Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: styczeń 2010

Ludowcy uderzyli w plan reformy finansów państwa

Wysłane przez: admin w dniu: 28/01/2010

Wicepremier Pawlak zdystansował się wobec zapowiedzianego przez rząd programu naprawy finansów publicznych. Spór idzie o reformę ubezpieczeń rolników i kompetencje ministrów

Zgodnie z zapowiedziami jutro premier Donald Tusk powinien przedstawić plan stabilizacji i konsolidacji finansów publicznych. Celem programu jest m.in. ograniczenie wydatków budżetowych oraz zmiany w systemach transferów społecznych, w tym ubezpieczeniach dla rolników. Tymczasem wczoraj wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak oznajmił, że plan jest osobistą inicjatywą Donalda Tuska. – Takiego programu nie ma nawet w planie prac rządu – zauważył. – Dopóki plan nie zostanie przedstawiony wszystkim ministrom i zaaprobowany przez cały rząd, nie można nazywać go rządowym. Nawet w rządzie jakiś porządek musi być – dodał. (…)

Waldemar Pawlak ostro skrytykował pomysł powolnej likwidacji KRUS, z jakim wystąpili niezależni ekonomiści. Jego zdaniem ZUS jest dużo mniej wydajny niż KRUS, bo do każdej osoby, która w nim jest, państwo dopłaca znacznie więcej niż w przypadku KRUS.

Ekonomiści zwracają uwagę, że ubezpieczenia rolnicze wymagają więcej budżetowych dopłat. W tym roku do około 1,1 mln emerytur i rent rolniczych dopłacimy ponad 13 mld zł, a do ponad 8 mln emerytów i rencistów z ZUS ok. 38 mld zł. – Nie wiem, na jakiej podstawie premier Pawlak wywnioskował, że jestem zwolennikiem likwidacji KRUS – bronił się minister Boni.

Liderom PSL nie podoba się również to, że zespół doradców premiera zajmuje się kwestiami społecznymi, za które odpowiada minister Fedak. – Jeśli chodzi o wzajemne reformowanie, my możemy równie dobrze powiedzieć ministrowi Boniemu, że zajmiemy się reformą Komitetu Stałego Rady Ministrów – sarkastycznie zauważył Waldemar Pawlak. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Brak komentarzy »

Rząd o włos przegrał z prezydentem

Wysłane przez: admin w dniu: 27/01/2010

65 proc. Polaków źle ocenia działania rządu, 27 proc. jest zadowolonych z gabinetu Donalda Tuska; 64 proc. wystawia negatywną ocenę pracy prezydenta, a 27 proc. dobrze ocenia jego działalność - wynika z najnowszego sondażu TNS OBOP.

54 proc. badanych uznało, że Donald Tusk źle wypełnia obowiązki premiera. Pracę Tuska na stanowisku szefa rządu aprobuje 36 proc. ankietowanych.

TNS OBOP przeprowadził sondaż w dniach 7-10 stycznia na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1001 mieszkańców Polski powyżej 15. roku życia. (onet.pl)

Wygląda na to, że niemal połowa ludzi “głosujących” w sondażach prezydenckich za Tuskiem jednocześnie nie aprobuje jego wyczynów jako premiera. Próbować zrozumieć umysł leminga to zaiste trudne zadanie…

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 7

Kuzyn pozwolił Chlebowskiemu wrócić do Platformy

Wysłane przez: admin w dniu: 27/01/2010

Zbigniew Chlebowski przez cztery ostatnie dni znowu był pełnoprawnym członkiem PO. Jak to możliwe? Dzień po przesłuchaniu przed komisją śledczą złożył wniosek o odwieszenie. Na jego powrót zgodził się łaskawie… Robert Jagła, były szef biura poselskiego Chlebowskiego, a prywatnie kuzyn żony polityka i szef świdnickiej PO.

Wczoraj Chlebowski znowu złożył wniosek o swoje zawieszenie. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi nie wyleciał z PO na zawsze. Statut partii stanowi bowiem, że po trzech miesiącach zawieszony polityk partii zostaje z niej wykluczony. Jagła to nie tylko kuzyn żony Chlebowskiego, ale jego wieloletni przyjaciel i prawa ręka. Przez cztery lata kierował jego biurem. Kiedy prasa ujawniła, że łączą ich więzy rodzinne, co prawda odszedł ze stanowiska, ale nadal był blisko szefa klubu PO. Był przy nim także dzień po przesłuchaniu Chlebowskiego przed komisją śledczą. “SE” wytropił, obu panów, jak wracali jednym samolotem do Wrocławia. Przypadek? Okazuje się, że nie.

