Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: maj 2008

Waldemar Pawlak: Ile osób z PSL pracuje w Wyborczej?

Wysłane przez: admin w dniu: 24/05/2008

Szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski do PSL: - Nieprzyzwoitym jest obsadzanie wysokich stanowisk publicznych osobami z własnych rodzin. W ten sposób Chlebowski w RMF FM skomentował doniesienia mediów o obsadzaniu stanowisk w agencjach rządowych i podległych im spółkach przez rodziny prominentnych działaczy PSL.

Wicepremier Waldemar Pawlak, podczas konferencji w Opolu zapytany o komentarz do wypowiedzi Chlebowskiego, nieoczekiwanie spytał: - Z jakiej Pani jest redakcji, a z “Gazety Wyborczej”, a ile osób z PSL pracuje w “Gazecie”, bo ja nie słyszałem, żeby kogoś z PSL zatrudniła. Nas generalnie cieszy taka sytuacja, że młode pokolenie kontynuuje uczestnictwo w polityce i życiu publicznym. Przypuszczam, że to jest charakterystyczne dla różnych środowisk, że pewne i upodobania, i zawody są kontynuowane. Trzeba oczywiście patrzeć na to, by były dopasowane odpowiednio kompetencje i predyspozycje ludzi, a w przypadkach ich braku nie widzę problemu, by podejmować stosowne decyzje - stwierdził, ale zaraz dodał, by - zapewne znów odwrócić uwagę od tematu nepotyzmu: - Będę też zachęcał młodych ludzi, by podjęli pracę w “Gazecie Wyborczej”, żeby było tam więcej członków PSL.

Kiedy usłyszał, że dziennikarz powinien być apolityczny, apartyjny, zarzucił naszej dziennikarce szowinizm polityczny i brak znajomości konstytucji i koniecznie chciał dyskutować o dziennikarstwie, uznając się za znawcę tej materii, byle nie rozmawiać o obsadzaniu przez PSL swymi rodzinami agencji rolnych.

Kiedy kolejny raz prosiliśmy, by się w końcu odniósł do słów Chlebowskiego, usłyszeliśmy: - Nie będę tego komentował, ale powtórzę: cieszę się, że młodzi ludzie kontynuują drogę - także polityczną - swoich rodziców i że nie wstydzą się swej przynależności politycznej i że zamierzają pracować w kraju, że nie chcą uciekać wobec prześladowań, bo ja rozumiem, że według “Gazety Wyborczej” to gdzie ludzie należący do PSL mają pracować? W Irlandii? W Wielkiej Brytanii, może gdzieś dalej na Atypodach? (gazeta.pl)

Hmm… a może w Peru?

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 11

“Kontrowersyjna postać rządu zajmuje już pierwsze miejsce”

Wysłane przez: admin w dniu: 24/05/2008

“Dziennik”: Dlaczego sprawy związane z imperium Zygmunta Solorza, które prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wytraciły impet? - pytają publicyści. I sugerują, że może mieć to związek z szefem ABW, który dla Solorza kiedyś pracował.

- Na czele Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego stał się jedną z najpotężniejszych osób w kraju, mówi się nawet, że jest drugi po wicepremierze Grzegorzu Schetynie. Ale w kategorii: kontrowersyjna postać tego rządu zajmuje już pierwsze miejsce - czytamy o szefie ABW Krzysztofie Bondaryku w artykule “Trudno zostać żoną cezara”.

Według “Dziennika”, Bondaryk budował imperium Solarza przez pięć lat - najpierw pilnował pieniędzy w Invest Banku, potem porządkował Elektrim i Erę.

Gazeta przypomina sprawy związane z Solorzem, które prowadzi ABW i śledzi ich losy. Publicyści zastanawiają się także, kto wpadł na pomysł, by zabrać Bondaryka ze świata biznesu, “ale wszystkie ścieżki prowadzą do Grzegorza Schetyny”. Przypominają też, że Bondaryk miał protektora - Wojciecha Brochwicza. (onet.pl)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Nasze mordy kochane | Komentarze: 6

Silny cios w premiera?

Wysłane przez: admin w dniu: 23/05/2008

“Donald Tusk przestraszył się efektów swojej południowoamerykańskiej »podróży życia« i wyraźnie spadających sondaży poparcia. Dlatego postanowił dać sobie więcej czasu na złapanie drugiego oddechu, tak jak bokser odskakuje od przeciwnika po otrzymaniu silnego ciosu, aby zyskać na czasie” – pisze na swoim blogu w Onet.pl Paweł Piskorski. Eurodeputowany komentuje w ten sposób konferencję, na której Donald Tusk podsumował półrocze prac rządu.

