Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: czerwiec 2010

Trumna wyborcza

Wysłane przez: admin w dniu: 30/06/2010

Jak wiemy od Stanisława Jerzego Leca, “tonący brzydko się chwyta”. Bronisław Komorowski jeszcze nie tonie, ale badania wskazujące, że elektorat, na który liczy, może w II turze nie pójść do urn, wyraźnie wprawiły jego sztab w panikę. Tylko tym można wytłumaczyć demonstrację urządzoną przez kandydata na grobie Barbary Blidy i chwalenie się poparciem jej męża.

Na początku kampanii, przypomnijmy, prominentni politycy PO i wrodzy Kaczyńskiemu propagandyści bez ustanku oskarżali go o “granie trumnami”. Bezlitośnie wyszydzali każdy przejaw żałoby czy bólu po tragedii smoleńskiej, kpili nawet z czarnej wstążki u garnituru, przywołując mauzoleum Lenina i Mao Zedonga. Na wszelki wypadek opluli i wyszydzili też Martę Kaczyńską, choć ta w żaden sposób nie włączała się w kampanię, po prostu z obawy, że oczywiste ludzkie współczucie dla dziecka ofiar tragedii może przysporzyć sympatii stryjowi. A w tle intelektualiści mędrkowali o “romantyczno -trumiennych upiorach” prawicy.

Ta propagandowa nawałnica odniosła skutek. Katastrofa smoleńska została wyrugowana z dyskursu publicznego i w przyśpieszonym tempie zapomniana (miejmy nadzieję, że tylko do wyborów).

Teraz Komorowski nie ma żadnych zahamowań z wywlekaniem z grobu i użyciem w kampanii byłej minister, choć tego rodzaju tragedia, jak jej samobójstwo, zdarzyć się mogła podczas każdego śledztwa, przeciw każdemu oskarżonemu. Sejmowa komisja, od prawie trzech lat starająca się obciążyć odpowiedzialnością za tę śmierć PiS, nie znalazła niczego. ABW, kierowane już wszak przez byłego członka władz PO, twardo broni się w sądzie przeciwko roszczeniom wdowca, odrzucając, jak dotąd skutecznie, oskarżenia o współwinę. A sam Henryk Blida oznajmia, że wybór Komorowskiego to warunek wyjaśnienia tej sprawy. Tak nisko ceni trzy lata wysiłków komisji Kalisza i rządu Tuska?

Tak czy owak zachowanie kandydata w tej kwestii jest więcej niż brzydkie. Jest obłudne i odrażające. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 29

Komorowski znów minął się z prawdą? Nie wie, co podpisał

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta oświadczył w niedzielę podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim, że swoim podpisem zakończył proces ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym z Białorusią. Tymczasem proces ten z polskiej strony wcale nie jest zakończony, a kolejny ruch w tej sprawie po polskiej stronie będzie należał do prezydenta RP - pisze “Nasz Dziennik”.

Według gazety Bronisław Komorowski dał się poznać w czasie kampanii wyborczej jako kandydat nieobliczalny, który nie bardzo potrafi panować nad tym, co mówi, i nie jest w stanie najpierw pomyśleć o tym, co chce powiedzieć.

W czasie debaty, odpowiadając na pytanie, jaką politykę wobec Białorusi prowadziłby jako prezydent, Komorowski pochwalił się: - Miałem przyjemność podpisać na granicy polsko-białoruskiej w Kuźnicy Białostockiej umowę, zakończyć proces ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym, który pozwoli Polakom z Białorusi i Białorusinom z Białostocczyzny kontaktować się ze sobą - powiedział.

Okazuje się jednak, że chociaż marszałek na granicy polsko-białoruskiej w Kuźnicy coś podpisał, to na pewno nie było to zakończenie procesu ratyfikacji umowy o małym ruchu granicznym. Co w takim razie to było? Przez wykonującego obowiązki prezydenta podpisana została uchwalona przez sejm ustawa, która dopiero upoważnia prezydenta RP do ratyfikacji umowy z Białorusią o zasadach małego ruchu granicznego.

Podpisana w zeszły wtorek ustawa wchodzi w życie w ciągu 14 dni od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Dopiero po tym czasie prezydent RP będzie mógł dokonać ratyfikacji umowy.

