Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: grudzień 2009

Jak Tusk będzie chronić zdrowie i moralność publiczną

Wysłane przez: admin w dniu: 15/12/2009

Policja będzie mogła śledzić ludzi w sieci i prewencyjnie odcinać ich od niej bez zgody sądu. Policja od dawna zabiegała o takie rozwiązanie. Teraz udało jej się przekonać rząd.

Funkcjonariusze uzyskają dostęp do informacji o tym, co robimy w internecie, bez zgody sądu. Prawo takie da policji i funkcjonariuszom innych służb jeden z przepisów przygotowywanej właśnie nowelizacji ustawy hazardowej.

Funkcjonariusze będą mogli się dowiedzieć z jakich usług internetowych korzystamy. I to bez podawania konkretnej przyczyny. Nie będzie ważne czy w naszej sprawie prowadzone jest jakieś śledztwo. Zgodnie z nowymi zapisami ustawy policja sprawdzi nas w internecie nawet w celach prewencyjnych.

Nowelizacja umożliwi również ograniczanie dostępu do internetu. Będzie można nas odciąć od internetu – jak informuje dziennik Gazeta Prawna – gdy będzie to niezbędne ze względu np. na ochronę zdrowia i moralności publicznej.

Warto uzupełnić informację, że policja będzie mogła bez ograniczeń i zgody czytać prywatną korespondencję elektroniczną oraz poznawać wszystkie intymne tajemnice obywatela na podstawie analizy listów i odwiedzanych stron (na co choruje, jakie ma fantazje seksualne, co go interesuje a co denerwuje, z kim utrzymuje więzi towarzyskie, kto jest jego wrogiem, nad czym pracuje, co myśli o szefie z pracy i panu premierze Tusku, jaki ma światopogląd, którą religię wyznaje, czy jest eurosceptykiem czy euroentuzjastą, etc.). Jednym słowem – policja uzyskuje prawo do totalnej inwigilacji wszystkich obywateli i jest podstawą do łamania podstawowego prawa człowieka do prywatności. Wiedza ta posłuży do stworzenia profilu psychologicznego obywatela i prędzej czy później zostanie wykorzystana przeciwko niemu.

Blokowanie dostępu do niewygodnych stron internetowych bez wyroku sądu oraz możliwości odwołania się od decyzji to niewinny pomysł w porównaniu z prawem do nieograniczonej i niekontrolowanej inwigilacji społeczeństwa bez nakazu sądu.

Odcinanie od sieci (także bez wyroku sądu) pod absurdalnym pretekstem ochrony zdrowia i moralności wskazuje, że władza szykuje się do blokowania użytkowników publikujących artykuły o homeopatii i właściwościach leczniczych ziół i witamin oraz osób, których poglądy moralne i obyczajowe nie będą się podobać władzy.

Polska w ekspresowym tempie przekształca się w państwo policyjne rodem z “Roku 1984″. Już wkrótce będą bez nakazu sądu czytać nasze listy i pamiętniki, a kamery wsadzą nam do gardła, by upewnić się, czy przypadkiem nie spożywamy nielegalnych ziół i witamin. (wolnemedia.net)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 25

Kapica złamał prawo zezwalając na automaty

Wysłane przez: admin w dniu: 14/12/2009

Newsweek ustalił, że wiceminister finansów Jacek Kapica naruszył prawo w trakcie procedury wydawania zezwolenia na prowadzenie jednego z salonów gier na automatach w Warszawie.

Kapica w kwietniu br. przyznał spółce Casinos Poland zezwolenie na uruchomienie hazardowych maszyn w warszawskim hotelu Marriott. Udzielając zezwolenia, minister zobowiązał spółkę do rozpoczęcia działalności w terminie siedmiu dni, a salonu gier nie da się zgodnie z prawem otworzyć szybciej niż w dwa tygodnie od otrzymania zezwolenia. Wynika to z przepisów i wymogów przesłania odpowiednich dokumentów służbie celnej. W praktyce cała procedura trwa około miesiąca.

