Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: sierpień 2009

Stocznie niesprzedane. Sądne dni Grada

Wysłane przez: admin w dniu: 31/08/2009

Katarczycy nie zapłacili za stocznie w Gdyni i Szczecinie. Cała procedura ich sprzedaży zostanie powtórzona. 36 milionów wadium, wpłaconych przez niedoszłego nabywcę, zostanie w Polsce - powiedział minister skarbu Aleksander Grad. Czy teraz zachowa stanowisko? Donald Tusk daje sobie kilka dni do namysłu w sprawie ministra.

“Poinformowaliśmy Komisję Europejską że wpłata nie nastąpiła i poprosimy o zgodę na ponowną procedurę sprzedaży aktywów stoczni w Gdyni i Szczecinie w trybie specustawy stoczniowej. Czas na sprzedaż zakładów, za zgodą komisji, można wydłużyć nawet do końca tego roku” - zapewnia minister skarbu Aleksander Grad.

“Będziemy starać się i poszukiwać nabywców tych aktywów” - powiedział Grad. “W ciągu ostatnich dwóch tygodni byliśmy w kontakcie z przedstawicielami Państwowej Agencji Inwestycyjnej i przedstawicielami administracji rządowej w Katarze. Nawet dziś otrzymaliśmy bardzo ciekawy list, że agencja jest zainteresowana kupnem aktywów, ale my postawiliśmy jednoznaczny warunek. Jeśli do dziś nie ma zapłaty, to cała procedura zaczyna się od nowa.”

Agencja Nadzoru i zarządca kompensacji dostał polecenie, aby w stosunku do inwestora, firmy Green Rights, która wylicytowała aktywa za 36 milionów złotych, wszcząć postępowanie które zakończy się przepadkiem wadium na rzecz strony polskiej. Katarski inwestor miał zapłacić za aktywa stoczni 381 milionów złotych.

Minister przyznał, że sprzedaż aktywów będzie bardzo trudna, zwłaszcza jeśli liczymy na to, że w stoczniach zostanie utrzymana produkcja statków. Sytuacja jest najtrudniejsza dla stoczniowców, którzy prawdopodobnie będą musieli zdobyć nowe zawody.

Na pytania o swoją przyszłość na stanowisku ministra skarbu, Aleksander Grad odpowiedział, że pozostaje do dyspozycji premiera. “Ja i cały rząd zrobiliśmy wszystko co w mojej mocy. Mam czyste sumienie. Nie ma kwestii, które mogliśmy pominąć i zaniedbać. Wszyscy działaliśmy w dobrej wierze” - mówi minister. Donald Tusk powiedział wieczorem, że potrzebuje kilku dni namysłu w sprawie ministra.

Związkowcy ze Stoczni Szczecińskiej Nowa po fiasku transakcji sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie oczekują pilnego spotkania ze stroną rządowa. Nie wykluczają protestów. Krzysztof Fidura z NSZZ “Solidarność” SSN powiedział, że związek oczekuje “natychmiastowego spotkania ze stroną rządową ws. zabezpieczeń socjalnych stoczniowców”. Jak wyjaśnił, rozpoczęcie ponownej procedury przetargowej na majątek stoczniowy - o ile wyrazi na to zgodę Komisja Europejska - oznacza kolejne miesiące czekania na ewentualne zatrudnienie.

Kantor komentując doniesienia o fiasku sprzedaży stoczni powiedział, że “farsa, która trwała kilka miesięcy, skończyła się”. “Stoimy, a raczej leżymy na twardym gruncie i mamy pełną świadomość, że zaczynamy wszystko od początku” - dodał. Stracono wiele miesięcy - podkreślił. (dziennik.pl)

Poprawka: farsa trwa - przynajmniej dopóki rządzi ten nieudany rząd nieudanych nieudaczników.

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 7

Jak mocno można spoliczkować Polaków zanim zareagują?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/08/2009

- Rosja prowadzi propagandowy atak na Polskę, który ma wzmocnić słabnącą pozycję premiera Rosji Władimira Putina, budowaną na wrogości wobec obcych - oceniła reportażystka, znawczyni Rosji Krystyna Kurczab-Redlich. Przypuszcza ona również, że Kreml sprawdza, “jaki można wymierzyć Polsce i Polakom policzek, aby to jeszcze spokojnie przyjęli”. Podobnego zdania jest Jan Malicki ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

- Wydaje się, że Kreml i pozycja Putina, który w Rosji ciągle jest wodzem, słabną. A wielkość Putina zawsze zasadzała się na wrogości do obcych, nie na pozytywnych emocjach i działaniach. Wypłynął na potwornej wojnie z Czeczenami, potem zaczął łowić szpiegów, żeby udowodnić, że Zachód nadal wykazuje złą wolę wobec Rosji - tłumaczy Krystyna Kurczab-Redlich.