“Dlatego rządowe Ministerstwo Propagandy chwyta się dosyć prostych sposobów, aby próbować odwrócić tę niekorzystną tendencję. Tym należy tłumaczyć m.in. to, że podsumowanie półrocza rządu odbywa się nie dokładnie w 6 miesięcy od jego powołania, ale kilka dni później - w długi weekend, kiedy ludzie mają generalnie lepszy nastrój i pewnie lepiej przyjmą wystąpienie premiera” – tłumaczy Piskorski.

Zdaniem eurodeputowanego, “w otoczeniu Donalda Tuska jest poruszenie i zaniepokojenie, bo obecna sytuacja to pierwszy, bardzo poważny kryzys ostrzegawczy”.

“Dzisiejsze podsumowanie prac rządu wypadło więcej niż blado. Podczas ponad 2-godzinnego spotkania z dziennikarzami było mnóstwo słów i prawie żadnej treści. Tak jakby chodziło o to, żeby »zagadać« pierwszy kryzys i pierwsze kłopoty w jakim znalazł się rząd Donalda Tuska. Niestety cała konferencja prasowa premiera potwierdziła w całej jaskrawości, że rząd PO-PSL nie tylko nic do tej pory nie zrobił, ale nie zamierza przeprowadzić żadnego ważnego dla kraju projektu” – twierdzi Piskorski. (onet.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 10

Szmajdziński: Tusk to hipokryta!

Wysłane przez: Marrado w dniu: 23/05/2008

Jerzy Szmajdziński uważa, że Donald Tusk oburzając się na dziennikarzy, którzy skrytykowali go za kosztowną podróż do Ameryki Południowej, pokazał swoje prawdziwe oblicze. Gość “Sygnałów Dnia” nazwał szefa rządu hipokrytą i zaznaczył, że - jego zdaniem - w tej sprawie dziennikarze dali wyraz opinii publicznej. (wiadomosci.wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 8

Premier Tusk deklaruje a warszawski Ratusz realizuje. Tylko w drugą stronę.

Wysłane przez: admin w dniu: 23/05/2008

(za hgw-watch.pl) Premier Donald Tusk na początku maja w swoim telewizyjnym wystąpieniu powiedział tak:

(…) Zaczniemy od sprawy podstawowej, od bezwarunkowego prawa do ciepłego posiłku. Głodne dziecko to hańba, z którą walczyły już poprzednie rządy. W wyniku tych działań skala problemu znacznie się zmniejszyła, ale ja sam nie zaznam spokoju, dopóki nie będę miał pewności, że w Polsce żadne dziecko nie chodzi głodne.

Wprowadzimy program, dzięki któremu każde dziecko w publicznej szkole podstawowej będzie miało prawo zjeść obiad bez pokazywania zaświadczeń, kwitków, udowadniania, że jest wystarczająco biedne. Jeśli dziecko prosi o jedzenie to znaczy, że jest głodne i ma być nakarmione.

A według artykułu w dzienniku Polska “Praskie dzieci bez obiadów” Ratusz zarządzany przez wiceprzewodniczącą partii Premiera Donalda Tuska zrobił krok dokładnie w drugą stronę. (…) Na skutek decyzji ratusza ponad 700 biednych dzieci na Pradze - Północ nie je obiadów. Alarm w tej sprawie podniósł Jacek Wachowicz, radny Praskiej Wspólnoty Samorządowej, w czasie obrad rady dzielnicy. (…)

Gdy ratusz przekazywał dzielnicom pieniądze na realizację tzw. planów pomocy, czyli m.in. na finansowanie obiadów w szkole, załatwienie bezpłatnych posiłków nie było trudne. Wystarczyło, że rodzic porozmawiał z nauczycielem lub pedagogiem szkolnym. Często też sami wychowawcy typowali dzieci, które potrzebowały pomocy.

Od momentu, gdy zajmują się tym tylko ośrodki pomocy społecznej, rodzice muszą udokumentować, że są biedni. Muszą pójść do OPS-u, złożyć zaświadczenie o zarobkach, a pracownicy socjalni robią wywiad środowiskowy. W tej sytuacji wiele rodzin rezygnuje z ubiegania się o wsparcie.