Dodatkowo jednym z ustalonych przez ministra kryteriów w przetargu na prowadzenie lokalu w Marriocie był termin oddania go do dyspozycji graczy. W tym wypadku nikt nie podał czasu tak krótkiego jak spółka Casinos Poland, która ostatecznie zwyciężyła jednym punktem z innymi firmami.

Z nieoficjalnych informacji “Newsweeka” wynika, że sprawa wywołała w ministerstwie konsternację. - To rozstrzygnięcie było nie do obrony w postępowaniu przed sądem administracyjnym - mówi znający sytuację były urzędnik resortu. Do podobnego wniosku doszedł sam minister i w sierpniu uchylił własną decyzję. (wp.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5

Dziwne zabawy senatora Piesiewicza

Wysłane przez: admin w dniu: 11/12/2009

Krzysztof Piesiewicz , znany scenarzysta, adwokat i senator Platformy Obywatelskiej, zrzekł się swojego immunitetu. Uprzedził tym samym ruch prokuratury, która prowadzi m.in. śledztwo w sprawie posiadania przez niego narkotyków. “Super Express” dotarł do filmiku, który stał się jednym z koronnych dowodów w całej sprawie.

To właśnie tym filmem - jak twierdzi sam Piesiewicz - był szantażowany i to na nim widać senatora w niedwuznacznych ujęciach. Na nagraniu, które polityk oglądał razem z naszym dziennikarzem, można zobaczyć, jak wciąga do nosa biały proszek. Piesiewicz przekonuje, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa, a on sam padł ofiarą prowokacji. “Super Express” niczego nie przesądza, od tego są organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości. W tej sprawie toczy się prokuratorskie śledztwo, które ma ustalić, czy Piesiewicz złamał prawo.

Z informacji, do których dotarł “Super Express”, wynika, że cała ta sensacyjna historia zaczęła się w połowie zeszłego roku. To właśnie wtedy senator miał poznać tajemniczą kobietę.

- Chodziło o sprawy intymne. Z żoną jestem w separacji od 10 lat, ale nie rozwiedliśmy się z powodu jej poglądów - tłumaczy w rozmowie z “Super Expressem” Piesiewicz.

Z tajemniczą kobietą miało dojść tylko do dwóch spotkań, a później kontakt został zerwany. Po pewnym czasie jednak znowu umówili się.

- To miało być zwykłe spotkanie towarzyskie. Ona mówiła, że ułożyła sobie życie i znalazła pracę. Chcieliśmy po prostu porozmawiać. Nie wykluczałem jednak, że może między nami dojść do zbliżenia - przyznaje.

Jednak - jak opowiada Piesiewicz - ku jego zdziwieniu zamiast jednej w jego domu pojawiły się dwie kobiety. Dotychczasowa “przyjaciółka” uspokoiła go, że odwiedziła ją koleżanka, której można zaufać. Na początku wszystko wyglądało niewinnie. Trójka znajomych siedziała w kuchni, rozmawiała i popijała wino. Jednak po chwili na stole pojawił się biały proszek, który senator wciągnął do nosa!

- To nie była żadna kokaina, tylko lek, który sproszkowałem! - mówi w rozmowie z “SE” Piesiewicz. Pytany, czy poddałby się badaniom na obecność narkotyków w organizmie, wykręca się od odpowiedzi. Nie ukrywa jednak, że wcześniej miał kontakt z kokainą.

- Tak, ale proszę mnie zrozumieć, w jakim środowisku się obracałem: artyści, filmowcy… Zdarzyło mi się zażywać kokainę w Holandii czy we Włoszech… Ale to były śladowe ilości - wyjaśnia. (Super-Express)

My wiemy w jakim środowisku senator Piesiewicz się obraca: w środowisku Platformy Obywatelskiej. To tłumaczy wszystko.