Reportażystka tłumaczy, że obecnie trudno nakłonić Rosjan - zwłaszcza młodych - do wrogości wobec Stanów Zjednoczonych. - Trzeba poszukać nowego zewnętrznego wroga - zaznacza. (wp.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 23

Polska bez Gdańska? Żart polityka PO

Wysłane przez: admin w dniu: 27/08/2009

Miało być śmiesznie, a… powiało wojną. Prezydent Paweł Adamowicz zażartował dziś na miejskiej sesji, że jeśli radni liczą na pieniądze z podatków, to powinni odłączyć Gdańsk od Polski, bo w Wolnym Mieście podatki zostawały w miejskiej kasie. “To żenujące słowa. Zwłaszcza przed 1 września” - mówią członkowie PiS z Gdańska.

PiS zwołał dziś konferencję pod hasłem “Adamowicz chce odłączenia Gdańska od Polski”. O co poszło? O żart prezydenta Gdańska, który na miejskiej sesji powiedział, że radni powinni zgłosić wniosek o odłączenie miasta od Polski, jeśli liczą na większe pieniądze z podatków.

“Mówienie o oderwaniu Gdańska od Polski, i to w kontekście 1 września, to ponury żart. Od razu zażądaliśmy, żeby prezydent za niego przeprosił” - mówi Kazimierz Koralewski z gdańskiego PiS. “Na sali był obecny marszałek Senatu Maciej Płażyński. Mieszkańcy Gdańska. Ale prezydent udał, że nie rozumie, o co nam chodzi i nie przeprosił.”

PiS po sesji zwołał więc konferencję pod hasłem “Adamowicz chce odłączenia Gdańska od Polski” i oficjalnie zaapelował na niej do prezydenta o przeprosiny. “Zaproponowaliśmy też prezydentowi, żeby nie kandydował w następnych wyborach, skoro zachowuje się tak niepoważnie” - mówi Koralewski. Dodaje, przy tym, że okres Wolnego Miasta Gdańska wcale nie było korzystny. “W tym czasie miasto przezywało upadek. Tak więc był to żart nie tylko ponury, ale merytorycznie nietrafny” - mówi Koralewski.

Konferencję PiS już skrytykowała część internauów na serwisie twitter. “Dziennikarze mieli przynajmniej wesoło ;)” - napisała na twitter radna miasta Gdańska Agnieszka Owczarek. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 18

Tusk się przestraszył; głośny projekt może upaść

Wysłane przez: admin w dniu: 27/08/2009

“Gazeta Wyborcza”: Rząd może porzucić projekt zmiany ustawy, umożliwiający odstąpienie od ścigania za posiadanie niewielkiej ilości narkotyku.

Jak pisze “GW”, nad tą zmianą będzie się dzisiaj zastanawiał Dziś Komitet Stały Rady. Dziennik podkreśla, że wbrew zapowiedziom projekt nie pojawił się na stronie ministerstwa sprawiedliwości i nie został skierowany do konsultacji.

Gazeta powołując się na nieoficjalne źródła twierdzi, że premiera od projektu miało odstraszyć to, że media pisały o “legalizacji” posiadania narkotyków na własny użytek. (onet.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 5

Sondaż: gwałtowny spadek poparcia dla PO

Wysłane przez: admin w dniu: 26/08/2009

“Rzeczpospolita”: Platforma Obywatelska w ciągu dwóch tygodni straciła 7 punktów procentowych; poparcie dla PiS wzrosło w tym czasie o 8 pkt. proc. - wykazał najnowszy sondaż, przeprowadzony dla gazety przez GfK Polonia.

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w minioną niedzielę, to PO zdobyłaby 48 proc. głosów. A jeszcze dwa tygodnie wcześniej poparcie dla tej partii deklarowało 55 proc. wyborców. Komentatorzy oceniają, że PO przespała wakacje, nie organizując żadnych akcji autopromocyjnych.