Jednak zdaniem ratusza dzięki takim procedurom można lepiej kontrolować wydatki. (…)

Jak to było? “Sam nie zaznam spokoju, dopóki nie będę miał pewności, że w Polsce żadne dziecko nie chodzi głodne”

To może tak jak już Premier (teoretycznie warszawski poseł) ochłonie z podróży życia do Peru, to przedzwoni do Pani Prezydent i zacytuje jej fragment ze swojego przemówienia.

Dla dobra tych 700 biednych dzieci. (hgw-watch.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 8

PO: Zbudujemy trzy tysiące kilometrów dróg

Wysłane przez: admin w dniu: 22/05/2008

“W końcówce kadencji będziemy budować kilkadziesiąt kilometrów autostrad dziennie. Do 2012 roku powstanie 3 tysiące kilometrów dróg, w tym 900 kilometrów autostrad” - obiecywał w TVN24 minister infrastruktury Cez ary Grabarczyk.

Przyśpieszenie ma być możliwe dzięki nowej specjalnej ustawie, nad którą pracuje Ministerstwo Infrastruktury. Projekt dopuszcza premię dla właścicieli ziemi, którzy w trybie natychmiastowym sprzedadzą ją pod budowę dróg oraz finansowe kary dla urzędników za błędy w prowadzeniu prac.

“Połączymy dwie dotychczasowe procedury - jedną dotyczącą lokalizacji i drugą, dotyczącą pozwolenia na budowę, w jedną zintegrowaną decyzję” - mówił Cezary Grabarczyk. Do podjęcia obu decyzji często były potrzebne te same dokumenty. Połączenie procedur skróci proces przygotowania do budowy nawet o rok. Za zwłokę będą kary dla urzędników - nawet 500 złotych za każdy dzień opóźnienia.

Właściciele, którzy od razu zgodzą się na sprzedaż ziemi, dostaną premię - 5 procent wartości gruntu. Ci, którzy nie będą zgadzać się na sprzedaż działek, będą wywłaszczani. (dziennik.pl)

Jak zbudują, to sam na nich zagłosuję. Oczywiście, to bzdura - ten rząd już udowodnił, że nie ma tak absurdalnej obietnicy, której nie byłby w stanie złożyć.

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 23

Tusk się skarży: wyśmiewanie się ze “Słońca Peru” jest nietaktem!

Wysłane przez: admin w dniu: 21/05/2008

“Moja rola polega też na tym, że czasami można się ze mnie śmiać” - przyznał Donald Tusk na pierwszej konferencji prasowej po powrocie z Ameryki Południowej. Ale zaraz dodał, że wyśmiewanie najważniejszego peruwiańskiego odznaczenia jest nietaktem. “To tak, jakby ktoś wrócił do Peru z Polski i by się śmiali, że przyjeżdża z wielkim białym ptakiem” - tłumaczył, nawiązując do polskiego odznaczenia, Orderu Orła Białego.

Premier długo opowiadał o tym, jak ważna z punktu widzenia interesu Polski była jego podróż do Ameryki Południowej. Wyliczał gospodarcze korzyści, które przyniosły jego spotkania z przywódcami m.in. Brazylii czy Meksyku.

A zaraz potem podzielił się z dziennikarzami refleksją na temat sposobu relacjonowania jego wizyty. “Uważam, że komentarzorzy mają pełne prawo, a nawet obowiązek być krytycznymi wobec premiera. Moja rola polega też na tym, że można się czasami ze mnie śmiać” - przekonywał.

Ale zganił polskie media za komentarze, które - jak mówił - nie mogły być dobrze odebrane przez gospodarzy.

“Z punktu widzenia narodu peruwiańskiego wyśmiewanie się z ich największego odznaczenia jest nietaktem” - przekonywał szef rządu. Tłumaczył, że to tak, jakby Peruwiańczycy śmiali się, że ktoś wraca z Polski z odznaczeniem z “wielkim białym ptakiem”. Miał tu na myśli polski Order Orła Białego.

Tusk zapewniał, że mieszkańcy Chile i Peru mają o Polakach bardzo dobre zdanie. Jego zdaniem, to nic dziwnego, że chcą się pochwalić swoimi atrakcjami turystycznymi. “Tak samo my pokazujemy zagranicznym gościom Wawel czy Gdańsk” - porównywał.

