłami świetlaną wizję rozkwitu wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych pod jego kierownictwem. Tymczasem na dnie szuflady w resortowym biurku ukrył dokument, po lekturze którego natychmiast powinien podać się do dymisji. (…)

Dzień przed katastrofą smoleńską, 9 kwietnia ub.r., płk Mirosław Grochowski, szef Departamentu Ministerstwa Obrony Narodowej ds. Bezpieczeństwa Lotów, sporządził raport na temat wniosków i zaleceń z 52. Konferencji Bezpieczeństwa Lotów. Jego adresatem był ówczesny szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor, który jednak tego dokumentu nie zdążył przeczytać. Dzień później zginął w katastrofie rządowego tupolewa na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj. Tak samo dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. (…)

Drastyczny ubytek pilotów odnotował 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. Doświadczeni piloci przechodzą do firm cywilnych, oferujących dużo lepsze warunki finansowe oraz pracę na nowocześniejszych i sprawnych maszynach. Tylko od 2008 roku do początku roku 2009 z elitarnego 36. SPLT odeszło aż 12 doświadczonych pilotów, w tym dowódca pułku płk Tomasz Pietrzak oraz dowódca eskadry płk Janusz Macieszczuk, którzy byli jedynymi dowódcami załóg, dodatkowo płk Pietrzak był jedynym instruktorem na samolotach Tu-154M. W związku z powyższym, będąc już na etapie wypowiedzenia, płk Pietrzak prowadził szkolenie nowych załóg w trybie alarmowym i przy jednym dostępnym samolocie. Ministerstwo Obrony Narodowej, mimo wielokrotnych starań “Naszego Dziennika”, nie ustosunkowało się do pytania, kto i dlaczego utajnił raport. Ani jakie kroki zamierza przedsięwziąć MON, by zapobiec zapaści w Siłach Powietrznych. (Nasz Dziennik)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Brak komentarzy »

Wiemy, dlaczego rząd Tuska nie buduje dróg

Wysłane przez: admin w dniu: 01/12/2010

Nie pojedziemy szybkimi trasami, które na Euro 2012 miały połączyć największe polskie miasta. Podróż z Gdańska do Warszawy czy z Poznania do Wrocławia długo jeszcze pozostanie drogą przez mękę.

Niektóre odcinki ekspresówek mogą powstać wiele miesięcy po mistrzostwach, bo rząd opóźnia podpisanie kilkunastu umów na ich budowę. Odkładane są rozstrzygnięcia przetargów aż na 20 odcinków dróg ekspresowych i obwodnic miast . Od czerwca Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przesuwa terminy na składanie ofert na budowę dwóch 37-kilometrowych odcinków S3 z Gorzowa do Nowej Soli. Szef giełdowej spółki zainteresowanej inwestycją mówi nam, że nic się nie dzieje w tej sprawie, chociaż od dawna firmy są gotowe do złożenia ofert.

Takich przypadków jest wiele więcej. Przeciąga się przetarg na budowę dwóch przeszło 50-kilometrowych fragmentów S7 z Elbląga do Olsztynka, nie mogą się doczekać rozstrzygnięcia inwestycje w obwodnice Radomia, Ostrowa Wielkopolskiego i Lublina.

GDDKiA twierdzi, że nie ma problemów z finansowaniem inwestycji. Ministerstwo Finansów dowodzi, że wydatki na nowe drogi od 1 sierpnia mogą przekroczyć 23 mld zł.

Policzyliśmy: od sierpnia do wczoraj drogowcy rozdali kontrakty na budowę 59,5 km autostrad oraz 45 km dróg ekspresowych w sumie za 3,7 mld zł. To niewiele. Przyczyną zwłoki jest dziura w budżecie . – Przetargi nie są rozstrzygane, ponieważ rząd chce oszczędzić – mówi Adrian Furgalski, ekspert branży infrastrukturalnej.