Wzrosło poparcie dla PiS - do 29 proc. z 21 proc. przed dwoma tygodniami. Spośród pozostałych ugrupowań chęć głosowania na SLD deklaruje 10 proc. wyborców, a na PSL - 7 proc. (onet.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 15

Schetyna i TVN, czyli troska o los kraju

Wysłane przez: admin w dniu: 25/08/2009

Szef MSWiA Grzegorz Schetyna obraził się na prezydenta i stwierdził, że do momentu pojawienia się nowego w najbliższych wyborach (tym samym przesądził już ich wynik) nie będzie proponował żadnych generalskich nominacji.

Zadecydowało zablokowanie przez prezydenta nominacji na stanowisko generała policji oficera z siedmioletnim stażem w ZOMO, a na generała służby granicznej kogoś, kto miał (ma?) kłopoty z prawem. Rzeczniczka MSWiA stwierdziła, że nie można mieć do ministra pretensji, gdyż jego urząd po prostu nie wiedział o tych faktach. Można więc przyjąć, że Schetyna obraził się na prezydenta za ignorancję swojego urzędu.

Mnie jednak zaciekawiła głównie relacja o tych wydarzeniach w TVNowskich “Faktach”. Do jej skomentowania zaproszony został człowiek ze świńskim ryjem i gumowym penisem, czyli Janusz Palikot. Tym razem bez tych akcesoriów (chociaż, kto wie?) Palikot ogłosił… no tak, nie ma co przytaczać, wiedzą przecież państwo doskonale, co ma on do powiedzenia.

Aby nie było zarzutów o jednostronność, doproszony został także komentator inny, tym razem z opozycji (SLD), były minister spraw wewnętrznych Krzysztof Janik. Biorąc pod uwagę, że swego czasu był on funkcjonariuszem partii, która traktowała Polaków ZOMO, trudno, aby staż w tej jednostce uznał za coś niewłaściwego. I tak też się stało, z tym że Janik nie odniósł się do sprawy merytorycznie, a jedynie dał wyraz swojej wierze, że kandydaci są porządnymi ludźmi, gdyż propozycje ministerstwa muszą być przemyślane.

Oświecony w ten sposób dziennikarz zatroskał się o los kraju, w którym prezydent wyciąga na światło dzienne wątpliwości w sprawach, w których wątpliwości wyciągać nie należy.

Czy jest co komentować? Może głównie to, że mało kto poruszony jest takim właśnie prezentowaniem faktów w uznanym za nieomal wzorcowy serwisie informacyjnym. Z tej perspektywy warto zatroskać się o los kraju. (Bronisław Wildstein)

Kategoria: Media (po)mogą, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 10

Teflonowy Tusk

Wysłane przez: admin w dniu: 24/08/2009

Wydaje się, że najnowsze kłopoty ze stoczniami i wojskiem nie zaszkodzą Tuskowi. Żeby zedrzeć ten teflon trzeba by skrobać znacznie mocniej.

Reaganowi od kilkunastu miesięcy rośnie polska konkurencja w postaci Donalda Tuska. Wprawdzie legendarny prezydent USA zasłużył sobie na swój przydomek przez osiem lat sprawowania urzędu, a Donald Tusk jest premierem dopiero niespełna dwa lata, ale i tak widać wyraźną różnicę w notowaniach między nim a poprzednikami, którzy po podobnym czasie w fotelu szefa rządu cieszyli się znacznie mniejszym poparciem. Tuska popierało w połowie lipca wciąż 44 proc. badanych, a w sondażach prezydenckich jego przewaga była miażdżąca.

Owszem, 44 proc. to wyraźnie mniej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej, ale sprawa przedstawia się inaczej, gdy wziąć pod uwagę, jakie faktyczne osiągnięcia i sukcesy ma rząd, a jakie zalicza porażki. Sukcesy to m.in. sprawy tak symboliczne i mało znaczące jak orliki. Z bardziej istotnych za relatywnie udaną można uznać jedynie reformę systemu emerytalnego, ale też nie jest to reforma przysparzająca popularności, a jej pełne skutki będą widoczne dopiero w przyszłości. Tymczasem do długiego katalogu niespełnionych zapowiedzi, czczych obietnic i wpadek dołączyły właśnie dwie nowe, bardzo spektakularne: sprawa inwestora dla stoczni w Gdyni i Szczecinie oraz zakupów dla polskich żołnierzy na zagranicznych misjach, związana ze śmiercią jednego z nich i ostrymi komentarzami dowódcy wojsk lądowych generała Skrzypczaka.

