Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: październik 2009

Tuskowi spada, Kaczyńskiemu rośnie

Wysłane przez: admin w dniu: 31/10/2009

28 proc. Polaków ufa Lechowi Kaczyńskiemu, co trzeci respondent - 32 proc. - Donaldowi Tuskowi - wynika z sondażu TNS OBOP dla programu “Forum”. Oznacza to spadek zaufania do premiera o 3 pkt proc. (w stosunku do wrześniowego badania tego samego ośrodka dla “Forum”) i o 7 pkt proc. (w porównaniu z lipcem).

Prezydentowi ufa o 4 pkt proc. więcej Polaków niż we wrześniu i o 5 pkt proc. w porównaniu z lipcem.

Według badania zwiększył się odsetek Polaków, którzy deklarują brak zaufania do szefa rządu (obecnie 52 proc.), w lipcu tak postrzegało Tuska o 5 pkt proc. respondentów mniej. W tym samym okresie odsetek Polaków nieufających L. Kaczyńskiemu zmniejszył się o 6 pkt proc. do 63 proc.

Respondenci byli również pytani, dlaczego premier proponuje radykalne ograniczenie dostępności do hazardu w Polsce.

Co trzeci Polak (33 proc.) uważa, że szef rządu chce w ten sposób odzyskać zaufanie po tzw. aferze hazardowej, co czwarty (25 proc.), iż jest to wyraz troski o życie i zdrowie rodaków coraz częściej uzależniających się od hazardu.

15 proc. wskazało, że motywem premiera jest przekonanie, iż czerpanie zysku z hazardu przez państwo w dotychczasowym wymiarze jest niemoralne, 13 proc. odczytało tę decyzję jako akt zemsty na hazardowym lobby, za próby korumpowania najbliższych współpracowników szefa rządu.

We wtorek rząd przyjął założenia do nowej ustawy hazardowej. Najważniejsze z nich to: delegalizacja gier na automatach poza kasynami, zakaz urządzania wideoloterii, walka z hazardem wśród osób poniżej 18. roku życia i wyższe podatki dla branży hazardowej. Według zapowiedzi premiera Donalda Tuska rząd ma przyjąć gotowy już projekt ustawy w najbliższy lub najpóźniej w następny wtorek. Tusk chce też rekomendować parlamentowi, by do projektu nie wprowadzał poprawek i szybko uchwalił ustawę.

TNS OBOP przeprowadził sondaż metodą telefoniczną 28 i 29 października na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych osób. (dziennik.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 25

POkłosie brudnej kampanii PO w Lubinie

Wysłane przez: admin w dniu: 29/10/2009

Wczoraj szeroko opisałem brudną kampanię plakatową, prowadzoną pod osłoną nocy przeciw bezpartyjnemu Prezydentowi Lubina, Robertowi Raczyńskiemu. Całym spiritus movens tej negatywnej kampanii okazała się osoba związana z Platformą Obywatelską, Pani Katarzyna Majka, członkini wierchuszki lubińskiego Stowarzyszenia Młodych Demokratów czyli młodzieżówki PO.

O całej sprawie można było przeczytać tu: http://piotrcybulski.eu/ciemna-strona-platformy-obywatelskiej/
Tego samego dnia doczekaliśmy się reakcji “bohaterki” tej afery. Sprawczyni zamieszania podała się do dymisji, jako że dymisja w kręgach Platformy jest jedynym znanym honorowym rozwiązaniem. (…)

No fajnie. I co? Już po wszystkim? Rączki umyte? Przeprosiłam posła, swojego byłego już pryncypała, i po kłopocie? Koniec sprawy? A jakieś wyjaśnienie z jakich środków było finansowane drukowanie materiałów? Z własnej kieszeni? Z kasy partyjnej? Wiecie państwo, ja nie wierzę w tym upartyjnionym kraju w jakiekolwiek samowolki i własne inicjatywy. Zadaję więc tak sam sobie pytanie, czy faktycznie była to samowolka, czy też jednak było to realizowanie konkretnych poleceń odgórnych. Gdy sprawa się wydała to ten niżej stojący w hierarchii partyjnej nadstawił głowę i ją stracił, by osłonić górne partie hierarchii lokalnej struktury. Tak sobie tylko dywaguję oczywiście, ale dywagacje moje mają podstawy w pewnych analogicznych sytuacjach, mających miejsce bardzo niedawno.

