Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: marzec 2010

Pośredniak Platforma Obywatelska

Wysłane przez: admin w dniu: 31/03/2010

Członkowie partii rządzącej krajem, województwem i jego stolicą są na bieżąco z ofertami pracy w lokalnej administracji. Ogłoszenia w tej sprawie rozsyła im biuro zarządu ugrupowania

Znalezienie ogłoszeń o pracy na stronach internetowych urzędu wojewódzkiego czy marszałkowskiego nie należy do najprostszych zadań. Informacje o ogłaszanych konkursach w obu przypadkach znajdują się na podstronie urzędowej domeny. Nie ma żadnej możliwości, by dotrzeć do nich przypadkiem. Trzeba w to włożyć trochę wysiłku, wiedzieć, czego się szuka i wiedzieć, kiedy to wszystko robić, bo ogłoszenia aktualne są tylko przez pewien okres.

Działacze podlaskiej PO nie mają takiego problemu. Informacje o wakatach w urzędach, na których czele stoją funkcjonariusze partyjni, otrzymują na swoją skrzynkę mailową. Rozsyła je Biuro Zarządu Podlaskiego Regionu Platformy Obywatelskiej. Gazeta dotarła do trzech takich maili rozesłanych na wewnętrzną listę członków partii w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Treść listu jest krótka: “W załączeniu przesyłam ogłoszenie o wolnym stanowisku pracy w…” i w załączniku urzędowe ogłoszenie ze specyfikacją konkursu. Dzięki takim mailom członkowie PO dowiedzieli się m.in. o tym, że Podlaski Urząd Wojewódzki szuka inspektora ds. redakcji dziennika w wydziale nadzoru i kontroli, a departament ochrony środowiska i infrastruktury w urzędzie marszałkowskim potrzebuje pracownika do kontrolowania autobusów. Na czele obu urzędów stoją działacze Platformy. (…)

Rozsyłanie informacji o pracy w publicznych urzędach wśród działaczy partii, której szefowie stoją na czele tych urzędów, budzi pytania o przejrzystość i bezstronność samego procesu rekrutacji. Wbrew pozorom wiedza o konkursach nie jest wiedzą powszechnie dostępną, nie da się jej posiąść przez przypadek czy mimochodem. Chociażby z tego powodu otrzymujący taką informację działacze PO są już w jakiś sposób uprzywilejowani w stosunku do reszty społeczeństwa. (gazeta.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Nasze mordy kochane | Komentarze: 3

Bezpłatny urlop Drzewieckiego to fikcja

Wysłane przez: admin w dniu: 30/03/2010

Od kilku tygodni liderzy PO podkreślają, że nie pojawiający się w Sejmie od pół roku Mirosław Drzewiecki korzysta z urlopu bezpłatnego, a więc nie obciąża budżetu. Poseł pobiera jednak ponad 10 tysięcy złotych uposażenia, a z powodu urlopu może najwyżej stracić dietę - 2,5 tys zł.

Na stronie internetowej Mirosława Drzewieckiego od 12 marca (dopiero!) można przeczytać komunikat: “Biuro Poselskie Mirosława Drzewieckiego oświadcza, iż pan Mirosław Drzewiecki od lutego br. do dnia 19 marca br. pozostaje na bezpłatnym urlopie od wykonywania obowiązków poselskich”.

Określenie “urlop bezpłatny” niedwuznacznie sugeruje, że pracownik nie otrzymuje podczas jego trwania wynagrodzenia. Tymczasem zapytane o to przez nas Biuro Prasowe Sejmu przekazało nam informację, że poseł Mirosław Drzewiecki pobiera uposażenie poselskie od 1 lutego 2010 r. Co więcej, pobiera też dietę poselską.

Mirosław Drzewiecki zrezygnował wprawdzie z diety i uposażenia, zrobił to jednak w piśmie dotyczącym urlopu, choć wypłata uposażenia wymaga wypełnienia i podpisania odpowiedniego formularza. Rzeczywiście był na urlopie, nazywanie go “bezpłatnym” jest jednak nadużyciem - z ważnych przyczyn poseł może zwrócić się o udzielenie urlopu od wykonywania obowiązków poselskich, nie powinien on jednak być dłuższy niż 14 dni.