Ile państwo uciuła na drogowej wstrzemięźliwości? Tylko jedna nierozstrzygnięta inwestycja – 40-kilometrowy odcinek A1 z Łodzi do Tuszyna – jest warta 1,5 mld zł. Jeszcze więcej rząd zyskuje na blokowaniu przetargów na co najmniej 130 km ekspresówek; inwestycje miały ruszyć w 2010 r. Ponieważ średni koszt budowy drogi może sięgać nawet 36 mln zł, w budżecie zostanie nawet 5 mld zł.

To niemałe kwoty, które mogą przynajmniej częściowo zmniejszyć dziurę w budżecie. Problem jednak w tym, że przy okazji rząd blokuje inwestycje w infrastrukturę, które nakręcają gospodarkę. Takie pozorne oszczędności nie wyjdą nam na dobre. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 9

Ukrócić partyjną oligarchię? A może domknąć system?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/11/2010

Donald Tusk wystąpił z bezprecedensowym apelem do lidera SLD Grzegorza Napieralskiego. O to aby ten zgodził się na odebranie na dwa lata (między rokiem 2012 i 2014) subwencji budżetowych partiom. Przestrzegł go, że lewica pokaże swoje “brzydkie oblicze”, jeśli będzie się upierała przy dotowaniu partii w czasach kryzysu gospodarczego.

Na razie Tusk skupił za tym pomysłem dwa ugrupowania: swoją PO (która mówi o tym, z różnym natężeniem, od lat) oraz nową grupę dysydentów z PiS - Polska Jest Najważniejsza. Rzecz w tym jednak, że oba kluby mają razem, wraz z kilkoma posłami niezależnymi, około 220 głosów. Na 460 wszystkich. Większości więc nadal nie ma, Jest na styku. (…)

Tak czy inaczej finansowanie partii stało się już elementem ustrojowej rzeczywistości Polski. Dowolne zmienianie reguł gry przez partię najsilniejszą może przechylić łódź jeszcze bardziej na jedną stronę. Gdyby PO naprawdę chciała mniej oligarchicznego systemu, mogłaby wprowadzić do obecnego prawa różne poprawki. Na przykład zapewnić finansowanie nowym politycznym inicjatywom, które mają poparcie określonej liczby posłów w Sejmie. Albo uruchomiłaby własny, tkwiący w komisjach od roku projekt przewidujący przeznaczenie części subwencji na partyjne think tanki, co podniosłoby poziom polskiej polityki.

Tego jednak nie zrobi. A przecież dowolne obcinanie tej subwencji to podcinanie skrzydeł przeciwnikom. Jeśli Napieralski lub Pawlak się złamią (ludowcy zapewniają, że tak się nie stanie), przyłożą rękę do budowania nie państwa bardziej uczciwego, tylko bardziej platformerskiego. (Piotr Zaremba)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 2

Czy do uzależnienia od rosyjskiego gazu i ropy dołożymy prąd?

Wysłane przez: admin w dniu: 23/11/2010

Kto by tam miał dziś głowę do spraw innych niż wybory, nic więc dziwnego, że informacja podana przez “Rzeczpospolitą”, choć na pierwszej stronie, przeszła zupełnie bez echa. Niesłusznie. Jest bowiem ponurą puentą do tego co w polskiej polityce zagranicznej, także w aspekcie gospodarczym, dzieje się od kilkunastu miesięcy.

A co się dzieje? Porzucamy dotychczas podstawowy wektor polskich działań - uniezależnienie od rosyjskiej energii. I nie tylko podpisujemy gazowy kontrakt na niejasnych zasadach (według władz polskich do 2022 roku, według Putina - na kilkanaście lat dłużej). Teraz, jakby mało nam było gazowego i ropowego uzależnienia, chcemy jeszcze do tego niezdrowego dla bezpieczeństwa narodowego pakietu dorzucić energię elektryczną. “Rzeczpospolita” informuje:

Ruszają prace analityczne związane z budową wartej co najmniej kilkaset milionów złotych linii energetycznej z rosyjskiego Kaliningradu do Polski. Energia miałaby pochodzić z nowej elektrowni atomowej. Może to oznaczać przełom w relacjach gospodarczych obu krajów. Do tej pory polskie władze próbowały raczej uniezależnić się od dostaw surowców z Rosji - zwłaszcza gazu, a o imporcie energii w ogóle nie było mowy.