Gdyby do Donalda Tuska miały się odnosić te same reguły co do jego poprzedników, można by bez pudła prognozować, że obie te sytuacje znajdą trwałe odbicie w sondażach. Jednak w obecnej sytuacji można spokojnie założyć, że tak się nie stanie. Przyczyny są od miesięcy te same i niezmienne. Po pierwsze – słabość głównej partii opozycyjnej, która wydaje się pogrążona w marazmie i nie ma żadnego pomysłu, jak skutecznie zerwać z przyklejoną jej w okresie 2005–2007 r. fatalną gębą. Mówiąc krótko – na korzyść Tuska działa brak atrakcyjnej alternatywy.

Po drugie – wciąż trwająca bezprecedensowa przychylność większości mediów. To zresztą nieco się zmienia. Dzisiaj rząd Tuska nie może już liczyć na tak łagodne traktowanie jak w pierwszym roku swojej kadencji. Wciąż jednak sprawy, za które rząd Kaczyńskiego zostałby medialnie rozstrzelany, dla rządu Platformy kończą się jedynie reprymendą. Do takich kwestii należą wspomniane wcześniej dwie afery: z katarskim inwestorem i zakupami dla wojska. Po trzecie – względna sprawność otoczenia premiera w kreowaniu i żonglowaniu wizerunkiem, odwracaniu uwagi od istotnych spraw i tworzeniu medialnego szumu w dogodnych momentach.

Sytuacja mogłaby się zmienić, gdy Platforma zyskała potencjalnego konkurenta w postaci Stronnictwa Demokratycznego z Pawłem Piskorskim i Andrzejem Olechowskim. Nie jest tajemnicą, że liberalny warszawsko-krakowski salon, zwłaszcza ten o lewicowych inklinacjach, stawiał na Tuska nie z sympatii i przekonania, ale z konieczności – ktoś przecież musiał się przeciwstawić „tym strasznym Kaczorom”. Salon zorientował się dość szybko, że Tusk nie będzie chciał przeprowadzać zmian, które mogłyby wywołać spadek poparcia w opinii publicznej. A że Polacy są wciąż jednym z najbardziej konserwatywnych narodów Europy, rząd PO stawiał raczej na pohukiwanie o kastracji pedofilów niż zapowiedzi wprowadzenia formalnych związków homoseksualnych. Bywało też, że bliżej było przedstawicielom salonu do prezydenta niż premiera – jak w kwestii ustawy medialnej. (…)

Czy zatem najnowsze problemy zaszkodzą Tuskowi? Przecież sam zapowiadał, że za nieudaną transakcję prywatyzacyjną stoczni gdyńskiej i szczecińskiej minister Grad zapłaci głową, a tymczasem nie zanosi się, aby szef resortu skarbu miał stracić stanowisko. Z kolei życie i bezpieczeństwo naszych żołnierzy na coraz niebezpieczniejszej misji afgańskiej wydaje się problemem trafiającym do wyborców poprzez emocje. Nie ma sensu jednak widzieć tych spraw jako jakichś momentów przełomowych. Znacznie przecież poważniejszymi problemami dla przeciętnego Polaka jest choćby fatalne funkcjonowanie służby zdrowia, której rząd nie był w stanie naprawić w żadnym stopniu, albo wciąż koszmarny stan dróg przy jednoczesnym obstawianiu ich kolejnymi fotoradarami. I co? I nic. Teflon trzyma się mocno. Żeby go zedrzeć, trzeba by skrobać znacznie mocniej, niż ktokolwiek dotąd był w stanie. (Łukasz Warzecha)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 27

Nieudane wakacje Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 23/08/2009

Te wakacje są wyjątkowo nieudane dla rządu Donalda Tuska. Co prawda nie zbankrutowało biuro podróży, z którym premier poleciał na Lazurowe Wybrzeże na spotkanie z szefem rządu Kataru, ale tak złej passy ten gabinet nie miał od początku istnienia.

Spektakularna klęska w sprawie sprzedaży stoczni szczecińskiej oraz bezprecedensowy atak dowódcy wojsk lądowych na państwową administrację to dwa wyjątkowo silne ciosy w nienaruszalną, zdawałoby się, pozycję PO. W sprawę stoczni premier demonstracyjnie zaangażował cały swój autorytet i sam uczynił z niej test na sprawność swego gabinetu.

