Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: listopad 2009

Szpitalna porażka rządu Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 30/11/2009

Sprawdziliśmy, jak działa rządowy plan pomocy dla samorządów, które przekształciły szpitale w spółki lub chcą to zrobić. W zamian mogą dostać pieniądze na spłatę części długów. Od kwietnia, kiedy plan ruszył, do resortu zdrowia wpłynęło tylko 15 wniosków. Uzyskały ją trzy samorządy

Do szpitali, które są spółkami, trafi więc w tym roku zaledwie 12 mln zł. Pierwotnie rząd planował, że w latach 2009 – 2011 przeznaczy na program ȁE;Ratujmy polskie szpitaleȁD; 2,6 mld zł. Liczył, że w spółki przekształci się nawet 400 działających jako samodzielne publiczne zakłady ochrony zdrowia placówek. Później systematycznie zmniejszał tę kwotę. W 2010 roku na realizację planu zarezerwowane jest już tylko 350 mln zł.

Jednym z trzech samorządów objętych w tym roku planem B są Kielce. Jednak tam miasto już kilka lat temu przekształciło szpital w spółkę. Teraz samorząd otrzymał 2,7 mln zł, za które planuje m.in. spłacenie zaległości wobec ZUS.

Podobnie jest z innymi tegorocznymi wnioskami. Dotyczą małych, powiatowych szpitali, które już wcześniej przekształciły się w spółki.

Wiele samorządów wstrzymuje się z decyzją o przekształceniach, bo zadłużenie ich placówek nie jest duże. Wciąż więc np. nie wiadomo, jaka będzie przyszłość szpitali stołecznych i działających w województwie mazowieckim.

– Plan B nie jest dla nas priorytetem. Nasze placówki nie mają dużych długów i nie otrzymalibyśmy znaczących pieniędzy – tłumaczy Waldemar Roszkiewicz, wicemarszałek mazowiecki.

Inne samorządy chcą się do zmian lepiej przygotować. Na przykład woj. pomorskie decyzję ma podjąć na początku przyszłego roku. Nie chce popełnić błędu, jaki zrobił szpital w Pabianicach. Tam samorząd, licząc, że skorzysta z planu B, szybko przekształcił szpital w spółkę. Ale ani nie wprowadził wymaganych przez MZ programów naprawczych, ani nie dał szpitalowi żadnych pieniędzy na rozpoczęcie działalności. Teraz może mu grozić upadłość.

Resort broni programu. Ewa Kopacz, minister zdrowia, podtrzymuje wcześniejsze deklaracje, że przystąpieniem do niego jest zainteresowanych nawet 100 samorządów. Ale na pytanie, ile placówek obecnie jest przekształcanych, resort nie zna odpowiedzi.

– Część samorządów po prostu obawia się zmian. Oznaczają one wprowadzenie nowych zasad w zarządzaniu i organizacji pracy szpitala, a także zwiększoną odpowiedzialność właścicieli szpitali spółek – mówi Cezary Rzemek, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za plan B.

Przekształceniom nie sprzyja też zła sytuacja finansowa NFZ. Szpitale spółki nie mogą sobie pozwolić na zadłużanie się, tak jak to robią placówki publiczne. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 15

Zakrzywienie Sekuły

Wysłane przez: admin w dniu: 27/11/2009

Pośpiech, jak wiadomo, wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł i jedzeniu z jednej misy. No i przy śledzeniu afery hazardowej. Reszta poczeka.

Z aferą jest akurat banalnie łatwo, nic więc dziwnego, że komisja śledcza uwinie się z tym nawet nie do lutego, ale i do świąt. A może do Chanuki, jak dobrze pójdzie. Posłowie przegłosują więc, że afera wybuchła wtedy, gdy przy jednorękich bandytach majstrowała mafia kielecka w składzie Gosiewski z Jaskiernią, których nie upilnowali Ziobro z Kaczyńskim, pluskający się w tym czasie w wannie Wassermanna.