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 24

Senator PO zrzekł się immunitetu w związku z pomówieniem o posiadanie kokainy

Wysłane przez: admin w dniu: 09/12/2009

Krzysztof Piesiewicz, senator PO, znany scenarzysta filmowy i prawnik, zrzekł się immunitetu i wyraził zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej - dowiedział się “Wprost”. Powodem są pomówienia o posiadanie kokainy.

Z ustaleń “Wprost” wynika, że sprawa jest elementem szerszego śledztwa prowadzonego przez warszawską Prokuraturę Okręgową. Wszystko zaczęło się od doniesienia samego Piesiewicza. Senator twierdził w nim, że padł ofiarą grupy szantażystów.

18 listopada na zlecenie śledczych doszło do zatrzymania osób wskazanych przez parlamentarzystę Platformy. Jak nieoficjalnie dowiedział się “Wprost”, zatrzymani oskarżyli Piesiewicza o posiadanie kokainy. Prokuratura, chcąc przesłuchać polityka, wystąpiła do marszałka senatu Bogdana Borusewicza o zgodę o pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej.

Z informacji “Wprost” wynika, że Piesiewicz, wyprzedzając działanie marszałka, sam poprosił o uchylenie immunitetu i wyraził zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej.

- To prawda, złożyłem pismo do marszałka senatu. Zostałem pomówiony i chcę złożyć w tej sprawie wyjaśnienia w prokuraturze. Na temat samego śledztwa nie mogę się wypowiadać. Mogę tylko powiedzieć, że pomówienia są jego niewielkim fragmentem - mówi “Wprost” senator PO.

Na pytanie, czy oskarżenia dotyczą posiadania narkotyków, odpowiada: - Tak, ale nie mogę powiedzieć nic więcej.

Piesiewicz jest senatorem od 1997 roku. W latach 80. był oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki. Występował także jako obrońca pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Piesiewicz jest także znany jako scenarzysta. Współtworzył scenariusze do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, m.in. do “Dekalogu” i “Trzech kolorów”. (wp.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 12

Buzek poliglota

Wysłane przez: admin w dniu: 07/12/2009

Fragment dyskusji w Parlamencie Europejskim na temat wyboru baronessy Ashton na szefową unijnej dyplomacji i Hermana Van Rompuy’a na przewodniczącego Rady Europejskiej.

W jednej z ról: nasz Wspaniały Polak, Autorytet na Autorytetami, Wielki Poliglota - Jerzy Buzek.

Film ma ok. 9 minut, znajomość angielskiego nie jest konieczna choć przydatna.

YouTube Preview Image

Polska jest dumna z Jerzego Buzka!

Kategoria: Media (po)mogą, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 22

A niech sobie krzyczą

Wysłane przez: admin w dniu: 07/12/2009

Od wyborów 2007 roku PO łamie kolejne – wydawałoby się – oczywiste zasady. Najpierw tylko politycznego savoir vivre’u. Potem – zachęcona sondażową bezkarnością – także demokratycznego obyczaju.

Wyrzucając Zbigniewa Wassermanna i Beatę Kempę z komisji śledczej, przekroczyła kolejną granicę i – jeśli i to pozostanie sondażowo bezkarne – przekroczy zapewne dalsze. Jakie? A czy po piątkowym puczu możemy wykluczyć np. taką możliwość?

Jest połowa lutego. Komisja w najlepsze zajmuje się rekonstruowaniem poruszeń Przemysława Gosiewskiego po gmachu KPRM latem 2007 r. Nie zdążyła natomiast w ogóle – albo prawie – dotknąć tematyki Mira, Rysia et consortes. A termin zakończenia jej działalności się przybliża. I wtedy – albo nagle i pod osłoną nocy, albo za dnia i w świetle jupiterów (bo przecież doświadczenie uczy, że wszystko uchodzi) – Platforma ogłasza: to, że dotąd nie przeanalizowaliśmy całego zakreślonego uchwałą Sejmu okresu, dowodzi, że opozycja nie chce efektywnie pracować. A przecież tyle jest ważniejszych spraw, którymi powinni się zajmować posłowie. Zresztą i tak już wyjaśniliśmy wszystko to, co najważniejsze, i odsłoniliśmy to, co najgorsze. I tak najgorsze rzeczy działy się za kaczystowskiego reżimu. Więc – rzecz jasna dla dobra Polski – nie damy się opozycji szantażować jakąś tam uchwałą Sejmu sprzed pół roku. Kończymy prace zgodnie z terminem. Piszemy raport, choć w zasadzie nie zajęliśmy się jeszcze tym, co w sprawach hazardowych działo się za naszych rządów.