Był chyba zbyt pewny tego, że sprzedaż zakończy się pomyślnie i będzie można odtrąbić wielkie zwycięstwo rządu. Wiktoria zamieniła się jednak w wielką przegraną, której nie przesłoni prawdopodobna dymisja ministra Grada.

Z kolei mocne słowa generała Skrzypczaka pod adresem urzędników MON, a w istocie i ministra Klicha, rzeczywiście wyglądają na kwestionowanie cywilnej kontroli nad armią. Opinia publiczna odebrała je jednak jako wyraz desperacji wojskowego troszczącego się o życie swych żołnierzy, którym ignoranci w garniturach szafują nazbyt chętnie.

Gdyby podobne zarzuty formułowali politycy z opozycyjnego PiS, spłynęłyby po rządzie jak po - nomen omen - kaczce. Ale mundur niezmiennie cieszy się wielkim szacunkiem Polaków. W dodatku od czasów groteskowych prób generała Wileckiego usiłującego odegrać rolę “silnego człowieka w rogatywce” kadra oficerska rzeczywiście trzymała się z daleka od wszystkiego, co pachniało polityką.

Dlatego krzyk generała Skrzypczaka jest tak głośny i brzmi wiarygodnie. Zwłaszcza że szybkie działania ministra Klicha dotyczące zakupu sprzętu wojskowego właściwie potwierdzają zarzuty dowódcy wojsk lądowych.

Te dwa ciosy, zadane jeden po drugim, stawiają pod znakiem zapytania profesjonalizm rządu, a zatem cechy, z których PO czyniła swój znak firmowy. To chyba pierwszy moment, w którym premier Tusk i wicepremier Schetyna mogą mieć poczucie, że tracą kontrolę nad sytuacją.

Tych kilka sierpniowych dni mogłoby być punktem zwrotnym w polskiej polityce, początkiem końca bezdyskusyjnej hegemonii PO. Ale tak pewnie nie będzie, bo na scenie politycznej wciąż nie widać godnego liberałów rywala. Lewica jest w rozsypce, a wspomnienia rządów PiS są wciąż zbyt świeże.

To dobra wiadomość dla PO, ale zła dla państwa. Platforma - jak każdy monopolista - nie musi bać się konkurencji i dbać o jakość usług. Może rządzić coraz gorzej i nic jej się nie stanie. (Igor Zalewski)

Panie Igorze, to tak jak z giełdą: kiedy wszyscy są przekonani, że trend się już nie zmieni, wszystko nagle idzie w odwrotnym kierunku. Tak naprawdę, to odliczanie czasu Tusia i ferajny już się zaczęło…

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 39

Dlaczego odszedł zastępca Schetyny?

Wysłane przez: admin w dniu: 22/08/2009

Antoni Podolski, kluczowy zastępca Grzegorza Schetyny w MSWiA, podał się niespodziewanie do dymisji. Od początku września przestanie pełnić funkcję wiceministra spraw wewnętrznych i szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Szef resortu Grzegorz Schetyna miał zgodzić się na jego odejście “bez mrugnięcia”. Informacja, którą wczoraj ujawniliśmy, wprawiła w osłupienie polityków Platformy. “A wydawało się, że wszyscy chodzą tam jak żołnierze” - ironizuje jeden z nich.

Dlaczego Podolski odszedł? Kiedy spytaliśmy w resorcie spraw wewnętrznych o dymisję, w pierwszej chwili nasi rozmówcy byli zdezorientowani. Ale wicepremier Schetyna zaskoczony podobno nie był. (…)

Wioletta Paprocka, rzeczniczka Schetyny, o odejściu wiceministra mówi tylko: “Potwierdzam, że minister złożył dymisję, wskazał w niej powody osobiste. Rozstaje się z dniem 1 września”.

Ale osoby znające Podolskiego, a także politycy PO orientujący się w sytuacji w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wskazują na inne powody rozstania. “Antoni to nie jest człowiek Schetyny. Od lat jest związany z Markiem Biernackim, był nawet jego zastępcą w czasie, gdy ten kierował ministerstwem w rządzie Jerzego Buzka” - tłumaczy znajomy Podolskiego.

A relacje Biernackiego z obecnym wicepremierem są od lat co najmniej chłodne. Pogorszyły się, kiedy jesienią 2007 roku nagle okazało się, że to nie pewny kandydat Biernacki, ale właśnie Schetyna bierze MSWiA. Tymczasem w Sejmie Podolski już jako zastępca Schetyny manifestował swoje przywiązanie do Biernackiego. Często byli widywani na wspólnej kawie i pogawędkach. “A Schetyna nie lubi najmniejszej oznaki nielojalności” - zaznacza jeden z polityków PO.