W tej sytuacji jedyną winą nieroztropnego Zbycha było spotykanie się na cmentarzach, co mogłoby się skończyć zaziębieniem Rycha. Zbychu więc za narażenie cenionego biznesmena na katar, a budżetu państwa na koszty jego leczenia poniesie zasłużoną karę. Zostanie stróżem przy wyciągu narciarskim, który sprywatyzuje Rycho, albo jakoś tak.

A skoro już przy dozorcach i pośpiechu jesteśmy, to po 20 tygodniach badania, czy aby warto, izba skarbowa zajęła się sprawą ministra Pawła Grasia. Zajęła się, czyli postanowiła zacząć wyjaśniać (tak, tak!), co odfajkowawszy, może się pogrążyć w przenoszeniu kwitków z jednego pokoju do drugiego (w jednej izbie), by pod dwóch latach umorzyć sprawę ze względu na skrajne wyczerpanie funkcjonariuszy. Proszę mnie dobrze zrozumieć, ja się Grasia nie czepiam, wszak każdy ma prawo dorobić stróżowaniem do marnej pensyjki, zastanawia mnie tylko pewna nadzwyczajna komplikacja materii.

Oto na wyjaśnienie sprawy jednego oświadczenia jednego ministra izba potrzebowała niemal pięciu miesięcy, a na rozwikłanie i opisanie dziejów hazardu w Polsce posłom wystarczą trzy miesiące, a i to z przerwą świąteczno-noworoczną. Inaczej niż zakrzywieniem czasoprzestrzeni wytłumaczyć tego się nie da, ale po dokładniejsze wyjaśnienia proszę się udać do katedry fizyki lokalnego uniwersytetu lub najbliższej budki dróżnika, albowiem ja – przyznaję – nie ogarniam.

Posłowie, zdaje się, też zresztą nie, ale oni nie muszą. Oni mają przekazy dnia, a państwu musi wystarczyć ten felieton. (Robert Mazurek)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 15

Z kim współpracował piarowiec PO

Wysłane przez: admin w dniu: 25/11/2009

Maciej Grabowski doradzał zarówno Platformie, jak i Casinos Poland, największej sieci kasyn w Polsce

Jednym z pomysłów Platformy na wyjście z kryzysu po ujawnieniu afery hazardowej, w wyniku której teki ministrów straciło sześciu polityków tej partii, było uchwalenie w błyskawicznym tempie nowej ustawy hazardowej. Ustawa, która czeka już tylko na podpis prezydenta, jest korzystna dla Casinos Poland.

Nowe prawo przewiduje bowiem, że z polskich ulic znikną automaty do gry. Ustawa pozwoli stawiać je tylko w kasynach. Beneficjentami nowego prawa będą potentaci na tym rynku. M. in. Casino Polonia Wrocław związana z Ryszardem Sobiesiakiem i sieć Casinos Poland. Ta druga była jednocześnie jednym z klientów United PR – spółki, której współwłaścicielem i wicedyrektorem zarządzającym jest Maciej Grabowski.

Grabowski jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi PO, współtwórcą jej sukcesów w wyborach. To on przygotował Donalda Tuska przed ostatnimi wyborami do wygranej debaty telewizyjnej z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Wiceszef Platformy i wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Waldy Dzikowski przyznaje, że Maciej Grabowski pracował dla partii. – Od dłuższego czasu go nie widziałem. Nie wiem, czy ostatnio coś dla nas robił – mówi. Twierdzi, że dopiero od dziennikarza „Rz” dowiedział się, że United PR pracował dla Casinos Poland. – Na razie traktuję to jako fakt medialny. Będę musiał to sprawdzić – zapewnia.

Sieć kasyn wśród klientów firmy wymienia strona internetowa United PR.

Grabowski karierę w polityce zaczął jako członek zespołu doradców ds. kontaktów z mediami premier Hanny Suchockiej. Podczas kampanii prezydenckiej w 2000 r. pracował w sztabie wyborczym Andrzeja Olechowskiego. Rok później w czasie wyborów do parlamentu był członkiem sztabu PO i jego rzecznikiem prasowym. Od tego czasu jest doradcą Platformy odpowiedzialnym za komunikację.

