Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 05/06/2008

POlityczna POsada?

Wysłane przez: admin w dniu: 05/06/2008

- Członkini partii rządzącej w Polsce wygrała konkurs - zdaniem jednego z kandydatów na specjalistę w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Chojnicach, konkurs był ukierunkowany na jedną osobę - członkinię Platformy Obywatelskiej, Danutę Karkoszkę z Człuchowa.

Konkurs na starszego specjalistę w biurze powiatowym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Chojnicach odbył się miesiąc temu. Do rywalizacji o tę posadę stanęło sześć osób. By przystąpić do konkursu trzeba było m.in. mieć co najmniej średnie wykształcenie oraz udokumentowane trzy lata stażu zawodowego. Wygrała Danuta Karkoszka z Człuchowa.

- Na początku pomyślałem, że być może była lepsza. Ale już na korytarzu zobaczyłem rozżalenie jednej współuczestniczki, która stwierdziła, że ta pani jest mocno związana z Platformą Obywatelską. Dodam, że każda z pozostałych osób miała doświadczenie zawodowe związane z rolnictwem. Z wyjątkiem osoby, która wygrała konkurs - mówi Kazimierz Skalski*, który również stanął do konkursu na stanowisko starszego specjalisty.

- Ukończyłem studia na Uniwersytecie Techniczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy ze średnią prawie 4,5, mam trzyletnie doświadczenie zawodowe w branży rolniczej. Sama rozmowa już na początku wydawała mi się śmieszna, bo zastanawiało mnie, że do zostania specjalistą wystarczy zgodnie z wymogiem wykształcenie średnie - mówi Skalski.

Danuta Karkoszka to działaczka Platformy Obywatelskiej. Jest członkiem Rady Regionu Pomorskiego PO oraz szefową człuchowskich struktur partii. W 2001 roku startowała z listy PO w wyborach do Sejmu. Uzyskała 549 głosów i nie weszła do Sejmu. Karkoszka to także była prezes fundacji “Dwa Serca” w Chrząstówku. Właśnie podczas zajmowania przez nią tej funkcji pojawiło się dużo wątpliwości oraz oskarżeń, a jej odejściu towarzyszyła atmosfera skandalu. (interia.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 13

Uczmy się kochać wiceministrów

Wysłane przez: admin w dniu: 05/06/2008

Tak szybko odchodzą… To wszystko z przepracowania, stąd brak odporności, a przez niego epidemie. Po “przyczynach osobistych” mamy teraz “problemy zdrowotne” oraz “skrót myślowy” - pisze publicysta DZIENNIKA, Robert Mazurek.Przyczyny osobiste wykosiły kilkoro wiceministrów już na samym początku. Miały swe źródło w przeszłości i niewyjaśniony do dziś związek z zainfekowanymi funkcjonariuszami SB. Był też minister Graś, u którego przyczyną osobistą okazało się złamane serce i zawód miłosny objawiający się tym, jak to niedawno potwierdzili politycy PO, że Tusk przestał go do siebie zapraszać. Poseł, człowiek wrażliwy, nie mógł tego znieść i się poddał oraz podał. Do dymisji.

Problemy zdrowotne dotknęły z kolei wiceministrów - cóż za banał! - zdrowia. Pan Włodarczyk (serce) zapadł jakiś miesiąc temu, a pan Grzegorek (prawdopodobnie portfel) w tym tygodniu. Wraz z nimi zachorzeć ma ponoć co najmniej dwóch posłów koalicyjnego PSL. Nie wiem, czy podając pełne nazwiska obu byłych wiceministrów, nie popełniam wykroczenia, ale człowiek w prasie nie nadąży. Zaczyna pisać, kiedy to jeszcze wredne pomówienia, redaktor wkłada to do gazety, gdy informuje już o tym minister i premier, a państwo czytają, kiedy delikwent nazywa się już tylko W. czy G., a w jego imieniu wypowiada się mec.

Mecenas nie jest na razie potrzebny minister Piterze, którą z kolei dopadł “skrót myślowy”. Pani minister oznajmiła, że nie ujawni ile i na co wydają członkowie rządu, korzystając z kart kredytowych, bo jej - tu cytat - “się odechciało”. Niemrawo tłumaczyła się potem, że to był tylko taki skrót, że przenośnia, bo ona owszem, ujawni, ale nie teraz, nie od razu, że wszystko wymaga “akceptacji, przeglądu i weryfikacji”. Kiedy wybuchł skandalik, okazało się, że czekać nie trzeba, ale żeby się narodowi od tej jawności we łbach nie poprzewracało, ujawnione zostaną tylko kwity na pisowców. Czyli wróci dorsz, restauracja, perfumy. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 9

Platforma na rybach

Wysłane przez: admin w dniu: 05/06/2008

Działania obecnego rządu ze względu na “ponadprzeciętną” aktywność przypominają bardziej pobyt na rybach niż grę w piłkę, o której tak często wspomina nam minister Schetynescu. Platforma Obywatelska zdaje się robić wszystko, aby nie robić nic i nic dziwnego, że najbardziej opiniotwórcza z polskich telewizji jakiś czas temu uruchomiła nową platformę, której celem jest zbieranie od obywateli mało istotnych informacji w stylu “sąsiadka Hania miała samochodową stłuczkę”, bo przecież wędkarską relacją znad słonecznego jeziora nie da się wypełnić ramówki. Niech nie łudzą się ci co myślą, że ta sielanka niebawem się skończy, gdyż sezon wędkarski potrwa aż do wyborów prezydenckich, a po drodze czeka na nas cała masa niezwykle atrakcyjnej nudy.

