Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: grudzień 2009

Zaskakujący ruch PO ws. afery hazardowej

Wysłane przez: admin w dniu: 31/12/2009

Śledczy z komisji badającej aferę hazardową zamierzają wezwać jako kolejnego świadka Józefa Blassa, amerykańskiego biznesmena i naukowca polskiego pochodzenia. To może doprowadzić przed oblicze komisji ludzi z otoczenia Lecha Kaczyńskiego, a nawet samego prezydenta. Wszystko z powodu spotkań Blassa z prezydentem i jego współpracownikami - pisze “Rzeczpospolita”.

Nie wiadomo jeszcze, czy da się przesłuchać Blassa, gdyż ten może nie mieć polskiego obywatelstwa. - Natomiast wezwanie prezydenta jest ostatecznością, bo my możemy go wezwać, a on jak Kwaśniewski odmówić - mówi członek komisji Sławomir Neumann, poseł PO. - Duże znaczenie będzie miało przesłuchanie Roberta Draby, który jako prezydencki minister pisał opinie na temat wideoloterii - dodaje poseł.

Lech Kaczyński zna Blassa od dziesięciu lat. Jako prezydent z grupą współpracowników spotkał się z nim w lutym 2006 r. Według oficjalnych zapewnień Kancelarii Prezydenta miało to związek z zasługami Blassa we wspieraniu polskich stypendystów w USA. Rozmowa miała też dotyczyć systemów emerytalnych, czym prof. Blass zajmował się w swej pracy naukowej.

Nie dowierzają temu śledczy PO. - Trzeba wyjaśnić, ile było takich spotkań i czy rozmowa z Blassem miała wpływ na kształt opinii Draby - mówi “Rzeczpospolitej” Neumann.

Jak mówi inny polityk PO, ta sprawa ma dla Platformy jeszcze inne znaczenie. Gdy ktoś zażąda konfrontacji Donalda Tuska z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim, PO będzie mogła odpowiedzieć żądaniem skonfrontowania prezydenta z Blassem.

Lecz nawet i bez konfrontacji wymienienie nazwiska Kaczyńskiego stawia prezydenta w trudnej sytuacji. Odmowa stawienia się przed komisją - do czego ma prawo - narazi go na zarzut ukrywania prawdy. Co z pewnością będzie wykorzystywane w kampanii prezydenckiej. (wp.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 25

Dziwna dymisja. Premier wyrzucił eksperta

Wysłane przez: admin w dniu: 30/12/2009

Premier Donald Tusk odwołał szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa doktora Przemysława Gułę - dowiedział się “Dziennik Gazeta Prawna”. W ślad za jednym z najlepszych polskich ekspertów od sytuacji kryzysowych odchodzą inni pracownicy centrum. Są oburzeni decyzją szefa rządu.

Z dymisją doktora Przemysława Guły w siedzibie RCB pojawił się dziś rano szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Jednocześnie przywiózł akt nominacji jego następcy, którym został pułkownik Straży Granicznej Marcin Samsonowicz-Górski.

“Pojawił się u nas już kilka dni temu. Zapowiedział, że będzie tu szefem. Wyznał też, że nie czuje się mocny w sprawach kryzysowych i liczy na naszą pomoc” - mówi jeden z pracowników RCB. Decyzja premiera zaskoczyła i oburzyła zatrudnionych tam ekspertów. Na biurku następcy Guły leżą już dwie rezygnacje: odchodzi szef biura ochrony infrastruktury krytycznej Paweł Tarnawski i generał Straży Pożarnej.

“Tarnawski swoją rezygnację uzasadnił faktem, że nowy szef nie zapewnia tej instytucji fachowości i apolityczności” - mówi nasz rozmówca. Jak przyczyny tej dymisji tłumaczy rzecznik rządu Paweł Graś? “Mogę jedynie potwierdzić odwołanie i powołanie nowego szefa” - przyznaje rzecznik.

Według naszych nieoficjalnych informacji oraz radia RMF przyczyną nagłej dymisji może być zagrożenie przez Gułę interesów potężnych firm informatycznych. Niedawno w RCB uruchomiono aplikację SARNA, która monitoruje polskie szpitale. Dzięki temu na bieżąco wiadomo ile jest przypadków świńskiej grypy oraz ile i gdzie są wolne łóżka na oddziałach ratunkowych. “Wcześniej należało wykonać około 700 telefonów bo tyle jest szpitali w kraju” - tłumaczy nasz rozmówca.

