Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: czerwiec 2008

Dymisja wiceministra rolnictwa

Wysłane przez: admin w dniu: 30/06/2008

Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Bogusław Nadolnik podał się dziś do dymisji. Podsekretarz stanu napisał prośbę o zwolnienie, gdyż nie chciał dłużej odpowiadać za totalny bałagan w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz w KRUS i podległym mu Funduszu Składkowym, które to instytucje nadzorował od strony finansowej - wynika z nieoficjalnych informacji „Rz”.

Rzeczniczka ministerstwa Małgorzata Książyk potwierdziła nam tylko, że wiceminister po południu napisał wniosek o zwolnienie, który jeszcze dziś ma trafić do Kancelarii Premiera. Podał, że zrobił to z powodów osobistych.

Nadolnik został podsekretarzem stanu z początkiem kwietnia i miał za zadanie uporządkowanie sytuacji w ARiMR oraz w KRUS. W ministerstwie szeptano, że przegrał z układami panującymi w tych instytucjach od lat. – Nie ma mocnego, który by zapanował nad tym bałaganem, ścieraniem się różnych interesów – komentował „Rz” jeden z wysokich rangą urzędników ministerstwa. Zarówno ARiMR, jak i KRUS uchodzą za odrębne księstwa sterowane przez lobby rolnicze związane z PSL. W resorcie mówi się, że prezes KRUS Roman Kwaśnicki zamiast zajmować się reformą instytucji, podróżuje po świecie. Właśnie poleciał w kolejną już podróż do Seulu, stolicy Korei Południowej.

Bogusław Nadolnik, rocznik 1964 na podsekretarza stanu awansował w kwietniu tego roku. Wcześniej był sekretarzem powiatu legionowskiego, a w latach 2002-2006 pracował w Ministerstwie Skarbu Państwa, m.in. jako dyrektor Biura ds. Pomocy Publicznej. W ministerstwie rolnictwa uchodził za człowieka Andrzeja Śmietanki, prezesa kontrolowanej przez Agencję Rynku Rolnego spółki Elewarr, b. ministra rolnictwa w rządzie Waldemara Pawlaka. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 4

Kancelarię premiera czeka trzęsienie ziemi?

Wysłane przez: admin w dniu: 30/06/2008

Agnieszka Liszka, rzeczniczka rządu, odchodzi z kancelarii premiera. Oficjalnie, bo wykonała zadanie: stworzyła biuro prasowe z prawdziwego zdarzenia. Nieoficjalnie, miała dość złej atmosfery, która panuje w kancelarii. A jej odejście - jak szepcze się w korytarzach - może zapoczątkować prawdziwą personalną lawinę.

O odejściu Agnieszki Liszki dziennik.pl poinformował jako pierwszy już wczoraj. Dziś wiadomo, że nie będzie to ostatnia osoba, która opuści gmach w Alejach Ujazdowskich. “Jest brana pod uwagę poważna wymiana najwyższych kadr w kancelarii” - powiedział “Rzeczpospolitej” polityk z kancelarii. Kogo miał na myśli? Nie wiadomo.

Dziennik sugeruje, że słabnie pozycja szefa kancelarii, Tomasza Arabskiego, który - jak twierdzą rozmówcy gazety - dzięki dobrym relacjom z Donaldem Tuskiem, prowadzi “zbyt autonomiczną politykę”. Pojawiły się pogłoski, że wkrótce zastąpi go Tomasz Siemoniak, obecnie sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, zaufany współpracownik Grzegorza Schetyny.

Czy będzie to ostatnia zmiana? Raczej nie. Według informacji “RZ”, premier coraz wyraźniej dostrzega panujący wokół bałagan. W kancelarii do dziś nie ma podziału zadań. Medialną oprawą premiera i zarządzaniem kryzysowym ma się zajmować Igor Ostachowicz. Wizerunkiem premiera zarządza jednak również Sławomir Nowak. A Rafał Grupiński został nazwany przez media ustami premiera.

Agnieszka Liszka zajmowała się ostatnio jedynie restrukturyzacją Centrum Informacyjnego Rządu i modernizowaniem strony internetowej.

