Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: lipiec 2008

Spór w rządzie o tanie kredyty Ćwiąkalskiego

Wysłane przez: admin w dniu: 31/07/2008

Szykuje się awantura w rządzie. Resort sprawiedliwości pracuje właśnie na rozporządzeniem, dzięki któremu sędziowie i prokuratorzy będą mogli brać tanie kredyty mieszkaniowe. “Nie wierzę, że ma w tym udział szef resortu Zbigniew Ćwiąkalski. Byłoby to zapis potwierdzający korporacyjne myślenie. A intencją rządu jest walka z korporacjonizmem” - mówi zaskoczony wicepremier Grzegorz Schetyna.

Schetyna zapewnia, że otwarcie dostępu do zawodów prawniczych to właśnie filozofia Platformy. I dlatego nie wierzy, że resort sprawiedliwości - pod okiem szefa Zbigniewa Ćwiąkalskiego - przygotowuje rozporządzenie o wyjątkowo tanich kredytach dla sędziów i prokuratorów

Tymczasem rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Grzegorz Żurawski potwierdza, że jego resort pracuje nad takim prawem. I zaznacza, że to nic nowego. “Takie rozwiązania istniały od wielu lat” - mówi Żurawski.

Do projektu nowego rozporządzenia, które ma zacząć obowiązywać jesienią tego roku, dotarł serwis tvn24.pl. Z najtańszych - jak twierdzi portal - kredytów na rynku będą mogli skorzystać sędziowie i prokuratorzy. Mogą za nie kupić dom lub mieszkanie. Albo rozbudować już istniejące lokum.

Do tej pory prawnicy mogli się starać o kredyty na preferencyjnych warunkach - ale były one zdecydowanie gorsze. Sędzia musiał mieć 30 procent tak zwanego wkładu własnego i spłacić kredyt w ciągu 10 lat. Teraz wysokość wkładu zmniejszono do 10 procent, a okres spłaty wydłużono do 25 lat. A oprocentowanie? Jest dwukrotnie niższe od tego na rynku - wynosi tyle, ile poziom inflacji (mowa, oczywiście, o kredytach złotówkowych.

Resort tłumaczy, że sędziowie i prokuratorzy za mało zarabiają, więc takie preferencyjne kredyty zwiążą ich z zawodem na dłużej. Ale prawnicy nie chcą ulg, tylko podwyżek, i grożą strajkiem we wrześniu. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4

Cuda Tuska obśmiane w “Financial Times”

Wysłane przez: admin w dniu: 31/07/2008

Polski premier nie ma dziś dobrego humoru, jeśli dzień zaczął od lektury “Financial Timesa”. Wpływowy finansowy dziennik poddał polski gabinet - i premiera osobiście - totalnej krytyce. “Rząd doznał kilku żenujących porażek parlamentarnych w związku ze swymi planami reform” - napisała gazeta. Dziennikarze wytykają Tuskowi, że nie spełnił żadnej obietnicy przedwyborczej.

Z czego rozliczają polskiego premiera zachodni dziennikarze? Zastrzeżeń jest cała litania. Rząd nie zbudował autostrad, nie sprywatyzował państwowych molochów, nie zreformował służby zdrowia i nie ograniczył biurokracji.

“Wczoraj pan Tusk obiecał, że będzie przyspieszenie jesienią, kiedy parlament wróci po letniej przerwie” - pisze “Financial Times”. Ale podkreśla jednocześnie, że np. dotychczasowe próby zredukowania biurokracji w Polsce nic nie dały. Gazeta wytyka premierowi funkcjonowanie niezrozumiałych przepisów podatkowych czy przestarzałych zezwoleń na budowę.

Próbę likwidacji państwowych dotacji dla partii politycznych Brytyjczycy nazwali “nieudolnymi”. “Źle napisane ustawy” - tak z kolei określili pakiet dokumentów reformujących służbę zdrowia w Polsce. Donaldowi Tuskowi wytknięto też “brak kierunku politycznego” w reformowaniu szpitalnictwa, bo zgoda na prywatyzację placówek potyka się o złe ustawodastwo.

“W wielu dziedzinach brak rezultatów wynika z bałaganu, jaki Tusk odziedziczył po swych poprzednikach” - przyznaje jednak “Financial Times”. “Dotyczy to budowy autostrad, z czym nie potrafił sobie poradzić żaden rząd od końca komunizmu w 1989 roku” - piszą dziennikarze. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 29

Ludzie Schetyny trzęsą koszem?