To narzędzie zbudowali dla RCB za darmo cybernetycy z Wojskowej Akademii Technicznej. Tymczasem firmy informatyczne chciały za nie kilkaset tysięcy euro.

Co więcej, nieoficjalnie wiadomo, że osobowość Guły irytowała wysokich rangą urzędników resortu spraw wewnętrznych. Jest lekarzem pogotowia ratunkowego, pisze habilitację z medycyny ratunkowej jest TOPR-owcem i jednocześnie funkcjonariuszem BOR.

“Osobiście brał udział w licznych misjach ratunkowych, na przykład podczas trzęsień ziemi. To nie jest typ urzędnika, tylko charyzmatycznego lidera. Chce działać, a nie piastować. To działa na nerwy urzędnikom” - przyznaje pracownik resortu spraw wewnętrznych.

Dzięki odwołanemy dziś dyrektorowi w ostatnich miesiącach RCB zaczęło prężnie działać. Wspomagało Ministerstwo Zdrowia podczas epidemii świńskiej grypy, koordynowało działania administracji podczas próby wyjazdu grupy Czeczenów do Strasburga. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 13

Platforma czyści swoje szeregi

Wysłane przez: admin w dniu: 30/12/2009

Przed partyjnymi wyborami lokalni liderzy usuwają oponentów, a władze rozwiązują koła, na które straciły wpływ

W lutym rozpoczynają się wewnętrzne wybory w Platformie. Najpierw w kołach zostaną wybrani nowi liderzy, potem władze całych regionów, a w maju przewodniczący partii. Ale niektórzy członkowie PO nie będą mogli zagłosować. W Świętokrzyskiem – blisko 600 osób. To efekt porządków robionych w terenie przez centralne władze partii. (…)

– Nie wiemy, kiedy u nas wybory, czekamy na ustalenie terminu z panią komisarz – mówi Artur Gierada, który do niedawna kierował kielecką PO.

On sam i kilkuset jego partyjnych kolegów nie może wziąć udziału w wyborach. Dwa miesiące temu władze krajowe zlikwidowały jego 400-osobowe koło i 200-osobowe koło w Skarżysku-Kamiennej. Decyzje tłumaczyły wewnętrznymi konfliktami. W efekcie rozwiązano ok. 25 proc. PO w Świętokrzyskiem, a regionem zaczęła rządzić komisarz Marzena Okła-Drewnowicz.

Działacze ze zlikwidowanych kół mogą co prawda przystąpić do innego koła, ale prawo głosu zyskają dopiero po pół roku. Tak mówi statut PO. A wtedy już będzie za późno, by mieć wpływ na wybór nowych władz. (…)

Ostatnio zarząd regionalny rozwiązał 100-osobowe Koło Wspierania Inicjatyw Obywatelskich w Zachodniopomorskiem.

– Doszło w nim do pompowania koła przed wyborami, by zwiększyć swoje szanse – mówi „Rz” Sebastian Karpiniuk, szef zachodniopomorskiej PO.

Założycielką koła jest Renata Zaremba, którą wymienia się jako konkurentkę europosła Sławomira Nitrasa do funkcji lidera szczecińskiej PO. Czy to Zaremba chciała zwiększyć swoje szanse? – Nie chcę przesądzać o winie – ucina Karpiniuk.

Władze tamtejszej PO postanowiły, że w partii może zostać tylko 30 osób z koła, reszta została z niej usunięta. Ale nawet one zgodnie ze statutem nie zdążą wziąć udziału w głosowaniu.

– Ta sytuacja nasuwa skojarzenia ze zbliżającą się rywalizacją o fotel lidera szczecińskiej PO – przyznaje poseł Cezary Urban z Zachodniopomorskiego.

Wojna podjazdowa toczy się też w pomorskiej PO. Według lokalnych polityków władze krajowe ociągają się z rozpatrzeniem odwołań siedmiorga zawieszonych działaczy.
Wśród nich lidera sopockiej PO Michała Woźniaka. Zawieszono ich za to, że wbrew centrali wsparli oskarżonego o korupcję prezydenta Sopotu. Ostatnio sąd partyjny podważył bezstronność ich pełnomocnika.

– Władze partii nie chcą dopuścić działaczy do głosowania, bo zamierzają wybrać przychylnego sobie lidera w Sopocie – mówi pomorski polityk.

