Wysłane przez: admin w dniu: 09/03/2010
Marcin Rosół mógł przygotowywać Mirosława Drzewieckiego do zeznań przed komisją śledczą, niewykluczone też, że jej członkom pisał pytania do innego świadka, szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Takie sensacyjne spekulacje prowadzi RMF FM. Ich podstawą są dokumenty zabezpieczone przez CBA.
Projekt wystąpienia Mirosława Drzewieckiego przed sejmową komisją śledczą i pytania posłów do Mariusza Kamińskiego odnaleźli biegli w pamięci przenośnej Marcina Rosoła. CBA na polecenie prokuratury na początku lutego zabrało z domu Rosoła dwa laptopy i pendrive’a. Funkcjonariusze szukali dokumentów związanych z załatwieniem pracy w Totalizatorze Sportowym córce Ryszarda Sobiesiaka.
To, co znaleźli, może być nie mniej ciekawe. Według informacji RMF FM projekt wystąpienia Drzewieckiego znaleziony w pamięci przenośnej Rosoła powstał przed przesłuchaniem byłego ministra sportu. Drugi dokument, czyli pytania do byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, może oznaczać, że Rosół nie tylko przygotowywał do wystąpienia przed komisją Drzewieckiego, ale również samych posłów PO, którzy przepytywali świadków.
Członkowie komisji śledczej nie komentują informacji RMF FM. Materiały prokuratury są objęte tajemnicą śledztwa. (tvn24.pl)
Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 13
Wysłane przez: admin w dniu: 09/03/2010
Małopolska Platforma Obywatelska przyjęła do klubu w sejmiku dwóch radnych Ligi Polskich Rodzin, m.in. byłego wszechpolaka Piotra Stachurę, który kilka lat temu próbował zatrzymać krakowski Marsz Tolerancji.
Jak się pan czuje w nowym środowisku politycznym, w klubie Platformy Obywatelskiej?
[Piotr Stachura:] Bardzo dobrze. Razem z kolegą zostaliśmy przez radnych PO bardzo miło przyjęci.
PO głosi jednak odmienne poglądy od Ligi Polskich Rodzin czy Młodzieży Wszechpolskiej.
- Ja się swoich poglądów nie wyrzekam. Nie miałem takiego warunku postawionego przez członków PO. Wręcz przeciwnie, zauważyłem że w PO coraz silniej rysuje się nurt konserwatywny, którego poglądy są w znacznej mierze zbieżne z poglądami Ligi Polskich Rodzin. Członek LPR może więc z czystym sumieniem uczestniczyć w takim nurcie PO.
Rezygnuje Pan z członkostwa w LPR?
- Nie, nadal jestem członkiem Ligi, tyle że zasiadam teraz w klubie PO. Członkom Platformy, z którymi rozmawiałem, moja przynależność partyjna do LPR w niczym nie przeszkadza. (gazeta.pl)
Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6
Wysłane przez: admin w dniu: 09/03/2010
Jan Krzysztof Bielecki wraca do rządu. Jako przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze będzie grał “pierwsze skrzypce” przy współtworzeniu polityki gospodarczej kraju. Jego Rada będzie rozstrzygała spory w koalicji. Głos Bieleckiego może być ważniejszy niż Michała Boniego.
Rada Gospodarcza, którą powołuje premier, ma uzyskać duży wpływ na decyzje rządu. Nieprzypadkowo jest powoływana do życia w momencie, gdy na projekty ustaw przekuwane są pomysły z planu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych.
- Gdy premier zdecydował, że nie będzie kandydować w wyborach prezydenckich, tylko zostaje w rządzie, by realizować program gospodarczy, pojawiła się potrzeba powołania takiego ciała - mówi jeden z członków nowej rady prof. Dariusz Filar. Ale prace rady nie będą się sprowadzać do manifestowania poparcia dla reformatorskich działań rządu.
Przede wszystkim będzie mieć ona za zadanie recenzowanie planów rządu. Członkowie rady mają przygotowywać dla premiera opinie. W oparciu o nie Donald Tusk będzie podejmować decyzje w strategicznych sprawach. (…)
- Widać, że nawet Michał Boni wszystkiemu nie podoła - komentuje powołanie rady prezydencki minister Paweł Wypych. Nie widzi podstaw do tezy o konkurowaniu rady premiera z Narodową Radą Rozwoju przy prezydencie. Rzeczywiście, obie mają zupełnie inne cele i sposoby działania. Rada przy prezydencie to blisko pięćdziesięciu ekspertów i naukowców reprezentujących bardzo różne punkty widzenia i wypowiadających się na tematy jedynie związane z polityką rządu. Ta przy premierze ma konkretne zadania i będzie zabierać głos na temat pomysłów rządu na prośbę Donalda Tuska. Ma jednak jeden punkt wspólny: w obu gremiach zasiada ekonomista prof. Witold Orłowski. I obu stron to nie dziwi. - Wybitni ekonomiści są wykorzystywani w roli ekspertów - mówi Wypych. (dziennik.pl)
Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2