Wychodzi na to, iż Komorowski jako wykonujący obowiązki prezydenta nie wie, co podpisuje - komentuje “Nasz Dziennik”. I jak dodaje, podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim, Komorowski zaliczył kolejną wpadkę. Strach nawet pomyśleć, że przyszły szef państwa mógłby mieć kłopot z ogarnięciem tego, co się wokoło dzieje i polegać jedynie na podsuwanych przez niezidentyfikowanych suflerów i speców od propagandy fiszkach z podpowiedziami - podsumowuje gazeta. (wp.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 25

Czego się boi Bronisław Komorowski?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Prasa pełna jest wywiadów z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Rozmowy z nim ukazały się w ostatnich dniach między innymi w “Gazecie Wyborczej”, “Dzienniku Gazecie Prawnej”, “Polsce”, a wczoraj także w tygodnikach “Newsweek”, “Wprost” i “Przegląd”, wcześniej zaś w “Polityce”.

Marszałek Sejmu wykonujący obowiązki głowy państwa opowiada w nich szeroko o osiągnięciach rządu Donalda Tuska oraz o swoich – już jako ewentualnego prezydenta – planach. Zajmuje się reformą służby zdrowia i metamorfozą Jarosława Kaczyńskiego. Docieka, czym różni się Trzecia Rzeczpospolita od czwartej. Zastanawia się, kiedy powinniśmy wejść do strefy euro. Zajmuje się wiarygodnością TVP. Opowiada o swoich przyjaciołach i przeciwnikach politycznych. Itp., itd. I robi to wszędzie, tylko nie na łamach “Rzeczpospolitej”.

Pod wywiadem z nim, opublikowanym w ostatnim weekendowym wydaniu “Gazety Wyborczej”, redakcja umieściła dopisek takiej oto treści: “Jarosław Kaczyński mimo wielokrotnych próśb nie zdecydował się na wywiad dla “Gazety””.

Cóż, moglibyśmy to samo napisać o kandydacie PO na prezydenta. Albowiem Bronisław Komorowski – mimo wielokrotnych, ponawianych co kilka dni próśb – nie zdecydował się na udzielenie wywiadu “Rzeczpospolitej”.

I żeby było jasne: nigdy nie usłyszeliśmy z ust jego współpracowników, że do wywiadu nie dojdzie. Przeciwnie – zazwyczaj zapewniano nas, że decyzja w tej sprawie już zapadła i w dodatku jest to decyzja pozytywna, a na przeszkodzie stoi wyłącznie brak czasu; więc w tym tygodniu jeszcze nie, ale kto wie, może już w następnym? Po czym w kolejny poniedziałek zabawa zaczynała się od nowa.

Nie wiem, dlaczego Bronisław Komorowski unika dziennikarzy “Rzeczpospolitej”, a Jarosław Kaczyński – “Gazety Wyborczej”. Wiem, że to niedobry obyczaj sprowadzający się – w gruncie rzeczy – do unikania czytelników tych gazet. Ale też, niestety, mam świadomość, że nie jest to polska specjalność. Wręcz przeciwnie. Wystarczy przypomnieć legendarną niechęć legendarnego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla do tygodnika “Der Spiegel”; przez 16 lat swego urzędowania nie udzielił mu chyba ani jednego wywiadu.

Ale cóż to – u licha – za pocieszenie? (Rzeczpospolita)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 6

Premier do mundurowych: nie bójcie się emerytur!

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2010

Żołnierze i policjanci otrzymują w swoich jednostkach list premiera Donalda Tuska, w którym zaprzecza pogłoskom o planach zmian w zasadach otrzymywania emerytur mundurowych - dowiaduje się “Rzeczpospolita”.

Od początku roku krążyły plotki o pracach, prowadzonych w kierunku ograniczenia przywilejów służb mundurowych, w tym prawa do emerytury po 15 latach pracy. Poskutkowało to m.in. dość znacznym wzrostem liczby wniosków o przejście do cywila.

Do końca tygodnia, każdy żołnierz i funkcjonariusze pozostałych służb, a jest ich w sumie około 150 tys., mają dostać, pospiesznie rozwożone, listy od premiera.