W 2005 r. wykreował plan kampanii prezydenckiej Donalda Tuska. Dwa lata później w sztabie Platformy odpowiadał już nie tylko za strategię, ale i badania opinii publicznej.

Według „Newsweeka” od czasu wygranych przez PO wyborów Grabowski jest stale obecny w Kancelarii Premiera, mimo że nie jest urzędnikiem, tylko prywatnym przedsiębiorcą. Ma on stać na czele jednego z trzech ośrodków odpowiedzialnych za wizerunek rządu.

Grabowski przyznaje, że do tej pory jest doradcą PO. Zapewnia jednak, że jego firma nie ma nic wspólnego z lobbingiem. (…)

Grabowski zapewnia, że nie doradzał ani PO, ani rządowi podczas kryzysu po aferze hazardowej. – Sprawdziłem w kalendarzu: ostatni raz z premierem widziałem się 2o lipca, a więc na długo przed wybuchem afery. Nigdy nie rozmawiałem o żadnej sprawie związanej z hazardem z jakimkolwiek politykiem PO ani przedstawicielem administracji rządowej – mówi „Rz”.

– W tej sytuacji możemy mówić o konflikcie interesów – ocenia dr Maciej Kozakiewicz, wykładowca etyki biznesu na Uniwersytecie Łódzkim. – W Polsce standardy w tej dziedzinie dopiero się kształtują. Ale takie sytuacje zdarzają się na całym świecie, by wspomnieć premiera Włoch, który jest w ustawicznym konflikcie interesu. Niestety, do standardów skandynawskich jeszcze nam sporo brakuje. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Nasze mordy kochane | Komentarze: 39

Tusk mówi Gierkiem

Wysłane przez: admin w dniu: 24/11/2009

- Gdyby ktoś w 1989 r. powiedział, że po 20 latach człowiek wywodzący się z solidarnościowego nurtu będzie mówił Edwardem Gierkiem - trudno byłoby uwierzyć. A jednak tak się stało - stwierdza w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Według niej premier Tusk, podsumowując dwa lata rządzenia PO, ogłosił wielkie zwycięstwo w boju stoczonym ze światowym kryzysem. Wygraliśmy z całą Europą, wyprzedzając nawet Niemcy i Litwę, i to nie wydając na walkę z kryzysem ani złotówki. Nie powiedział natomiast niczego konkretnego o umowie z Rosją, stanie służby zdrowia, szpitalach, czy o bezrobociu, które rośnie. Nie ma też problemu ze środkami na wypłacanie emerytur, nie ma problemu biednych dzieci, nie ma problemu korupcji, a deficyt nie jest tak groźny, jak mówią wrogowie tego rządu.

A my? - Udajemy, że nie dostrzegamy zmian w NIK, godzimy się z odwołaniem Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA, bagatelizujemy projekty nowelizacji ustawy o IPN. (…) Nie znamy kształtu umowy z Rosją, nie wiemy, po co nam tyle gazu, i to przez ponad 30 lat, ale dziennikarze praktycznie przeszli do porządku dziennego nad tym tematem. Premier ogłosił sukces, to znaczy, że jest sukces - ironizuje rozmówczyni gazety. (wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 14

Rozpaczliwa prowizorka budżetowa

Wysłane przez: admin w dniu: 24/11/2009

W budżecie brakuje pieniędzy. Brzmi groźnie, choć oczywiście do katastrofy finansowej i wyskrobywania ostatnich drobniaków z państwowej kasy jeszcze daleko. Ale sytuacja i tak nie jest dobra – na razie mowa o 2 mld złotych, których nie ma na tak istotne płatności, jak świadczenia rodzinne i alimentacyjne, a także na obsługę długu zagranicznego.

Wszystkiemu winien nadmierny optymizm w szacowaniu wpływów podatkowych. W stosunku do i tak przyciętych przychodów w znowelizowanym w połowie roku budżecie fiskus przyniósł mniej o 600 mln zł. Winien jest też złoty, którego osłabienie (trudne do przewidzenia podczas konstruowania ustawy budżetowej) gwałtownie podniosło koszty obsługi długu zagranicznego. Tyle że w połowie roku, kiedy minister finansów szukał oszczędności, już to było wiadomo. A mimo to także tej pozycji najwyraźniej nie doszacowano. Generalnie do kasy wpływa mniej, a wypływa więcej – nie tylko z powodu wahnięć kursu złotego, ale i choćby z powodu rosnącego bezrobocia oraz konieczności wypłaty większej liczby zasiłków.