Trudno się nie zgodzić - to przełom wręcz kopernikański. I kolejny sznureczek w pętach jakie wikłają Polskę w relacjach z Rosją, w których jest słabszym partnerem. Relacjach, które prędzej czy później przełożą się na polityczne uzależnienie.

Wiadomości te budzą niepokój. Dlaczego o tak ważnej sprawie opinia publiczna dowiaduje się z przecieków? I co tak naprawdę jest celem polskich władz? Przecież to, że nie postulowane od czasów rządu Jerzego Buzka uniezależnienie od monopolu rosyjskich surowców, widać gołym okiem. Ale czy teraz przeszliśmy do kolejnego etapu - zwiększania uzależnienia? (wPolityce.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 6

Kolejna ofensywa Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 05/10/2010

Rząd ogłosił kolejną wielką ofensywę legislacyjną, media się zachwyciły, jestem więc pełen najgorszych przeczuć.

Premier Tusk działa metodą kolejnych zrywów, na co dzień przekonując nas, że jest byczo, nic więc robić nie trzeba, w czym jego ekipa jest najlepsza. Co jakiś czas jednak, gdy obywatele porównywać zaczynają propagandę sukcesu z rzeczywistością, rozpoczyna się kolejna kampania. A to radziliśmy wszyscy nad naprawą służby zdrowia, czego efektami cieszymy się dzisiaj; a to premier wzywał ministrów i z triumfem wyciągał od nich zaskórniaki, gdy wydatki państwa rosły; a to przystępowaliśmy do euro (pierwszy termin 2011 rok); a to… po drodze kastrowaliśmy pedofilów, Palikot zbudował nam “przyjazne państwo” i rozpoczęliśmy brutalną walkę z dopalaczami.

Wszystko wskazuje na to, że następna ofensywa zakończy się tym samym i zostawi po sobie wyłącznie sterty nieprzemyślanych ustaw, które blokowały będą i tak z trudem funkcjonujące państwo.

Prof. Witold Modzelewski stwierdził, że polskie regulacje dotyczące podatku VAT mieszczą się na… 12 tys. stron. Swoją drogą casus prof. Modzelewskiego to jedna z wielu nienapisanych kart historii III RP. Wieloletni wiceminister finansów, współtwórca polskiego systemu podatkowego, zwłaszcza VAT, dziś w ścisłej czołówce doradców w tej dziedzinie. I rzeczywiście. Kto będzie w stanie rozeznać się w tej materii jak nie jej twórca. Pamiętam publiczne wystąpienie Modzelewskiego, który protestował przeciw upraszczaniu systemu podatkowego, zachwycając się pięknem jego złożoności – nie żartuję. Dziś protestuje on przeciw jego komplikacji. Jego następcy system twórczo rozwijają, być może przygotowując sobie miejsca na szczycie rankingu doradców podatkowych, w miejsce zagubionego w nowych meandrach Modzelewskiego.

Tego typu system niszczy samą ideę prawa, daje ogromną władzę w ręce biurokracji i powoduje, że na rynku przetrwać może wyłącznie ktoś, kogo stać na wynajęcie Modzelewskiego.

A przed nami jesienna ofensywa legislacyjna. (Bronisław Wildstein)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 2

Co z tą prokuraturą

Wysłane przez: admin w dniu: 19/09/2010

Cieszymy się. Polski sąd stanął na wysokości zadania i wypuścił Ahmeda Zakajewa. Cieszę się również, ale zgodnie ze swoim powołaniem szukam dziury w całym. Nie trzeba się zresztą specjalnie wysilać.

