Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 05/02/2010

Było miło - czyli premier obiecał

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2010

Gdy wszedłem do Sali Świetlikowej zrozumiałem, (…) że jakże mylne było moje przekonanie, iż spotkanie będzie “spotkaniem z internautami” czyli z dość szerokim gronem.

Większość miejsc przy stole zajęta była przez “członków z ramienia” (o czym przekonałem się później, słysząc ich wypowiedzi). A grono nie było liczne.

Oczywiście przyjmuję argument, że trudno cokolwiek sensownego omówić a tym bardziej ustalić w grupie ludzi, powiedzmy, powyżej 30 osób. Jednak przebieg dyskusji (przede wszystkim pierwszej jej części), pełnej zapewnień o “woli pomocy i współpracy” i usilne dążenie, aby premiera przekonać, że internauci nie są tacy straszni, że chcą pomóc rządowi w zwalczaniu “negatywnych zjawisk i przestępstw”, zdawał się potwierdzać zarzuty wobec organizatorów spotkania, że dobierali do niego tych “niekłopotliwych”.

Ta pierwsza część spotkania, oprócz tego, że była miła, była również potwornie nudna, gdyż wielu “reprezentujących” wygłaszało monotonne przemówienia z “refleksjami natury ogólnej” i z “naświetleniem kontekstu historycznego”.

Gdy się tego słuchało, to nie sposób nie zgodzić się z premierem, że na “spotkaniu z internautami” było mu trudniej niż podczas przesłuchania w komisji śledczej. Z pewnością było mu trudniej… nie zasnąć. (…)

Więc miło było. Miło się zaczęło i miło skończyło, bo premier obiecał, że przyjrzy się i wstrzyma “o ile to prawnie możliwe” sprawę rejestru stron i usług niedozwolonych.

Doprawdy, więcej takich kulturalnych spotkań! (Mirosław Usidus)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 2

Cenzurowana debata z Tuskiem o cenzurze

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2010

Do dyskusji z premierem nie zaproszono krytykujących go internautów. Pytania „na żywo” będą moderowane.

– Waham się, czy wziąć udział w debacie, bo mam wrażenie, że internauci nie są równorzędnymi partnerami dla tak doświadczonego polityka jak Donald Tusk, a ten zamieni całe przedsięwzięcie w udany dla siebie spektakl PR – mówi „Rz” Mirosław Usidus, ekspert ds. mediów internetowych.

Spotkanie Tuska z internautami, które zacznie się dziś o godz. 14, to odpowiedź na apel 70 tys. internautów protestujących przeciw rządowemu projektowi ustawy antyhazardowej. Wprowadza on „Rejestr stron i usług niedozwolonych” pozwalający na blokowanie witryn. Internauci zwrócili się do prezydenta z prośbą o jej zawetowanie.

– Wokół ustawy narosło wiele nieporozumień, debata jest okazją, by wytłumaczyć, że rząd nie wprowadza cenzury – mówi poseł Marek Wójcik, ekspert PO ds. informatyzacji.

Jak zapowiadała Kancelaria Premiera, debata miała być taka jak Internet – wolna i nieskrępowana. Ale jak ustaliła „Rz”, do udziału w niej nie zaproszono internautów znanych z krytycznych ocen działania rządu Tuska, m.in. blogerki Kataryny, jednego z inicjatorów protestu przeciw cenzurze w Internecie Martina Lechowicza czy autora strony TuskWatch.pl.

– Nie dostałem zaproszenia. Poszedłbym powiedzieć, że nie ma żadnych negocjacji dotyczących wprowadzenia „Rejestru” – mówi „Rz” Lechowicz, autor strony konteStacja.pl.

O liście uczestników debaty decydował organizujący ją wspólnie z Kancelarią Premiera Maciej Budzich, autor blogu mediafun.pl. – Przygotowałem listę ok. 300 osób. Ale musiałem ograniczyć liczbę uczestników, by umożliwić dyskusję, a nie wyborczy wiec – przekonuje.

Niezaproszonym pozostaje zadawanie pytań za pośrednictwem sieci na żywo w trakcie debaty (www.premier.gov.pl/centrum_prasowe). Ale te będą cenzurowane. – Muszą być moderowane, nie ma możliwości, by premier został zasypany pięcioma tysiącami pytań i wyzwisk – broni się Budzich.

– Jeżeli nie będę miał możliwości zadać pytania bez moderacji, nie będę brał udziału w tym cyrku – mówi Lechowicz.

Ale trudnych pytań Tuskowi nie uda się uniknąć. – Chciałbym np. wiedzieć, kto wymyślił nazwę „Rejestr stron i usług niedozwolonych” – mówi „Rz” Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. A Jakub Śpiewak, szef fundacji Kidprotect.pl zajmującej się zwalczaniem pedofilii w Internecie, dodaje: – Może uda się przekonać premiera, że z pedofilią w Internecie nie można walczyć nakazem blokowania stron, który technologicznie łatwo ominąć.

Walka z pedofilią w sieci jest głównym argumentem za wprowadzeniem rejestru.

Marek Wójcik nie ukrywa, że debata ma służyć przede wszystkim wysondowaniu siły sprzeciwu internautów: – Po niej premier rozważy, czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na zakazy w Internecie. (Rzeczpospolita.pl)

Ponieważ Pan Wojciech Wybranowski wspominaw artykule, że TuskWatch nie dostał zaproszenia, śpieszę uzupełnić że i tak byśmy go nie przyjęli. Abstrahując juz od absurdu samej koncepcji kontrolowanej “‘debaty” z Płemiełem, nigdy w życiu nie wzięlibyśmy udziału w pijarowskich zagrywkach Tuska i jego ekipy.

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 10