Pytamy wiceministra o iskrzenie w kontaktach z przełożonym. “Nie będę komentował kwestii relacji w ministerstwie” - ucina Podolski. Innym polem konfliktu, według naszych rozmówców, była polityka kadrowa w RCB. “Antoni zatrudnił tam ludzi ze służb specjalnych, którzy zostali odsunięci na boczny bo byli kojarzeni z poprzednią ekipą. To się nie spodobało, ale Antoni się postawił” - twierdzi znajomy Podolskiego.

Decyzja Podolskiego wywołała też zamieszanie w RCB. Centrum ma wkrótce zyskać nowe, znacznie szersze uprawnienia, bo właśnie wchodzi w życie nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Dzięki niej Centrum stało się instytucją rządową o randze równej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Choć głównie będzie się zajmować monitoringiem zagrożeń dla Polski, to RCB będzie także mogło recenzować stan przygotowań wszystkich polskich służb do reagowania na zagrożenia, np. ataki terrorystyczne.

“Centrum będzie teraz silną instytucją, bezpośrednio podległą premierowi Donaldowi Tuskowi. Niedobrze, że odchodzi ktoś, kto to organizował. Są obawy o to, kto będzie następcą Podolskiego, czy fachowiec czy wskazany przez Schetynę pretorianin” - mówi osoba związana z MSWiA.

Dymisja szefa RCB wywołała spore zaskoczenie nie tylko w PO. “Podolski to doskonale przygotowany merytorycznie ekspert. Dzięki jego determinacji powstało RCB” - podkreśla Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 28

Minister oskarżony o kłamstwo. A premier na to… nic

Wysłane przez: admin w dniu: 21/08/2009

W tej lidze nie gram. Minister zmanipulował moje słowa, skomentował gen. Skrzypczak zachowanie ministra Klicha. I rzucił wojsko. Reakcji premiera nie ma.

Wydawało się, że już po sprawie, tymczasem sprawa dopiero zaczyna nabierać rumieńców. Gen. Waldemar Skrzypczak, który zasłynął ostrym wywiadem dla “Dziennika” na temat wszystkich win ministerstwa obrony, zgodnie z decyzją prezydenta Kaczyńskiego miał zostać w armii.

Ale odchodzi. Taką decyzję podjął sam, po tym jak minister Klich ogłosił światu, że generał przyznał się do błędu i uznał swoje postępowanie za niewłaściwe ze względu na miejsce, czas i sposób komunikowania.

Stwierdziłem jedynie, że wybrałem niewłaściwe miejsce do wyrażenia swojej krytyki, wyjaśnił dziś mediom Skrzypczak. Ogłaszając swoje odejście z armii, generał oskarżył ministra o kłamstwo:

Byłem przekonany, że to była szczera i konstruktywna rozmowa dwóch dorosłych mężczyzn. Byłem przekonany, że jest możliwość współpracy. Ale jeśli minister dziś mówi, że przyznałem się do błędu, to jest to nadużycie. Dyskusja jest bezprzedmiotowa. Jako żołnierz się na to nie godzę. Nie byłbym w stanie spojrzeć moim żołnierzom w oczy.

Minister obrony zmanipulował moje słowa, nie mam możliwości współpracy z tym panem. Ja w tej lidze nie gram.

“Ten pan” na razie nie odpowiedział na zarzuty. Donald Tusk również nabrał wody w usta. Że premier wciąż istnieje, wiemy głównie stąd, iż co jakiś czas miga nam w telewizji, a to ściskając komuś dłoń, a to wizytując, a to wygłaszając oficjałkę. Zdania na temat narastającego konfliktu na linii minister obrony - wojsko drogi szef rządu najwyraźniej nie ma. I może faktycznie do tej pory nie było nam ono do szczęścia potrzebne.

Ale kiedy zachodzi podejrzenie, że minister znacząco podkoloryzował rozmowę ze zbuntowanym generałem, po to tylko, by przedstawić się jako zwycięzca tej wojenki, wypadałoby jednak się tym zająć. Zwłaszcza jeśli marzy nam się stołek prezydenta, a co za tym idzie zwierzchnika sił zbrojnych. (Marta Wawrzyn)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 13