Lista wstydu. Na 100 dni rządu 10 skandali 10 ministrów (plus premier)
Autor: admin o sobota 18. luty 2012
Minister finansów nie kontroluje własnych słów na tyle, że wymyka mu się zdanie o potrzebie jak najkrótszego życia na emeryturze, co stanowić ma cel planowanego podwyższenia wieku emerytalnego.
Wicepremier i minister gospodarki przyznaje, że państwowa emerytura to pic na wodę. Sam w nią nie wierzy, więc dba o relacje z dziećmi i odkłada grosiki na starość.
Minister zdrowia daje twarz ustawie przygotowanej przez swoją poprzedniczkę – a dziś osobę numer dwa w państwie – wprowadzającą największy od lat chaos w polityce lekowej i doprowadzając do rekordowych kolejek przed aptekami.
Minister kultury z ministrem cyfryzacji prowadzą Polskę na czele groteskowego pochodu do Tokio, gdzie podpisujemy dokument, przed którym wszyscy ostrzegają i z którego za chwilę jako państwo będziemy się absurdalnie wycofywać.
Minister sportu zatrudnia znajomego właściciela salonów fryzjerskich na intratną posadę, kompromituje się w każdym publicznym wystąpieniu, a w dniu wolnym zamiast nadrabiać zaległości w kompetencjach albo chociaż pomodlić się o szczęście, wygina się przed kamerami u stóp wstydliwego stadionu.
Minister edukacji dba o to, by wyprodukować jak najwięcej ograniczonych umysłowo, dziarsko trzymając się reformatorskich urojeń swojej poprzedniczki i redukując w licealnych programach wszystko, co się da.
Minister spraw zagranicznych w Berlinie udając polskiego męża stanu wygłasza przemówienie napisane przez brytyjskiego dyplomatę i kładzie się u stóp niemieckiej kanclerz wyrażając obawę przed niemiecką bezczynnością w Europie.
Minister transportu po tym, gdy już zakupił do nowego gabinetu nowy luksusowy sprzęt RTV, ogłasza że nowych dróg na Euro nie będzie. Kilka tygodni wcześniej ogłasza, że kolei dużych prędkości, w które od lat inwestowaliśmy, też nie będzie.
Sam premier nie jest w stanie nad tym wszystkim zapanować i miota się między powietrznymi podróżami na trasie Warszawa-Gdańsk, grą w godzinach pracy w tenisa, prowadzeniem konsultacji do ustawy której nie ma (emerytalna) albo międzynarodowej umowy, z której za chwilę się wycofa (ACTA), a uczestniczeniem w europejskim szczycie, na którym po porannych groźbach, na wieczornej konferencji ogłasza sukces z miną zbitego psa.
Asystuje mu zawsze wierny minister-rzecznik, który zapomniał powiedzieć prokuraturze o własnoręcznie złożonych podpisach, w wyniku czego podatnicy łożyli na wielomiesięczne śledztwo mające ustalić kto podrobił parafki ministra.
A nad tym wszystkim unosi się coraz bardziej dokuczliwy smród kłamstwa smoleńskiego, ciągnący się za najwybitniejszymi przedstawicielami tego i poprzedniego rządu, oraz zależnych od niego służb i wojskowych.
I tylko minister skarbu, zadowolony, że koleżanki i koledzy skutecznie pracują na zainteresowanie społeczne, może spokojnie rozdzielać posady w spółkach Skarbu Państwa.
Jestem „zeszokowany” – jak mawia wspomniany na samym początku minister od „piniędzy” - że poparcie dla tej ekipy wciąż jest dwucyfrowe. (Marek Pyza)


18/02/2012 o godz. 13:48 |
Przerażający jest fakt podejmowania przez ekipę rządzącą rozwiązań , które z logiką nie mają nic wspólnego .Mam nawet wrażenie , że są to osoby ograniczone umysłowo , które co więcej starają się mi wmówić , że to ja jestem debilem ! Zamiast obniżać koszty utrzymania dzieci i życia przez co rodziny chętniej podejmowałyby decyzję o rodzicielstwie , co z kolei doprowadziłoby do np. braku potrzeby zamykania szkół lub podwyższania wieku emerytalnego to oni robią wszystko aby tych dzieci nie było i jeszcze odbierają ludziom godne życie na starość ! Czy to nie jest przypadkiem jakieś zaplanowane działanie na rzecz likwidacji narodu polskiego ?