Przewodniczący Sekuła zarządza głosowanie. PO jest za, koalicjant też. Jest większość. Niech sobie teraz pisowcy i Bartosz Arłukowicz krzyczą do woli. Bo kto mógłby rozliczyć komisję z takiej decyzji? Sejm. A jaka jest większość w Sejmie? Taka jak w komisji.

Scenariusz ten szokuje bezczelnością. Ale niestety nikt, kto śledzi, jak Platforma idzie drogą “od rzemyczka do koniczka”, jak oswaja się z przekonaniem o własnej bezkarności, nie potrafi chyba z ręką na sercu powiedzieć, że jest on zupełnie niemożliwy. (Piotr Skwieciński)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Nasze mordy kochane | Komentarze: 5

Epidemiologiczny hazard – wersja rządowa

Wysłane przez: admin w dniu: 07/12/2009

Szwedzkie radio publiczne poinformowało, zresztą mimochodem w audycji publicystycznej, że polska minister zdrowia Ewa Kopacz zwróciła się do tamtejszego ministra zdrowia Görana Hägglunda z prośbą o odsprzedanie szczepionek przeciwko grypie A/H1N1.

Rzecznik pani minister stanowczo temu zaprzeczył. Rzecz jest łatwa do zweryfikowania, bo Szwedzi twierdzą, że prośba padła nie tylko w rozmowie między ministrami, ale także w oficjalnym piśmie polskiego rządu do szwedzkiego. Ten rząd jednak bardzo stanowczo zaprzeczał także, jakoby ubiegał się w MFW o kredyt stabilizacyjny, jakoby obiecał wiceprezydentowi Bidenowi zwiększenie polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie, jakoby przygotował projekt przesunięcia części składki emerytalnej z OFE do ZUS, plany podniesienia podatków czy likwidacji konstytucyjnego progu oszczędnościowego.

Trzeba więc poważnie rozważyć możliwość, że Szwedzi nie kłamią. Jaki zresztą mieliby interes w kompromitowaniu polskiej minister? Pewnie nawet nie słyszeli o jej wielokrotnych zapewnieniach, że w przeciwieństwie do wszystkich innych państw Europy Polska szczepionek nie potrzebuje, zresztą są one nic niewarte i wręcz szkodliwe.

Być może ministerstwo przeraziła informacja o niedawnej śmierci zarażonego grypą lekarza. Bo jeśli nawet śmiać się ze skandynawskich pomysłów szczepień powszechnych (osobiście tu bym się z panią minister zgodził), to kompletny brak w Polsce szczepionki, nawet dla najbardziej narażonych, jest oczywistym przejawem rządowej nieodpowiedzialności. I tu absolutną rację ma rzecznik praw obywatelskich oskarżający minister Kopacz o karygodne narażenie zdrowia Polaków na epidemiologiczny hazard. „Szybujące” sondaże najwyraźniej pozbawiły rządzących nie tylko przyzwoitości, ale i rozumu. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Politycy PO chcieli zapisać 4,5 tys. fikcyjnych członków

Wysłane przez: admin w dniu: 05/12/2009

Wraca słynny problem pompowania kół w Platformie. Według “Wprost”, politycy PO za jednym zamachem chcieli zapisać do partii 4,5 tys. fikcyjnych członków! Próbę ostatecznie udaremniły władze Platformy. Z ustaleń tygodnika “Wprost” wynika jednak, że część struktur i tak została solidnie podpompowana.