Informacjom gazety zaprzecza Julia Pitera, pełnomocniczka rządu do walki z korupcją. “Bawią mnie te komentarze o rzekomych konfliktach i niezdrowej atmosferze panującej wokół premiera” - mówiła w TVN24. Jak zaznaczyła, nieprawdziwe są też informacje “Gazety Wyborczej” o tym, jakoby premier miał w zeszłym tygodniu “sztorcować swoich współpracowników za chaos panujący w kancelarii”.

Na razie trwają poszukiwania nowego rzecznika. Tymczasowo obowiązki Agnieszki Liszki przejmie Sławomir Nowak. (dziennik.pl)

“Premier coraz wyraźniej dostrzega panujący wokół bałagan”. Co proszę? Jaki bałagan? Przecież wszystko jest cacy…

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 7

Liszka porzuciła rząd Tuska, czy Doda dostanie swoją szansę?

Wysłane przez: admin w dniu: 30/06/2008

Portal dziennik.pl podał informację, że Agnieszka Liszka rzecznik rządu Donalda Tuska już około miesiąca temu złożyła dymisję. Informacja stała się publiczna dopiero teraz a oficjalnie ma zostać ogłoszona dopiero we wtorek po posiedzeniu rządu. Jako powód wskazano względy osobiste i złą atmosferę w kancelarii premiera. Jestem w stanie w to uwierzyć, ale sądzę nie, że wyczerpuje to katalog powodów tej dymisji. Dziennik donosi, że tymczasowo funkcje Liszki może pełnić minister Sławomir Nowak. Gdyby tak się stało, byłby to niewątpliwy sygnał, że Tusk potrzebuje na tym stanowisku kogoś bardziej zaufanego, a więc inicjatywa odejścia ze stanowiska mogła leżeć gdzie indziej niż po stronie pani rzecznik.

Liszka rzeczywiście może nie była rzecznikiem charyzmatycznym, ale też nie była osobą, która temu rządowi przynosiła wiele punktów ujemnych. Osób, które ściągają sondaże w dół bardziej niż Liszka jest chyba dość duża liczba. Skąd zatem ta dymisja?

Wydaje mi się, o ile mogę to trafnie oceniać z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora, że Liszka padła ofiarą frustracji polityków PO, którzy chyba uwierzyli, że sondaże mogą rosnąć stale. W takim wypadku przekroczenie w dół bariery 50 procent popularności we wszystkich sondażach zaalarmowało platformianych decydentów i zdopingowało do przeciwdziałania temu spadkowi w sondażach. Myślę, że atmosfera w rządzie rzeczywiście może być kiepska i nerwy mogą już puszczać niektórym prominentom. (…)

Pogłoski o objęciu jej obowiązków przez Nowaka sygnalizuje wyraźne zaniepokojenie stanem polityki informacyjnej i chęć posłania do tych obowiązków kogoś zaufanego, wiedzącego, na czym polega polityka. Dla rządu może to być trochę rzucanie do boju nieistniejących dywizji, następnym etapem będzie spadek wewnętrznego morale, wzajemne zarzuty i obarczanie się winą za niepowodzenia.

Osobiście doradzałbym premierowi, żeby zamiast Nowaka powołał na to stanowisko Dodę Elektrodę, która jak powszechnie wiadomo rząd popiera. Jestem także pewien, że do powiedzenia ma co najmniej równie dużo jak minister Nowak, ale swym wyglądem i zachowaniem będzie potrafiła odwrócić uwagę opinii publicznej od bezczynności nieudolności rządu oraz każdej jego porażki i wpadki. (wiercisław)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 10

Liszka jest dalej rzecznikiem?

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2008

Agnieszka Liszka jest rzecznikiem rządu, we wtorek poprowadzi konferencje prasową - w ten sposób szef Centrum Informacyjnego Rządu Jacek Filipowicz odpowiedział na pytanie, czy Liszka ma zamiar zrezygnować z zajmowanej funkcji.

Dziennik.pl podał w niedzielę, że rzeczniczka rządu, po ponad pół roku, rezygnuje z pracy dla Donalda Tuska.

“Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że jest rzecznikiem i we wtorek poprowadzi normalnie konferencję prasową” - powiedział Filipowicz. Dopytywany, czy po wtorku Liszka dalej będzie rzecznikiem, powiedział, że nie wie.

Dziennik.pl podał, że nieoficjalnie wiadomo, iż Liszka ma dość złej atmosfery w Kancelarii Premiera.