Z informacji RMF FM wynika, że Mirosław Drzewiecki z przysługującego mu “urlopu poselskiego” korzystał w tym roku już trzykrotnie. Akurat w dniach posiedzeń Sejmu: od 9 do 12 lutego - 4 dni, od 17 do 19 lutego - 3 dni oraz od 3 do 19 marca. Wtedy już suma wykorzystanych dni urlopu przekroczyła 14 dni, a art. 7 pkt. 10 Regulaminu Sejmu mówi wprost: Za czas trwania urlopu dłuższego niż 14 dni nie wypłaca się diety poselskiej. Jak dotąd jednak, jak informuje Biuro Prasowe Sejmu - dieta wypłacana jest w całości.

Posłowi Drzewieckiemu dieta zostanie pewnie odebrana. Korzystanie z urlopu akurat w dni posiedzeń Sejmu wyraźnie świadczy o intencji mieszczenia się jak najdłużej w wymiarze owych 14 dni. (interia.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5

Prawybory PO kosztowały 3 razy więcej niż planowano

Wysłane przez: admin w dniu: 30/03/2010

Platforma Obywatelska wydała na rywalizację Radosława Sikorskiego i Bronisława Komorowskiego 600 tys. złotych. To trzy razy więcej niż planowano - ustaliła “Rzeczpospolita”.

Taką sumę podaje skarbnik Platformy Andrzej Wyrobiec. To niemal tyle samo, ile rocznie wpływa do partyjnego budżetu z darowizn i składek członków i sympatyków całej PO (w 2009 r. na konto partii wpłynęło z tego tytułu niecałe 700 tys. zł).

Dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenia, że warto było wydać taką kwotę. - Gdyby policzyć czas antenowy, za jaki PO musiałaby zapłacić za obecność w mediach swojego kandydata, kwota byłaby wielokrotnie większa - mówi.

Na co PO wydała pieniądze? Około 200 tys. zł kosztowało wydanie i kolportaż gazetki partyjnej “POgłos” (w której była m.in. karta do głosowania), druk ulotek wyborczych i koszt wysyłki tych materiałów do ponad 45 tys. członków PO.

Tyle samo kosztowała organizacja spotkań Komorowskiego i Sikorskiego. Wyrobiec podkreśla, że pilnowano, by wydatki na kandydatów były równe.

150 tys. zł pochłonęło organizacja sobotniej gali finałowej w auli Politechniki Warszawskiej, 50 tys. zł - wcześniejsza debata telewizyjna. (wp.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 2

Przesłodzone święto Platformy

Wysłane przez: admin w dniu: 29/03/2010

Ponieważ wygrana Bronisława Komorowskiego w prawyborach nie była w Platformie Obywatelskiej żadną sensacją, finał rywalizacji między marszałkiem Sejmu a szefem MSZ postanowiono wykreować na wielki show partyjnego pojednania. Wymiana uśmiechów, uścisków, duserów i deklaracje wzajemnej miłości obu panów miały zapewne zatrzeć w pamięci niedawne kopanie się po kostkach.

Pojednanie było też potrzebne Donaldowi Tuskowi, który zadbał, aby znaczące zwycięstwo Komorowskiego nie zmieniło się w zbytnie upokorzenie dla Radosława Sikorskiego. Lider PO obiecał mu nawet – jako nagrodę pocieszenia – rolę „wojownika przyszłości”. Brzmi to trochę jak tytuł następcy tronu, ale jest wystarczająco mało konkretny, by brać go na serio.

Atmosferę tego przesłodzonego święta popsuł nieco sam Sikorski, podkreślając, że głosowanie na niego wymagało „śmiałości i odwagi cywilnej”. Cierpkie słowa szefa MSZ przypomniały najbardziej bolesną dla Platformy okoliczność prawyborów – niską frekwencję. Czy ponad połowa członków PO uchyliła się od głosowania, bo zabrakło im odwagi cywilnej? Czyżby lokalni działacze bali się opowiedzieć po którejkolwiek stronie, bo nie wiedzieli, kogo popiera wielki Tusk? Uznali więc, że lepiej się nie wychylać?

Frekwencyjny kiks odsłonił na chwilę lokalną twarz mało ideowej partii władzy. Wcale nie takiej młodej i nie takiej skorej do posługiwania się komputerem. Widać bowiem wyraźnie, że Komorowski wygrał głosami platformersów, którzy 35. rok życia mają już za sobą. Młoda fala, „obywatele III RP”, którzy w dorosłe życie weszli po 1989 roku, być może pomogliby Sikorskiemu w realnych wyborach, ale na razie w Platformie dominuje pokolenie nieco starsze.