Przecież tak było ostatnio w przypadku Mira, Grzesia i Zbysia, którzy sprawiali wrażenie takich, co to działają w pojedynkę ale mimo wszystko prawda, że pachnie jednak nieco bardziej kolektywnym działaniem?. Przecież górne partie hierarchii PO muszą być chronione, bo idą ku prezydenturze. Abstrahuję już jednak od domysłów i przypuszczeń, daruję sobie pytania o finansowanie tej kampanii (będzie na to czas jeszcze) i skupię się na czymś, co widać gołym okiem.

W treści listu widnieją przeprosiny pani Katarzyny Majki skierowane do posła PO, Norberta Wojnarowskiego, który ją zatrudniał. Ale w całej treści listu nie widzę ani jednego słowa, w którym osoba związana z Platformą Obywatelską skierowała by choć minimalną cząstkę przeprosin dla obywateli, dla mieszkańców Lubina. Czytałem komentarze mieszkańców, którzy byli jej zachowaniem skonsternowani, oburzeni i zawiedzeni. Ci ostatni głosowali na PO, omamieni przez propagandę, która sprawiła iż uwierzyli w nową jakość, którą ponoć niosła ze sobą Platforma.

Jak się okazało, zagłosowali na partię której standardy z daleka wyglądają jak najnowsze Ferrari, lecz gdy przyjrzeć się bliżej, to mamy 30-letniego Moskwicza, obsiadłego płatami rdzy i gołębimi odchodami. To doskonałe odzwierciedlenie postawy osób z kręgu Platformy Obywatelskiej, którzy wyborcę mają głęboko w… urnie. Obywatel liczy się wtedy, gdy trzeba wybrać, oddać głos, wywindować na szczyty władzy. Gdy już suweren wybierze, to nie trzeba się z nim już liczyć przez następne lata, aż do następnych wyborów. (Piotr Cybulski)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 8

Służby biorą skarbówkę?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/10/2009

Władza nad urzędami skarbowymi to w niepowołanych rękach niebezpieczne narzędzie. Daje możliwość kontrolowania firm i zwykłych obywateli. Pozwala na odstrzelenie niewygodnych, lojalni mogą liczyć na pobłażliwość urzędników. To, co dzieje się w skarbówkach za rządów PO, wywołuje szok także wśród działaczy tej partii. Wylatują z nich fachowcy, nawet ci związani z… PO. Wracają natomiast ludzie Leszka Millera, w tym byli pracownicy służb specjalnych.

Konstantemu Miodowiczowi lokalna prasa w jego wyborczym okręgu zarzuca od lat lenistwo w kwestii aktywności w Sejmie. Poseł rzadko zabiera głos, praktycznie nie wnosi interpelacji w sprawach swoich wyborców. Wśród polityków Platformy Obywatelskiej krąży plotka o tym, jak partyjni koledzy zarzucili mu brak zaangażowania. „Jak to? Ja nie jestem aktywny? Przecież 12 razy byłem w Ministerstwie Finansów!” – odparł poseł.

Kielce, Osiedle Uroczysko, peryferie miasta. Restauracja Ristorante Italiano to jeden z najlepszych lokali w mieście. Elegancki wystrój, świetne jedzenie. Jak na lokal tej klasy nawet niedrogo. Stałym bywalcem jest tu poseł Platformy Obywatelskiej – Konstanty Miodowicz. Na początku lutego otrzymaliśmy z wiarygodnego źródła informację, że w zamkniętej kolacji wezmą udział poseł Miodowicz i urzędnicy świętokrzyskich instytucji skarbowych – opowiada Łukasz Wilczkowski z lokalnego portalu Telegraf24.pl.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że za trzy tygodnie miały odbyć się… konkursy na kluczowe stanowiska w owych urzędach. Tymczasem pracownicy „skarbówki” twierdzili, że właśnie ich obsada miała być głównym tematem rozmów przy stole. Miodowicz, dzięki „kontaktom w Ministerstwie Finansów”, miał obiecać stanowiska ludziom z układu związanego przed laty z posłem Henrykiem Długoszem, bohaterem afery starachowickiej. (…)