“Jestem nadal rzecznikiem rządu i zapraszam tradycyjnie na wtorkową konferencję po posiedzeniu rządu” - mówi cytowana przez gazetę rzeczniczka.

Według Dziennika, zgodnie z decyzją, która zapadła w ubiegłym tygodniu, właśnie we wtorek po posiedzeniu Rady Ministrów o dymisji Liszki ma poinformować sam premier.

Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z Liszką, telefonów nie odbierali też ministrowie z Kancelarii Premiera. (wprost.pl)

Zła atmosfera w Kancelarii Premiera… Czyli jednak nie każda (p)Liszka swój ogonek chwali?

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 10

Podwyżki wykończą naszą gospodarkę

Wysłane przez: admin w dniu: 29/06/2008

Ceny w Polsce zaczynają wariować. Inflacja rośnie niemal wszędzie, co może sugerować, że jej przyczyny są wyłącznie natury globalnej. Dlaczego jednak Ministerstwo Finansów zamiast zahamować skalę lawinowych podwyżek cen regulowanych: gazu energii, paliw, akcyz, w tym oleju napędowego, które potęgują wzrost cen produkcyjnych, usług, kosztów utrzymania i widząc, co się dzieje na rynku paliw i żywności na świecie udaje, że nic nie może? Żaden z bogatych krajów starej Unii nie zdecydował się w ostatnim okresie na skokowe podwyżki nośników energii – z wyjątkiem Polski.

– Inflację na poziomie 3,5 proc., zaprojektowaną przez RPP oraz zakładaną inflację na rok 2009 na poziomie 2,9 proc., można włożyć między bajki. Dziś wynosi ona 4,4 proc., a to dopiero początek marszu w górę. Na jesieni może wzrosnąć do poziomu 5,5 – 6 proc., zwłaszcza jeśli dalej będą rosły ceny regulowane, w tym energii i gazu.

Niepoważne są zapewnienia ministra rolnictwa Marka Sawickiego, że ceny żywności wzrosną w tym roku o zaledwie o 5 – 6 proc. Tylko w pierwszym półroczu niektóre produkty żywnościowe zdrożały od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, np. cena ryżu wzrosła o 150 proc., masło zdrożało o ok. 27 proc., pieczywo o ok. 15 proc., mleko o 17 proc., papierosy o 13 proc. W związku z podwyżką akcyzy na papierosy z 25 proc. do 31 proc. cena paczki Marlboro King Size wzrośnie z 8,20 zł, aż do 12 zł. Tańsze Sobieskie zdrożeją z 6,80 zł, do 10,30 zł. Oznacza to, że ceny papierosów wzrosną średnio o 30 – 50 proc., a w Polsce pali ok. 10 mln ludzi.

Znacząco podrożeje jesienią wieprzowina z powodu tzw. świńskiego dołka, sprzed paru miesięcy. Drób już podrożał o 25 proc. Drożeją: chleb, makaron, ciasta, a nawet truskawki w szczycie sezonu. Plony zbóż w Polsce z powodu suszy mogą być niższe aż o 30 – 35 proc. niż planowano. Rosną ceny pszenicy, jęczmienia i owsa. Pamiętajmy, że blisko 1/3 kraju objęta jest dziś klęską suszy. W USA, powódź w spichlerzu w stanie Main, wywinduje z pewnością ceny kukurydzy i pszenicy na rynkach światowych do niebotycznych poziomów.

Zapowiada się też, że w tym roku podrożeje stal. Mówi się o 30-proc. podwPolski rząd ustami doradcy premiera, Michała Boniego, zapewniał niedawno protestujących pod kancelarią premiera, że rząd ma już strategię gospodarczo-społeczną do 2020 r. Problem w tym, że już w najbliższych dniach i tygodniach, trzeba będzie podjąć trudne i wyprzedzające decyzje. Obietnice cudów nie rozwiążą drożyzny i rosnących kosztów utrzymania polskich rodzin. (…)

Polski rząd ustami doradcy premiera, Michała Boniego, zapewniał niedawno protestujących pod kancelarią premiera, że rząd ma już strategię gospodarczo-społeczną do 2020 r. Problem w tym, że już w najbliższych dniach i tygodniach, trzeba będzie podjąć trudne i wyprzedzające decyzje. Obietnice cudów nie rozwiążą drożyzny i rosnących kosztów utrzymania polskich rodzin. (Gazeta Finansowa)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza | Komentarze: 32

Pitera ma pseudonim “Porażka”

Wysłane przez: admin w dniu: 28/06/2008

Na Julię Piterę koledzy z Sejmu mówią “Porażka”. Zbigniew Chlebowski ma pseudonim “Kluska Tuska”, Jolanta Szczypińska z PiS - “Coco”, a Tadeusz Cymański “Misio Fazzy”. Takie przezwiska nadali im inni posłowie - pisze “Wprost”. Jednocześnie Julia Pitera zajmuje pierwsze miejsce na liście najmniej lubianych parlamentarzystów. Wyprzedza w tej dyscyplinie Jarosława Kaczyńskiego.

