Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 09/02/2012

Tusk samotny? Czego jeszcze nie wymyślą?

Wysłane przez: admin w dniu: 09/02/2012

Gdy nadmierny dług publiczny zmusza rząd do gorączkowego szukania oszczędności w budżecie i podnoszenia podatków; gdy ilość bezrobotnych w Polsce przekracza ponownie dwa miliony osób; gdy pogarszają się wszystkie wskaźniki rozwoju cywilizacyjnego kraju, a ekipa Donalda Tuska okazuje się tak nieudolna w działaniu, iż właściwie nie potrafi rozwiązać najprostszych problemów, by przy okazji nie dyskredytować się do końca, to jeszcze zostaje propaganda, zwana u nas PR-em.

Pole manewru Platformy i współdziałających z nią mediów nie jest imponujące. Anty-PiS-owska ideologia ma się na wyczerpaniu, europejskie miraże pozostają już historią i kryzys ekonomiczny daje o sobie znać. Pozostała jeszcze, niewykorzystana dotąd, opowieść o stanie umysłu i ducha przywódcy. Sam D. Tusk w wywiadzie dla tygodnika “Wprost” mówi:

“Zawsze jestem sam i zdaję sobie z tego sprawę. (…) Im dłużej jesteś premierem, im więcej prób przeszedłeś, tym bardziej rośnie samotność. (…) Na końcu i tak zawsze ja ponoszę za wszystko odpowiedzialność. (…) Mam wrażenie, że uzyskałem status człowieka dojrzałego”.

Niedawno pisała “Gazeta Wyborcza” tak: “Donald Tusk jest hegemonem na scenie politycznej, ale nigdy nie był tak samotny. (…) W poprzedniej kadencji miał przy sobie dwór. (…) Ale dwór wymiotła afera hazardowa”.

Także “Polityka” zajmuje się psychiką premiera: “Sam Donald Tusk zmienił ton, stał się jakby nieco nonszalancki, często surowy, mniej zabiegający o sympatię i uznanie. (…) Tusk się do tego nie odnosi, opinii nie prostuje, gra niezrozumianego przez masy samotnika”. I dalej - podobne duperele.

Autor tej notki wyrażał już wielokrotnie swój krytyczny sąd o działalności D. Tuska i jego rządu, a także niepokój o konsekwencje tej polityki. Późna pora pisania tej notki nie sprzyja stylistycznemu ujęciu rozszerzenia opinii na temat samotności premiera, więc przytoczy wypowiedzi niezależnych fachowców:

— Prof. Jadwiga Staniszkis: “Premier Tusk wprowadził i utrwalił w Polsce manierę obietnic bez pokrycia, utrzymywania pozorów przy pomocy czczej gadaniny i przede wszystkim porażającej kombinacji braku kompetencji i uciekaniem od odpowiedzialności”.

— Artur Balazs: “Oceniam, że Tusk - nic nie robiąc przez cztery lata - wyczerpał limit tolerancji dla dryfu rządu. (…) Sprawa ACTA stała się wentylem rewolty społecznej, buntu powszechnego. Podglebie jest jednak szersze. Rząd wkrótce przekona się, że zasoby frustracji społecznej są dość głębokie”. (zygmuntbialas)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 5

Kompromitacja za dwa miliardy złotych

Wysłane przez: admin w dniu: 09/02/2012

Prawie dwa miliardy złotych, a dokładnie 1 915 mln, kosztował Stadion Narodowy w Warszawie, czyli obiekt kompromitujący Polskę od września zeszłego roku. Miejmy nadzieję, że rzeczywisty koniec sagi pt. „Otwarcie Stadionu Narodowego” dobiegnie wreszcie końca 29 lutego. W innym razie koszty, nie tylko finansowe, będą o wiele większe.

Główna arena na Euro 2012 zamiast być wizytówką całego turnieju, staje się naszym największym koszmarem, a każdy wydana złotówka zaczyna odbijać się czkawką. Głównie na wizerunku naszego kraju jako organizatora. Całe szczęście, że europejskie federacje nie wykazywały żadnego zainteresowania meczem o Superpuchar Polski, który właśnie został odwołany.

Mało kto już pamięta, że pierwszym meczem na Stadionie Narodowym miał być ten z Niemcami, który ostatecznie został rozegrany w Gdańsku. Ale kiedy to było? We wrześniu 2011 roku. Żeby dolać oliwy do ognia dodać trzeba, że pierwotna data oddania warszawskiego stadionu do użytku wyznaczona została na…30 czerwca 2011.

Opóźnienia w rozwijaniu infrastruktury to rzecz, do której zdążyliśmy niestety przywyknąć. Jednak analizując wszystkie inwestycje związane z organizacją Euro 2012, wnioski nie napawają optymizmem. Jeśli dodać do tego zorientowanie w tematyce piłkarskiej Pani Minister Muchy, której nie odpowiadał „wybór drużyn” mających wziąć udział w meczu o Superpuchar Polski, sytuacja na 120 dni przed meczem otwarcia, zaczyna powoli przypominać grecką tragedię.

Oby nie spotkało nas właśnie to, co Greków, którzy w 2004 roku byli organizatorem Igrzysk Olimpijskich, czy Portugalczyków organizujących Euro 2004. Opóźnienia w przygotowaniach do olimpiady rozwścieczyły MKOL. Postawienie ultimatum doprowadziło do sytuacji, w której Grecy musieli pracować na trzy zmiany. Robiono wszystko na ostatnią chwilę, nie licząc się z kosztami. A te sięgnęły ostatecznie 12 mld dolarów.

Dziś greckie areny sportowe, wybudowane z myślą o Igrzyskach i nadzieją na dalsze wykorzystywanie, to obraz nędzy i rozpaczy. A jednego z powodów greckiego kryzysu można doszukiwać się właśnie w fatalnej organizacji Olimpiady i późniejszych oczekiwań, kompletnie oderwanych od rzeczywistości.

Oczywiście mistrzostwa europy w piłce nożnej to nie ta sama skala przedsięwzięcia, co Igrzyska. Mimo to pozostaje żałować, że odpowiedzialne za organizację czempionatu w Polsce osoby, zamiast uczyć się błędach innych, postanowiły koniecznie uczyć się własnych. Szkoda też, że wszyscy musimy być tego naocznymi świadkami. (bankier.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane | 1 Komentarz