Działania niezależnej prokuratury budzić muszą niepokój. Słyszymy, że nie miała ona innego wyjścia niż zatrzymać Zakajewa. To nieprawda. W wypadku Zakajewa zderza się kilka norm prawnych. Wprawdzie Rosja wystosowała za nim list gończy, a ponieważ należy do Interpolu, to zgodnie z konwencją ONZ, obowiązuje on we wszystkich państwach członkowskich, ale, równocześnie, Zakajew uzyskał status uchodźcy w Wielkiej Brytanii, kraju członkowskim UE. Ten status daje mu możliwość swobodnego podróżowania po krajach UE, które winny mu zapewnić bezpieczeństwo. Nie uzyskują go ludzie, którzy popełnili poważne przestępstwa, m.in. terroryści. Czy rozstrzygnięcie angielskiego wymiaru sprawiedliwości, który nadawał Zakajewowi status uchodźcy, a więc obejmował go konwencją, którą podpisała również Polska, nie powinno mieć większego znaczenia dla prokuratury polskiej niż żądania Moskwy?

Przecież doskonale wiemy, że Rosja nie jest krajem praworządnym, zwiększa liczbę więźniów politycznych skazywanych z kryminalnych paragrafów, przeciwnicy władzy bywają skrytobójczo zabijani i to nie tylko na terenie kraju, ale również za granicą jak przywódcy czeczeńscy, a ostatnio uchodźca polityczny w Anglii, Aleksander Litwinienko. Wszystko wskazuje na to, że próba otrucia byłego prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenko jeszcze jako kandydata do tego urzędu, dokonana została na polecenie Moskwy. Listę przykładów, które dowodzą, że Rosja Putina jest zaprzeczeniem państwa prawa można by mnożyć. A w UE procedurę sprawdzającą wobec Zakajewa zastosowała również Dania dochodząc do identycznego co Anglia wniosku. Francja, którą trudno oskarżyć o rusofobię, skreśliła go z listy osób ściganych. A polscy prokuratorzy uznali, że furda UE, wiążące jest dla nich postanowienie prokuratury rosyjskiej.

To w rękach prokuratury jest decyzja, jakie środki zapobiegawcze będzie stosowała wobec osoby, którą postawiła w stan oskarżenia. Oskarżony może odpowiadać z wolnej stopy. Polska prokuratura wystąpiła o 40 dni aresztu dla Zakajewa. W tym kontekście nie chce się już przypominać jej nadgorliwości, która przejawiła się w aresztowaniu zdążającego do prokuratury czeczeńskiego przywódcy.

Jakoś dziwnie kojarzy się mi to z oskarżeniem byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego. Oskarżeniem, które prokurator ogłosił zanim nie nabrało ono mocy prawnej, ale, tak przypadkowo, tuż przed drugą turą wyborczą. Niezależna prokuratura… (Bronisław Wildstein)

Kategoria: Analiza, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 5

Prokuratura potwierdza, że szef BOR nie mówił prawdy. BOR-u na lotnisku nie było…

Wysłane przez: admin w dniu: 17/09/2010

Coraz więcej niejasności wokół działań BOR w Smoleńsku. Premier żąda wyjaśnień. Prokuratura potwierdza informacje “Wiadomości” TVP.

Szef BOR miał po smoleńskiej katastrofie 5 miesięcy spokoju. Teraz musi zacząć się tłumaczyć. Na razie premierowi. Donald Tusk zapowiedział w Brukseli:

“Na pewno poproszę o wyjaśnienie, jeśli chodzi o sprzeczności. Bo funkcjonariusze publiczni - czy to jest szef BOR-u czy funkcjonariusze - muszą mieć podobne informacje i podobny pogląd w sprawach, które ich dotyczą. W tej sprawie będę chciał, żeby mi wyjaśnił, na czym polega kontrowersja” - mówił premier dziennikarzom.

W Internecie zaroiło się od komentarzy. Jedni dziwią się, dlaczego premier potrzebuje wyjaśnień 5 miesięcy po zdarzeniu. Czy znaczy to, że do tej pory podległe mu służby wyjaśnień nie złożyły? Inni uważają, że Donald Tusk zamiast o kontrowersjach powinien mówić o skandalu.