Oczywiście jeszcze Polska nie zginęła. Budżet zawsze konstruuje się tak, by można było w nim znaleźć rezerwy. Ministra finansów ratują chociażby opóźnienia w realizacji niektórych unijnych inwestycji, dla których zarezerwowano pieniądze na nasz wkład. Przeszukiwanie kasy prowadzą też wojewodowie – pieniądze można “pożyczyć” i ponownie wpisać do przyszłorocznego budżetu. Ministrom, którym zaczyna brakować pieniędzy, pomaga to, że pewne faktury można zapłacić w przyszłym roku, do którego nie zostało już wiele czasu. Podobne “rolowanie faktur” było charakterystyczne dla końcówki 2008 roku.

Tyle że ta finansowa ekwilibrystyka coraz bardziej przypomina stąpanie po kruchym lodzie. Bo co by było, gdyby udało się zrealizować rządowy plan przyspieszenia unijnych inwestycji? I rezerw na to by nie było? Pewnie znalazłyby się inne, ale takie funkcjonowanie finansów państwa trąci rozpaczliwą prowizorką.

Szkoda, że nie możemy być pewni, iż w przyszłym roku sytuacja się nie powtórzy. Bez naprawdę dobrego budżetu może być naprawdę trudno. (Wojciech Romański)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 3

Pitera ma przeprosić byłego szefa CBA

Wysłane przez: admin w dniu: 23/11/2009

Minister Julia Pitera ma przeprosić byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego za wypowiedzi o “nielegalnych działaniach” biura w okresie rządów PiS. Ma także wpłacić 15 tys. zł na cel społeczny - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

Sąd uwzględnił pozew Kamińskiego wobec tej minister w kancelarii premiera. Wyrok jest nieprawomocny; można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

W procesie cywilnym Kamiński żądał od Pitery przeprosin i wpłaty 50 tys. zł na cel społeczny. Kwestionował jej wypowiedzi medialne z 2007 roku m.in. o jej podsłuchiwaniu; o opóźnianiu przez CBA z powodów politycznych zatrzymania b. ministra sportu z PiS Tomasza Lipca; o niezgodnych z prawem działaniach CBA w “aferze gruntowej” i w sprawie b. posłanki PO Beaty Sawickiej. Kamiński zaprzeczał, by CBA działało niezgodnie z prawem.

Pitera, która wnosiła o oddalenie pozwu, podtrzymywała zarzuty o “nielegalne uwikłanie polityczne CBA” za rządów PiS. Powoływała się m.in. na śledztwa prowadzone w sprawie nieprawidłowości w akcjach CBA. Jak mówiła, wypełniała mandat posła, przestrzegając przed “zagrożeniami jakie widziała”. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Tuskowi zostaje już tylko rozpocząć prawdziwą wojnę

Wysłane przez: admin w dniu: 23/11/2009

Zmiana konstytucji w ciągu kilku miesięcy — co zapowiedział w sobotę Donald Tusk — jest całkowicie niewykonalna. Gorący okres kampanii wyborczej to nie czas na chłodną i poważną debatę ustrojową. Postulaty zmian konstytucji staną się ofiarami politycznej wojny.

A problem, na który zwrócił w sobotę uwagę szef rządu istnieje i jest bardzo poważny. Warto dziś przypomnieć że w 2005 roku obecną konstytucję krytykowało PiS i PO. To właśnie zmiany ustawy zasadniczej miała być ukoronowaniem budowy projektu IV RP.

Ustrój polski jest wadliwy i niewydolny. Jak pisał kiedyś Artur Wołek pełno w nim hamulców, ale nie wiadomo gdzie jest silnik. Konstytucja uniemożliwia sprawne rządzenie państwem, rozmywa jego kompetencje.

