Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 08/04/2010

Nadprezydent Tusk

Wysłane przez: admin w dniu: 08/04/2010

“Panie przewodniczący (Platformy Obywatelskiej), melduję wykonanie zadania!” – nawet jeśli Donald Tusk nie spodziewa się (lub wręcz nie chciałby) usłyszeć takiego meldunku z ust Bronisława Komorowskiego, po ewentualnych, wygranych przez niego wyborach prezydenckich, to bez wątpienia oczekuje, że ów nowy prezydent pozostanie politykiem mu uległym, a w każdym razie będzie się z nim liczył. Co, gdyby się ziściło, zapewniłoby Donaldowi Tuskowi pozycję nadprezydenta – nieformalnego zwierzchnika głowy państwa.

W pewnym sensie mieliśmy już w najnowszej historii Polski do czynienia z takim przypadkiem. W latach 2005 – 2007 najpotężniejszym politykiem w Polsce był Jarosław Kaczyński. Prezydentem był wówczas jego brat Lech, a on sam kontrolował znaczną część naszej sceny politycznej, w tym własny rząd, choć na początku na jego czele stał Kazimierz Marcinkiewicz.

I też w tym czasie udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu przeforsować kilka kluczowych dla jego formacji projektów: zlikwidować WSI, powołać do życia CBA, wprowadzić twardy reżim lustracyjny, ale także obniżyć podatki i składkę rentową. Teraz przed podobną perspektywą stoi Donald Tusk. Jeśli Bronisław Komorowski wygra wybory i nie wypowie mu posłuszeństwa – co oczywiście nie jest wykluczone – premier znajdzie się w sytuacji polityka, który skupi w swoich rękach faktycznie potężną władzę, znacznie potężniejszą od władzy szefa rządu i przewodniczącego największej partii.

Ba, w gruncie rzeczy będzie to władza jeszcze większa od tej, jaką w latach 2005 – 2007 sprawował Jarosław Kaczyński. Bo Kaczyński miał przeciw sobie większość establishmentu oraz mediów, a Tusk ma tę większość za sobą.

Zasadne więc wydaje się pytanie: jak Donald Tusk tę gigantyczną władzę wykorzysta. (Piotr Gabryel)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 6