18/02/2012 o godz. 19:36 |
Krzysztofie
Wiele osób zauważyło to już wtedy, gdy ta banda POpaprańców wygrała pierwsze wybory.Pan Marek Pyza pisze tylko o ostatnich 100 dniach tego pożal się Boże rządu.
Ja byłem od początku “zeszokowany” i wiedziałem od,że oni będą tlko kręcić lody i dbać o “piniędze” zagranicznych “lobistów” jak mówi obecnie niespełna pięcioletni minister “pinędzy”.
18/02/2012 o godz. 20:57 |
Ja czegoś tutaj nie łapię w temacie bulwersacji Rostowskim i jego “skracaniem życia na emeryturze”. Czy to jest na prawdę tak trudno zrozumieć, że podwyższanie wieku emerytalnego ma tylko i wyłącznie na celu skrócenie średniej długości emerytury? Czy Wam się może wydawało, że jak emerytura będzie dwa lata później, to też ludzie będą dwa lata dłużej żyli? No sorry, to nie jest chyba żadna tajemnica, że średni wiek pozostaje bez zmian. Nie ma czym się tutaj bulwersować. Rostowski nie chce Wam skracać długości życia, tylko długość emerytury. To, co powinno bulwersować, to dlaczego jest skracana ta długość, skoro mnóstwo pieniędzy się marnotrawi na boku? Brak pieniędzy w ZUSie nie jest żadną wymówką, panie ministrze. Pieniądze są, tylko trzeba zatamować ich masowy wypływ do kanału.
To po pierwsze. Po drugie, ZUS nie istnieje dlatego, że tak chcą politycy. Przynajmniej nie tylko dlatego. ZUS istnieje, bo kilka milionów ludzi w Polsce pobiera renty, z czego ogromna część niesłusznie. Chcą po prostu odebrać trochę pieniędzy sąsiadowi i mieć dla siebie. Albo są zbyt leniwi, żeby zacząć coś produkować, zamiast odbierać innym. Dla tych ludzi ZUS jest wręcz spełnieniem marzeń, więc nic dziwnego w tym, że ma się dobrze. To zbyt duża rzesza wyborców.
I pan wiciminister z drugiego akapitu jest bardzo mądrym człowiekiem. Ludzie jeszcze obecnie starsi mają szansę otrzymać emeryturę, choć będzie bardzo późno i bardzo niska. Ludzie młodzi nie mają co liczyć na ZUS. Trzeba się przyzwyczaić do myśli, że to nie jest żadna składka emerytalna odprowadzana z pensji, tylko zwykły podatek, obowiązkowy i bezzwrotny, jak każdy inny. Inwestujcie w rodzinę, w firmy, odkładajcie złoto do skarpet. Dzięki temu na emeryturę przejdziecie wtedy, kiedy Wam się będzie podobać - w wieku 50, 60, albo jak kto chce, 80 lat. Emerytura może przyjdzie, może nie - wtedy będziecie mieli dodatkową kasę.
Dopiero jak zrozumiecie jak bardzo złodziejski system panuje w Polsce, wtedy dojrzejecie do tego, żeby uszczelnić ZUS albo go zlikwidować całkowicie. Ale wtedy może być już za późno…
06/03/2012 o godz. 22:16 |
Swierdzam z przekonaniem i z wielką sasatfykcją, że jakakolwiek krytyka Premiera jest postawą antyobywatelską i antyspołeczną. Słyszeliśmy wszyscy, że zmiana składki do OFE z 7,2 na 2,2 wpłynie na wzrost emerytur i ich gwarancję. Słyszeliśmy rf3wnież od Pana Premiera, że Minister Grabarczyk dobrze wykonuje swoją pracę. Na tych przykładach wypowiedzi Premiera powinniśmy się cieszyć i uśmiechać i co najważniejsze nie krytykować, zresztą wystarczy trochę poczytać GW i zobaczyć jakie życie jest piękne.Ukłony