Co tak naprawdę wydarzyło się 7 lutego w Kielcach? Czy jest tak, jak twierdzą nasi rozmówcy ze skarbówki, że ustalano wówczas wyniki konkursów na stanowiska w urzędach skarbowych? Czy może wszystko jest urojeniem badających sprawę dziennikarzy? Na te i wiele innych pytań próbowaliśmy odpowiedzieć. W wyniku wielomiesięcznego śledztwa ustaliliśmy, że układ w lokalnych instytucjach skarbowych, którego Kielce są drastycznym przykładem, działa dzięki silnemu umocowaniu w Ministerstwie Finansów. Impreza w Kielcach rzeczywiście się odbyła. Nie znamy jej przebiegu. Nie wiemy, kto w niej uczestniczył ani czy impreza miała jakikolwiek związek z obsadzeniem stanowisk w US, jednak cała otoczka towarzysząca imprezie jak również przebieg konkursów muszą zastanawiać. Na podstawie ich wyniku należy stwierdzić, że żadna z osób spoza „układu”, pomimo zaliczenia testów pisemnych, nie została przyjęta na stanowisko.  (Gazeta Polska)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6

Lubin - ciemna strona PO?

Wysłane przez: admin w dniu: 28/10/2009

Pod osłoną nocy, działacze lubińskiej PO próbowali zrealizować swój cel - oczernić bezpartyjnego prezydenta przed referendum w sprawie jego odwołania. Przed kamerą się wypierają, ale jak zobaczyli…

YouTube Preview Image

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 23

Zarządzanie przez media

Wysłane przez: admin w dniu: 28/10/2009

Publiczna, żenująca kłótnia minister Pitery z ministrem Bonim o to, gdzie się podziewa projekt ustawy antykorupcyjnej, nie jest wcale takim drobiazgiem, jak usiłuje się przedstawić.

Ujawnia bowiem istotną i fatalną cechę rządów Donalda Tuska – lekceważenie dla procedur, przepisów i regulaminów. Ministrowie kłócą się, czy projekt wpłynął czy nie, nawzajem sugerując sobie umysłową niezdolność do sprostania obowiązkom, bo zaniedbano jednej prostej czynności biurokratycznej.

Karteczka z wnioskiem o zaopiniowanie dymisji Kamińskiego zawierała jedno zdanie, zresztą i tak premier na tę opinię nie czekał, podobnie jak nie czekał na nią, powołując nader wątpliwego kandydata na szefa ABW. Sama dymisja napisana została tak niedbale, że teraz nie wiadomo, czy Kamiński nadal jest pracownikiem służby czy nie. Dymisje członków swego gabinetu premier ogłosił przez media, ale zaniechał nadania im formalnego biegu, więc zdymisjonowani nadal są ministrami.

Przykład z góry działa. Opisywałem swego czasu chaos w finansach publicznych spowodowany zastępowaniem mechanizmów ustawowych poleceniami na gębę – nic się od tego czasu nie zmieniło, chyba że na gorsze. Premier i jego ludzie, nie mając w CV ani dnia przepracowanego w administracji czy przynajmniej dużej firmie, narzucili styl rządzenia chłopców z boiska, których papiery i paragrafy śmiertelnie nudzą i którzy wszystko wolą załatwiać z pominięciem biurokratycznej mitręgi, po układach koleżeńskich. Przez jakiś czas jakoś to działało, a premier zapewne był przez swe otoczenie utrzymywany w przekonaniu, iż wystarczy, że coś powie do kamer, a podwładni zadziałają.

Ale choćbyśmy najbardziej nie lubili biurokracji – państwo to właśnie biurokracja i taki bałagan jest dla niego zabójczy. (Rafał A. Ziemkiewicz)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 7

Weźcie świńskie ryje i nauczajcie! Nowa strategia PO?

Wysłane przez: admin w dniu: 27/10/2009

Tak partyjna wierchuszka radzi młodzieży.