Chodzi o sprzeczność pomiędzy zeznaniami BOR-owców a publicznie wypowiadanymi słowami ich szefa. “Wiadomości” ujawniły zeznania oficerów BOR, według których Rosjanie nie zgodzili się na ich obecność na lotnisku w Smoleńsku. Dlatego nie było przez nich sprawdzone przed kwietniowymi wizytami i dlatego BOR-owcy nie czekali na przylot rządowych samolotów na smoleńskim lotnisku, ale w katyńskim lesie.

W kwietniu szef BOR twierdził w Radiu Zet, że 10 kwietnia na lotnisku czekało 2 funkcjonariuszy. Dzisiaj jego rzecznik podtrzymał te wersję. Naczelna Prokuratura Wojskowa sprawiła jednak BOR-owi spory problem. W oświadczeniu dla “Wiadomości” napisała:

“Zarówno w dniu 7 jak i 10 kwietnia 2010 r. funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu nie byli obecni na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Przebywali wówczas w Katyniu. Na miejsce katastrofy udali się bezpośrednio po otrzymaniu telefonicznej informacji o katastrofie.”

Tym samym potwierdziła się wersja podana przez “Wiadomości”. Generał Janicki wydaje się być w fatalnym położeniu. Bo jeśli będzie obstawał przy swojej wersji wydarzeń z 10 kwietnia (albo też okaże się ona prawdziwa), będzie to dowód na to, że ukrył (bądź jego ludzie) jakieś fakty przed prokuraturą. A także premierem, który w całej sprawie wydaje się być zagubiony.

Do tego dojdzie jeszcze konieczność wyjaśnienia innych kwestii, m.in.:
- dlaczego Rosjanie mogli nas nie wpuścić na lotnisko, skoro dotychczas zawsze wpuszczali (jak twierdzi były szef BOR gen. Mirosław Gawor) ?
- dlaczego tuż po katastrofie nie było koordynacji między grupą BOR w Katyniu, centralą w Warszawie i kimkolwiek w Smoleńsku?
- Jak to możliwe, że szef BOR w ciągu pół godziny po katastrofie nie mógł się dowiedzieć, co stało się z najważniejszą osobą ochranianą przez jego ludzi i dziewięcioma podwładnymi?

W najbliższych dniach można oczekiwać pierwszej od 4 miesięcy konferencji prasowej generała Janickiego. (wPolityce.pl)

Kategoria: Analiza, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 13

Koniec eldorado dla rządu i Tuska. Notowania lecą

Wysłane przez: admin w dniu: 01/09/2010

Premier Donald Tusk ma tyle samo zwolenników co przeciwników - 46 proc. Rząd popiera 35 proc.; przeciwnych mu jest 56 proc. 45 proc. badanych sądzi, że Bronisław Komorowski będzie dobrym prezydentem a 35 proc., że nie - wynika z sierpniowego sondażu TNS OBOP.

9 proc. ankietowanych jest zdecydowanie przekonanych, że Komorowski będzie dobrym prezydentem, a 11 proc. ma zdecydowany pogląd, że będzie złym. 20 proc. nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Działalność Donalda Tuska jako premiera ma tyle samo przeciwników co zwolenników - 46 proc. ocenia jego działalność
jako premiera pozytywnie (6 proc. zdecydowanie pozytywnie) i 46 proc. respondentów - negatywnie (16 proc. zdecydowanie negatywnie). 8 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź “trudno powiedzieć”.

Ponad połowa Polaków (56 proc.) źle ocenia działalność rządu. Przy czym zdecydowanie krytycznych wobec gabinetu Tuska jest 16 proc. badanych. 35 proc. respondentów wystawia rządowi noty pozytywne (2 proc. zdecydowanie pozytywne). 9 proc. nie ma zdania na ten temat.

Jak zauważa TNS OBOP, sierpień przyniósł pogorszenie opinii Polaków na temat funkcjonowania wszystkich trzech instytucji władzy. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 77