Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 05/07/2008

Tusk: będzie mniej lekcji języka polskiego

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2008

Stowarzyszenie Nauczycieli Polonistów alarmuje: reformowane właśnie programy nauczania pogorszą w szkołach i tak fatalną znajomość polszczyzny. Wszystko dlatego, że MEN w projekcie programów nauczania dla gimnazjów i liceów (mają obowiązywać od 2009 r.) wycina po dwie lekcje polskiego.

W czasie trzyletniej nauki na literaturę i wiedzę o języku resort przeznaczy więc tylko po 360 godzin w obu typach szkół. “To zdecydowanie za mało, by realizować tak ambitny plan” - piszą poloniści.

W Szwecji na nauczanie ojczystego języka w ciągu dziewięciu lat obowiązkowej edukacji przeznacza się 1490 godzin - na trzy lata przypada więc 496. O 130 godzin więcej niż u nas. Znacznie lepsi od Polski pod względem edukacyjnych osiągnięć Czesi swojego języka uczą się o dwie godziny tygodniowo więcej niż Polacy.

Ujawnione w poniedziałek wyniki matur pokazały: młodzi mają gigantyczne problemy z wypowiadaniem się na papierze. Nie potrafią poprawnie konstruować zdań, używają “na wyczucie” trudnych zwrotów, mylą podobnie brzmiące słowa. -”Izabela Łęcka popadła w chwilowy szezląg”, a “jej problemy się kulminują”- wymienia błędy z maturalnych prac prof. Andrzej Markowski, szef Rady Języka Polskiego. (Polska)

Popieramy Płemieła! I apelujemy: zwiększyć liczbę godzin niemieckiego i wprowadzić nowy, obowiązkowy język: kaszubski!

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 21

Polityka miłości: “Pruszków” odzyskuje siłę i władzę

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2008

Mafia pruszkowska odzyskuje swoje wpływy w warszawskich agencjach towarzyskich - alarmują funkcjonariusze CBŚ. Jak dowiedział się serwis internetowy tvp.info, policjanci przewidują też, że gangsterzy zaczną błyskawicznie odbudowywać kontakty z narkotykowymi bossami z Ameryki Południowej.

Jedno i drugie oznacza, że gang pruszkowski odzyskuje siłę i władzę w półświatku - ocenia jeden z funkcjonariuszy CBŚ.

Zdaniem skruszonego gangstera mafii pruszkowskiej Jarosława S. pseudonim “Masa”, reaktywacja gangu już się właściwie dokonała. Z więzień wyszli groźni bandyci, którzy już zaczynają zastraszać świadków, by zmieniali zeznania. To są niereformowalni bandyci, którzy nie mają pomysłu na życie i zrobią wszystko, by odbudować swą siłę - mówi świadek koronny.

Reaktywacja najgroźniejszej niegdyś grupy przestępczej w Polsce to wynik niemal jednoczesnego wyjścia na wolność wielu jej członków. 28 maja więzienne mury opuściło trzech bossów gangu: Zygmunt R. ps. Bolo, Ryszard Sz. ps. Kajtek oraz Janusz P. ps. Parasol. Poza tym na przełomie ostatnich miesięcy na wolność wyszło 35 innych “pruszkowiaków”, którzy odpowiadają m.in. za napady i handel narkotykami. (…)

Gang pruszkowski, który powstał pod koniec lat 80, był przez ponad 10 lat największą polską zorganizowaną grupą przestępczą. Zarabiał miliony na handlu narkotykami, napadach oraz na pobieraniu haraczy od grup przestępczych z całej Polski. W wojnach, jakie “Pruszków” toczył z konkurentami z Wołomina oraz grupami z zachodniej i północnej Polski, zginęło w sumie kilkadziesiąt osób. Regularnie wybuchały bomby w największych polskich miastach. W 2000 r., gdy jeden z członków grupy - “Masa” został świadkiem koronnym, policja skutecznie uderzyła w Pruszków. W ciągu dwóch lat niemal doszczętnie rozbito grupę. (wp.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 5

Polska bez tarczy, ale na tarczy

Wysłane przez: admin w dniu: 05/07/2008

Tomasz Sakiewicz: Nie spodziewałem się pozytywnej decyzji ze strony rządu Donalda Tuska w sprawie tarczy antyrakietowej. Po wyborach nastąpił ostry zwrot w polityce zagranicznej, której podstawą była zmiana głównego sojusznika z USA na Niemcy. Wprawdzie obydwa państwa należą do NATO ale mają wobec Polski rozbieżne interesy w wielu kluczowych sprawach. Przede wszystkim Niemcy, chcąc by Polska uważała ich za głównego sujusznika, nie akceptują dalszego umacniania naszych więzi z USA. Nie oznacza to wcale, że Niemcy chcą mieć złe stosunki ze Stanami. Wręcz przeciwnie, obecnie stosunki Berlin-Waszyngton poprawią się.