Rzucony w sobotę pomysł zmian konstytucji jest więc przedwczesną próbą rozwiązania na prawdę poważnego i realnego problemu, z jakim boryka się polskie państwo.

Paradoksalnie jednak przedstawiając projekt zmian podstawowych zasad współdziałania instytucji państwowa, Donald Tusk przyznał się do tego, że rezultaty prac jego gabinetu są mierne. Gdyby premier miał więcej władzy — zdaje się mówić między wierszami obecny szef rządu — moglibyście, drodzy rodacy ode mnie czegoś oczekiwać. A że jest inaczej, cóż, nie miejcie pretensji do mnie, lecz do konstytucji.

Trudno więc nie zadać pytania, czy posłużenie się polityczną bronią najcięższego kalibru — bo cóż może być poważniejszego od zmiany ustroju — miało odwrócić uwagę od rzeczywistych dokonań rządu.

Odpowiedzią premiera na aferę hazardową była walka z hazardem. Efekt? Nikt nie pytał o złe zachowanie polityków, kontakty Rycha i Zbycha, wszyscy zastanawiali się, jak wielkim złem jest sam hazard. Przez ostatnie dwa dni (ale zapewne przez następnych kilka tygodni) debata publiczna będzie zdominowana przez rozważania, o tym, jak, kiedy i po co zmieniać konstytucję. Nikt nie będzie zadawał niewygodnych pytań o osiągnięcia dwóch lat rządu i plany na rok następny.

Donald Tusk potrafi przejmować inicjatywę w każdej, nawet niewygodnej dla siebie sytuacji. Strach jednak pomyśleć, na co wpadnie jego sztab, jeśli zdarzy się coś naprawdę dla Tuska niewygodnego. Czy odpowiedzią na np. ujawnienie przez media następnej afery, albo na kolejny polityczny kryzys będzie wypowiedzenie wojny któremuś z sąsiadów? (Michał Szułdrzyński)

Kategoria: Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 14

Drzewiecki wrócił, ale unika pracy

Wysłane przez: admin w dniu: 23/11/2009

Zamieszany w aferę hazardową były minister sportu nie wypoczywa już w swoim apartamencie na Florydzie. Można spotkać go na Wiejskiej, bo wrócił już do Polski. Ale nie pojawia się na posiedzeniach Sejmu i nie głosuje, choć wciąż jest posłem i pobiera za to 12,5 tysiąca złotych miesięcznej diety.

Byłego ministra sportu na ulicy Wiejskiej w Warszawie wypatrzyli dziennikarze “Faktu”. Okazało się jednak, że Mirosław Drzewiecki nie pojawia się na posiedzeniach parlamentu i nie głosuje, mimo że Platforma Obywatelska forsuje w tym czasie choćby tak ważną dla premiera Donalda Tuska ustawę hazardową.

Dlaczego Drzewiecki nie uczestniczy w głosowaniach i obradach? “Wróciłem, żeby stanąć przed komisją śledczą” - rzucił tylko poseł PO wchodząc do budynku Sejmu. (dziennik.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Rząd Tuska ukrywa podatki

Wysłane przez: admin w dniu: 19/11/2009

Rusza fala dodatkowych opłat za prąd, gaz i paliwa. Fala podwyżek zacznie się w przyszłym roku. W efekcie nasze wydatki zwiększą się miesięcznie o niemal 37 złotych. Nowe opłaty to cena, jaką zapłacimy za ochronę środowiska i dywersyfikację dostaw gazu.

Rząd chce wprowadzić cztery ekstradaniny: węglową, tzw. zapasową, dywersyfikacyjną oraz opłatę wynikającą z zakupu energii produkowanej z metanu.

Pierwsza to pomysł resortu ochrony środowiska na zdobycie środków na unijną składkę na ekologię. Druga ma pomóc w tworzeniu nowego systemu magazynów, dzięki trzeciej sfinansujemy projekty uniezależniające nas od dostaw gazu z Rosji. Każda z nich podniesie cenę paliw, gazu i energii elektrycznej o kilka groszy. Tymczasem to nie koniec podwyżek: aż o 140 proc. wzrośnie od stycznia opłata paliwowa od oleju napędowego. Efekt jest łatwy do przewidzenia: to gwałtowny skok cen oleju napędowego. Spodziewa się tego m.in. Urszula Cieślak z BM Reflex.

