Wysłane przez: admin w dniu: 21/08/2009
“Szykujemy się na atak opozycji” - otawrcie mówią politycy Platformy Obywatelskiej. W przyszłym środę kończą się polityczne wakacje i od początku ma być w Sejmie wyjątkowo ostro. Parlamentarny atak na rząd i partię Donalda Tuska mają przeprowadzić PiS i SLD.
“Będziemy żądać wyjaśnień od Aleksandra Grada w sprawie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie” - powiedział “Gazecie Wyborczej” rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. A poseł Maks Kraczkowski zapowiedział w “Naszym Dzienniku” wniosek o wotum nieufności dla szefa resortu skarbu.
PiS chce też usłyszeć na najbliższym posiedzeniu Sejmu wyjaśnienia od ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. “Nie chodzi tylko o stan naszych wojsk w Afganistanie, ale o kondycję całej polskiej armii, o zmniejszenie wydatków na wojsko, brak zakupów nowego sprzętu. Chcemy także usłyszeć dokładnie, co będzie w tzw. pakiecie afgańskim - dodał Błaszczak.
Emocje podgrzeją też kontrowersyjne ustawy, które PO chce jak najszybciej wprowadzić do porządku obrad i zamknąć przed kampanią prezydencką. Pierwsza to nowelizacja ustawy o IPN - według niej prezes ma być podporządkowany kolegium Instytutu. Druga to sprawa zapłodnienia in vitro.
Ale Platforma bronić się będzie musiała nie tylko z prawej strony. Jesienną ofensywę zapowiada też SLD. “Mamy ambicje, by stać się pierwszą siłą opozycyjną, zastępując PiS w debacie i mediach” - powiedział “GW” rzecznik Sojuszu Tomasz Kalita.
Przy okazji początku roku szkolnego SLD będzie pytać rząd o ograniczenie dofinansowanie posiłków dla dzieci, zaproponować pakiet dla studentów i młodych ludzi po studiach obejmujący m.in. gwarancje kredytowe i ułatwienia w zakładaniu firm. (dziennik.pl)
Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 18
Wysłane przez: admin w dniu: 06/08/2009
Lekarze nie mają żadnych wątpliwości - raport resortu zdrowia o dostępie kobiet w Polsce do antykoncepcji i badań prenatalnych nie może zostać przyjęty przez Sejm. Skąd ten protest? Bo według specjalistów, ministerstwo oparło raport o zupełnie nieaktualne dane.
Sporządzenie raportu nakazuje ministerstwu ustawa. Dokument powstał w departamencie matki i dziecka resortu zdrowia. Tym samym, który zasłynął planem walki z podziemiem aborcyjnym przez rejestrowanie wszystkich ciężarnych kobiet. Tekst, który właśnie pojawił się na stronach internetowych ministerstwa, wywołał poruszenie wśród lekarzy i organizacji zajmujących się problematyką planowania rodziny.
Dlaczego? Można się z niego dowiedzieć m.in., że rząd zapewnia dostęp do antykoncepcji. Ministerstwo wylicza nawet trzy refundowane preparaty antykoncepcyjne. Czemu to oburza lekarzy? Bo refundowany jest jeden i ten sam preparat o różnych nazwach, w dodatku najstarszy z dopuszczonych na polski rynek. “Ponadto jest on refundowany jako środek na zaburzenia miesiączkowania, a nie jako antykoncepcyjny. I tak powinien być stosowany” - twierdzi dr Grzegorz Południewski z Towarzystwa Rozwoju Rodziny.
Ministerstwo przytacza też dane z roku… 2004 dotyczące stosowanych przez Polaków metod antykoncepcji. Wśród najpopularniejszych wymieniany jest stosunek przerywany. Seksuolog prof. Zbigniew Izdebski dziwi się, że w raporcie pojawiły się stare dane, skoro on sam przekazywał ministerstwu aktualniejsze. I dodaje: “Poza tym stosunek przerywany nie jest metodą antykoncepcji.”
Zaskakują też dane o liczbie aborcji. W ubiegłym roku przeprowadzono 499 zabiegów. Od jednego z lekarzy usłyszeliśmy, że dane na pewno nie są rzetelne, bo zbliżoną liczbę zabiegów wykonuje tylko jego szpital. Kolejne rewelacje dotyczą badań prenatalnych. Autorzy przekonują, że od 2005 r. NFZ finansuje te badania wszystkim kobietom w ciąży, które ukończyły 35 lat. Wymienia wśród nich test PAPP-A (bezinwazyjna ocena ryzyka wad genetycznych). “To totalne oszukiwanie społeczeństwa. W Polsce z badaniami jest dramatycznie źle” - mówi prof. Romuald Dębski, kierownik kliniki ginekologii i położnictwa Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. (…)
Opozycja już zapowiada, że nie pozostawi tego dokumentu w spokoju. “Wygląda na to, że sprawozdanie sporządzono metodą <kopiuj - wklej>” - podsumowuje Joanna Kluzik-Rostkowska.
Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, dlaczego w sprawozdaniu pojawiły się te wszystkie rewelacje. Nie dostaliśmy odpowiedzi. (dziennik.pl)
Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 20
Wysłane przez: admin w dniu: 05/08/2009
Policja zatrzymała w ubiegłym tygodniu dwóch kibiców Zagłębia Lubin. Powód? Naśmiewali się z nowego dyrektora Dariusza Machińskiego, który ma opinię człowieka Grzegorza Schetyny. – To nie jest normalne, że policja wywleka z domu ludzi o szóstej rano tylko dlatego, że robili sobie żarty z kolegi wicepremiera – powiedział „Wprost” poseł PiS Adam Hofman.
Dariusz Machiński jest dyrektorem Zagłębia Lubin od początku lipca. Jego przyjście do klubu od początku budziło sprzeciw kibiców, którzy zarzucali mu brak kompetencji oraz bliskie kontakty z wicepremierem Grzegorzem Schetyną. W Lubinie pojawiły się nawet plakaty ze zdjęciami Schetyny i Machińskiego oraz dopiskami „By żyło się lepiej” i „Jak zniszczyć Zagłębie Lubin”. Konflikt osiągnął swoje apogeum podczas niedawnego sparingu Zagłębia ze Śląskiem Wrocław, na którym kibice na głos odczytywali CV Machińskiego. Pomiędzy fanami a nowym dyrektorem, który był na trybunach, wywiązała się także rozmowa. – Z moich ust nie padło ani jedno przekleństwo i cały czas zwracałem się do Dariusza Machińskiego na „pan”. Grzecznie pytałem go, czym zajmuje się w klubie, a on konsekwentnie odsyłał mnie do rzecznika – mówi „Wprost” Marcin Braszczok, łącznik miedzy kibicami a klubem oraz działacz związkowy w KGHM. Z tłumu pod adresem Machińskiego poleciało też kilka wyzwisk, m.in. „blondyna” i „kajakarz” - Machiński zawodowo uprawiał kiedyś kajakarstwo.
Dwa dni po meczu dwóch kibiców Zagłębia, w tym Braszczok, zostało zatrzymanych przez policję. – Wyprowadzono mnie z domu o szóstej rano i przez kilka godzin przetrzymywano na komendzie. Zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale wypuszczono mnie już jako świadka. Potraktowano mnie jak pospolitego bandytę, a nigdy w życiu nie miałem problemów z prawem. Moja żona była zszokowana, a ja czuję się, jakby cała moja reputacja legła w gruzach – mówi Braszczok.
Powodem zatrzymania było zawiadomienie złożone przez Machińskiego. Według jego wersji, kibice podczas sparingu kierowali pod jego adresem groźby karalne. – Obecnie prowadzimy dalsze czynności sprawdzające w tej sprawie – mówi „Wprost” Sylwia Wilk z lubińskiej policji. Co ciekawe, w sprawę Dariusza Machińskiego zaangażowali się także funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej we Wrocławiu, mateczniku wicepremiera Schetyny. Dlaczego? – Nasi policjanci nie brali udziału w przesłuchaniach. Uczestniczyli w innych czynnościach – mówi enigmatycznie Wojciech Wybraniec z dolnośląskiej policji.
Z Dariuszem Machińskim nie udało nam się skontaktować. Od dwóch dni ma wyłączony telefon i nie pojawia się w pracy. Klub oficjalnie odcina się od złożonego przez niego zawiadomienia. Sprawą zainteresowali się za to politycy PiS. – Dobrze, gdyby policja działała tak szybko w śledztwie dotyczącym morderstwa Krzysztofa Olewnika, a nie tylko w sprawie kibiców, którzy śmieją się z kolegi Grzegorza Schetyny – twierdzi poseł PiS Adam Hofman. Niestety nie wiadomo, czy wicepremier wie, że jego nazwisko pojawia się w kontekście konfliktu Machińskiego z kibicami, ponieważ do końca tygodnia jest na urlopie. (wprost.pl)
Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 22