Zarówno mundurowi związkowcy, jak i sami funkcjonariusze nie mają wątpliwości, że jest to wyraźna agitacja przed niedzielnymi wyborami - pisze “Rzeczpospolita”. (wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 3

Billingi topią bohaterów afery hazardowej

Wysłane przez: admin w dniu: 28/06/2010

Kiedy cała Polska żyła katastrofą smoleńską, a potem kampanią wyborczą, posłowie z hazardowej komisji gromadzili nową amunicję. Warszawska prokuratura okręgowa przysłała im komplet billingów bohaterów afery. Efekt jest taki, że PO doniesie śledczym na “swojego” człowieka.

W raporcie końcowym z prac hazardowej komisji śledczej znajdzie się wniosek o sprawdzenie wiarygodności zeznań Marcina Rosoła i Ryszarda Sobiesiaka. Z ostatnich bilingów bohaterów afery wynika, że asystent Mirosława Drzewieckiego kontaktował się z “królem hazardu” i jego córką tuż przed ich przesłuchaniami przez komisję.

Prokuratorzy sprawdzili też połączenia telefoniczne polityków Platformy z Ryszardem Sobiesiakiem i jego córką. I właśnie te billingi – w zadziwiająco zgodnej opinii posłów PiS i PO – stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność Marcina Rosoła, asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. A także czarnego charakteru afery – Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena branży hazardowej, z którym spotykał się Zbigniew Chlebowski, były szef klubu parlamentarnego. (…)

Billingi to niejedyny nowy oręż posłów z komisji śledczej. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego opracowała prezentację, z której jasno wynika, z kim i kiedy spotykali się Grzegorz Schetyna, Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski. ABW sprawdziła, w jakich stacjach bazowych (BTS) od października 2007 roku do sierpnia 2009 logowały się m.in. telefony komórkowe głównych bohaterów afery hazardowej, m.in. ówczesnego wicepremiera Schetyny. Na tej podstawie można wywnioskować, kto się z kim spotykał. (dziennik.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 9

A więc wojna

Wysłane przez: admin w dniu: 28/06/2010

Chyba najlepiej ujął istotę sprawy Tadeusz Mazowiecki. Gdyby Kaczyński się zmienił (w domyśle: w stopniu pozwalającym go zaakceptować), toby nie kandydował. Czyli: dopóki nie chce całkowicie się ukorzyć i skapitulować, dopóki roi mu się realizowanie własnych przekonań, jest do odstrzału. I nieważne, czy akurat jest agresywny czy koncyliacyjny, czy chce dekomunizować czy współpracować. Dobry Indianin to martwy Indianin.

Istotą sprawy jest to, że dotyczy to nie tylko Kaczyńskiego, ale i ludzi, do których się zwraca, i których głosy zbiera. Tych niemieszczących się w paśmie poglądów akceptowalnych, w arbitralnie wyznaczonych granicach nowoczesności i europejskości. Jedyną ofertą, jaką ma dla nich, mówiąc frazą Sławomira Nowaka „Polska jasna”, jest, że mają wymrzeć jak dinozaury. Bogu dziękować, że na razie „Polska jasna” wciąż wierzy, iż stanie się to samo z siebie, mocą dyrektyw Unii Europejskiej oraz formacyjnej siły mediów, i nie sięgnęła jeszcze po mocniejsze środki perswazji.

Polityk „obsługujący” taką formację społeczną i jej emocje nie może prowadzić normalnej kampanii wyborczej, takiej, jaką znamy ze starych demokracji, gdzie przegrany podaje rękę wygranemu, a wygrany liczy się z tym, że następnym razem może być odwrotnie. Trudno się więc dziwić, że Donald Tusk poszedł na całość i strasząc przez pół godziny Kaczyńskim, zanurzył się w retoryce, obelgach i insynuacjach, które dotąd zostawiał Palikotowi czy Niesiołowskiemu. Zagrał ryzykownie, bo zwykli Polacy wydają się już mieć dość agresji, nawet otarł się o śmieszność, gdy zgromił – on akurat! – Jarosława Kaczyńskiego za niepodejmowanie trudnych decyzji. Ale właściwie o czym miał mówić? O tych wielkich, 500-dniowych reformach, w które coraz mniej wierzą już nie tylko agencje ratingowe, ale nawet on sam? (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 20

Do broni, na kaszalota!

Wysłane przez: admin w dniu: 25/06/2010

Za tydzień z okładem się rozstrzygnie , kto zostanie Wielkim Strażnikiem Żyrandola na kolejne pięć lat. W sumie to zastanawiające, czemu akurat kwestia oświetlenia wzbudza tak wielkie emocje rodaków.

