Wysłane przez: admin w dniu: 03/02/2010
Drobne przejęzyczenia, a może brzemienna w skutkach freudowska pomyłka? Niemałą wpadkę zaliczył w Radiu ZET marszałek Sejmu. Bronisław Komorowski zapewnił, że na pełne poparcie PO w wyborach prezydenckich mógłby liczyć… prezes PiS Jarosław Kaczyński.
- Jestem głęboko przekonany o tym, że bez względu na to, na kogo wskaże Platforma, to ten kandydat będzie mógł liczyć na wsparcie, jeśli to będzie Jarosław Kaczyński - stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik.
Marszałek błyskawicznie zorientował się, co właśnie powiedział, ale było już za późno. - Och, katastrofa, wpadka - dodał zaraz wyraźnie skonfundowany.
Komorowski chciał zapewnić, że jeśli PO wskaże na kandydata Radka Sikorskiego, ten będzie mógł liczyć na jego pełne poparcie. Jednak pomylił szefa MSZ z szefem największej opozycyjnej partii.
Komorowski i Sikorski są wskazywani na głównych kandydatów PO do startu w wyborach prezydenckich. (tvn24.pl)
Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6
Wysłane przez: admin w dniu: 03/02/2010
Lektura ostatnich wywiadów premiera Tuska nie należy do łatwych. W “Gazecie Wyborczej” szef rządu mówi, że żadnych prawyborów nie będzie i to on wskaże kandydata Platformy na prezydenta. Następnego ranka w Radiu Zet prawybory wracają. W TVN Tusk jest twardy, w “Wyborczej” literacki, smakujący swoje poetyckie frazy. Widać, że jemu samemu się podobają. Do tego jeszcze wrócimy.
A na razie zastanówmy się, skąd te różnice, zwłaszcza w tak kluczowej sprawie jak prawybory. Możliwe są dwie odpowiedzi: albo szef rządu ma jakiś własny plan i się nami bawi, o co go jednak nie podejrzewam. Albo tak naprawdę nie wie jeszcze, kto zastąpi go w roli kandydata PO na prezydenta. I jak to się stanie.
Świadczyłaby o tym jeszcze jedna sprawa: wypowiedź premiera, tuż po ogłoszeniu rezygnacji z kandydowania, że wybór następcy zajmie kilka dni. A przecież to termin niemożliwy, bo w przyszłym tygodniu rusza jego przesłuchanie przed komisją śledczą. Wygląda więc na to, że premier zapalił platformerskim ambicjonerom światełko z napisem “start”, na razie nie wyznaczając ani trasy, ani mety. Co nie przeszkodziło im ruszyć. (…)
Premier tym wszystkim wydaje się nie przejmować. Nawet powiększa zamieszanie, z dumą sugerując, że cała operacja za jeden z celów miała pokazanie Schetynie, kto w PO naprawdę rządzi. I tu wracamy do pięknych fraz z wywiadów premiera.
Uderzyło mnie, jak bardzo Donald Tusk sam sobie się podoba. Jak często podkreśla dumne “ja” - jego decyzja, jego intuicja, jego przemyślenie, jego ironia w stosunku do prezydentury. Kiedyś tak nie mówił. Więcej było “my”. Mniej tego nieznośnego pytania: lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie? Lustro jest coraz większe. W opustoszałej kancelarii premiera nikt już nie ma odwagi choćby zasugerować, że mogą być politycy tak piękni jak szef. I tu pojawia się kolejny problem PO z prezydenturą. Partia rządząca musi wybrać niezbyt pięknego kandydata (bo lustereczko…) na w sumie -_według premiera Tuska - odrażający urząd.
Do tej pory premier rozwiązywał problemy. Trudno mi się oprzeć wrażeniu, że od ostatniego czwartku, zapatrzony w lustro, zaczyna je tworzyć. (Michał Karnowski)
Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 5
Wysłane przez: admin w dniu: 03/02/2010
Mam ambicje prezydenckie, ale kandydata PO wyłonią konsultacje wewnątrzpartyjne - powiedział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Podkreślił, że zależy mu, aby te konsultacje nie przerodziły się w walkę i nie powodowały konfliktów w Platformie.
- Mam ambicje i uważam perspektywę wyborów prezydenckich za wspaniałe zwieńczenie kariery politycznej - powiedział Komorowski w środę w programie “Bronisław Wildstein przedstawia” w TVP1. Dodał, iż nie będzie dramatu gdyby partia wskazała innego niż on kandydata. Chciałby także uniknąć jakiejkolwiek mocnej konkurencji wewnątrz Platformy.
Premier Donald Tusk oświadczył w ubiegły czwartek, że nie będzie ubiegał się o prezydenturę. We wtorek ocenił, że Komorowski i szef MSZ Radosław Sikorski “wydają się najbardziej prawdopodobnymi kandydatami” PO na prezydenta. O obu mówił, że mają “różne zalety” i mają różne atuty. - Dzisiaj to jest z mojego punktu widzenia 50 na 50 - powiedział Tusk.
Szef rządu zapowiedział, że nie będzie wskazywał faworyta, bo - jak mówił - “jest miejsce na zdecydowanie szerszy zespół do podejmowania takich decyzji”. “Wola jednego człowieka, nawet takiego, którego lubię - mówię o sobie - na pewno nie wystarczy. Nie chciałby kogoś dyskwalifikować w przedbiegach” - zaznaczył.
Komorowski powiedział w środę, że fakt, iż jego osoba jest brana pod uwagę jako potencjalny kandydat PO jest “źródłem dużej satysfakcji, ale absolutnie nie jest źródłem zawrotu głowy”. (wp.pl)
Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4