Sam zwycięzca w pierwszym przemówieniu też niczym nowym nie zaskoczył. Znów usłyszeliśmy o „rozmowie z Polakami”, „Polsce jutra”, „ściganiu europejskiego peletonu” i „marszu środkiem polskiej drogi”. Z kolei obietnica Tuska, że wygrana Komorowskiego zakończy wojny na górze, brzmi co prawda atrakcyjnie, ale nasuwa też pytanie: co potem? Idealna harmonia czy raczej absolutna dominacja PO.

Minikonwencja Platformy zapadła w pamięć jeszcze z jednego powodu. Łączenie ze Sławomirem Nowakiem w roli telewizyjnej gwiazdy pokazało, że partie mogą już obywać się bez niezależnych mediów. Platforma stworzyła produkt łudząco podobny do produkcji telewizyjnych. Czy koncern ITI, udostępniając PO swoje wirtualne studio, już zrozumiał, jaka może wyrosnąć mu konkurencja? (Rzeczpospolita)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010, Media (po)mogą | Komentarze: 5

Kto zatrzyma Bronisława K.?

Wysłane przez: admin w dniu: 28/03/2010

Na każdego, kto za wszelką cenę starał się ukryć swoją przeszłość i okazywał lęk przed jej ujawnieniem, przychodzi chwila, gdy na odwagę jest już za późno. Wówczas tchórz staje się postacią tragiczną, bo przeświadczoną o własnej wielkości i nietykalności. Myślę, że Bronisław Komorowski jest bliski tej chwili.

Tak się składa, że Bronisław Komorowski nie chciał być w III RP jednym z milionów bezimiennych zjadaczy chleba, lecz zapragnął należeć do najbardziej uprzywilejowanej grupy osób publicznych, jakimi są politycy. Rozwój kariery Komorowskiego – od dyrektora gabinetu Aleksandra Halla w URM, poprzez wiceministra i ministra obrony narodowej, po stanowisko marszałka Sejmu VI kadencji, dowodzi, że mamy do czynienia z jedną z najważniejszych postaci w tzw. establishmencie III RP.

Dziś ranga tej postaci wzrasta niepomiernie, skoro Bronisław Komorowski ma realną szansę zostać kolejnym prezydentem Rzeczpospolitej i dostąpić zaszczytu reprezentowania całego narodu.

Wszystko zatem, co dotyczy politycznego życiorysu marszałka, jego pracy na zajmowanych stanowiskach, podejmowanych decyzji, publicznych wypowiedzi - musi stanowić przedmiot zainteresowania społeczeństwa i podlegać rzeczowej i dogłębnej ocenie.

Ta prawda – z pozoru tylko oczywista - jest zwykłą konsekwencją stosowania zasad demokracji, na które to zasady pan Komorowski nader chętnie się powołuje i dzięki którym zamierza zostać prezydentem.

Zasada ta stanowi, że obywatele mają prawo znać przeszłość osoby, która pretenduje do najwyższego w państwie stanowiska. Mają prawo wiedzieć, kim jest ten człowiek, co robił w przeszłości, jakie posiada predyspozycje, poglądy, zamiary. To zwykle niewielka cena, jaką muszą płacić politycy za przywilej przynależności do (niedostępnej dla innych) elity. Społeczeństwu ma ona gwarantować poczucie bezpieczeństwa i równie ważne prawo do dokonania wolnego, nieobarczonego błędem wyboru.

Reguły demokracji nakładają zatem na polityka obowiązek wyjaśnienia spraw, czasem najbardziej kontrowersyjnych, trudnych. Nam zaś udzielają trwałego prawa do zadawania pytań i oczekiwania rzetelnych odpowiedzi.

W stosunku do Bronisława Komorowskiego pojawiają się pytania nie tylko o genezę i charakter jego kontaktów ze środowiskiem wojskowych służb specjalnych, ale przede wszystkim o to, czyje interesy reprezentował w czasie swojej 20-letniej kariery politycznej. Czy były to interesy państwa polskiego i jego obywateli, czy może interesy różnych grup i środowisk, sprzeczne z dobrem publicznym?

