Bielecki prawą ręką Tuska. Już oficjalnie
Autor: admin o wtorek 9. marzec 2010
Jan Krzysztof Bielecki wraca do rządu. Jako przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze będzie grał “pierwsze skrzypce” przy współtworzeniu polityki gospodarczej kraju. Jego Rada będzie rozstrzygała spory w koalicji. Głos Bieleckiego może być ważniejszy niż Michała Boniego.
Rada Gospodarcza, którą powołuje premier, ma uzyskać duży wpływ na decyzje rządu. Nieprzypadkowo jest powoływana do życia w momencie, gdy na projekty ustaw przekuwane są pomysły z planu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych.
- Gdy premier zdecydował, że nie będzie kandydować w wyborach prezydenckich, tylko zostaje w rządzie, by realizować program gospodarczy, pojawiła się potrzeba powołania takiego ciała - mówi jeden z członków nowej rady prof. Dariusz Filar. Ale prace rady nie będą się sprowadzać do manifestowania poparcia dla reformatorskich działań rządu.
Przede wszystkim będzie mieć ona za zadanie recenzowanie planów rządu. Członkowie rady mają przygotowywać dla premiera opinie. W oparciu o nie Donald Tusk będzie podejmować decyzje w strategicznych sprawach. (…)
- Widać, że nawet Michał Boni wszystkiemu nie podoła - komentuje powołanie rady prezydencki minister Paweł Wypych. Nie widzi podstaw do tezy o konkurowaniu rady premiera z Narodową Radą Rozwoju przy prezydencie. Rzeczywiście, obie mają zupełnie inne cele i sposoby działania. Rada przy prezydencie to blisko pięćdziesięciu ekspertów i naukowców reprezentujących bardzo różne punkty widzenia i wypowiadających się na tematy jedynie związane z polityką rządu. Ta przy premierze ma konkretne zadania i będzie zabierać głos na temat pomysłów rządu na prośbę Donalda Tuska. Ma jednak jeden punkt wspólny: w obu gremiach zasiada ekonomista prof. Witold Orłowski. I obu stron to nie dziwi. - Wybitni ekonomiści są wykorzystywani w roli ekspertów - mówi Wypych. (dziennik.pl)


09/03/2010 o godz. 12:06 |
sztuka sciemniania opanowana do…
… perfekcji przez nasza ukochana gwiazde wszechrzadow staje sie jasnoscia sama w sobie i swieci po pewnym czasie wlasnym sciemnionym swiatlem ktore nazywa sie tragedia.
09/03/2010 o godz. 21:28 |
Mnie zastanawia zbieżność nominacji JKB z doniesieniami światowych mediów o śledztwie jakie jest prowadzone przez włoską i austriacką prokuraturę ws prania brudnych pieniędzy między innymi przeciwko UniCredito(właściciel PeKaO SA, któremu do niedawna szefował kumpel z boiska)
Oto info z ND
Mafijne pieniądze przepływały przez 14 rachunków w austriackich bankach, wśród których był Bank Austria należący do grupy UniCredit - podała wczoraj “The Sydney Morning Herald Tribune”. Przepływy były organizowane przez spółki zależne włoskiego operatora Telecom Italia. Prokuratorzy podejrzewają, że poprzez dwie kontrolowane spółki - Fastweb i TIS (Telecom Italia Sparkle) - Telecom Italia rozliczyła fikcyjnie nieistniejące usługi telefoniczne i internetowe na astronomiczną kwotę 1,8 mld euro. Na tle afery zarzut, iż mafia nie odprowadziła od tych transakcji kilkuset milionów euro podatku, brzmi nieco groteskowo.
We Włoszech aresztowano już w związku z tą sprawą 56 osób, w tym założyciela Fastweb. Jak informuje “New York Times”, włoska prokuratura zajęła w tych dniach 300 mln euro na kontach włoskiego operatora. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi.
Tymczasem, jak podały media, TVP, przyciśnięta brakiem pieniędzy z abonamentu, ubiega się w Pekao SA, banku należącym do włoskiego UniCredit, o ogromny kredyt na kwotę 100 mln złotych. Bank miał, według tych doniesień, zażądać zabezpieczenia w postaci hipoteki na gmachu głównym TVP przy ul. Woronicza w Warszawie. Zgoda na zaciągnięcie kredytu zależy od ministra skarbu Aleksandra Grada.
- Z uwagi na napływające informacje o ewentualnym uwikłaniu UniCredit w międzynarodowe śledztwo dotyczące prania pieniędzy przez mafię zadłużanie telewizji publicznej w spółce zależnej UniCredit jest bardzo ryzykowne - uważa Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia “Przejrzysty Rynek”. - Ponadto jeżeli kredyt z Pekao SA dla TVP dojdzie do skutku, to prawo wyłączności i pierwokupu w stosunku do nieruchomości TVP uzyska włoski deweloper Pirelli, o ile kondycja finansowa TVP się nie poprawi - ostrzega szef stowarzyszenia. Chodzi o to, że nieruchomości TVP objęte zostaną automatycznie tzw. Porozumieniem Chopin i zawartą na jego podstawie umową z 2006 r. pomiędzy Pekao SA a włoską spółką deweloperską Pirelli, na mocy której polski bank na 25 lat oddał stronie włoskiej prawa do swoich złych kredytów, nieruchomości i hipotek.
Stowarzyszenie “Przejrzysty Rynek” zwróciło się do Komisji Nadzoru Finansowego o wyjaśnienie sprawy Projektu Chopin i umowy Pekao SA z Pirelli w związku z podejrzeniem działania na szkodę polskiego banku i jego klientów. Przygotowywana jest też skarga do włoskiego organu nadzoru nad rynkiem finansowym. Projekt Chopin jest przedmiotem interwencji europosła Ryszarda Czarneckiego w Komisji Europejskiej oraz interwencji rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego w Prokuraturze Krajowej. - Pirelli wraz z UniCredit współzarządzały do października 2006 r. włoską spółką Telecom Italia - przypomina Jerzy Bielewicz.
Spółka Pirelli, w czasie gdy podpisywała umowę z Pekao SA dotyczącą jego nieruchomości, była powiązana z włoskim UniCredit, właścicielem polskiego banku, przez spółkę Olimpia, w której prezes Aleksandro Profumo pełnił funkcję wykonawczą. Otóż w tejże Olimpii doszło w tym samym czasie do asymetrycznej transakcji - wykupu przez Pirelli od UniCredit bezwartościowych opcji na akcje Telecom Italia. - Prawdopodobnie umowa z Pekao SA, niekorzystna dla polskiego banku, dostarczyła Pirelli środków na wykup opcji na akcje Telecom Italia od UniCredit - twierdzi Bielewicz.