Tygodnik “Wprost” przepytał parlamentarzystów o ich sympatie i antypatie. Najbardziej nielubianą posłanką okazała się Julia Pitera z PO. Kolejne miejsca listy zajęli: Joanna Senyszyn (SLD), Jarosław Kaczyński (PiS), Aleksander Szczygło (PiS), Janusz Palikot (PO), Przemysław Gosiewski (PiS) i Beata Kempa (PiS).

Co ciekawe, posłowie PiS jako nielubianych najczęściej typowali klubowych kolegów. O tym, kogo nie lubią, nie chcieli mówić tylko posłowie PSL. Być może dlatego, że ich partia może wejść w koalicję z praktycznie każdym ugrupowaniem.

Posłowie mają też swoje przezwiska. Wicepremier Grzegorz Schetyna to “Schet” lub “Kanclerz”. Minister Julia Pitera jest nazywana “Porażką”, a Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO, to “Chlebek” lub “Kluska Tuska”.

W PiS Jarosława Kaczyńskiego wszyscy nazywają “Wodzem”. Szef klubu Przemysław Gosiewski to “Gosiu” lub “Gosiaczek”, a Tadusz Cymański to najczęściej “Cynamon” lub “Misio Fazzy”. Jolanta Szczypińska jest nazywana “Coco”, a także “Szczypą” i “Pigułą”. A Joanna Senyszyn ze względu na specyficzną barwę głosu jest nazywana “Żabcią”.

Powstała też lista najbardziej lubianych posłów. Otwiera ją Paweł Poncyliusz z PiS. Dalsze miejsca zajęli: Ryszard Kalisz (SLD), Jerzy Fedorowicz (PO), Jarosław Wałęsa (PO), Tadeusz Cymański (PiS), Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) i Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 8

Zabrakło na boiska w każdej gminie

Wysłane przez: admin w dniu: 28/06/2008

“Orlik 2012″ w opałach? Rząd wycenił budowę jednego boiska na milion złotych. Samorządowcy zrobili własne obliczenia i wyszły im prawie dwukrotnie wyższe koszty. Niektórzy rezygnują z inwestycji.

Budowę ogólnodostępnych bezpłatnych boisk z szatniami i zapleczem socjalnym w każdej gminie zapowiadał w swoim exposé premier Donald Tusk. W ekspresowym tempie, do końca 2008 r. w Polsce mają powstać 594 boiska w ramach programu rządowego „Orlik 2012”. Autorem pomysłu jest Ministerstwo Sportu i Turystyki.

W praktyce okazało się, że zakładany przez ministerstwo milion złotych nie wystarcza, by zbudować jedno niewymiarowe boisko ze sztuczną trawą, boisko tartanowe do koszykówki, z pełnym oświetleniem na dziesięciu masztach, budynkiem szatni i ogrodzeniem o wysokości 4 metrów. Gminy nie mogą wprowadzać do projektu żadnych zmian. Na boiska dostają od rządu i od samorządu województwa po jednej trzeciej zakładanej kwoty, czyli około 330 tysięcy złotych. Do swojej części muszą więc dokładać znacznie więcej. Niektóre, by zmniejszyć koszty, chcą budować w czynie społecznym. Są i takie, które z programu rezygnują. (…)

W wielu miastach budowa boiska z rządowego projektu kosztować ma nawet 1,8 mln zł. Tak jest w Dąbrowie Górniczej czy Tychach. Dlatego niektóre gminy wycofują się z projektu. (Rzeczpospolita)

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 6

Z cyklu: “Jak Platforma realizuje obietnice wyborcze”