Mocną podstawą do formułowania takich pytań jest wiedza, jaką już posiadamy. Przede wszystkim o środowisku, z którym pan Komorowski jest od lat ściśle związany i które darzy odwzajemnioną sympatią. Ta wiedza nie należy do obszaru spekulacji, lecz wynika z zawartości urzędowego dokumentu, opublikowanego przez prezydenta RP w Monitorze Polskim. Jak dotąd – nie istnieje żaden dokument o porównywalnym znaczeniu, który wiedzę tę mógłby kwestionować. (c.d. - Aleksander Ścios)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 4

PO nadawała z budynku ITI

Wysłane przez: admin w dniu: 27/03/2010

Studio wyborcze Platformy Obywatelskiej, z którym łączono się podczas ogłaszania wyników prawyborów, znajdowało się w budynku ITI przy ul. Wiertniczej w Warszawie - dowiedziała się nieoficjalnie “Rzeczpospolita”

Wirtualne studio, mapy, wyniki sondaży - takie efekty specjalne wymagały profesjonalnego sprzętu. Grupa ITI pomagała w realizacji prawyborczego show Platformy. (Rzeczpospolita)

Prywatny koncern opłaca kampanię wyborczą polskiej partii! Dramat. Szok. Ale, ale….. to chodzi o Platformę? Czyli wszystko jest w porzo.

Kategoria: Media (po)mogą | Komentarze: 11

Frekwencja 47 procent. Czy to porażka?

Wysłane przez: admin w dniu: 26/03/2010

Wygląda na to, że szeregowi członkowie PO nie wzięli sobie do serca apeli kierownictwa partii o udział w prawyborach. Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła, że zagłosowało jedynie 47 proc. członków partii. To 21 tysięcy głosów. “Wynik jest lepszy niż się spodziewałam” - wyznała Gronkiewicz-Waltz.

Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że to wynik lepszy niż się spodziewała, choć - przyznała - nie jest to powód do triumfu. “To jest satysfakcjonujące, choć nie do końca tak, jak byśmy chcieli” - dodała.

Prawie 17 tys. głosów oddane zostało przez internet, a ponad 4 tysiące - pocztą.

“Ponad 21 tysięcy członków Platformy wzięło udział w prawyborach, jutro dowiemy się kogo wybrali jako swojego kandydata na prezydenta” - powiedziała Gronkiewicz-Waltz. Wyniki prawyborów zostaną ogłoszone w sobotę na Politechnice Warszawskiej. O partyjną nominację ubiegali się marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i szef MSZ Radosław Sikorski.

“Ponad 20 tysięcy to nie jest tak mało” - w ten sposób Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała na pytanie czy nie uważa, że frekwencja w prawyborach była zbyt mała. Szefowa komisji prawyborczej przyznała, że w ostatnim czasie do Platformy zapisało się dużo osób i część z nich “jest zainteresowana tak naprawdę co się dzieje w ich własnej gminie, w ich własnym miasteczku” i “trochę pewnie” myśli, że władze zdecydowały kto będzie kandydatem na prezydenta.

Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że prawybory w sprawie kandydata na prezydenta były organizowane po raz pierwszy. “Czas (głosowania) był krótki, bo to były praktycznie tylko trzy tygodnie” - powiedziała.

“Tak jak w każdej organizacji partyjnej są osoby bardzo bierne, średnio aktywne i bardzo aktywne” - podkreśliła szefowa komisji prawyborczej. Jak dodała, w głosowaniu wzięły udział dwie ostatnie wymienione przez nią grupy. “Te osoby, które są bierne wyraziły swoją pewną obojętność” - oceniła.

Zapowiedziała, że frekwencja prawyborcza zostanie poddana analizie. “Na pewno poddamy to analizie dlaczego (frekwencja) jest w jednych regionach większa, w innych mniejsza (…), to wszystko będzie takie badanie socjologiczne” - powiedziała. (dziennik.pl)

Frekwencja 47%. Wow.

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 4

Komorowski wygrał. Będzie kandydatem PO

Wysłane przez: admin w dniu: 26/03/2010

Na nic starania Radosława Sikorskiego, który jeszcze w czwartek jeździł po kraju i przekonywał do siebie członków Platformy. Po zliczeniu głosów oddanych do wczorajszego poranka, okazało się, że prezydenckie prawybory w partii wygrywa Bronisław Komorowski. Dostał dwa razy więcej głosów niż szef MSZ.

Do pierwszych wyników prawyborów dotarł RMF FM. Rozgłośnia twierdzi sytuacja już wczorajszego popołudnia była jasna. Komorowski dostał dwa razy więcej głosów niż jego rywal Radosław Sikorski. Frekwencja w prawyborach oscylowała wokół 50 procent.

Dokładne dane z głosowania listownego i internetowego będą znane za kilka, kilkanaście godzin, ale te ostatnie głosy które wpłynęły wieczorem i w nocy niczego nie mogą już zmienić - donosi RMF FM.

Jutro oficjalne ogłoszenie zwycięzcy. Przedstawi go Hanna Gronkiewicz-Waltz. (dziennik.pl)

Frekwencja 50%. Wow.