Janusz Palikot, oficjalnie już wybrany wiceszefem klubu parlamentarnego PO, podczas obchodów 15. rocznicy powstania Młodych Demokratów dał dzieciom pouczającą lekcję marketingu politycznego. Jak pisze “Gazeta Wyborcza”, poseł z Lublina był prawdziwą gwiazdą imprezy. Młodzież z entuzjazmem słuchała jego żartów:

Miesiąc temu prędzej bym uwierzył, że Jarosław Kaczyński ma żonę, a Lech Kaczyński jest abstynentem, niż że ja zostanę wiceszefem klubu.

I spijała z jego ust mądre rady:

Zyta Gilowska przygotowała ustawę, która miała 31 stron i miała zapewnić budżetowi miliard złotych od branży hazardowej. Tymczasem do Sejmu trafiła ustawa jednostronicowa - i bez tego miliarda. Teraz do biur poselskich PiS możecie zanieść świńskie ryje z kartką “Gosiewski, oddaj miliard złotych”.

A na koniec dostała jeszcze marchewkę: poseł zaproponował, żeby w najbliższych wyborach samorządowych trzecie miejsca na listach otrzymała właśnie owa wspaniała młodzież partyjna. Jak pisze “GW”, Donald Tusk był tą inicjatywą szczerze zdumiony. O zdumieniu świńskimi ryjami w biurach posłów PiS niestety nic nie piszą.

Widać te ryje to jakaś nowa strategia partii. Niespecjalnie zdumiewająca. (pardon.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 18

Wysłane przez: admin w dniu: 26/10/2009

“Rzeczpospolita” dowiedziała się, że Donald Tusk przedstawi we wtorek stan prac nad ustawą antykorupcyjną.

Wcześniej jednak tego samego dnia premier zamierza spotkać się z jej autorką Julią Piterą i przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów Michałem Bonim. Będą oni próbowali wyjaśnić szefowi rządu, kto blokuje ustawę antykorupcyjną.

“Rzeczpospolita” przypomina, że konflikt między Piterą i Bonim narasta od kilku dni. Nawzajem publicznie zarzucają sobie kłamstwa. Spór dotyczy losów projektu prawa antykorupcyjnego.

Pitera na antenie jednej z rozgłośni radiowych poskarżyła się, że swój projekt już dwukrotnie kierowała pod obrady Komitetu Stałego, ale - jak sugerowała - “blokują go urzędnicy średniego szczebla”. Boni zarzucił Piterze kłamstwo i zapewnił, że projekt Pitery nigdy nie wpłynął do Komitetu.

Z ustaleń “Rzeczpospolitej” wynika, że prawdę mówi Julia Pitera. Gazeta dowiadywała się o losy projektu 30 września w Centrum Informacyjnym Rządu. Małgorzata Juras, główny specjalista w CIR, zapewniła wtedy, że wpłynął on do Departamentu Komitetu Rady Ministrów i “czeka na swoją kolej”. (wp.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 7

Tarcza antykorupcyjna to tylko pusta nazwa?

Wysłane przez: admin w dniu: 24/10/2009

Nie ma specjalnych sił ani środków, nie ma też żadnych zatwierdzonych planów ani harmonogramów działań - taki obraz “Tarczy antykorupcyjnej” wyziera z pisma, które od kancelarii premiera dostały organizacje walczące z korupcją. Ponieważ żadna z nich nie doczekała się szczegółów, wspólnie poskarżyły się na premiera do sądu.

“Projekt tarczy antykorupcyjnej nie ma sformalizowanego, biurokratycznego charakteru związanego z wyznaczeniem sił i środków ani z zatwierdzeniem planów lub harmonogramów działań” - takie zdanie znalazło się w piśmie, które trafiło do rąk Grażyny Kopińskiej, dyrektor programu “Przeciw Korupcji” Fundacji Batorego i jej kolegów z Antykorupcyjnej Koalicji Organizacji Pozarządowych.

Wraz z nim nie dotarł jednak ani jeden dokuemnt dotyczący zasad i samego działania “Tarczy antykorupcyjnej”. Dlatego organizacje walczące z korupcją złożyły skargę w sądzie. Wojewódzki Sąd Administracyjny sprawą już się zajmuje.