- Byłem w Warszawie ze służbową wizytą w Agencji Rozwoju Przemysłu. Umówiliśmy się z przewodniczącym, że będziemy wspólnie wracać do Wrocławia - tłumaczy “SE” Jagła. Wszystko miało miejsce w piątek po południu. To właśnie tego dnia Chlebowski odwiesił swoje członkostwo w świdnickiej PO, a Jagła jako szef tamtejszej partii wydał na to zgodę. Czyżby panowie ustalili plan działania w samolocie? Doskonale wiedzieli, że gdyby Chlebowski tego dnia nie został odwieszony wczoraj, wyleciałby z PO.

Czy gdyby Chlebowski nie był kuzynem Jagły, szef lokalnej struktury zgodziłby się na taki wybieg? - Statut partii nie precyzuje, jak długo Chlebowski może odwieszać i zawieszać swoje członkostwo w PO - broni swojej decyzji Jagła.

Przez najbliższe trzy miesiące Chlebowski będzie zawieszony. Po tym okresie powinien wylecieć z PO. Ale od czego ma się kuzyna? Pewnie pod koniec kwietnia znowu wróci na kilka dni do partii. (SuperExpress)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Coraz ściślej tajne

Wysłane przez: admin w dniu: 27/01/2010

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP dopuściło się haniebnej, wręcz, użyjmy śmiało tego słowa, pisowskiej prowokacji.

Mianowicie pod pozorem badań przez dłuższy czas wysyłało do rozmaitych urzędów, także ministerstw i Kancelarii Premiera, ludzi domagających się różnych informacji. Informacji wyłącznie tego rodzaju, które, na mocy obowiązującego prawa, urząd ma obowiązek udostępniać każdemu obywatelowi (np. ile osób zatrudniacie, ile zarabia szef gabinetu politycznego, ilu osobom przyznano w ostatnim roku takie czy inne zwolnienie albo ulgę).

Cóż, ustawa faktycznie przez jakieś niedopatrzenie została kiedyś przegłosowana i weszła w życie, ale urzędnicy dobrze wiedzą, że informacja to władza, i skutecznie bronią się przed jej utratą. Raport CMWP dokumentuje obsesję tajności tak daleko posuniętą, że aż momentami śmieszną; szczególnie zabawne jest, iż urzędnicy, powołując się na tajemnicę służbową lub państwową, konsekwentnie odmawiają podawania nawet tych informacji, które znaleźć można w Biuletynie Informacji Publicznej czy na stronach internetowych reprezentowanych przez nich instytucji.

Prawo o dostępie do informacji publicznej jest, jak dowiódł raport (skądinąd pełen uroczych bareizmów), prawem martwym. Niejedynym przecież – i nie to jest najgorsze. Najgorsze, że z tym faktem wszyscy wydają się pogodzeni, i, na przykład, prawie się nie zdarza, żeby sprawy bezprawnej odmowy informacji trafiały do sądów.

Cóż, profesor Paweł Śpiewak zauważył niedawno, że największą tajemnicą w Polsce jest program polityczny premiera, który od czasu exposé ani razu nie pokusił się o poważną strategiczną wizję dla Polski. A że i w exposé raczył nas raczej ogólnikami… Nie wymagajmy od niskiego szczebla urzędników, by zawstydzali swych szefów. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 2

POproszę L4 czyli jak wykręcić komisję

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2010

Znamy to z filmów gangsterskich. Jest przesłuchanie, jest rozprawa, padają różne wersje zeznań, trzeba je jakoś sklecić, porównać. Oczywiście gangsterzy nie są głupi i wiedzą, że kłamstwo powtórzone przez wszystkich przesłuchanych, może stać się prawdą, nawet gdyby nią nie było ani trochę.

