Ściema dwudziestolecia
Wysłane przez: admin w dniu: 22/06/2010
Cóż za radość w towarzystwie − Bronisław Komorowski wygrał wybory i został prezydentem, już w pierwszej turze! Co prawda, tylko w tygodniku „Wprost”, ale za to z jakim przytupem. Okładka, wstępniak, w którym naczelny, radując się, że nie będzie powrotu IV RP, już snuje rozważania nad wielkością właśnie rozpoczętej prezydentury… Bezcenne. Zachowam sobie ten egzemplarz. Sądzę, że Bronisław Komorowski też go sobie zachowa, żeby w przyszłości od czasu do czasu móc sobie poczytać i pomarzyć.
Zapewne zachowa też egzemplarz „Gazety Wyborczej” z przedwyborczego piątku, z sondażem dającym mu wspomniane zwycięstwo, 51 punktów procentowych i 18-procentową przewagę nad głównym rywalem. Sondażem? Nie chce mi się wierzyć, że aż takie przeszacowanie może być wynikiem błędu, ani w to, że mógł się on przypadkiem trafić akurat w badaniu zleconym akurat przez tę gazetę. Naród, jak wyczytałem w internecie, po sławnym wieczorze wyborczym TVN, gdzie upierano się przy 12-procentowym zwycięstwie Komorowskiego jeszcze parę godzin po ogłoszeniu przez PKW pierwszych wstępnych wyników, zaczął skrót SMG/KRC tłumaczyć jako „Sondaże Mamy G…niane/Komorowski Raczej Cienki”. Zabawię się podobnie i na okoliczność wspomnianego „sondażu” dla giewu rozwinę skrót PBS-DGA jako „Poopowiadajmy Bajki Salonowi − Dają Grube Apanaże”.
Pastwię się? Może i tak, ale uważam za wyjątkową bezczelność, że ludzie odpowiedzialni za tę sondażową hucpę nie mają sobie nic do zarzucenia. No cóż, to nie nasza wina, że wyborcy Kaczyńskiego wstydzą się przyznać jak głosowali, ha, ha, ha. Akurat uwierzę. Wbijano wyborcom w łeb, że Komorowski dostanie ponad 50 procent, to dostał ponad 40. Gdyby uczciwie pisano, że poparcie jest mniej więcej równe, dostałby pewnie około trzydziestu.
A może jednak to tylko błędy? Cóż, jeżeli, to przypomina się stara opowieść z podręcznika ekonomii o pewnym kraju afrykańskim, w którym odchodzący Anglicy pozostawili miejscowym władzom mennicę. Nowy rząd oczywiście uruchomił ją na najwyższych obrotach, drukując pieniądze bez opamiętania, co zgodnie z ogólnie znaną (ale nie temu rządowi) zasadą wywołało inflację i uczyniło całą tę produkcję bezwartościowym papierem. Wtedy okazało się, że cała ludność miejscowa przeszła na waluty obce, miejscowej używając tylko do jednego celu: do płacenia stale podnoszonych podatków. W ten sposób rząd, płacąc obywatelom bezwartościowym papierem, dostawał od nich z powrotem też tylko bezwartościowy papier.
Z propagandą okazuje się być podobnie. Skutkiem intensywnego bombardowania wyborców medialnymi ściemami są tylko notowania w sondażach, które wcale nie przekładają się na rzeczywistość.
Jakoś pięknie mi się komponuje ten numer „Wprost” przysłany wprost z rzeczywistości alternatywnej (muszę przy okazji przyznać się do błędu: pisałem, że neo-Wprost pod redakcją Lisa będzie „Polityką Light”, tymczasem, jeszcze gorzej, staje się on bladą kopią „Przekroju” z czasów Najsztuba) z przewodniczącym sztabu p.o. Komorowskiego, panem Sławomirem Nowakiem. Onże, upojony w piątek wspomnianą publikacją giewu, pojechał na uwieńczenie kampanii kpinami z „krótkich nóżek” Kaczyńskiego. No cóż, pan Nowak, znany ze zdecydowanej męskiej urody (bo niby z czego więcej?), zapewne słusznie dumny jest ze swoich nóg, kształtnych i długich. Tylko chyba najwyraźniej zapomniał, skąd mu one wyrastają. (Rafał A.Ziemkiewicz)
Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 25

