Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 02/10/2009

Drzewiecki lobbował także za golfem

Wysłane przez: admin w dniu: 02/10/2009

Minister sportu Mirosław Drzewiecki, czyli słynny „Miro” występujący w rozmowach Zbigniewa Chlebowskiego w sprawie tzw. ustawy hazardowej udzielał się także w lobby golfowym. “Golfowemu lobby” z Platformy Obywatelskiej (posłanka Beata Bublewicz, minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki, senator Andrzej Person) udało się wprowadzić do projektu Ustawy o Sporcie zapis, który zmniejsza podatki właścicielom golfowych ośrodków.

Na konferencji prasowej Polskiego Związku Golfa Andrzej Person powiedział wprost, że zmian nie udałoby się przygotować gdyby nie przychylność ministerstwa sportu.

- Być może także w Polsce doczekamy się swojego Tigera Woodsa. Do nowej ustawy o sporcie udało się bowiem wprowadzić zapisy sprzyjające golfowi. Nie udałoby się tego zrobić, gdyby nie parlamentarzyści zaangażowani w tę sprawę - Mirosław Drzewiecki, Beata Bublewicz i Andrzej Person – powiedział syn Persona na antenie Eurosportu, komentując zwycięstwo Tigera Woodsa w jednym z turniejów PGA.

Grunty o powierzchni większej niż 10 hektarów wykorzystywane wyłącznie dla uprawiania sportu mają być objęte podatkiem rolnym – czytamy w projekcie Ministerstwa Sportu. Przepis ma sprzyjać rozwojowi klubów i ośrodków sportowych, których budżety drenował wysoki (blisko 7 tys. zł za hektar) podatek od nieruchomości.

W rzeczywistości niewiele z nich posiada tereny większe niż 10 hektarów. Z podatkowego udogodnienia nie skorzysta otwarta w ubiegłym roku skocznia im. Adama Małysza w Wiśle (zarządca spiera się z lokalnym samorządem o blisko pół miliona złotych podatku od nieruchomości). Podobnie ośrodek narciarstwa biegowego w Jakuszycach koło Szklarskiej Poręby (trenuje tam polska mistrzyni Justyna Kowalczyk) dysponuje 7 hektarami.

Tak ustawiony przepis to wart kilkaset tysięcy złotych rocznie prezent dla właścicieli 32 pól golfowych w Polsce, którzy od lat utyskiwali na podatki „uniemożliwiające rozwój polskiego golfa”. Dzięki ustawie Jan Wejchert, współwłaściciel grupy ITI i telewizji TVN, który w ubiegłym roku rozpoczął budowę pola golfowego nie będzie już musiał droczyć się z samorządem gminy Góra Kalwaria o obniżenie lokalnych podatków. Zamiast 700 tys. zł Wejchert Golf Club zapłaci niespełna 13 tys. złotych podatku od nieruchomości rocznie. (Wprost)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Media (po)mogą, Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 11

Kto tu rządzi

Wysłane przez: admin w dniu: 02/10/2009

Mimo kolejnych konferencji prasowych pojawia się coraz więcej pytań o rolę polityków PO w opisanej przez “Rzeczpospolitą” aferze hazardowej.

Najpierw główni bohaterowie afery, czyli Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki. Pierwszy z nich robi wrażenie – tak wynika z lektury podsłuchów założonych przez CBA – nie poważnego, dbającego o interes państwa posła, ale chłopca na posyłki. Sytuacja, w której przewodniczący największego klubu parlamentarnego, szef Komisji Finansów Publicznych, stara się przypodobać właścicielowi Casino Polonia, osobie skazanej za korupcję prawomocnym wyrokiem, musi budzić zażenowanie. “Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo. (…) Biegam z tym sam, blokuję sprawę tych dopłat od roku. To wyłącznie moja zasługa” – te słowa przejdą niestety do historii polskiej polityki i staną się symbolem podległości reprezentujących ogół obywateli posłów prywatnym biznesmenom. I nawet jeśli nie są dowodem na korupcję – a same w sobie nie są –wyraźnie pokazują, kto tu rządzi i kto tu kogo słucha. To “Rysiu” zdaje się być dla szefa Klubu PO właściwym przełożonym. To jemu okazywał uległość szef Komisji Finansów Publicznych.

Więcej. Można domniemywać, że politycy naradzają się razem z biznesmenami, jak usunąć wiceministra finansów, który przygotował niekorzystny dla tych ostatnich projekt przepisów. Piękny to przykład do naśladowania dla zwykłych obywateli, szczególnie tych, którzy spierają się z urzędami skarbowymi. Recepta na kłopoty wydaje się prosta: trzeba znaleźć odpowiednio wysoko postawionego protektora i wykorzystując jego koneksje, doprowadzić do zwolnienia niewygodnego urzędnika.

