Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 23/08/2009

Nieudane wakacje Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 23/08/2009

Te wakacje są wyjątkowo nieudane dla rządu Donalda Tuska. Co prawda nie zbankrutowało biuro podróży, z którym premier poleciał na Lazurowe Wybrzeże na spotkanie z szefem rządu Kataru, ale tak złej passy ten gabinet nie miał od początku istnienia.

Spektakularna klęska w sprawie sprzedaży stoczni szczecińskiej oraz bezprecedensowy atak dowódcy wojsk lądowych na państwową administrację to dwa wyjątkowo silne ciosy w nienaruszalną, zdawałoby się, pozycję PO. W sprawę stoczni premier demonstracyjnie zaangażował cały swój autorytet i sam uczynił z niej test na sprawność swego gabinetu.

Był chyba zbyt pewny tego, że sprzedaż zakończy się pomyślnie i będzie można odtrąbić wielkie zwycięstwo rządu. Wiktoria zamieniła się jednak w wielką przegraną, której nie przesłoni prawdopodobna dymisja ministra Grada.

Z kolei mocne słowa generała Skrzypczaka pod adresem urzędników MON, a w istocie i ministra Klicha, rzeczywiście wyglądają na kwestionowanie cywilnej kontroli nad armią. Opinia publiczna odebrała je jednak jako wyraz desperacji wojskowego troszczącego się o życie swych żołnierzy, którym ignoranci w garniturach szafują nazbyt chętnie.

Gdyby podobne zarzuty formułowali politycy z opozycyjnego PiS, spłynęłyby po rządzie jak po - nomen omen - kaczce. Ale mundur niezmiennie cieszy się wielkim szacunkiem Polaków. W dodatku od czasów groteskowych prób generała Wileckiego usiłującego odegrać rolę “silnego człowieka w rogatywce” kadra oficerska rzeczywiście trzymała się z daleka od wszystkiego, co pachniało polityką.

Dlatego krzyk generała Skrzypczaka jest tak głośny i brzmi wiarygodnie. Zwłaszcza że szybkie działania ministra Klicha dotyczące zakupu sprzętu wojskowego właściwie potwierdzają zarzuty dowódcy wojsk lądowych.

Te dwa ciosy, zadane jeden po drugim, stawiają pod znakiem zapytania profesjonalizm rządu, a zatem cechy, z których PO czyniła swój znak firmowy. To chyba pierwszy moment, w którym premier Tusk i wicepremier Schetyna mogą mieć poczucie, że tracą kontrolę nad sytuacją.

Tych kilka sierpniowych dni mogłoby być punktem zwrotnym w polskiej polityce, początkiem końca bezdyskusyjnej hegemonii PO. Ale tak pewnie nie będzie, bo na scenie politycznej wciąż nie widać godnego liberałów rywala. Lewica jest w rozsypce, a wspomnienia rządów PiS są wciąż zbyt świeże.

To dobra wiadomość dla PO, ale zła dla państwa. Platforma - jak każdy monopolista - nie musi bać się konkurencji i dbać o jakość usług. Może rządzić coraz gorzej i nic jej się nie stanie. (Igor Zalewski)

Panie Igorze, to tak jak z giełdą: kiedy wszyscy są przekonani, że trend się już nie zmieni, wszystko nagle idzie w odwrotnym kierunku. Tak naprawdę, to odliczanie czasu Tusia i ferajny już się zaczęło…

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 39