Cała ta sprawa stworzyła wrażenie, że “Tarcza antykorupcyjna” to tylko pusta nazwa - mówią członkowie organizacji walczących z korupcją. “Tak naprawdę każda służba (CBA, ABW, SKW) działała tak, jak wcześniej. Funkcjonariusze wykonywali swoje normalne zadania, ale tym razem zostało to nazwane tak” - oceniła w rozmowie z tvn24.pl Kopińska.

Tłumaczyła, że jedyną jawną informacją jest wiadomość o 161 procedurach zamówień publicznych oraz 79 podmiotach przeznaczonych do prywatyzacji, które z racji wartości bądź znaczenia dla interesów państwa zostały objęte “tarczą”. “Żadnej listy tych instytucji oczywiście nie zobaczyliśmy” - zaznaczyła jednak Kopińska. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 12

Jednoręcy sponsorzy kampanii PO

Wysłane przez: admin w dniu: 22/10/2009

Hazardowi lobbyści zasilili kampanię polityków Platformy Obywatelskiej Jarosława Charłamowicza i Zbigniewa Chlebowskiego - pisze “Gazeta Wyborcza”.

Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek są głównymi bohaterami lobbingu hazardowego. Mają wspólną firmę zajmującą się automatami do gry o niskich wygranych (tzw. jednorękimi bandytami). Z rozmów podsłuchanych przez CBA wynika, że lobbowali u polityków PO za korzystnymi dla branży zmianami w ustawie hazardowej. Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10% dopłatach od wygranych na rozwój sportu. Ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski obiecywał im korzystne załatwienie sprawy. Po wybuchu afery Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował ani jego kampanii, ani PO. Tymczasem fakt indywidualnego sponsorowania Chlebowskiego potwierdził “GW” Andrzej Wyrobiec, skarbnik PO.

- Pieniądze na nasz fundusz wpływają na centralne konto, ale można wpłacić je dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w tym przypadku - informuje Wyrobiec. 5 września 2005 roku Kosek wraz z żoną przelali na konto PO 18 tys. zł z dopiskiem: “na rzecz kampanii do sejmu Zbigniewa Chlebowskiego”.

Ponad rok później fundusz wyborczy partii zasilił także Sobiesiak. Podczas trwającej wówczas kampanii samorządowej wpłacił 10 tys. zł na rzecz Jarosława Charłampowicza startującego do sejmiku województwa dolnośląskiego. Charłampowicz, który w sejmiku jest szefem klubu PO, to najbliższy współpracownik Grzegorza Schetyny. W 1997 roku został jego asystentem w sejmie, teraz prowadzi jego biuro. Jest także pracownikiem etatowym krajowego biura partii. (wp.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 6

POspolita

Wysłane przez: admin w dniu: 21/10/2009

Połowa Polaków nie może sie mylić. A połowa stale, twardo i niezmiennie popiera Platformę Obywatelską.

A jak platformiści na to reagują, widać choćby tutaj - i nuże powoływać komisję śledczą, w której podejrzany będzie prokuratorem, adwokatem i sędzią w swojej sprawie.

I mają racje, bo co maja sobie żałować

Na miejscu innych partii dałbym sobie spokój. Przestańcie wyciągać korupcje i afery, krytykować i atakować.

To nic nie da.

Lud tak chce i już. Jest demokracja czy nie?

Lud chce nawijającego makaron na uszy premiera (jak ostatnio u Lisa), który sam sobie gładko przeczy, nawet w obrębie jednego zdania złożonego.

Lud tak właśnie lubi i tego właśnie chce słuchać.

Lud nie lubi korupcji może, ale znacznie bardziej nie lubi CBA, bo CBA chciało skrzywdzić ludzi, których on lubi, z premierem na czele.

Ludowi podsłuchiwanie może i sie nie podoba, ale podsłuchiwani przez tych, których lud lubi zapewne sami są sobie winni.

I taki jest właśnie nasz lud.

A swoją drogą, jestem ciekaw po prostu, co PO musiałoby zrobić, aby podpaść tej połowie ludności. Czy jest w ogóle taka rzecz? (Mirosław Usidus)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 19