Wysłane przez: admin w dniu: 31/07/2008

Mistrzostwa Europy w koszykówce – najważniejszą przed Euro 2012 imprezę sportową w Polsce – będzie promować konsorcjum firm Sport Media i ARRS Effectica. Należą one do biznesmenów związanych z Grzegorzem Schetyną.

Przetarg na obsługę promocyjną przyszłorocznych mistrzostw Europy w koszykówce wygrało wrocławskie konsorcjum Sport Media i ARRS Effectica. Do tej decyzji PZKosz miała przekonać najniższa cena, jaką zaoferowało.

Właściciele spółek to wieloletni bliscy współpracownicy Grzegorza Schetyny. Dariusz Pszczołowski, prezes Sport Media, był z nim związany od 1993 roku. Wtedy trafił do Radia Eska, które zakładał obecny wicepremier. Był też prezesem koszykarskiego Śląska, należącego wówczas do Schetyny. Pszczołowski pracował także w agencji reklamowej ARRS (przemianowanej później na ARRS Effectica). Firma należała wtedy do żony Schetyny – Kaliny.

Dwaj byli współpracownicy obecnego szefa MSWiA są dziś współwłaścicielami Effectiki – firmy wchodzącej w skład konsorcjum Sport Media i ARRS Effectica.

Dariusz Franckiewicz tworzył ze Schetyną Radio Eska, a z jego żoną zakładał agencję reklamową, której jest do dziś prezesem.

Piotr Waśniewski kupił udziały w Effectice w 2006 roku. Za pół firmy, której roczne obroty przekraczały 6 mln zł, żona Schetyny zażądała od niego 25 tysięcy. Waśniewski podkreśla, że zyski Effectiki były symboliczne, a dochody wystarczały na finansowanie działalności. – Ale kupno udziałów po wartości nominalnej to okazja, więc skorzystałem – mówi.

Waśniewski przez wiele lat był w koszykarskim Śląsku dyrektorem finansowym i podwładnym Pszczołowskiego, potem też prezesem klubu (gdy jego właścicielem był Schetyna). Po kupnie połowy Effectiki na krótko został jej wiceprezesem. W marcu zrezygnował, ale pozostał udziałowcem. Obecne kontakty ze Schetyną określa jako sporadyczne. (…)

W komisji przetargowej był prezes PZKosz i senator PO Roman Ludwiczuk. Politycy Platformy mówią o nim krótko: człowiek Schetyny. Ludwiczuk zjadł zęby na koszykówce jako prezes Górnika Wałbrzych.

Na przygotowanie oferty promocji ME oraz wsparcia związku w organizacji firmy miały zaledwie dwa tygodnie. A zakres przetargu jest potężny m.in. kampanie telewizyjne, radiowe, prasowe, outdoor, działania PR oraz organizacja widowisk i eventów. (…)

O komentarz do sprawy poprosiliśmy Grażynę Kopińską z Fundacji Batorego: – Może istnieje w środowisku przeświadczenie, że pozycja znajomych pana Schetyny związanych z tą branżą jest tak mocna, że np. nie ma szans na wygranie przetargu. Ale jeśli tak, to firmy powinny złożyć skargi i próbować udowodnić swoje racje. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 8

Platforma o PSL: Nepotyzm i niekompetencja

Wysłane przez: admin w dniu: 31/07/2008

W PO narasta rozczarowanie koalicjantem. Problem jest tak duży, że już kilka tygodni temu w partii Donalda Tuska pojawiła się myśl, by publicznie uderzyć w PSL - pisze DZIENNIK. Co Platforma ma za złe ludowcom? Obsadzanie ważnych stanowisk swoimi ludźmi i nieudolność.Nepotyzm przy obsadzaniu stanowisk, wycofywanie się z wcześniejszych ustaleń i opór przed jakimikolwiek realnymi zmianami - to według Platformy główne grzechy ludowców. Jednak świadomość, że innego koalicjanta nie ma, w połączeniu z groźbą przejścia ludowców na stronę PiS, kiedy ich notowania spadną poniżej 3 proc., ostudziła partię Tuska. Stanęło na sprawdzonej strategii: wyciszać konflikty i udawać, że wszystko jest dobrze.