Jednak żeby zeznania się zgadzały, to trzeba znać zeznania innych, poprzednio przesłuchanych. Po przesłuchaniu Zbigniewa Chlebowskiego, które Mirosław Drzewiecki zapewne oglądał uważnie i pewnie także nagrywał, ten drugi musiał się rozchorować, by w sposób oczywisty zagrać na czas.

W ten sposób, w tym kraju w którym za parę groszy można otrzymać zwolnienie na dowolną ilość dni, Mirosław Drzewiecki otrzymał zwolnienie do końca stycznia. Teraz może dostosować swoją wersję do wersji Chlebowskiego. Niestety, na zwolnieniu nie widnieje numer statystyczny choroby, więc nie wiadomo na co choruje, nie wiadomo czy musi leżeć lub czy ma zakaz mówienia.

Mówi się tylko o tym, że choruje na gardło. Jak sobie przypomnę pewne rewelacje ze Stanów Zjednoczonych odnośnie osoby Drzewieckiego, to dochodzę do wniosku, że w jego przypadku choroba “gardłowa” to żadne novum. Ale Drzewiecki nie musi się martwić, zawsze znajdzie jakiegoś “adwokata”, np. w postaci Pawła Grasia, który zapewne doszedł do wniosku, że skoro już jest wprawnym dozorcą, to i poradzi sobie z dozorem nad Drzewieckim. (ciąg dalszy na blogu Piotra Cybulskiego)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2

Waglewski: Kaczyński walił poniżej krocza

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2010

Emocjonalny wywiad Wojciecha Waglewskiego. Muzyk zdradza swoje sympatie polityczne i nie zostawia na PiS suchej nitki. Ostro ocenia na przykład Jarosława Kaczyńskiego. “To koleś, który po prostu walił mnie i wszystkich moich znajomych poniżej krocza” - wyznaje w rozmowie z “Przekrojem”.

“Cała działalność PiS wygląda jak taka strategiczna gra planszowa o budowaniu swojej władzy. Zasadą jest szukanie przeciwnika. Ich władza budowała się przecież na tym, żeby znaleźć tego gorszego, brzydszego, tych pseudointelektualistów, tych jakichś tam artystów, jakichś tam lekarzy” - mówi Wojciech Waglewski. “<Co tam, lekarzu, masz w garażu?> - że zacytuję Dorna” - dodaje.

Artysta nie szczędzi gorzkich słów pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. Przypomina, jak prezesa Prawa i Sprawiedliwości nazywano “genialnym strategiem”.

“Czy genialnym jest ten, komu udało się podzielić kraj tak wyraźnie, że doprowadził wręcz do nienawiści środowiskowej, na przykład środowiska dziennikarzy? I w konsekwencji doprowadza do upadku własnego rządu, który się zamknął w swoim żelaznym elektoracie, otoczony potakiwaczami?” - pyta Waglewski. “Dla mnie to był koleś, który po prostu walił mnie i wszystkich moich znajomych poniżej krocza” - dodaje.

Waglewski zastrzega jednak, że nie darzy Platformy Obywatelskiej miłością. “PO nie kocham. Po prostu są tam osoby, którym troszkę dowierzam, w których inteligencję wierzę bardziej” - przyznaje. Co docenia w działaniach rządu Donalda Tuska? Powstanie armii zawodowej, szanse na autostrady - wylicza.

Gdybym nie trzymał kciuków za Tuska, to tak, jakbym nie trzymał za to wszystko, co się może dobrego w kraju zdarzyć. Co wcale nie znaczy, że Tusk jest dla mnie ikoną czy archetypem samego dobra” - podsumowuje Wojciech Waglewski. (dziennik.pl)

Genialny wywiad, bo daje wgląd w procesy myślowe lemingów. Otóż oni są wdzięczni Platformie i Tuskowi za to, że daje “szanse na autostrady”. SZANSE.

