Tusk poleciał do Sopotu pobiegać. Samolot kosztował 22 tys. zł
Autor: admin o wtorek 21. luty 2012
Spadające sondaże i kolejne afery z ministrami mocno się dały premierowi we znaki. Dlatego, gdy już dobiegł końca ostatni dzień pracy, w piątek tuż po godzinie 19 szef rządu wsiadł w samolot na warszawskim lotnisku Okęcie i poleciał do domu na Wybrzeże.
– Premier poleciał do domu, ale jeszcze w piątek wieczorem i w niedzielę był w pracy – tłumaczy nam rzecznik rządu Paweł Graś (48l.). Istotnie, Donald Tusk w niedzielę był już z powrotem w stolicy, gdzie brał udział w obchodach 90. urodzin Władysława Bartoszewskiego.
Za to w sobotę po trudach minionego tygodnia odpoczywał bardzo czynnie: zamiast siedzieć przed telewizorem uprawiał jogging. Szczelnie opatulony od zimna i wiatru premier długo biegał po rodzinnym Sopocie. Sportowe pasje szefa rządu są powszechnie znane, choćby ostatni tenis w godzinach pracy, ale uprawia on sport nie tylko z powodu zamiłowania do tej czy innej dyscypliny.
– W mojej pracy zawodowej, w każdej pracy zawodowej, a moja jest dość szczególna i intensywna, na pewno nie dałbym rady, gdyby nie taka zaciekłość wręcz w utrzymywaniu kondycji fizycznej. Ja bym dawno już padł w polityce, gdyby nie zdolność wymagania od własnego ciała więcej niż przeciętna – mówił premier w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
Relaks premiera słono jednak kosztował. Lot embraerem ze stolicy do Gdańska i z powrotem kosztuje ok. 22 tys. złotych. Ale szef rządu wie, że dobra kondycja warta jest wszystkich pieniędzy… – Trzeba dotrzeć do końca, choć czasem już w połowie dystansu masz dosyć. Ale jeśli się nie poddasz, wiesz, że jesteś coś wart. Biegacze nie pękają – mówił Donald Tusk w wywiadzie dla magazynu dla biegaczy „Runner s World”. (Fakt.pl)


21/02/2012 o godz. 08:41 |
No też nie lubię gościa, ale trzeba być sprawiedliwym. Każdy obiekt latający, czy to ufo czy samolot rządowy ma do “wylatania” określoną liczbę godzin, które MUSI spędzić w powietrzu. Jest to rzecz, której się nie przeskoczy. W takim wypadku lepiej żeby woził dupę premierowi, niż latał na pusto wokół lotniska (bo i pilot by się zanudził).
Jeśli chcemy go oskarżyć o nadmierne korzystanie z tego środka transportu, to trzeba by sprawdzić książkę lotów i wtedy przekonamy się czy loty do Gdańska są ponadprogramowe.
Tyle w tej sprawie. Innych dotyczących Pana T. nie poruszam. Bo się porzygam.
21/02/2012 o godz. 20:47 |
“Towarzysze! - kwiczał głośno - chyba nie sądzicie, mam nadzieję, że my zjadamy jabłka i mleko, bo
jesteśmy samolubni i żądamy przywilejów? Tak naprawdę, wielu z nas nie lubi ani jednego, ani drugiego.
Sam nie przepadam za jabłkami. Naszym jedynym celem jest zachowanie zdrowia. Mleko i jabłka (dowiodła tego nauka, towarzysze) zawierają substancje niezbędne dla dobrego samopoczucia świń. My, świnie, pracujemy bowiem umysłami. Całe zarządzanie folwarkiem i jego organizacja spoczywają na naszych głowach. Dzień i noc trwamy na straży waszego dobrobytu”
23/02/2012 o godz. 07:26 |
Ten kwik, słychać z drugiego szeregu. Tego ukrytego za kurtyną. Tego, na którego piętra w Mariott-cie, gnają pieszo po instrukcję ministrowie. Tego, który rzuca ochłapy Tuskowi i Szczynukowiczowi. Towarzysze zza kurtyny, zjadają nie tylko tortowe wisienki. Oni zjadają polskość i resztki patriotyzmu, żeby głupiemu narodowi nie przewróciło się we łbach!. To gudłaje, powiązani ze wstydliwymi służbami SB i WSI. Dziś to ich kraj!. My tu tylko do czarnej roboty i pomnażania ich kapitału.
22/03/2012 o godz. 20:59 |
tusk jak jeżdzic czym tankować bd jest dla tuska a nie dla szaraka 950zł
24/03/2012 o godz. 07:51 |
A moze teraz premier poleci gdzies samolotem……………………………………………………………………………………………………………………………………????????????????????????????????????/