“Plotki o kryzysie w koalicji są kłamstwem” - denerwuje się więc, odpowiadając na nasze pytanie Paweł Graś. Wielu polityków oficjalnie unika wypowiedzi o ludowcach. Takie wytyczne otrzymali od samego premiera. (…)

Problemy z ludowcami stały się jednym z tematów posiedzenia klubu PO z premierem. Sam Tusk miał powiedzieć o PSL jasno: wielkie rozczarowanie, niekompetencja, brak pomysłów. Ten ostatni zarzut dotyczy zresztą, jak mówi się w PO, przede wszystkim Pawlaka. “Miał się wziąć do deregulacji gospodarki. I co? Żadnych efektów” - wylicza polityk PO.

Inny tłumaczy, że o ironio, to właśnie Pawlak jest gwarantem koalicji z PO. “Jego przeciwnicy w partii zerkają na PiS i walą w niego, że nam ulega. Musimy więc go wspierać” - relacjonuje członek zarządu PO. Ale wspieranie i udawanie, że nic złego się nie dzieje, jest coraz trudniejsze. Przyciskana przez media minister ds. korupcji Julia Pietra musi raz po raz zapewniać, że przyjrzy się kolejnym niepokojącym przypadkom obsadzania przez PSL stanowisk w państwie. A w tym czasie Pawlak mówi, że wszystko jest w porządku. “Przecież mówiliście Polakom, że ludowcy się zmienili?” - pytamy jednego z ministrów. “A co mieliśmy mówić?” - odpowiada retorycznie. (dziennik.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 5

LIST OTWARTY W SPRAWIE WOJCIECHA SUMLIŃSKIEGO

Wysłane przez: admin w dniu: 30/07/2008

Do:
Pan Prezydent RP Lech Kaczyński
Prezes Rady Ministrów Donald Tusk
Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski

Ten list powstał z inicjatywy internautów, dziennikarzy i tych wszystkich, którzy poruszeni sprawą Wojtka zwrócili się do nas z prośbą o jego napisanie i opublikowanie.

Nie wiemy, jak naprawdę wygląda zgromadzony przez prokuraturę materiał dowodowy i na jakiej podstawie postawiono Wojtkowi zarzuty. Nie chcemy przesądzać o jego winie bądź też jego niewinności. Nasz sprzeciw budzi natomiast zastosowanie wobec niego aresztu niemal trzy miesiące po postawieniu mu zarzutów. Tłumaczenie, że istnieje obawa matactwa wydaje nam się mało przekonująca.

Wojtek, przekonany, że padł ofiarą prowokacji, chciał się zabić. Przed targnięciem się na własne życie napisał niezwykle dramatyczny list. Oskarżył w nim służby specjalne. Trzeba tę sytuację jak najszybciej wyjaśnić. Tłumaczenie ABW, że to „linia obrony podejrzanego”, jest po prostu śmieszne. Dlatego też zwracamy się po posłów, by nie bacząc na partyjne podziały w nadzwyczajnym, jak najszybszym trybie zwołali posiedzenie sejmowej komisji do spraw służb specjalnych. Posiadając certyfikaty dostępu do tajemnic niejawnych, posłowie z sejmowej komisji do spraw służb specjalnych mają prawo zażądać akt śledztwa, w którym postawiono Wojtkowi zarzuty. Posłowie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek wyjaśnić tę sprawę i zbadać, jaki jest faktyczny udział służb specjalnych w całej sprawie. Musi być do końca, bez niedomówień, zbadane, czy doszło do prowokacji ze strony służb, o czym napisał Wojtek w swoim liście pożegnalnym. Dlatego nie wolno czekać na koniec wakacji, ale trzeba to zrobić jak najszybciej. Natychmiast. (niezalezna.pl)

Wśród podpisanych m.in: ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Stanisław Janecki, Igor Janke, Jacek Karnowski, Joanna Lichocka, Janusz Rolicki, Maciej Rybiński, Bogdan Rymanowski, Tomasz Sakiewicz, Tomasz Terlikowski i Krzysztof Wyszkowski.

Kategoria: Media (po)mogą | Komentarze: 7

Czy PO nadal popiera prezydenta Sopotu?

Wysłane przez: admin w dniu: 30/07/2008

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski wystąpił z Platformy Obywatelskiej, ale czy Platforma Obywatelska wystąpiła już z Jacka Karnowskiego? To znaczy: czy sopoccy (ale także pozasopoccy) politycy PO przestali go popierać jako prezydenta miasta? Na razie niewiele na to wskazuje.