– To naturalne, że w ugrupowaniach toczy się wewnętrzna walka o stanowiska, które potem przekładają się na wpływy w regionach i partii – uważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW. – Tak jest w partiach kadrowych, które się skupiają na swoich wewnętrznych sprawach. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5

Rózga dla Tuska! W sondażu przegrywa z Kaczyńskim i Ziobrą

Wysłane przez: admin w dniu: 24/12/2009

W rankingu polityków, których Polacy zaprosiliby na wieczerzę wigilijną, premiera wyprzedza nawet Janusz Palikot.

O to, kogo z ludzi władzy Polacy zaprosiliby do domu na wiglijną kolację, w imieniu redakcji “Super Expressu” zapytał instytut Homo Homini. Najczęściej wybierana odpowiedź nie zaskakuje - 23,06 proc. badanych 24 grudnia nie chce u siebie oglądać żadnego z polityków. Na kolejnych lokatach jest ciekawiej:

8,61 proc. - Lech Kaczyński,
8,15 proc. - Zbigniew Ziobro,
7,87 proc. - Władysław Bartoszewski,
7,13 proc. - Janusz Palikot,
6,30 proc. - Donald Tusk,
4,72 proc. - Andrzej Olechowski,
4,54 proc. - Aleksander Kwaśniewski,
4,17 proc. - Jarosław Kaczyński.

Nie ma co ukrywać - to porażka obecnego premiera, ubiegłorocznego zwycięzcy podobnego rankingu. Tym dotkliwsza, że jego najgroźniejszy rywal w przyszłorocznym konkursie piękności - ekhm, wyborach prezydenckich - jest na czele. Ciekawe, czym to jest spowodowane? Obstawiamy, że kryzysem.

Może jednak swoje zrobiła afera hazardowa i towarzyszące jej czystki w Kancelarii Premiera. PR-owska machina Donalda Tuska najwyraźniej się zacięła. Czyżby Sławomir Nowak był mocniejszym ogniwem tego rządu, niż nam sie wydawało? (pardon.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 22

Zagadkowa śmierć dyrektora kancelarii Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 23/12/2009

Dyrektor Generalny Kancelarii Premiera został znaleziony powieszony w swoim mieszkaniu - dowiedziało się nieoficjalnie radio RMF FM. Ciało znalazł rano jego kierowca. Komenda Stołeczna Policji potwierdza informację o śmierci dyrektora.

Policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji zbadali przyczyny śmierci dyrektora. Ustalili, że było to samobójstwo. Policja odmawia dalszych informacji o sprawie, bo samobójstwami się nie zajmuje.

Grzegorz Michniewicz był dyrektorem Kancelarii Premiera od 4 stycznia 2008 roku. Był absolwentem Wydziału Prawa i Administracji UW i studiów podyplomowych na Wojskowej Akademii Technicznej. (gazeta.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 21

Sejmowa opinia zła dla Grasia

Wysłane przez: admin w dniu: 23/12/2009

Biuro Analiz Sejmowych twierdzi, że nieodpłatne użytkowanie czyjegoś domu jest formą korzyści, którą poseł musi uwzględnić w rejestrze korzyści

„Rz” dotarła do opinii prawnej Biura Analiz Sejmowych dla Komisji Etyki Poselskiej. Komisja domagała się by biuro uściśliło, w kontekście przypadku rzecznika rządu Pawła Grasia, czy poseł musi wpisać do rejestru korzyści bezpłatne użytkowanie domu.

– Opinia może być podstawą ukarania Grasia za złamanie zasad etyki poselskiej – mówi Elżbieta Witek (PiS), szefowa Komisji Etyki.

Graś od 13 lat mieszka w willi w podkrakowskim Zabierzowie należącej do niemieckiego przedsiębiorcy Paula Roglera i za to nie płaci.

Sprawa wyszła na jaw w lipcu dzięki publikacji „Super Expressu”. Jak się okazało, Graś nigdy nie wpisał faktu darmowego najmu domu ani do oświadczeń majątkowych, ani do rejestru korzyści. Tłumaczył, że to dlatego, iż korzysta z budynku na podstawie umowy o świadczeniu wzajemnym podpisanej z właścicielem. Jednak eksperci twierdzili, że z tytułu darmowego wynajmu powinien odprowadzać podatki.

Analiza sejmowych prawników ma charakter generalny i jak napisali w niej: „nie odnosi się do żadnego konkretnego przypadku”.

