Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 02/04/2010

Na kogo w prawyborach zagłosował Donald Tusk?

Wysłane przez: admin w dniu: 02/04/2010

Wszyscy działacze Platformy zadają sobie pytanie “na kogo zagłosował Donald Tusk w prawyborach?”. Sprawa jest bardzo tajemnicza, bo żaden z członków komisji prawyborczej, z którymi rozmawiał “Wprost”, nie widział karty wypełnionej przez premiera.

Wiadomo za to, że premier, wbrew wcześniejszym planom, nie głosował przez internet. Z ustaleń „Wprost” wynika, że wybrał głosowanie tradycyjne przez ostrożność. – Żaden z nas nie miał w ręku jego karty. Teoretycznie może być nawet i tak, że w ogóle nie zagłosował w obawie przed przeciekiem. Najprawdopodobniej jednak po prostu osobiście przekazał swój głos Hannie Gronkiewicz-Waltz po to, by maksymalnie ograniczyć liczbę osób, które znają jego wybór – twierdzi jeden z członków komisji.

Tusk już wcześniej zapowiadał, że nie ujawni, na kogo głosował. - A co to ja jestem pozbawiony instynktu samozachowawczego? – pytał retorycznie. Członkowie komisji oficjalnie odmawiają na ten temat komentarzy. – Cały czas obowiązuje nas tajemnica. Nie możemy nawet zdradzać tego, jaką drogą kto głosował – mówi „Wprost” posłanka PO Krystyna Skowrońska, która zasiadała w komisji.

Wiadomo za to, jakie były powody tak niskiej frekwencji w prawyborach (udział wzięło w nich tylko 47,7% członków PO). Z ustaleń „Wprost” wynika, że aż tysiąc kart do głosowania wysłano na błędne adresy! Ofiarą nieaktualnej bazy danych padli na przykład sekretarz generalny Grzegorz Schetyna i członek zarządu partii Sławomir Nowak. Obaj w porę się jednak zorientowali i wzięli udział w głosowaniu. (wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 5

Premier przebacza ulubieńcom

Wysłane przez: admin w dniu: 02/04/2010

Platforma straszy swoich członków surowymi karami, ale wiernych działaczy nie krzywdzi. Drzewiecki to nie wyjątek

O wysokich standardach obowiązujących w Platformie Obywatelskiej jej liderzy mówią za każdym razem, gdy któryś z członków partii wywołuje jakiś skandal. To jedna z ulubionych fraz Donalda Tuska.

W rzeczywistości partia premiera jest miłosierna dla lojalnych członków. Choć mówi się w niej dużo o surowych karach, są one rzadko wymierzane. Jeśli nawet się zdarzają, to po kilkumiesięcznej karencji winowajcy i tak wracają do łask. Jeżeli oczywiście pozostali lojalni wobec partii.

- Mirosław Drzewiecki pożegnał się z polityką, mówiąc takie słowa (o dzikim kraju – red.) – stwierdził niedawno lojalny wobec PO Stanisław Żelichowski z PSL. Nie tylko według koalicjanta, ale też opozycji i mediów, kariera byłego ministra sportu skończyła się, gdy TVN wyemitował osławiony wywiad z Florydy.

Ale, co charakterystyczne, takiego jednoznacznego stwierdzenia nie było ze strony Platformy: – Rozgoryczenie na pewno nie dyskredytuje go, jeśli chodzi o członkostwo w PO – mówił Sławomir Nowak, wiceszef Klubu PO.

Dziś Drzewiecki mówi, że wraca i podda się osądowi wyborców w następnych wyborach parlamentarnych. Politycy Platformy przyznają, że lider partii wybaczył człowiekowi, który wie wszystko o finansowej historii KLD i PO. Który skądinąd był sponsorem licznych biesiad, a nawet garniturów niektórych prominentnych dziś polityków Platformy. Ale jednocześnie, czując, że Miro nie jest dziś wizerunkowym atutem, działacze PO dodają, że Tusk nie pozwoli na umieszczenie go na liście wyborczej.

To jednak nie jest pewne. – Wybory będą za rok. Ludzie zdążą zapomnieć o jego wpadkach – przewiduje jeden z liderów partii. (Piotr Gursztyn)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 3