Po ujawnieniu przez “Rzeczpospolitą”, że prezydent Sopotu miał się domagać od miejscowego biznesmena dwóch mieszkań - w zamian za podjęcie korzystnej dla niego decyzji - premier Donald Tusk zareagował szybko i stanowczo. - Nie ma w partii miejsca dla zachowań przynajmniej dwuznacznych, o korupcji nie wspominając – zaznaczył i dodał, że Karnowski powinien opuścić Platformę, a po ewentualnym postawieniu mu zarzutów - także fotel prezydenta.

Jacek Karnowski najpierw wziął urlop w ratuszu i zawiesił swe członkostwo w PO, potem z partii wystąpił, a podczas wtorkowej sesji rady miejskiej zapowiedział, że wraca do pracy, co spotkało się z niezwykle gorącym przyjęciem - negatywnym ze strony sopockich radnych Prawa i Sprawiedliwości oraz pozytywnym ze strony sopockich radnych Platformy Obywatelskiej (a precyzyjnie: Platformy Obywatelskiej i Samorządności, bo taką nazwę nosi klub radnych).

Z tego krótkiego opisu łatwo wyczytać, że prawie każdy z zainteresowanych robi w Sopocie mniej więcej to, co do niego należy. Prawie każdy, albowiem Jacek Karnowski tak jak umie broni swego dobrego imienia, a posłowie oraz sopoccy radni opozycyjnego PiS domagają się dymisji prezydenta miasta. I tylko posłowie oraz radni rządzącej PO nie potrafią opinii publicznej (a być może również samym sobie) odpowiedzieć na proste pytanie: czy wobec bezpartyjnego prezydenta Jacka Karnowskiego przeszli już do opozycji i przestali go popierać, czy też przeciwnie - postanowili nadal stać za nim murem.

W każdym razie poseł PO Jarosław Gowin konsekwentnie broni Jacka Karnowskiego, a posłanka PO Julia Pitera konsekwentnie go atakuje, natomiast sopoccy radni PO oświadczenie Karnowskiego o jego powrocie do pracy przywitali gromkimi oklaskami.

Czy ma to znaczyć, że Platforma Obywatelska jest przeciw prezydentowi Karnowskiemu, a nawet za? I co na to szef partii Donald Tusk? (Piotr Gabryel)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2

Dziennikarz podciął sobie żyły. Zaszczuły go służby specjalne?

Wysłane przez: admin w dniu: 30/07/2008

Wstrząsający list pożegnalny Wojciecha Sumlińskiego, który próbował popełnić samobójstwo w warszawskim kościele. Jeśli napisał prawdę, to obecna Polska niewiele różni się od tej z lat 80.

Od niedawna ma kłopoty w związku z dość dziwaczną aferą związaną z działalnością komisji weryfikującej oficerów WSI. Jest podejrzany o to, że oferował jednemu z nich załatwienie pozytywnej weryfikacji za pieniądze.

We wtorek sąd postanowił aresztować Sumlińskiego w związku z tą sprawą. Dziennikarz załamał się. I próbował popełnić samobójstwo. (…)

Czy postkomunistyczne służby specjalne mszczą się za parę lat dyskomfortu pod rządami PiS? Czy też - przeciwnie - mamy do czynienia z jednostkowym, desperackim krokiem człowieka, który po prostu przestraszył się grożącego mu procesu? Tego nie wiemy. I być może nie dowiemy się. Tak, jak do dzisiaj nie wiemy, czy Lew Rywin przyszedł z korupcyjną propozycją do Agory sam, na własną rękę, czy też ktoś go tam wysłał. (pardon.pl)

Przypadek Sumlińskiego może kojarzyć się również z samobójstwem Barbary Blidy. Także wtedy służby specjalne miały “zaszczuć” tę eksposłankę SLD, której śmierć stała się pretekstem do ataku na rządzący wówczas PiS i jego rzekomo quasi-autorytarne państwo.

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 22

Apetyt na propagandę

Wysłane przez: admin w dniu: 29/07/2008

Nic nie sprawiło rządowi naszemu tak wielkiej radości jak prezydenckie weta i sojusz PiS z lewicą, by je utrzymać. Strata wszak niewielka, a alibi doskonałe.

Bo jakby się temu przyjrzeć, to Platforma Obywatelska poza drobną porażką prestiżową nie poniosła żadnego uszczerbku. Większość mediów i tak jest całkowicie pod urokiem Słońca Peru, a TVP odzyska się w przyszłości.