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 10

Białoruski standard premiera Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 25/03/2010

Czy to możliwe, że ekipa Donalda Tuska nie należy do naszego kręgu cywilizacyjnego? Tak może wynikać z sądowego uzasadnienia.

Ale po kolei. Śledztwo w sprawie podsłuchiwania przez ABW rozmów dziennikarzy i adwokatów powinno zostać przeprowadzone – orzekł we wtorek sędzia Piotr Gąciarek z Sądu Rejonowego Warszawa-Wola. Tym postanowieniem uchylił decyzję prokuratury i przychylił się do wniosku skarżących się na jej werdykt Cezarego Gmyza z „Rz” i mecenasa Romana Giertycha.

Uzasadniając swe stanowisko, sędzia Gąciarek oświadczył, że działania prokuratury i ABW, która podsłuchiwała rozmowy dziennikarzy Cezarego Gmyza z „Rz” i Bogdana Rymanowskiego z TVN 24 z Wojciechem Sumlińskim oraz jego rozmowy z adwokatami, budzą podejrzenia naruszenia zasad procedury karnej. Podobnie zresztą jak udostępnienie przez prokuraturę części stenogramów tych nagrań – na wniosek pełnomocnika wiceszefa ABW Jacka Mąki – na użytek jego prywatnego procesu wytoczonego „Rzeczpospolitej”.

Przypomnijmy. Gdy sprawa ta wybuchła w październiku 2009 roku, brzydzący się jak nikt inny podsłuchami Donald Tusk nie dość, że wyraził głębokie zaniepokojenie sprawą, nie dość, że nakazał błyskawiczne jej wyjaśnienie, to jeszcze bez owijania w bawełnę wyjawił, co o tym wszystkim myśli. „Możemy mieć do czynienia – zagrzmiał – z pewnego rodzaju zachwianiem dobrego obyczaju przez ABW”.

Kilka dni później okazało się jednak, że zachwianie dobrego obyczaju było na tyle niewielkie, a może nawet w ogóle go nie było, że właściwie nie ma o czym mówić. „Mamy tu do czynienia z działaniem zgodnym z prawem” – osądził Donald Tusk i uznał sprawę za zamkniętą. A niezależna prokuratura swą decyzją o odmowie wszczęcia śledztwa stanowisko premiera w całej rozciągłości potwierdziła.

I pewnie byłoby pozamiatane, gdyby nie sędzia Piotr Gąciarek. Nie tylko orzekł, jak orzekł, ale na dodatek zaznaczył w swym uzasadnieniu, że do takich rzeczy może dochodzić na wschód od granic Polski, lecz nie w naszym kręgu cywilizacyjnym.

Wszelako, trzeba podkreślić, sędzia Gąciarek nie przesądził, o który kraj mu chodzi. Z pewnością jednak nie miał na myśli ani Litwy, ani Łotwy, ani Estonii, bo te państwa co prawda leżą za naszą wschodnią granicą, ale są członkami UE. Mogło mu więc chodzić o Rosję, Ukrainę albo Białoruś. Co w sumie – w pewnym sensie – na jedno wychodzi. (Piotr Gabryel)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 5

Sikorski chce przedłużyć prawybory PO

Wysłane przez: admin w dniu: 24/03/2010

Niska frekwencja w prezydenckich prawyborach PO. Mimo że od kilku tygodni są jednym z głównych tematów w mediach, do wczoraj zagłosowała zaledwie jedna trzecia członków Platformy.

- Bardzo mi zależy na dobrej frekwencji. Jeżeli przedłużenie terminu głosowania pomogłoby, jestem gotów wystąpić razem z Bronisławem Komorowskim ze wspólnym apelem frekwencyjnym do członków PO - mówi “Gazecie” szef MSZ Radosław Sikorski, jeden z kandydatów w prawyborach.

Sikorski chce przedłużyć głosowanie do piątku do północy. Na razie jego zakończenie jest zaplanowane na czwartek. Szef dyplomacji rozmawiał już o tym z premierem Donaldem Tuskiem.

Głosy zliczy specjalny program i wyniki mają być znane już w czwartek chwilę po północy. To też argument za przedłużeniem prawyborów, bo jest mało prawdopodobne, by wyniki utrzymały się w tajemnicy do soboty w południe, kiedy Tusk ma je z pompą ogłosić podczas posiedzenia rady krajowej PO na Politechnice Warszawskiej. (gazeta.pl)

Kategoria: Kampania prezydencka 2010 | Komentarze: 6