Pompowanie kół oznacza dopisywanie fikcyjnych członków. Do procederu dochodzi zawsze przed partyjnymi wyborami, podczas których podpompowane struktury mają większa liczbę delegatów a więc i większy wpływ na podejmowane decyzje. Z informacji “Wprost” wynika, że miesiąc temu w Platformie, która liczy niewiele ponad 30 tys. członków, doszło do wielkiej próby podpompowania partii.

Jak to możliwe? Władze PO postanowiły, że liczba delegatów m.in. na majowe wybory szefa PO ma być odzwierciedleniem stanu osobowego ugrupowania z 9 października. Reakcja lokalnych struktur była natychmiastowa - krajowe biuro partii zostało zasypane wnioskami o dopisanie łącznie 5 tys. dodatkowych członków. Z naszych ustaleń wynika, że władze partii pozytywnie zweryfikowały tylko 500 osób. Oznacza to, że próbowano podpompować partię o 4,5 tys. fikcyjnych członków!

Do najbardziej drastycznych prób doszło w Krakowie, gdzie dwie ścierające się frakcje posłów Katarzyny Matusik-Lipiec i Łukasza Gibały chciały się podpompować o blisko 700 osób. Podobnie było w Gorzowie Wielkopolskim (szefową regionu jest posłanka Bożenna Bukiewicz), gdzie doszło do próby dopisania 500 fikcyjnych członków.

- Znakomita większość wniosków została oddalona. Zjawisko pompowania kół PO zostało więc zastopowane i nie będzie miało wpływu na wybory wewnątrz PO - mówił tygodnikowi “Wprost” prawnik partii Grzegorz Wójtowicz.

Z ustaleń tygodnika wynika jednak, że wiele struktur i tak zostało podpompowanych. Władze partii nie weryfikowały bowiem członków dopisanych przed 9 października. I tak, łódzkie Koło Aktywności, które podlega posłance Hannie Zdanowskiej, liczy aż 470 osób (dla porównania inne łódzkie koła mają po 80-100 członków). - To bardzo prężna i aktywna organizacja - zapewnia Zdanowska. Jej partyjni koledzy są jednak przekonani, że koło zostało sztucznie podpompowane. (wp.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Kryptonim “wybory”. Taki jest plan Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 04/12/2009

Platforma Obywatelska przygotowała scenariusz polityczny. Plan dotyczy przyszłości po wygranych przez Donalda Tuska wyborów prezydenckich. Do tej pory naturalnym kandydatem na schedę po premierze był Grzegorz Schetyna, ale po tym, jak został “zesłany” do Sejmu, Tusk ma kłopot.

W planie jedną z najważniejszych ról ma do odegrania Jan Krzysztof Bielecki. Donald Tusk ma oddać swojemu staremu przyjacielowi tekę premiera zaraz po wygranych wyborach prezydenckich. Ale czy Bielecki się zgodzi?

– Rozmawiałem z nim o jego przyszłości kilka dni temu. JKB najchętniej widziałby się na jakimś ważnym stanowisku związanym z gospodarką, i to na poziomie europejskim – mówi jego dobry znajomy. Ale co będzie, gdy Tusk poprosi go, by pokierował rządem do wyborów parlamentarnych w 2011 r.? – Pewnie nie odmówi, ale zanim powie “tak”, postawi warunki. Zapyta, co jest do zrobienia i jakie są wobec niego oczekiwania. Nie pali się do powrotu do polityki – opowiada nasz rozmówca.

Scenariusz wypali, ale pod warunkiem. Donald Tusk nareszcie zdecyduje się stanąć do walki o prezydenturę. – Problem polega na tym, że Donald rano oznajmia: “Nie będę kandydował”, w południe: “Będę, bo muszę”, a wieczorem: “Będę walczył o fotel prezydenta, bo chcę”. Wszystko to mówi z absolutną szczerością – opowiada jeden z doradców premiera.