W rezultacie nasze wydatki na ogrzewanie, gotowanie, prąd czy tankowanie mogą skoczyć nawet o 37 zł miesięcznie. Analitycy biją na alarm: już teraz realny koszt paliwa, czyli suma zakupu u producenta i marża, to zaledwie połowa ceny, jaką płacimy na stacjach. Reszta to podatki i opłaty.

Eksperci nie zostawiają na planach rządu suchej nitki. Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich mówi wprost: rząd chce wprowadzić tylnymi drzwiami kolejne daniny. – Ich prawdziwym uzasadnieniem jest łatanie deficytu budżetowego – twierdzi. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 36

Czekając na przegranego premiera

Wysłane przez: admin w dniu: 18/11/2009

Nareszcie! Premier Donald Tusk złożył samokrytykę: „Mój rząd nie jest rządem, który zrealizował wszystkie marzenia wszystkich Polaków. Ja nie mam złudzeń co do tego”.

To oświadczenie w drugą rocznicę sprawowania władzy wygłoszone w poniedziałkowym wywiadzie dla „Faktów” TVN powinno mieć swoje dalsze konsekwencje polityczne. Szef Rady Ministrów powinien podać się do dymisji, i to wcale nie dlatego, że nie zrealizował „wszystkich marzeń wszystkich Polaków”, bo rodacy i tak sami nie wiedzą, czego chcą. Gorsze jest to, że premier nie ma już złudzeń, a bez nich nad Wisłą nie da się żyć.

Nie pomogą już Tuskowi gesty dopuszczające krytykę: „Słucham z wyrozumiałością polityków opozycji, bo takie jest ich zadanie, żeby wybrzydzać, nawet ponad miarę”. Natychmiast z tego przyzwolenia skorzystała Elżbieta Jakubiak, która wyznała Bogdanowi Rymanowskiemu: „Kiedyś myślałam, że Donald Tusk jest politykiem, takim fighterem. To znaczy: umiem wygrywać, umiem przegrywać, staram się poruszać w tej rzeczywistości, na ile jest to możliwe. Dzisiaj wiem, że Donald Tusk jest politykiem, który nie potrafi przegrywać. I to jest dramat naszego kraju”.

Co tam dramat, pani poseł. To jest tragedia narodowa. Powinniśmy natychmiast znaleźć przywódcę, który będzie z dumą kroczył od porażki do klęski. Takich wodzów u nas dostatek. Ot, choćby Leszek Miller, który ocenił półmetek obecnej ekipy: „Największym plusem pana premiera Tuska jest to, że szef tego rządu nie nazywa się Kaczyński”. W ten finezyjny sposób były premier na emeryturze próbował pogrążyć innego, który uważa, że znajduje się w stanie chwilowego spoczynku.

Rząd niby nie obawia się powrotu lidera opozycji do gry, ale na wszelki wypadek rzecznik Paweł Graś uderzył czarnym pijarem: „Im częściej pan prezes Kaczyński i im częściej liderzy PiS pojawiają się w mediach, tym notowania PiS są gorsze”. Z drugiej jednak strony jest chyba jakaś dyrektywa w partii rządzącej, żeby z przywar przeciwników czynić też własną słabość, tak jak Grzegorz Dolniak: „Jeżeli mamy słabą opozycję, to w sposób naturalny trudno jest nam utrzymać takie wysokie standardy rządzenia, jak chcielibyśmy”.

Ale żeby optymistyczniej podsumować całą bijatykę związaną z dwuleciem rządu, wróćmy do posłanki Jakubiak: „Taki nam się udzielił pogodny nastrój, nie wiem z jakiego powodu, może dlatego, że to już tylko dwa lata do końca”. No pewnie, rok nie wyrok, dwa lata, jak dla brata… (Jacek Lutomski)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 16