Ja – odkąd pod koniec stycznia Donald Tusk wyjaśnił, że chodzi tylko o wycieranie pałacowych dywanów i podziwianie lamp – podchodzę do tego z większym spokojem. I z zaciekawieniem oddaję się obserwacji obu kandydatów. Co prawda od niedzieli moim faworytem pozostaje niekwestionowany tryumfator pierwszej tury pan OBOP. Nie jestem tylko pewien, czy kandyduje. A mógłby, wszak w sondażach przegrywałby tylko z SMG/KRC.

Jeśli jednak nie pan OBOP, to pozostają pan Hrabia oraz polityk centrolewoprawicy średnio-starszego pokolenia. Ten ostatni staje się tak niewyraźny, że pora na rutinoscorbin. Nic więc dziwnego, że w całej kampanii pasjonuje go tylko zdrowie. O dziwo, nie własne, lecz rodaków.

Za to Bronisław Komorowski walczy o poparcie, gdzie się da: Londyn, Afganistan, Płock… Aż dziw, że nie zabiega o głosy Polaków pracujących w Norwegii, którą marszałek już jakiś czas temu przyjął do Unii Europejskiej. Teraz mógłby w takim Bergen wiec urządzić, a przy okazji, skoro połów wielorybów jest tam legalny, na kaszalota zapolować.

Jednak dla jego kibiców te starania to ciągle mało. “Bronku, do broni!” – chciałoby się zakrzyknąć za pewnym organem nawykłym do wspierania wielu rządów w wielu ustrojach. Inni podpowiadają marszałkowi tropy, namawiając, by się zajął in vitro. Wszak “Kaczyński nie poprze refundacji in vitro, co właściwie powinno go wykluczyć jako kandydata na prezydenta. Bo cóż to za prezydent, który skazuje kraj na wyludnienie” – pyta dramatycznie Magdalena Środa. Jakim cudem ten łez padół nie wyludnił się przez te wszystkie wieki bez in vitro, pani profesor nie wyjaśnia.

Z uznaniem trzeba jednak zauważyć, że kibiców ma Komorowski coraz więcej. Tworzy się wręcz wokół niego i jego partii blok prawdziwie jednolitofrontowy – od Urbana po Giertycha, od Jaruzelskiego po Niesiołowskiego, od Pastusiaka po Krzaklewskiego. Od zakładów karnych do szpitali psychiatrycznych – można by rzec, nie myląc się specjalnie. (Robert Mazurek)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 92

Perswazyjna funkcja sondaży i nie tylko

Wysłane przez: admin w dniu: 24/06/2010

- Kto zamawia sondaż, taki wynik dostaje – tak w minioną niedzielę dla TOK FM psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński skomentował 7,5-procentową różnicę między sondażem wyborczym prezentowanym przez TVP a nieomal idealnie pokrywającymi się prognozami Polsatu i TVN.

Wystąpienie ulubieńca salonu, prof. Czapińskiego, wskazywać miało na nierzetelność i sugerować manipulację TVP. Okazało się, że podany przez nią wynik był precyzyjny – w przeciwieństwie do prezentowanego przez telewizje sprzyjające Komorowskiemu (Andrzej Wajda).

Czy więc rażący błąd obu komercyjnych stacji Czapiński podsumuje tą samą puentą, sugerując manipulację z ich strony? A może jego wypowiedź na zamówienie radia pełniącego funkcję propagandową wobec Bronisława Komorowskiego należałoby skwitować zdaniem: kto zamawia komentarz, taki dostaje?

„Najciekawszą częścią wieczoru były wyniki sondażu robionego przez TNS OBOP specjalnie dla publicznej Jedynki. Pierwszym zaskoczeniem była znacząca różnica – na korzyść Jarosława Kaczyńskiego – między wynikami OBOP a cytowanymi przez TVN wynikami pracowni SMG/KRC. (…) Prezes (OBOP – red.) będzie pewnie miał ciężką noc, bo jeśli OBOP się pomylił, zaliczy sporą wpadkę” – komentowała w poniedziałkowej „Gazecie Wyborczej” Agata Nowakowska.