Wysłane przez: admin w dniu: 27/06/2008

Jakby ktoś zapomniał: w Polsce pod rządami Tuska miało być taniej i uczciwiej…

Koniec z ujawnianiem dochodów małżonków radnych
Samorządowcy nie będą musieli składać oświadczeń majątkowych o działalności gospodarczej swoich małżonków - przewidują znowelizowane ustawy samorządowe.  Do tej pory przedstawiciele władz lokalnych musieli złożyć własne oświadczenie majątkowe w ciągu 30 dni od daty ślubowania, i oświadczenie o działalności gospodarczej małżonka - w ciągu 30 dni od dnia wyboru. Za nowelizacją głosowało 268 posłów, przeciw było 139, dwóch wstrzymało się od głosu. Przed głosowaniami posłowie PiS mówili, że przyjęcie takich rozwiązań utrudni walkę z korupcją. (…)

Nowelizacja powstała z inicjatywy Senatu w odpowiedzi na zeszłoroczne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Po wyborach samorządowych w 2006 roku w obliczu groźby utraty mandatu, np. z powodu spóźnienia ze złożeniem oświadczenia, znalazło się co najmniej kilkuset osób w Polsce, a wśród nich prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wielu samorządowców spóźniło się właśnie ze złożeniem oświadczenia majątkowego małżonka. (money.pl)

Polacy będą mieli jedno z najdroższych LPG w Europie
W trzeciej propozycji stawek akcyzy Ministerstwo Finansów utrzymało wniosek podniesienia o 58 proc. akcyzy na LPG. Przy drożejących paliwach wzrost akcyzy da się konsumentom we znaki. Ministerstwo Finansów zaprezentowało projekt ustawy o podatku akcyzowym po konsultacjach międzyresortowych i społecznych. Przedstawiciele resortu zapewniają, że wysłuchali i uwzględnili przedstawione uwagi. Jednak wyraźnie nic to nie dało.

- Mimo przedstawianych argumentów ekspertów, negatywnej opinii całej branży paliwowej, stanowisk innych organizacji ministerstwo nadal utrzymuje propozycję podwyżki akcyzy o 58 proc. - mówi Andrzej Olechowski z Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. - Wprowadzenie tej podwyżki spowoduje stopniowy zanik rynku LPG - mówi Sylwia Popławska z Koalicji na Rzecz Autogazu. Dodaje, że ma nadzieję, że jeśli rząd go przyjmie, to uda się zmienić wysokość stawek w Sejmie.

Stanowisko przeciwników podwyżki akcyzy popierają też ministerstwa środowiska i gospodarki, co wynika z protokółu rozbieżności załączonego do projektu prawa akcyzowego. Resort proponuje m.in. wzrost stawki podatku akcyzowego na gaz płynny do napędu silników spalinowych (LPG) z 695 zł/1 tys. kg na 1,1 tys. zł/1 tys. kg, czyli o prawie 60 proc. Będzie to oznaczać wzrost akcyzy na litr autogazu o 28 groszy, po uwzględnieniu VAT-u. Ma to dać budżetowi dodatkowe 700 mln zł z podatku akcyzowego.

Jeden z argumentów podnoszonych, zwłaszcza wcześniej, przez resort finansów, mówi o konieczności dostosowania się do wymogów i standardów Unii Europejskiej. Jednak trudno go udowodnić, bowiem stawka akcyzy w Polsce na LPG jest dużo wyższa od stawki minimalnej (125 euro/1 tys. kg) i wynosi według obecnego kursu ponad 206 euro. Po podwyżce wzrośnie do aż 327,4 euro. Wyższa jest np. w Danii, gdzie wynosi ok. 475 euro. Warto przy tym pamiętać, że wysokość akcyzy dla LPG (paliw silnikowych) była ustalana w Polsce przy słabszej złotówce i wraz z jej umacnianiem wzrasta w porównaniu z innymi państwami UE. Porównując poziomy opodatkowania akcyzą LPG w Polsce na tle innych krajów Europy, trzeba pamiętać, że u nas produkty te są obłożone dodatkową opłatą paliwową, która wynosi 105 zł za tonę paliwa lub gazu. (onet.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 6

Kopacz łamie obietnice dane lekarzom

Wysłane przez: admin w dniu: 27/06/2008

Resort zdrowia wycofuje się z obietnicy, że każdy lekarz będzie zarabiał 11 tysięcy złotych w 2010 roku. “Nie może być tak, że rząd odgórnie ustala konkretny poziom wynagrodzeń” - mówi DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Adam Fronczak. “Strategia działania tego rządu opiera się na manipulacji i oszustwie” - denerwują się lekarze.

