Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 05/07/2010

Nadchodzi czas spełniania obietnic. Co obiecał kandydat?

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2010

1000 km nowych dróg w ciągu 500 dni prezydentury, 50-procentowe zniżki na przejazdy dla studentów, wyprowadzenie wojsk z Afganistanu do 2012 roku, powołanie Rady Zdrowia Publicznego, by “przyspieszyć proces modernizacji służby zdrowia” - to tylko niektóre z wyborczych obietnic Bronisława Komorowskiego. Paweł Poncyljusz, rzecznik sztabu Jarosława Kaczyńskiego, już ocenia, że to właśnie przez złożone obietnice prezydentura Komorowskiego będzie dla niego bardzo trudna.

- Patrzmy na to, co się stanie z tymi obietnicami - apeluje Poncyljusz. Nie było ich mało, oto najważniejsze:

Służba zdrowia:
- Jeśli zostanę wybrany na prezydenta, to chciałem zapowiedzieć powołanie Rady Zdrowia Publicznego, do której zapraszam pana prezesa Kaczyńskiego i pana Napieralskiego, żebyśmy w końcu przeszli od fazy gadania wyborczego do fazy przyspieszania procesów modernizacji tego ważnego obszaru życia społecznego, jakim jest służba zdrowia.
Wizyta w Płocku, 23 czerwca

Afganistan:
- Konkluzją tej dyskusji jest mój wniosek do rządu o opracowanie stanowiska dla głowy państwa na listopadowy szczyt NATO w Lizbonie i przygotowanie narodowej strategii wyjścia z Afganistanu najpóźniej do 2012 roku.
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, 24 czerwca

Zniżki dla studentów
- Chcę przekazać informację, chcę powiedzieć głośno w imieniu tych, którzy dziś rządzą w Polsce, że studenci, także ci, którzy często z Sosnowca, z Zagłębia, ze Śląska jadą na uczelnie w różnych miastach Polski, będą korzystali z 50-procentowej zniżki.
Wiec wyborczy studentów, 29 czerwca  (pozostałe obietnice na tvn24.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 33

PO jest dziś najsilniejszą partią w 21-letniej historii Polski

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2010

Wyborcy przekazali jej pełnię władzy w przekonaniu, że teraz będzie lepiej amortyzowała efekty kryzysu. Problem w tym, że to już nie ta sama partia, która wygrała wybory w 2007 roku. Osiadła na laurach.

Zrezygnowała z ambitnego programu dogłębnych reform. Niektóre zmiany markowała, inne rozmyła, a za brak tych najważniejszych winiła poprzedniego prezydenta.

Po wielkich liberalnych ideach nie ma już śladu. Ani w programie rządu, ani w deklaracjach nowego prezydenta. Gorzej: w miarę jak narastała presja przedwyborczych sondaży opinii publicznej, Bronisław Komorowski wycofywał się z ostatnich obietnic gruntownej naprawy państwa. Nie było już prywatyzacji szpitali, reformy KRUS, indywidualnych dopłat do leczenia, rozmył reformę emerytur dla mundurowych, a pozostałym obiecał sowitą rewaloryzację. Ministerstwo Edukacji obiecało, że nie ruszy anachronicznych przywilejów zapisanych w Karcie nauczyciela, a sztab Komorowskiego, czując słabnące poparcie młodzieży, zapowiedział zniżki dla studentów.

Platforma jest dziś najsilniejszą partią w 21-letniej historii wolnej Polski. Ale wysoką cenę zapłaciła za pełnię władzy. W licznych kompromisach, ustępstwach utonęła spójna wizja naprawy państwa i polityki gospodarczej. Z partyjnego słownika zniknęły takie sformułowania, jak „liberalizm”, „prywatyzacja”, „sprawiedliwość” i „wolność rynkowa”.

Kalendarz reform niebezpiecznie przesuwa się o rok, w oczekiwaniu na wybory parlamentarne. Deficyt budżetowy, bezrobocie, wysokie koszty obsługi długów i niewydolnego systemu świadczeń społecznych nie zastygły jednak w miejscu. Rząd i prezydent muszą zdecydować, które z haseł wyborczych chcą teraz realizować. Wzrost gospodarczy czy politykę powszechnej zgody – bezkonfliktowego zarządzania. Czy PO chce dalej schlebiać związkowcom i grupom nacisku, czy w imię rozwoju i dobrobytu przyjmie twardy kurs zmian, mając po swojej stronie zarówno ustawodawczą, jak i pełnię władzy wykonawczej. Czy dla świętego pokoju zachowa niesprawiedliwy system emerytalny, świadczeń społecznych i ochrony zdrowia, czy zdecyduje się na roztropne cięcie deficytu. Ochrona nierentownych miejsc pracy czy warunki do tworzenia nowych, konkurencyjnych branż przemysłu.

Rada ekspertów „DGP” przez ostatnie miesiące monitorowała postęp rządowych prac nad naprawą państwa. Postęp był mierny, ale program jest gotowy. Na zmiany nie jest za późno. Prezydent Ronald Reagan najodważniejsze reformy systemowe przeprowadzał w drugiej kadencji. Na potrzeby powyborczej debaty przyjmijmy, że zaniechania ostatnich dwóch lat były faktycznie podyktowane zawirowaniami politycznymi. Populistyczne hasła kampanii wyborczej konieczne były, żeby przekrzyczeć związkowców i lewicowo-etatystyczną opozycję. Niech będzie. W takim razie to jest ten moment, w którym możemy zacząć poważnie mówić o naprawie państwa. Zaproponować spójną strategię gospodarczą i choć raz doprowadzić ją do końca. (Tomasz Wroblewski)

Kategoria: Analiza, Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 12

Platforma może teraz wszystko. Ale nie wolno jej wszystkiego

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2010

Nikt jeszcze nigdy nie miał w Polsce tyle ile ma dzisiaj Platforma. Bo ma nie tylko, jak to się zdarzyło SLD i przez chwile PiS, władzę prezydencką i premierowską. Partia Donalda Tuska ma także ogromne poparcie w mediach, biznesie, środowiskach prawniczych i na uczelniach.

Platforma może wszystko. Może więcej niż ktokolwiek wcześniej. Bo Leszka Millera w wielu miejscach, jako postkomunistę nie lubiano, powszechnie sądzono, że wolno mu mniej.

Jarosława i śp Lecha Kaczyńskiego traktowano tak ostro, jak nikogo przedtem. Media nie darowały im jednego zdania, a często robiły wszystko by tę władzę oceniano brutalniej niż na to zasługiwała”

Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego wielki biznes wspiera, media co najwyżej połaskoczą piórkiem za uszkiem. A środowiska prawnicze i akademickie w ogromnej części uwielbiają, bo gwarantuje ich korporacyjne interesy.

To wszystko rodzi ryzyko użycia władzy do nie tylko pokonania, ale i zniszczenie, wyeliminowania opozycji. Taki język na obrzeżach obozu Platformy niestety też się pojawia.

Jest według mnie głównym zobowiązaniem Bronisława Komorowskiego, przed Konstytucją i historią, by do tego nie dopuścić. (Michał Karnowski)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 17