A co do reszty wywiadu… Panie Waglewski, co prawda nie znamy się na medycynie ale wydaje nam się, że Pana ktoś faktycznie kopnął, tylko sporo powyżej krocza…

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 21

Sekuła - bezpiecznik Platformy

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2010

Przy przewodniczącym Mirosławie Sekule świadkowie z PO nie muszą się obawiać, że zostaną przyparci do muru - pisze publicysta “Rzeczpospolitej”

Kto jeszcze pamięta pozytywne oceny gliwickiego posła padające, gdy PO wysunęła jego kandydaturę? Jego AWS-owskie korzenie? Pochlebne opinie na temat okresu, gdy kierował NIK? Albo nadzieję, że jako przedstawiciel frakcji konserwatywnej w Platformie daje gwarancje, iż będzie nieczuły na naciski platformerskich spin doktorów? Tak naprawdę wiara w bezstronność Sekuły powinna się rozwiać w chwili, gdy zdecydowanie wykluczył on możliwość konfrontacji Donalda Tuska z Mariuszem Kamińskim. Było to zanim jeszcze komisja rozpoczęła pracę. Dziś widać wyraźnie, że uznanie tej skandalicznej deklaracji za zwykły kiks było błędem. Sekuła naprawdę uważa, że Donald Tusk winien mieć jakiś niepisany immunitet, który ochroni jego majestat przed polemiką z szefem CBA.

Ale Sekuła ma i inne grzechy na sumieniu. Odpowiada za marnowanie przez komisję czasu od listopada zeszłego roku, wskutek czego dopiero teraz – półtora miesiąca po powstaniu – dochodzi do przesłuchania kluczowych postaci afery hazardowej. Nie dość, że zaakceptował próbę usunięcia z komisji posłów PiS, to jeszcze na niej skorzystał. Spór o Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna zajął ponad miesiąc, a gdy w końcu większość parlamentarna uznała, że powinni oni w komisji pozostać, wszyscy odetchnęli z ulgą – teraz to już komisja będzie działać normalnie. Ale nie działa i Sekuła ma w tym swój udział.

Przy takim przewodniczącym świadkowie z Platformy nie muszą się obawiać o to, że zostaną przyparci do muru. Doskonale było to widać w czasie przesłuchań Zbigniewa Chlebowskiego. Sekule nie przeszkadzały jego długie rozważania o podejrzanych działaniach polityków SLD i PiS. Gdy tylko śledczy próbowali dowieść krętactw byłego szefa Klubu PO, Sekuła ruszał w sukurs partyjnemu koledze. Formalnie jako stróż zasad, a praktycznie jako komisyjny anioł stróż. Już sam system dziesięciominutowych rund przeforsowany przez Sekułę pozwala przesłuchiwanym przetrwać kłopotliwe pytania. Gdy gra na czas nie pomaga, to można pytania odbić użyteczną ripostą: “już byłem o to pytany”. Na ten sygnał przewodniczący natychmiast blokuje dalsze indagacje. Troskliwy szef komisji co rusz przypomina też przesłuchiwanym, że mogą odmówić odpowiedzi na pytania lub wystąpić o przerwę.

Ale to jeszcze nic. Kolejną granicę skandalu Sekuła przekroczył w czwartek wieczorem, gdy wpierw zarządził dziesięciominutową przerwę, by po sześciu minutach wrócić na pustą salę i ogłosić znienacka zakończenie przesłuchań. W sejmowych kuluarach żartowano, że ktoś doniósł Sekule, iż środki przeciw poceniu się, jakie zastosował Chlebowski, z wolna przestawały działać. Złośliwe insynuacje? Ale czyż można się dziwić, że opozycja powtarza takie żarty, skoro Sekuła posuwa się do tak niskich chwytów? (Piotr Semka)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Tusk o kandydowaniu: Wiem, ale nie powiem. Boję się fatum

Wysłane przez: admin w dniu: 25/01/2010

- Wiem, ale nie powiem - Donald Tusk podjął decyzję o kandydowaniu na urząd prezydenta RP. Podjął decyzję, ale jej nie zdradzi, bo jak mówi “nie chce zapeszyć”. Premier spotkał się dzisiaj w Gdyni z gimnazjalistami i licealistami.

Donald Tusk jak ognia unikał pytań dziennikarzy, ale gdy z sali pełnej uczniów padło pytanie o jego kandydowanie na urząd prezydenta coś musiał odpowiedzieć. - Nawet byłem gotowy powiedzieć to dzisiaj, ale nie mogę narażać tej decyzji na fatum trzeciego poniedziałku stycznia, więc musimy jeszcze poczekać - mówił Tusk. - Być może to dobra okazja by zmienić to fatum - uczeń przypierał premiera do ściany.