Nie ma co załamywać rąk. Jak zwykle bawi groteskowa zamiana miejsc przy ustawie kominowej. Pamiętacie państwo, że PiS chciało ją znieść, gdy rządziło i obsadzało swymi szwagrami spółki państwowe, ale protestował poseł Grad. Dziś minister Graś przeforsował w Sejmie jej zmianę, ale w sukurs protestującemu PiS pospieszył prezydent i użył weta. Kłopot mały, bo platformerscy i chłopscy szwagrowie dorobią sobie w radach nadzorczych, za to lepszego alibi dla PO do niepodejmowania trudniejszych wyzwań nie można sobie wyobrazić. Przecież Kaczyński wszystko torpeduje!

Kiedy Donald Tusk opowiadał, że nie ma się co spieszyć ze spełnianiem obietnic wyborczych, bo prezydent i tak będzie wetował, traktowano to słusznie jako wykręt. A tu taki prezent. “Skoro tak, to do 2010 roku będziemy administrować, a dopiero jak wygra Donald Tusk, wniesiemy swoje projekty ustaw” - ogłosili zgodnie posłowie Chlebowski i Niesiołowski.

Spełnianie niektórych obietnic bywa pracochłonne, kontrowersyjne, a czasem nawet i bolesne. Więc lepiej się wykręcić. PiS tłumaczyło, że nie miało większości, teraz Platforma Obywatelska będzie oskarżycielsko wyciągać palec w stronę prezydenta, a wszyscy wokół będą kiwać ze zrozumieniem głowami.

W wypowiedzi szefa klubu PO zabrzmiał jednak ton świeży i zdumiewający. Oto Zbigniew Chlebowski wspomniał, że trzeba będzie poczekać z fundamentalnymi reformami Platformy Obywatelskiej, bo prezydent zawetował dwie z nich. Poseł albo się przejęzyczył, albo popisał rzadką szczerością (jak minister Grad wspominający, iż “kampania rządzi się swoimi prawami”).

Fundamentalne reformy? Przejęcie państwowej telewizji i zapłacenie swoim nominatom więcej to jakiekolwiek reformy? I to fundamentalne? To taki pan Chlebowski ma pomysł na państwo? Tyle chce osiągnąć? Jasne, apetyt na propagandę i kilka złotych ekstra mają wszyscy i wszyscy starają się te apetyty zaspokajać, jednak nikt dotąd nie nazywał tego fundamentalną reformą.

No dobra, nie udawajmy Greka. Przecież wiadomo, że nie chodzi tylko o kasę i telewizję, a Chlebowski tak chlapnął, bo musiał jakoś wytłumaczyć kalkulację PO, by przez dwa lata nie zrobić nic kontrowersyjnego. Tyle że maskując cynizm, dokonał niechcący jego kanonizacji. (Robert Mazurek)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 37

Plan PO: Prywatyzacja szpitali bez zgody Sejmu

Wysłane przez: admin w dniu: 29/07/2008

Platforma Obywatelska na poważnie rozpoczęła poszukiwania sposobów na przeprowadzenie swoich projektów bez potrzeby zmiany ustaw. Jak dowiedział się DZIENNIK, politycy partii Donalda Tuska trzymają już w zanadrzu pomysł, jak doprowadzić do prywatyzacji szpitali bez zgody Sejmu i prezydenta. Pomóc ma jedno rozporządzenie Ministerstwa Finansów. Reforma służby zdrowia - to główny punkt porozumienia między prezydentem a PiS i SLD. Wetowanie ustaw forsowanych przez Platformę miało zostać przesądzone ostatecznie na słynnym już czterogodzinnym spotkaniu lidera lewicy Grzegorza Napieralskiego z Lechem Kaczyńskim. PO w swoich projektach ustaw chciała, by szpitale przekształciły się obligatoryjnie w spółki prawa handlowego. W ten sposób samorządy mogłyby sprzedawać placówki. I to bez zachowania sobie nawet pakietu kontrolnego. “I co z tego, że opozycja to zablokuje, jak bez niej i tak można to zrobić” - śmieje się jeden z członków władz PO. Jak to możliwe?

Pomysł jest prosty. Szpitale na podstawie już obowiązującego kodeksu spółek handlowych mogą się przekształcać w spółki. Wystarczy, że będzie się im to opłacać. A żeby tak było, potrzebne jest właśnie rozporządzenie ministra finansów. Takim dokumentem - twierdzą politycy PO - można wprowadzić zwolnienie szpitali z 22-proc. podatku VAT.