Rzeczywista różnica polega na tym, że nasze stosunki z USA stają się bardziej emanacją polityki zachodniego sąsiada. Retoryka europejska, silna w propagandzie rządu Donalda Tuska, jest jedynie usprawiedliwieniem nowego kursu politycznego. Gdyby prześledzić kolejne decyzje tego rządu, to do retoryki europejskiej odwołuje się w momencie gdy realizuje politykę umacniania Polski jako słabszego koalicjanta Niemiec. Nie widać takiej retoryki, gdy Niemcy wyłamują się ze wspólnego interesu europejskiego. Szczególnie niebezpiecznym elementem nowej polityki rządu Tuska jest przyjęcie jako własnej wschodniej polityki Niemiec. Dla Niemiec ekspansja Rosji nie jest tak niebezpieczna jak dla Polski. W optyce niemieckiej Ukraina czy Gruzja to problem rosyjski. Tymczasem interesy Polski na na Wschodzie w znacznej mierze pokrywają się z interesami amerykańskimi.

Poważne zachwianie w stosunkach z USA to więc powód do satysfakcji dla Berlina, ale i święto dla Moskwy. Polska wraca do szeregu. Nasza polityka będzie coraz bardziej przewidywalna, bo zgodna z wolą największego sąsiada na Zachodzie i miła najsilniejszemu sąsiadowi na Wschodzie. Wracamy do XVIII wiecznych korzeni polityki spolegliwej i spokojnej. Ponad pół wieku nasi przodkowie cieszyli się dobrotliwym spokojem saskiego dworu.

Piotr Semka: Od dwóch lat ścierają się w Polsce dwie koncepcje w kwestii tarczy antyrakietowej. Jeden z obozów - skupiony wokół PiS - uważał, że obecność wojskowych instalacji amerykańskich w naszym kraju jest zabezpieczeniem naszej suwerenności. Dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest to wartość na tyle cenna, że nie należy jej narażać zbytnim uporem przy wyznaczaniu Amerykanom ceny za tarczę.

Druga strona - początkowo skupiona w SLD i dawnej Unii Wolności - od początku obawiała się, że amerykańska tarcza zrazi do nas głównych unijnych graczy i rozdrażni Rosję.

Gdzieś między tymi dwiema stronami wydawała się być Platforma Obywatelska. Tarczy nie odrzucała, ale też podkreślała, że należy domagać się wysokich opłat za użyczenie US Army polskiej ziemi.

Dziś stoimy wobec kryzysu dotychczasowych negocjacji. Tej sytuacji nie da się ocenić w oderwaniu od pytania, czy tarcza jest bardziej potrzebna nam czy Amerykanom. Bo od tego zależy, czy Amerykanie dają za mało czy w sam raz. Nasi sąsiedzi Czesi i Litwini uznali, że przyjęcie tarczy na swoje terytorium opłaci się bez względu na warunki finansowe tej transakcji z Waszyngtonem.

A czy tarczy chce główna partia rządowa Platforma Obywatelska? Jaki jest pogląd Donalda Tuska w tej kwestii? Trudno się było zorientować zarówno przed piątkowym wystąpieniem premiera, jak i po nim. Nadal nie wiadomo, jak bardzo rząd PO jest wrażliwy na europejskie podejrzenia, że Polska z tarczą będzie amerykańskim koniem trojańskim. Dlaczego gabinet Tuska wobec unijnych partnerów potrafi być tak otwarty, a w stosunkach z USA wykazuje - nietypowe dla siebie - zdecydowanie? Czy to element politycznej rozgrywki z prezydentem Kaczyńskim? A może Tusk zakłada, że większość Polaków nie chce tarczy, i liczy, że odrzucając amerykańskie propozycje, zyska wyborcze punkty?

Wszystkie pytania pozostały bez jednoznacznych odpowiedzi. Donald Tusk znów wybrał uniki zamiast jasnych decyzji.

Dziś wyraźniejsza jest tylko wizja przesunięcia tarczy na Litwę. Ale to wywołuje kolejne pytanie. Czy Polska nie robi strategicznego błędu, który zaważy na jej przyszłych losach?

Kategoria: Analiza | Komentarze: 6