- To zróbmy tak, że ja w duchu coś postanowię dzisiaj, tu właśnie teraz, ale podzielę się tą decyzją później - premier odbił piłeczkę. - Czyli pan premier już wie, a my musimy poczekać - nastolatek nie dawał za wygraną.

Premier odpowiedział jedynie długie “no”, po czym rozległy się brawa. Nie wiadomo tylko o jakim fatum Donald Tusk mówił, gdyż 25 stycznia 2010 roku to czwarty, nie trzeci poniedziałek miesiąca. A na 18 stycznia przypadł - według naukowców - najgorszy dzień w 2010 roku. W każdym razie to co premier w duchu postanowił na temat swojego kandydowania my powinniśmy poznać jeszcze w tym tygodniu. (gazeta.pl)

Jak widać, Płemieł stracił już poczucie czasu. To nie wróży zbyt dobrze w wyborach prezydenckich. Bo oczywiście nikt z nas nie wierzy, że Tusk zrezygnuje z ubiegania się o stanowisko, na którym zgarnia się najwieksze splendory przy minimalnym nakładzie pracy.

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 7

Internet buntuje się przeciw Tuskowi

Wysłane przez: admin w dniu: 25/01/2010

“Rząd chce cenzurować internet”, “chińskie metody” - pod tymi hasłami powstaje ruch oporu przeciw nowelizacji ustawy hazardowej wprowadzającej rejestr stron zakazanych. Internauci zrzeszają się na Facebooku i zbierają podpisy pod apelem do prezydenta o weto pod ustawą.

Nowelizację wprowadzającą pomysł blokowania stron uznanych za nielegalne w ubiegłym tygodniu zaakceptowała Rada Ministrów. Odpowiedzią internautów jest masowa akcja zbierania podpisów pod sprzeciwem wobec nowego prawa.

Strona fanowska “Niech rząd odczepi się od internetu” na portalu społecznościowym Facebook w ciągu kilku dni zebrała blisko cztery tysiące popierających. Nawet na YouTube pojawił się już pierwszy klip wyśmiewający rządowy pomysł.

Najpoważniejsza akcja trwa na stronie StopCenzurze.wikidot.com, gdzie pod apelem do prezydenta o zawetowanie ustawy podpisało się już ponad stu dziennikarzy, prawników i przedsiębiorców. Według nich Sejm szybko uchwali ustawę. Dlatego prezydent może odegrać ważną rolę w powstrzymaniu grożącej internautom cenzury. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 5

Działania Sekuły mogą mieć charakter przestępczy

Wysłane przez: admin w dniu: 25/01/2010

- W szaleństwach Mirosława Sekuły może być metoda na niedopuszczenie do ujawnienia prawdy o aferze hazardowej - twierdzi Zbigniew Wassermann. W wywiadzie dla “Naszego Dziennika” podkreśla, że działania przewodniczącego komisji hazardowej mogą mieć nawet “charakter przestępczy”. W poniedziałek posłowie śledczy, których prace idą bardzo wolno, o postęp w działaniach zapytają prokuratorów.

Dlaczego według posła PiS “utrudnianie przez Mirosława Sekułę postępowania komisji może mieć charakter działań o charakterze przestępczym”? Bo, jak tłumaczy Wassermann w wywiadzie dla “Naszego Dziennika”, przewodniczący “od wielu tygodni nie chce uwzględnić na przykład jego wniosków o udostępnienie komisji najważniejszych dowodów akt prokuratorskich śledztw tej afery”.

Podobny los spotyka według zapewnień byłego koordynatora służb specjalnych także wnioski Wassermanna o udostępnienie bilingów połączeń telefonicznych oraz stenogramów z podsłuchów rozmów telefonicznych. Poseł PiS wrócił też w wywiadzie do zachowania przewodniczącego Sekuły w czasie przesłuchania Zbigniewa Chlebowskiego, a szczególnie jego błyskawicznego i zaskakującego zakończenia.

O godz. 21.02 Sekuła ogłosił 10-minutową przerwę. przewodniczący wrócił jednak na salę po sześciu minutach i choć na sali nie było żadnego innego posła, rozpoczął ponownie posiedzenie. - Wznawiam posiedzenie komisji. (tvn24.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5