Taki już problem z papierem, że nie można na czas wycofać tekstu, w przeciwieństwie do Internetu. Czy „Wyborcza” i jej komentatorzy zajmą się teraz wpadką telewizji komercyjnych, które zamówiły tańsze, niemiarodajne wyniki i prezentowały je jako prawdziwe?

A może głębiej zanalizuje superwpadkę swojej gazety, która dwa dni przed wyborami na swojej czołówce ogłaszała wynik różniący się prawie o 14 procent od ich rezultatu, dający Komorowskiemu zwycięstwo już w pierwszej turze? Magdalena Środa, komentując to, ogłosiła, że sondaże obok informacyjnej pełnią również funkcję perswazyjną.

To pytania retoryczne. Czapiński, „Wyborcza” et consortes nie wyciągają wniosków ze swoich wpadek. Oni rozliczają innych. (Bronisław Wildstein)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010, Media (po)mogą | Komentarze: 34

Hillary Clinton pomoże wygrać Komorowskiemu?

Wysłane przez: admin w dniu: 23/06/2010

Hillary Clinton może odegrać znaczącą rolę w finale wyborów prezydenckich w Polsce - uważa “Dziennik Gazeta Prawna”.

Sekretarz Stanu USA przybędzie do Krakowa na dzień przed drugą turą głosowania. I pokaże się w towarzystwie Bronisława Komorowskiego. A Jurek Owsiak tego dnia wypuści na ulice młodzież z serduszkami - ujawnia gazeta.

W Krakowie odbędzie się konferencja z okazji 10-lecia Wspólnoty Demokracji, zrzeszającej szefów dyplomacji ponad 100 krajów. Przyjedzie na nią ponad setka politycznych VIP-ów. - Obecność Clinton jest potwierdzona. Przyleci 2 lipca wieczorem, zostanie do 4 lipca rano - mówi “DGP” rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Oprócz amerykańskiej sekretarz stanu będzie tam między innymi senator John McCain, były konkurent Baracka Obamy.

Z kolei Jurek Owsiak na 4 lipca zaplanował koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która zagra dla powodzian. Wielu jednak twierdzi, że “Orkiestra zagra dla Bronka”, bo sympatie polityczne Owsiaka są znane - czytamy w “Dzienniku Gazecie Prawnej”.  (wp.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 31

Donald Tusk ratuje koalicję

Wysłane przez: admin w dniu: 23/06/2010

Premier obawia się wyjścia PSL – mówią politycy PO. Wczoraj miał zapewnić koalicjanta, że nie wymieni go na SLD

Między premierem Donaldem Tuskiem a wicepremierem Waldemarem Pawlakiem doszło wczoraj do rozmowy w cztery oczy. Na konferencji po posiedzeniu rządu Pawlak stanął u boku premiera, co odebrano jako sygnał, że w koalicji PO – PSL nie jest źle.

– Umówiliśmy się, że do końca kadencji będziemy w koalicji. I to przy wszystkich różnicach, które nas dzielą. Chcemy być wierni i liczymy na wierność – zapewnił Tusk.

Pawlak był bardziej powściągliwy, ale też stwierdził, że wspólne rządzenie oznacza umowę na pełną kadencję.

Dlaczego szefowie partii tworzących koalicję uznali, że taki gest jest potrzebny? Od ogłoszenia wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich, w której Pawlak, kandydat PSL, nie uzyskał nawet 2 proc. poparcia, pojawiały się informacje o prawdopodobnym rozpadzie koalicji. Atmosferę zaogniła wypowiedź Janusza Palikota (PO), który wprost zapowiedział, że dla Platformy lepszym koalicjantem byłby SLD.

O tym, że ludowcy nie wytrwają w koalicji, przekonana jest część polityków PO. – Liczymy się z takim wariantem – mówi „Rz” osoba z władz partii.

Ludowcy też nieoficjalnie podkreślają, że PSL nigdy dotąd nie startowało wO tym, że ludowcy nie wytrwają w koalicji, przekonana jest część polityków PO. – Liczymy się z takim wariantem – mówi „Rz” osoba z władz partii.  wyborach parlamentarnych, będąc w rządzie.

PSL już od pewnego czasu dystansuje się od poczynań Platformy. Gdy okazało się, że Pawlak uzyskał słaby wynik w wyborach prezydenckich, sytuacja jeszcze się zaostrzyła. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu..., Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 7