Chwiejność nastrojów Tuska potwierdza sondaż zamówiony po cichu przez PO przed miesiącem. Pytano, który z liderów Platformy byłby dobrym kandydatem na prezydenta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale na liście polityków zabrakło Tuska. W sondażu występowali Jerzy Buzek (wygrałby z każdym w pierwszej turze), Radosław Sikorski (miał po Buzku największe szanse), Bronisław Komorowski (też wygrywał po ostrej walce) oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz (mogłaby przegrać). – Tusk się zastanawia, czy ryzykować. Jest premierem, najsilniejszym człowiekiem w państwie. Czy będzie prezydentem? Pewnie tak, ale co, jeśli przegra w drugiej turze? – mówi jego doradca. – Odda partię, odda fotel premiera. Nie zostanie mu nic.

Jest jeszcze jeden kłopot. Donald Tusk nie chce być malowanym prezydentem. Przeżył szok po spotkaniu z Lechem Kaczyńskim na Helu. 29 marca 2008 r. obaj politycy zawierali porozumienie w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Rozmowa o polityce zmieniła się w przyjacielską pogawędkę zakrapianą winem. Po wizycie relacjonował współpracownikom: – Prezydentura to najnudniejsza funkcja w państwie, katastrofa. Niewiele władzy, mnóstwo odpowiedzialności. Nie myślcie, że gdybym zasiadł w Pałacu Namiestnikowskim, wystarczy mi pilot i abonament na Eurosport.

W innej rozmowie ze swoim otoczeniem Tusk powiedział wprost: – Nie interesuje mnie prezydentura przy silnym premierze.

Dlatego Jan Krzysztof Bielecki byłby idealnym kandydatem na początek kadencji Tuska. Nie ma zaplecza politycznego ani politycznych ambicji. Marzy o zupełnie innej karierze, a jednocześnie trudno byłoby mu odmówić, gdyby poprosił go przyjaciel.  (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 32

Cud prawdziwy

Wysłane przez: admin w dniu: 02/12/2009

Specjalnością rządu PO – PSL stają się hucznie ogłaszane programy, z których, jak się potem okazuje, prawie nikt nie korzysta.

Na przykład nagłośniony pakiet antykryzysowy – czyli dopłaty dla firm, pomoc w spłacie kredytów hipotecznych dla tracących pracę i utworzona z podwyżki akcyz rezerwa solidarności społecznej. Z dopłat do kredytów skorzystało 631 osób (z 268 tys. uprawnionych), z dopłat do wynagrodzeń 63 firmy, z rezerwy zaś nikt, bo szybko została rozwiązana, a pieniądze z podniesionych na ten cel akcyz poszły na bieżącą łataninę.

Inny przykład – także z konkurencyjnego “Dziennika”, aby mi nikt nie zarzucał, że zamykamy się w kręgu własnych ustaleń – to równie promowany plan “zachęcania” samorządów do przekształcania szpitali w spółki. Zamiast przewidywanych 400 zgłosiło się po obiecane bonusy raptem 15 placówek, przy czym warunki przyznania spełniły tylko trzy.

Ostatnie słowa stanowią klucz do zrozumienia całej sprawy: rządowe pomysły świetnie wyglądają na papierze, ale w praktyce wychodzi, że wyśrubowanych i skomplikowanych kryteriów spełnić nie sposób. Więc i piarowiec syty, i budżet, no, może “niecały”, ale na tym akurat nie cierpi.

Wszystko to jakoś umyka uwadze gwiazd dziennikarstwa III RP skupionych na intensywnym przeżywaniu naszego wzrostu gospodarczego. Tymczasem oprócz imponującego słupka PKB warto spojrzeć na słupek długu publicznego, który rośnie kilkakrotnie szybciej. Cóż, gdyby rządził PiS, nie schodziłaby z czołówek i pierwszych stron informacja, że nasz dług rośnie o 300 milionów zł dziennie. Ale dziś sfery opiniotwórcze starają się obywateli usypiać, a nie drażnić. I dlatego nikt im nie wyjaśnia tego cudu, że im lepiej sobie radzimy z kryzysem, tym bardziej brak pieniędzy na tym więcej niezbędnych potrzeb. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 5