Hakerzy dobrali się do rządu
Autor: admin o poniedziałek 23. styczeń 2012
W sobotę wieczorem przestała działać internetowa strona Sejmu. Po niej padły kolejne polityczne serwisy – kancelarii premiera, Ministerstwa Kultury, a nawet Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Ministerstwa Sprawiedliwości. Właśnie na własnej skórze odczuliśmy, że nikt i nigdzie nie może czuć się bezpieczny – komentuje Zbigniew Engiel z laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery.
W niedzielę postawiono nas na nogi. Zaczęło się sprawdzanie, czy w ostatnich miesiącach nie było jakichś nierozpoznanych prób ataków na witrynę ministerstwa. Do ABW raportujemy bowiem tylko te próby, które są już opisane i łatwo je wyłapać. Tymczasem mogą być jeszcze metody, które nie zostały skatalogowane, trudno je wychwycić i mogą stanowić zapowiedź większej akcji, z jaką do czynienia mieliśmy w weekend – mówi „DGP” informatyk jednego z resortów.
Strony rządowe atakowano zapewne metodą Distributed Denial of Service (DDos), czyli rozpowszechnionej odmowy usługi. Polega ona na zmasowanym żądaniu uruchomienia w tym samym czasie usługi np. załadowania strony. Taki ruch doprowadza do przeciążenia serwerów – tłumaczy Maciej Iwanicki, inżynier z firmy Symantec specjalizującej się w bezpieczeństwie sieciowym.
To metoda uciążliwa i trudno się przed nią obronić. Nie wyrządza większej szkody, ale za to może być stosowana jako sonda możliwości obronnych ofiary – ostrzega Engiel. Dodaje, że dopiero po kilku tygodniach lub nawet miesiącach haker przeprowadza główny atak. W taki właśnie sposób w ubiegłym roku grupa aktywistów internetowych (tzw. haktywistów), nazywająca sama siebie Anonymus, karała japońską firmę Sony. Zaczęli od ataków DDos na witryny firmy, aby po kilku tygodniach przejść do wyłudzania danych z platformy PlayStation Network.
Temu, że to właśnie Anonymus wzięli polski rząd na celownik, trudno już zaprzeczać. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie. W sobotę wieczorem przestała działać strona Sejm.gov.pl. Później podobny los spotkał witryny kprm.gov.pl, mkidn.gov.pl i abw.gov.pl. Informacja o znikających witrynach polskich władz zaczęła momentalnie rozprzestrzeniać się po internecie. Niemalże od razu pojawiło się przypuszczenie, że stać za tym może grupa Anonymus, która występuje przeciwko porozumieniom SOPA i ACTA, mającym na celu walkę z łamaniem praw majątkowych w internecie. Kilka dni temu okazało się, że polski rząd ma zamiar podpisać to drugie porozumienie, więc problemy z witrynami od razu skierowały uwagę właśnie na tych hakerów aktywistów. (dziennik.pl)


23/01/2012 o godz. 14:48 |
„to nie POwinno się zdarzyć”, żeby nie-rząd za plecami obywateli, bez konsultacji społecznych, podpisywał dokumenty skierowane przeciw wolnościom obywatelskim!!!
POzwalają sobie za dużo! Nie dla ACTA w Polsce!!!
23/01/2012 o godz. 16:28 |
Jeśli ktoś nie chce, żeby jego prawa autorskie były łamane, niech nie zamieszcza swoich prac w Internecie. Żadna piosenka, czy program nie są warte tego, żeby dawać rządom pretekst i alibi do inwigilowania swoich poddanych.
24/01/2012 o godz. 19:56 |
posiadanie takiego premiera to chańba dla całego narodu, przypominam że twoja władza donaldzie pochodi od narodu i tylko oni mają prawo decydować o tym,kto i co ma oglądać w internecie ! w końcu ktoś musi ci powiedzieć, że jeżeli nie stawiasz się za głopsem narodu to z ciebie cipa a nie premier
02/02/2012 o godz. 04:36 |
- marteiał pierwsza klasa, mega pozytywny, dający wiele radości z oglądania;) faktycznie Pan Młody jak tylko pojawia się w kadrze powoduje uśmiech na twarzy;)) prześwietny reportaż, prześwietny tort;) z wielką chęcią obejrzę też całość!