Co piszą parlamentarni prawnicy? „Nie ulega wątpliwości, iż niezależnie od podstawy korzystania z nieruchomości, uprawnienie to (bezpłatne użytkowanie – przyp. aut.) ma wymierną wartość majątkową” – stwierdza Jan Lipski, ekspert do spraw legislacji.

„Również w wypadku bezumownego korzystania z nieruchomości przez posiadacza właściciel może żądać zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Nieodpłatne korzystanie z nieruchomości zawsze zatem stanowi korzyść majątkową dla korzystającego, wyrażającą się w uniknięciu strat majątkowych, które pociągałoby za sobą korzystanie odpłatne”. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy strony nie podpisały umowy użyczenia.

Lipski podkreśla, że zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora parlamentarzysta powinien wpisać ową korzyść do rejestru korzyści w terminie do 30 dni od dnia zaistnienia. Ale prawo nie przewiduje karnych sankcji za nieujawnienie korzyści w rejestrze.

Mimo obietnic doradcy ministra Agaty Grynkiewicz, „Rz” nie uzyskała komentarza Pawła Grasia o opinii sejmowych prawników. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5

Tusk kontra Schetyna: cicha wojna w Platformie

Wysłane przez: admin w dniu: 22/12/2009

Oto plan premiera wobec Schetyny: zwasalizować, ale nie zniszczyć. By dalej był ktoś, kto przycina ambicje przywódcze innych polityków PO

Jeśli zastosować powiedzenie o walce buldogów pod dywanem do obecnej sytuacji na szczytach władzy Platformy Obywatelskiej, trzeba dodać, że bój toczy się pod grubą warstwą kilku dywanów. I nawet najbardziej pogryzione buldogi udają, że nic im się nie stało.

Politycy PO są dyskretni w kwestii konfliktu między Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Ten jednak trwa. Raz słabnie, raz się nasila, więc dziś trudno stwierdzić, czy skończy się pojednaniem czy politycznym mordem. Tusk ciężko zranił Schetynę i dotkliwie upokorzył, ale ciągle go potrzebuje. Bo przycinany przez Tuska Schetyna sam ma przycinać rosnące ambicje przywódcze Bronisława Komorowskiego, Janusza Palikota i Jarosława Gowina. (…)
Niewtajemniczeni grę między Tuskiem a Schetyną próbują rozszyfrować, obserwując zachowanie obu liderów na oficjalnych spotkaniach. Po opłatku PO w warszawskim Teatrze Wielkim (w środę, 16 grudnia) szeregowi posłowie byli uradowani, że Tusk, Schetyna i Komorowski zgodnie stali obok siebie i gawędzili w przyjaznej atmosferze. Przemówienie premiera było wysłuchane najuważniej i najdłużej oklaskiwane. Schetyna ograniczył się do kilku zdawkowych zdań. Wykorzystał to Komorowski, wygłaszając przemowę uznaną przez słuchaczy za dobrą.

To zdarzenie – mimo że wiadomo, że Schetyna nie umie i nie lubi przemawiać – posłużyło do doszukiwania się odpowiedzi, kto się wznosi, a kto spada w partyjnej hierarchii. Nie umknęło też niczyjej uwadze, że resztę wieczoru Schetyna spędził nie w towarzystwie Tuska, lecz Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego. Rzec by można – w grupie wsparcia dla skrzywdzonych (we własnym mniemaniu) przez Tuska.

Tak pilnie relacje między premierem i szefem klubu są obserwowane na każdym spotkaniu. Gdy kilka tygodni temu na zebraniu zarządu partii Tusk odnosił się z ostentacyjną serdecznością do Schetyny, ze strony tego drugiego spotkał się z chłodną obojętnością. (…)

Stosunki między obu politykami zaczęły psuć się już kilka miesięcy po wygranych wyborach. Znana jest historia awantury, jaką urządziła Schetynie żona premiera. Po powrocie z “wyprawy życia” do Peru Małgorzata Tusk nakrzyczała na wicepremiera Schetynę za to, że nie bronił jej męża przed dziennikarzami wyśmiewającymi Słońce Peru. Krótko potem w prasie ukazało się kilka dużych artykułów, które Tusk uznał za prowokację ze strony Schetyny lub przynajmniej jego otoczenia. (…)

Konflikt nasilił się w tym roku. Bardzo ostrym zwarciem między Tuskiem a Schetyną był moment, kiedy ówczesny szef Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski oraz przedstawiciel SLD Jerzy Szmajdziński zapowiedzieli rychłe przegłosowanie nowej ustawy medialnej. W ostatnim momencie Tusk stwierdził, że nie godzi się na jakąkolwiek formę abonamentu, czym wywrócił długo wypracowywane porozumienie. (…)

Wojna między Tuskiem i Schetyną ma też innych uczestników – osoby, które najczęściej komunikują wolę swych protektorów. Janusz Palikot to numer trzy w tej rozgrywce. Wraz ze swym bliskim przyjacielem Bronisławem Komorowskim. Według wielu opinii w ścisłym porozumieniu z otoczeniem premiera powoli, lecz skutecznie podcina pozycję Schetyny.