Platforma Obywatelska jak już policzy wszystkie muchy na sejmowym suficie to stwierdzi, że być może gdzieś się pomyliła i zacznie liczenie od nowa. Tym co czekają na jakieś konkretne ustawy muszę ze smutkiem powiedzieć, że się rozczarują, bo obecnie ustawy pisze się tak, aby zawetował je prezydent. Wszak ponoć piarowcy mówią, że społeczeństwo musi zobaczyć w prezydencie głównego winowajcę, kogoś odpowiedzialnego za kompletny brak hojnie obiecanych cudów. Wiadomo - to prezydent wetował, więc to on musi być odpowiedzialny za to, że obiecanych cudów brak. Nie ma nic cenniejszego nad perfekcyjny skrót myślowy wciśnięty w umysł wykształciucha, ażeby żyło mu się lepiej.

Jeśli ktoś jest dobry w tworzeniu nadmuchiwanych wędkarskich historyjek, czyli w wyszukiwaniu tematów zastępczych, to niewątpliwie Platforma czeka na takiego kogoś z otwartymi ramionami. Przypuszczam, że osoby posiadające taki dar mogą zgłaszać się do struktur lokalnych w celu weryfikacji przydatności, bo dobry temat zastępczy jest dzisiaj na wagę złota. Przy takiej wszędobylskiej nudzie to w sumie nic dziwnego. Czasem będąc na rybach z nudów można strugać sobie kijek, też w rządzie jest miejsce dla takich co lubią sobie coś strugać, choć niekoniecznie musi tutaj chodzić o kijek.  (Spitfire)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 18

Zaginione miliony z kasy KRUS

Wysłane przez: admin w dniu: 05/06/2008

W Funduszu Składkowym KRUS trwa poszukiwanie 8 mln zł, które zniknęły z jednego konta. O sprawie powiadomiono prokuraturę.

Informację „Rz” potwierdza Jan Machynia, rzecznik Funduszu Składkowego. – Nie wiemy, co się stało z tymi pieniędzmi – przyznaje.

Jak to możliwe, że fundusz nie wie, co stało się z ośmioma milionami?

W październiku zeszłego roku KRUS, który jest zrzeszony w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Instytucji Zabezpieczenia Społecznego (ISSA), objął przewodnictwo sekcji rolnictwa tej instytucji. Statut organizacji przewiduje, że jej sekretariat finansowany jest przez kraj, który aktualnie przewodniczy pracom. Dlatego na początku listopada zeszłego roku fundusz przesłał na jedno z kont w Banku Pocztowym osiem milionów złotych z przeznaczeniem na organizację i utrzymanie biura ISSA w Polsce. Decyzję podjął ówczesny szef KRUS Jacek Dubiński.

Jak dowiedziała się „Rz”, dokumenty były tak sformułowane, że fundusz został pozbawiony możliwości monitorowania, co się dzieje z jego pieniędzmi.

– Do końca marca powinno zostać przygotowane sprawozdanie finansowe, ale takiego nie ma – informuje Machynia.

Fundusz uzyskał jedynie informację o stanie konta. – Zostało na nie wysłane osiem milionów, a w tej chwili pozostała dużo mniejsza kwota – informuje rzecznik funduszu. Nie chce mówić o szczegółach. Nieoficjalnie wiadomo, że kwota na koncie jest mniejsza o 7,5 mln zł. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 11

“Pitera sama obroni swój raport”

Wysłane przez: admin w dniu: 05/06/2008

Zamiast zapowiadanych przykładów bizantyjskich zwyczajów - dorsz za 8 zł i 16 groszy. “Raport” Julii Pitery o wydatkach ze służbowych kart kredytowych ministrów PiS liczy sześć stron, a o opisanych w nim “nadużyciach” od dawna było wiadomo. Politycy PiS nie zostawiają na Piterze suchej nitki. Szef gabinetu politycznego premiera, Sławomir Nowak, twierdzi jednak, że “Pitera sama obroni swój raport”.Anna Wojciechowska: Poraził pana raport Julii Pitery?
Sławomir Nowak:
Nie. To nie o to chodziło. Pani minister przeanalizowała na polecenie pana premiera całość wydatków z kart kredytowych. Żeby uporać sIę z problemem dysponowania tymi kartami, trzeba było najpierw pozyskać wiedzę. I ten raport miał temu służyć. Dlatego pani minister wykonała swoją pracę odpowiednio.

Ale nie tak miało być. Minister zapowiadała, że ujrzymy jakiś przerażający obraz nadużyć. Gdzie on jest?
To nie są rzeczywiście dowody zbrodni pod tytułem: wyłudzanie publicznych pieniędzy.

Czyli minister się skompromitowała?
No nie, trzeba przykładać jakąś miarę. Gdyby to były zbrodnie, to prokuratura dawno by się nimi zajmowała. Pani minister miała inne zadanie: pokazać nadużycia przy korzystaniu z kart płatniczych. Chodzi tu o samą mentalność ludzi, którzy nie rozdzielają rzeczy publicznych od prywatnych. Używanie kart do celów prywatnych jest nadużyciem.

Zgadza się. Tyle że minister mówiła o bizantyjskich zwyczajach. Rozumiem, że chodziło o zakup dorsza za 8,16 zł?
Nie, to jest śmieszne, sytuacja jak wyjęta z “Misia”.  (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6