Nie mniej osobliwie zdaje się postępować minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. W swym pierwszym publicznym wystąpieniu zachował się nie jak prokurator generalny – w końcu wciąż sprawuje tę funkcję – ale jak adwokat obu podejrzanych, stwierdzając, że są “absolutnie niewinni”. Jeśli to nie jest wywieranie niedopuszczalnego nacisku na innych prokuratorów i sugerowanie im, jak mają postępować z doniesieniami z CBA, to co to jest? Skrajna nieodpowiedzialność? Kolesiostwo? Niepowstrzymany słowotok? Ale minister Czuma nie poprzestał na wydaniu uniewinniającego wyroku. Od razu przeszedł do kontrataku. Zaatakował Mariusza Kamińskiego, uznając, że jest to człowiek niepoważny, działający jakby pod wpływem amoku, niezdolny rozeznać wagi swoich czynów. (…)

W całej historii pojawił się jeszcze jeden bohater. Premier Donald Tusk. To on przecież jako pierwszy przedstawiciel władz dowiedział się 12 sierpnia o podejrzeniach CBA. To on mógł i powinien reagować. Co zrobił? Zadbał o “bezpieczeństwo procesu legislacyjnego”. Brzmi dobrze. Tylko czy gdyby “Rzeczpospolita” nie opublikowała treści rozmów nagranych przez CBA, Chlebowski dalej cieszyłby się zaufaniem premiera? Wydaje się, że premier Tusk wiedział wystarczająco dużo od 12 sierpnia, by stracić zaufanie do szefa klubu poselskiego swojej partii. Tymczasem czekał. Na co? Bóg raczy wiedzieć. Nie docenił znaczenia dokumentów, które przeczytał? Wolne żarty. Słowa, które od dziś wstrząsają Polską i które zmusiły go do usunięcia Chlebowskiego, 12 sierpnia zostały zignorowane. (…)

Ustąpienie z parlamentarnych funkcji Zbigniewa Chlebowskiego – rzecz ze wszech miar słuszna – to za mało. Jeszcze ważniejsze jest przywrócenie wiary w bezstronność prokuratury. Musi to oznaczać dymisję ministra Czumy i mianowanie na to stanowisko kogoś, kto będzie dawał gwarancję niezależności. To absolutne minimum. Bez tego jedyną nadzieją będzie powołanie komisji śledczej. (Paweł Lisicki)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 14

PlatformGate

Wysłane przez: admin w dniu: 02/10/2009

Kiedy w 2002 roku wybuchła “afera Rywina” na pierwszej linii zwalczania korupcji stanęła Gazeta Wyborcza. Teraz, w 2009 roku, gdy wybucha “afera hazardowa” ta sama gazeta jako ostatnia doszła do wniosku, że wprawdzie nie wypada o niej pisać, ale jeszcze bardziej nie wypada jej przemilczeć. W związku z czym napisała o niej, jednak w takim tonie jakby chodziło o 5 ton pszenicy a nie o zagrożenie utraty przez skarb państwa prawie 500 mln zł.

O tej sprawie będzie powiedziane i napisane jeszcze wiele. Nikt jeszcze nie wie o niej dostatecznie wiele, by określić czy zostało złamane prawo, czy to była korupcja czy lobbing. Lobbing jest w naszym kraju unormowany odpowiednią ustawą, ale nawet w tej materii mogło dojść do nieprawidłowości, np. w wypadku gdyby się okazało, że ci dwaj zamieszani w sprawę biznesmeni nie byli zarejestrowani jako lobbyści. (…)

Jak mniemam, w ten sposób zakochane w obecnie rządzącej partii społeczeństwo, nagrodzi ją rosnącym poparciem za zaradność i koncyliacyjność, za umiejętność współpracy z czołowymi polskimi biznesmenami czyli za całkowitą kompatybilność z naszą oligarchią. Nie to co ci z PiS, oni z biznesmenami nie gadali, wręcz przeciwnie, interesowali się tym, w jaki sposób zdobyli pierwszy milion (czy aby uczciwie), potem kolejne miliony i głośno mówili o nagminnym acz niebezpiecznym styku polityki z biznesem.

Oburzone tym społeczeństwo odsunęło zbyt wścibski PiS od władzy. Bo nikt tu nie będzie jednego Rysia z drugim Rysiem obrażał, ścigał i prześwietlał. Teraz jeden Rysiu z drugim Rysiem mają już doskonały czas na “zaplecowe” rozmówki o interesach i ogromnych pieniądzach. Zapewne przy takich cennych zapisach to słynne niegdyś “lub czasopisma” wycenione na 17 mln dolarów jawi się teraz jak zwykłe słówko ze scrabble opłacone jakimiś drobnymi monetami. (…)

I co będzie z tą afera hazardową? Z tym naszym “PlatformGate”? Nic nie będzie, rozejdzie się po kościach, wybieli się, schowa pod dywan. Ludzie którzy będą chcieli dociec prawdy, natychmiast zostaną przesunięci do szeregu oszołomów, pisowskich aparatczyków, ludzi agresywnych, pełnych frustracji i nienawiści. Oczywiście nienawiści do uczciwości. Chciałbym się jednak mylić. Chciałbym żyć w kraju uczciwym a przynajmniej w takim kraju, który jeszcze chce sprawiać wrażenie uczciwego. (Piotr Cybulski)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 3