Chwiejnym krokiem z wieńcem od marszałka
Wysłane przez: admin w dniu: 22/04/2010
Było ok. godziny 18:30. Na gdański cmentarz, na którym pochowano Annę Walentynowicz, podjechało auto. Wysiadła z niego delegacja marszałka Sejmu, która przy niezasypanym jeszcze grobie zostawiła wieniec i odjechała - podaje portalpomorza.pl. Według relacji serwisu, przynajmniej jedna osoba z delegacji była pod wpływem alkoholu.
Anna Walentynowicz spoczęła wczoraj na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu. Incydent opisany przez portalpomorza.pl miał miejsce ponad dwie godziny po zakończeniu ceremonii żałobnej. Wtedy przy grobie nie było już rodziny i przyjaciół zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem legendarnej opozycjonistki.
Pod sam grób podjechał samochód, z którego wysiadło kilku mężczyzn. Wśród nich byli doradcy Bronisława Komorowskiego: Waldemar Strzałkowski i Jerzy Smoliński. Z bagażnika wyjęli wieniec z białych i czerwonych kwiatów. Na wstędze widniało nazwisko marszałka Sejmu.
Jak podaje portalpomorza.pl, delegacja zostawiła wieniec pod zasypywanym właśnie grobem. Jeden z jej członków natychmiast wyjął telefon komórkowy, by - jak podaje portal - poinformować marszałka, że zadanie zostało wykonane.
Ale to nie koniec. Według relacji portalupomorza.pl, delegacja z wieńcem szła “chwiejnym krokiem”, a od jednego z jej członków “cuchnęło alkoholem”.
Całe wydarzenie zarejestrował reporter serwisu, a także przywieziony przez delegację fotograf.
Portal przypomina, że sam Komorowski był wczoraj w Gdańsku na pogrzebie Macieja Płażyńskiego. (dziennik.pl)
Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 43