Efekt? Samorządy chętniej je przekształcają, bo dzięki uldze szpitalom zostaje więcej pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nawet poseł opozycji Bartosz Arłukowicz z SdPl, członek sejmowej komisji zdrowia przyznaje, że to pomysł realny. I denerwuje się: “Ale to jest rozwiązanie siłowe. Widać Platforma rezygnuje już z polityki uśmiechów”.

Służba zdrowia to jednak nie koniec. Według naszych informacji, w rządzie trwają też poszukiwania sposobów, jak samymi rozporządzeniami dotrzymać obietnicy wyborczej zwolnienia wszystkich z abonamentu. Wiceszefowa PO Hanna Gronkiewicz-Waltz przekonuje, że rządzić się tak da i w innych dziedzinach.

“U nas jest jakiś fetysz ustaw. Przestańmy wierzyć w ich niesamowitą moc sprawczą. Wiele rzeczy da się zrobić w ramach obowiązującego porządku prawnego” - mówi DZIENNIKOWI prezydent Warszawy. I podaje przykład. “Mamy ustawę o partnerstwie prywatno-publicznym i na razie nic z tego nie wynika, bo nie ma rozporządzeń. Wystarczy je wydać” - tłumaczy Gronkiewicz-Waltz.

Jednak niektórzy członkowie władz PO tak optymistyczni nie są. “Wiecznie tak się rządzić nie da” - mówi jeden z nich. Co więc zrobią, kiedy pomysły na doraźne zmiany się skończą? Oficjalnie politycy PO liczą na to, że swoje ustawy przepchną w ostatnim roku rządów, po wyborach prezydenckich. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Nasze mordy kochane | Komentarze: 21

Sondaż: Tusk - kłamca i iluzjonista

Wysłane przez: admin w dniu: 28/07/2008

Kłamca, iluzjonista, uwodziciel - taki portret Donalda Tuska rysują psychologowie i specjaliści od marketingu. Podobnego zdania jest społeczeństwo, które wybrało premiera największym kłamcą wśród polityków - wynika z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Pentor dla tygodnika “Wprost”. Lider PO wyprzedził na tej liście braci Kaczyńskich.

W badaniu prowadzonym przez Pentor, Polacy mieli wskazać “polskiego polityka, który ich zdaniem najczęściej kłamie, przedstawia wyborcom obietnice bez pokrycia i podaje nieprawdziwe informacje” - pisze “Wprost”.

Zdaniem respondentów, najbardziej do tego opisu pasuje Donald Tusk. Społeczeństwo pamięta składane przez premiera obietnice dotyczące reformy służby zdrowia, a także zapewnienia o tym, że Polska stanie się “drugą Irlandią”.

Powody, dla których premier otwiera listę “kłamczuchów” wyjaśniają psycholodzy i spece od marketingu. Ich zdaniem - pisze “Wprost” - Tusk jest typem uwodziciela i iluzjonisty, który kłamie dając nieprawdziwe obietnice.

- Tusk wygrywa, bo jest jedynym wartym uwagi w PO, jedynym traktowanym jako rozgrywający - komentuje dla “Gazety Wyborczej” dr Jarosław Flis - Dla niechętnych Platformie ucieleśnia on wizerunek tej partii. Faktycznie jest tak, że to osoba, której się nie lubi pośrednio: nie lubi, bo sama stara się być lubiana.

Drugie miejsce na tej liście zajmuje Jarosław Kaczyński, trzecie jego brat. Przywódca PiS to zdaniem psychologów przykład kłamcy-makiawelisty, który traktuje nieprawdę jako polityczną broń (”wilcze oczy Tuska”) lub wypowiada się tak kategorycznie, że aż nieprawdziwie, kiedy obiecywał społeczeństwu budowę 3 milionów mieszkań.

Lech Kaczyński to z kolei “nieświadomy blagier”. Specjaliści od wizerunku uważają, że prezydent jest nieświadomy, że w kilku ważnych sprawach użył kłamstwa jako swoistego mechanizmu obronnego - czytamy w “Wprost”.

- Prezydent nie jest postrzegany jako osoba diaboliczna, a Jarosław Kaczyński tak. On jest fighterem, a Lech - obiecywaczem. Potwierdza to potoczny odbiór obu braci i zasadniczą różnicę, jaką można między nimi dostrzec - tłumaczy Flis. (tvn24.pl)

Wniosek? Zapamiętajcie dzieci: obojętne jaki sondaż, Tusk ZAWSZE wygrywa z Kaczorami…

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 20