Kolejny gracz to Jarosław Gowin. Ten lawiruje między antagonistami. Na razie nie musiał opowiadać się po żadnej ze stron. Korzysta jednak z tego, że ci na górze zajęci są swoimi sprawami, a on ma spokój w tworzeniu frakcji konserwatywnej.

Dalej są dworzanie. Po stronie Schetyny m.in. Rafał Grupiński i Andrzej Halicki. (…)

Schetyna świetnie zarządza strukturami partyjnymi, jednak nie ma szans, by stać się twarzą jakiejkolwiek kampanii wyborczej. To też opinia powszechna w partii. Dzięki niej Tusk może cały czas przycinać wpływy Schetyny. Nie może jednak przesadzić – bo Schetyna, upokorzony, ale nie unieszkodliwiony, ma dość siły, by się boleśnie zemścić. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 12

Polska metoda: nie przeszkadzać

Wysłane przez: admin w dniu: 20/12/2009

Wygląda na to, że władze niektórych polskich miast, a z pewnością Warszawy, tak mocno uwierzyły w globalne ocieplenie, że zapomniały o zimie.

Słusznie. Po co się martwić odśnieżaniem ulic, skoro topnieją lodowce, woda w oceanach przybiera, CO2 w atmosferze przybywa i za kilkanaście lat Grenlandię przestanie pokrywać pokrywa lodowa?

Jednocześnie, tak sobie myślę, że choć polscy politycy do Kopenhagi nie wyruszyli, wnieśli do dyskusji o klimacie to, co mieli najcenniejszego, samą zimę, która pojawiła się dokładnie w chwili, gdy media zaczęły donosić, że porozumienia światowych przywódców nie ma.

To już drugi taki przypadek. Wcześniej polski rząd podjął walkę z globalnym kryzysem gospodarczym, któremu przeciwstawił nowatorską, jak się później okazało skuteczną, metodę biernego oporu. Nie działania. Nie przeszkadzania. Nie przygotowywania specjalnych programów, nadzwyczajnych, wielomiliardowych pakietów stymulujących. Nie wprowadzania reform, ograniczania wydatków socjalnych. Nie ułatwiania życia przedsiębiorcom. Wystarczyło poczekać. I proszę, jakie efekty. Tylko nasz kraj jako jedyny w Europie odnotowywał wzrost gospodarczy.

Nic dziwnego, że metoda nieprzeszkadzania rzeczywistości ma coraz szersze zastosowanie. Ostatnio postanowił się do niej, jak sadzę, uciec sam prezydent Lech Kaczyński. Wcześniej dwoił się i troił, po kraju peregrynował, wyjazdów do Brukseli nie odpuszczał, oświadczenia wydawał, premierowi na zaczepki odpowiadał, weta zgłaszał, rząd raz po raz krytykował. A teraz? Nic. Cisza. Milczenie. Od dłuższego czasu Lech Kaczyński zniknął. Wywiadów nie udziela, w telewizji go nie ma. Efekty widać gołym okiem. Poparcie społeczne rośnie. Kaczyński przeskoczył w sondażach Cimoszewicza i śmiało podąża za premierem Tuskiem. Nie wiem, czy owo zniknięcie jest skutkiem siły wyższej, np. choroby, o której pisała prasa, czy też świadomej strategii, dość, że to na razie najbardziej efektywna, jeśli chodzi o społeczne uznanie, forma obecności Lecha Kaczyńskiego w polityce.

Trudno się zresztą dziwić, po prostu tego od polityków oczekują wyborcy. Minimum aktywności i sukces murowany. W końcu trzecim najbardziej cenionym kandydatem pozostaje Włodzimierz Cimoszewicz, który od tygodni niezmiennie twierdzi, że kandydatem nie jest. Poza tym nie da mu się przypisać w ostatnim okresie żadnej politycznej aktywności. No i kandydat nie kandydat czwarty, czyli Andrzej Olechowski, który deklaruje, że wkrótce powie, czy startuje czy nie.