“W 2010 roku lekarze będą zarabiać 11 tysięcy złotych brutto” - tę deklarację minister zdrowia, Ewa Kopacz, powtarzała w grudniu kilka razy. Zaskoczyła nie tylko lekarzy, ale też premiera. “Prognozy, ile będą zarabiali specjaliści, wydają się odważne, ale być może osiągalne” - komentował wtedy Donald Tusk.

Teraz resort zdrowia zmienia taktykę i wycofuje się po cichu z obietnic. Fronczak twierdzi, że lekarze owszem, będą mogli zarobić więcej. Ale tylko pod warunkiem, że będą więcej pracować. “Lekarz, którzy pracuje bardzo efektywnie nie może przecież zarabiać tyle samo, co ten, który radzi sobie dużo gorzej” - mówi Fronczak.

Mają to na nich wymusić szpitale przekształcone w spółki. Działające jak przedsiębiorstwa. “Teraz bywa tak, że w niektórych placówkach jest zatrudnionych 10 chirurgów, a praca trwa tylko do dwunastej. Każdy z lekarzy operuje przez 10 proc. swojego czasu i zarabia np. 3 tys. zł. To zupełnie nieracjonalne. Kiedy efektywność pracy wzrośnie do 40 proc. w naszym przykładowym szpitalu będzie zatrudnionych 4 specjalistów, a pensja każdego z nich wzrośnie automatycznie do ponad 7 tys.” - tłumaczy Fronczak.

“Od początku nie wierzyłem w obietnice minister Kopacz. Sporo już naopowiadała różnych rzeczy i nic z tego nie wyszło” -mówi szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Wiceszef związku, Zdzisław Szramik, komentuje sprawę ostrzej: “Obietnica 11 tys. od początku była kpiną z nas wszystkich. Strategia działania tego rządu opiera się na manipulacji i oszustwie. To się musi skończyć katastrofą. Lekarze wyjeżdżają, zakładają prywatne gabinety. Publiczna służba zdrowia upadnie” - grzmi Szramik. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 39

Rząd pracuje w wariackim tempie!

Wysłane przez: admin w dniu: 26/06/2008

A w obcojęzycznej gazecie wyzwali nasz rząd od leniwego! Jest to oczywisty skandal, biorąc pod uwagę, że choćby w sprawie restrukturyzacji polskich stoczni:

„Wieloletnie zaległości spowodowały, że rząd, minister Grad, ministerstwo skarbu pracują w absolutnie wariackim tempie, żeby sprostać tym terminom” – powiedział premier Tusk, a ja mu wierzę, choć osiem miesięcy ciągłej, wariackiej pracy może się odbić na zdrowiu naszych ministrów i samego premiera. A gdzie tu koniec kadencji drodzy moi? Czy wytrzymają takie obciążenia? A story spinnersi?

Nawet sam Barroso jest zadziwiony iście olimpijskim tempem prac naszego obecnego rządu. Cóż, szkoda tylko, że poprzednicy grzebali się jak przysłowiowe muchy w smole. Teraz jest cool & power!

Włosi mogą tylko pomarzyć o zabraniu nam Euro. Jeśli nasz rząd nadal będzie zasuwał w takim tempie, zdążymy jeszcze odebrać Mistrzostwa Świata, Republice Południowej Afryki.

Będzie się miał z pyszna pan Mandela!

Ludzie sobie robią grilla na działce, a tu bum bum koparki zewsząd. Przemawia minister Schetyna, a jeszcze nie skończył mówić, już za jego plecami ktoś wali w wielki gong. Nie jest to wezwanie na obiad tylko znak do rozpoczęcia budowy. Wszyscy w nogi!

Chłop poszedł z krowami pod las. Krowy żrą sobie trawę kręcąc mordami a chłop zapatrzywszy się w obłoczki wędrujące po niebie, przecież się zdrzemnął. Pod wieczór się obudził bo oblazły go mrówki. Chce wracać do domu, a tu „wziuuu!” autostrada po której mkną kolorowe auta i kierowcy machają mu rękami. A za autostradą jego nadobna chałupka. Takie tempo! (jacek.jarecki)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza | Komentarze: 5