Co w tej sytuacji zrobi premier Tusk? Nie zazdroszczę mu. Tak radykalnie do tej pory realizował hasło niedziałania, że trudno będzie mu obecnie wymyślić nową formę niesprzeciwiania się rzeczywistości. I nie wiadomo, czy tak jak w przypadku klimatu lub kryzysu gospodarczego wystarczy poczekać na uśmiech losu.(Paweł Lisicki)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 23

PO chce późniejszych wyborów, bo traci poparcie

Wysłane przez: admin w dniu: 18/12/2009

Tracąca poparcie Platforma Obywatelska uważa, że im później będą wybory, tym lepiej - pisze “Rzeczpospolita”.

Zgodnie z kalendarzem politycznym wybory parlamentarne powinny odbyć się jesienią 2011 r. Jednak 1 lipca 2011 r. Polska obejmie przewodzenie Radzie Unii Europejskiej. Eksperci od roku alarmują, że w czasie sprawowania prezydencji nie można zmieniać rządu, bo ministrowie muszą brać udział w posiedzeniach Rady UE, a wcześniej się do tego przygotować.

Posłowie PO do tej pory twierdzili, że najlepszym wyjściem byłyby wybory wczesną wiosną 2011 r. Opozycja popierała ten pomysł. W tym celu sejm musiałby zdecydować o samorozwiązaniu. Od kilku tygodni jednak coraz więcej polityków Platformy nieoficjalnie mówi, że wyborów wcześniej raczej nie będzie.

- Przyspieszenie wyborów z powodu prezydencji może nie być konieczne - przyznaje Andrzej Halicki (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. - Z dwóch względów: Polska będzie sprawować prezydencję w nowej formule, w której zadania są podzielone na trzy kraje, więc może nie będzie takiej potrzeby, a poza tym więcej zamieszania i szkód może przynieść powoływanie nowego rządu tuż przed objęciem prezydencji niż prowadzenie jej w trakcie kampanii wyborczej - tłumaczył. (wp.pl)

Kategoria: Analiza, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 9

Co drugi z nas nie lubi rządu Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 16/12/2009

To przełom dla rządu Donalda Tuska. Ostatni sondaż CBOS pokazuje, że po raz pierwszy głosów dezaprobaty wobec premiera jest więcej niż pochwał. Niemal co drugi z nas nie jest zadowolony z szefa rządu, a pracę jego podwładnych źle ocenia równo połowa pytanych.

Dotychczas gabinet Donalda Tuska miał więcej zwolenników niż przeciwników, obecnie odsetki osób przychylnych rządowi i niechętnych mu są takie same - po 31 proc. (spadek poparcia o 3 punkty proc., wzrost dezaprobaty o 4 punkty proc.) - wynika z sondażu CBOS. 33 proc. ankietowanych (spadek o 2 punkty proc.) deklaruje w tej kwestii obojętność.

Najwięcej stracił premier, który do tej pory spotykał się z aprobatą przeważającej części społeczeństwa - podkreśla CBOS. W grudniu deklaracje dezaprobaty szefa rządu - 45 proc. - są częstsze niż jego akceptacja - 37 proc.

W ciągu ostatniego miesiąca odsetek osób zadowolonych z tego, że pracami Rady Ministrów kieruje Donald Tusk, zmniejszył się o 4 punkty proc., natomiast odsetek niezadowolonych wzrósł o 7 punktów.

Od listopada przybyło badanych (4 punkty proc.) źle oceniających rezultaty pracy rządu - obecnie jest ich 50 proc. Na plus podsumowuje dokonania urzędującego gabinetu 34 proc. ankietowanych (o 2 punkty proc. mniej niż poprzednio).

Nie zmieniły się opinie o polityce gospodarczej rządu. Są one w przeważającej mierze krytyczne. 54 proc. badanych jest zdania, że polityka gabinetu Donalda Tuska nie stwarza szans polepszenia sytuacji gospodarczej w kraju. Perspektywy poprawy stanu gospodarki w wyniku jego działań dostrzega 30 proc.

Badanie CBOS przeprowadzono w dniach 2-9 grudnia 2009 roku na reprezentatywnej próbie losowej 1046 dorosłych mieszkańców Polski. (dziennik.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 23