Na koniec dodał, że w Peru i Chile komentarze na temat jego wizyty w tych krajach przyjęto ze zdziwieniem i przykrością. (dziennik.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 23

Tusk wziął się do pracy, ma ROBOCZE spotkanie z dziennikarzami

Wysłane przez: admin w dniu: 21/05/2008

“Doszyto nam łatkę rządu, który nic nie robi. Musimy teraz przekonać ludzi, że dużo się dzieje” - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM minister Rafał Grupiński. Jak zamierza to zrealizować? Tusk spotka się z dziennikarzami. “Będzie spotkanie przy okrągłym stole, bardziej o charakterze roboczym. Podsumowanie, co udało się zrobić w kontekście strategicznych planów rządu” - opowiada rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka.  Pewnie ten ROBOCZY charakter spotkania ma przekonywać, że Tusk wziął się do pracy.

Przepraszam, przesadzam. Jest jeszcze kilka pomysłów. Po trudnych negocjacjach w Peru, po pobycie na kilku różnych szczytach, pan premier zrezygnuje z drugiego długiego weekendu. Sam zaprezentuje świeżą specustawę o drogach. Jak podaje Dziennik, pan premier będzie uczestniczyć w prezentacji reformy administracyjnej firmowanej przez wicepremiera i szefa MSWiA Grzegorza Schetynę.

Po pół roku rządzenia przez PO-PSL mam wrażenie, że żyje w korporacji Dilberta. Prezio taki swojak, że chwali się paleniem trawką, problemami z alkoholem. Wyjeżdża do Peru na wycieczkę za ciężko przez nas zarobione pieniądze i wmawia nam, że nawiązuje kontakty handlowe. Kadrowi w tej organizacji załatwiają po cichu etaty. Ciężko tylko pracuje człowiek od rozwiązywania konfliktów z pracownikami (Boni - chociaż jego słaby tekst w GW pokazuje, że atmosfera pracy w rządzie robi swoje). Zasuwa także zespół PR, który przekonuje ludzi, że dużo się dzieje”.

Szanowni Państwo PR-owcy Tuska. Nie wierzyliście komentatorom, którzy od miesięcy krytykowali ten rząd, słabość swoich pomysłów. Teraz zaś zajęliście się przejmować słupkami. Coż chcecie robić? Tworzyć wrażenie? Czy nie słyszycie własnej błazenady? (Norbert Maliszewski)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 12

PiS powitał samorządowych “turystów Tuska”

Wysłane przez: admin w dniu: 21/05/2008

Z pięciodniowym opóźnieniem przylecieli z Iraku zachodniopomorscy samorządowcy, głównie z Platformy Obywatelskiej. Na lotnisku czekali na nich nieliczni przedstawiciele młodzieżówki PiS z transparentem “Witamy turystów Tuska” oraz bukietem czerwonych goździków.

13 samorządowców poleciało do Iraku 11 maja z darami dla irackich dzieci. Mieli wracać w ubiegły piątek, jednak w Iraku zatrzymała ich najpierw burza piaskowa, później czekali na transport. W tym czasie na ich konto wpływało 60 dolarów dziennie, bo taka przysługuje samorządowcom dieta.

Prezydent Koszlina Mirosław Mikietyński tłumaczył, że fakt, iż delegacja nie wróciła w zaplanowanym terminie do Polski nie zależał od jej członków. “Wszyscy byliśmy sfrustrowani tą sytuacją i przebywaniem w bazie wojskowej, co nie należy do przyjemności” - podkreślał. Przypomniał, że urzędnicy byli w Iraku na zaproszenie generała Andrzeja Malinowskiego. “Generał uważał, że nasza obecność jest tam potrzebna” - powiedział Mikietyński.

Odnosząc się do słów krytyki, jakie pod adresem samorządowców skierował PiS, Mikietyński powiedział, że opozycja mogła też pojechać do Iraku i też pomóc, ale “nie chciała, bo się bała”. Posłowie PiS spytali szefa MON pytania o koszty lotu samorządowców do Iraku i pobytu w bazie wojskowej. Według nich, wartość zawiezionej przez samorządowców pomocy była niższa niż koszty lotu rządowego Tu-154.

Samorządowcy przekazali irackim dzieciom dary o wartości 30 tys. złotych, w tym przybory szkolne, plecaki, zabawki, koce. Samorządowcy przez cały pobyt w Iraku nie opuszczali bazy Echo oraz bazy w Bagdadzie, gdzie czekali na połączenie z Polską. (dziennik.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 9

Tusk chce nas przekonać, że pracuje

Wysłane przez: admin w dniu: 21/05/2008

Na półrocze premier Donald Tusk ruszy z nowym otwarciem. Cel? Udowodnić, że rząd jest i pracuje. “Doszyto nam łatkę rządu, który nic nie robi. Musimy teraz przekonać ludzi, że dużo się dzieje” - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM minister Rafał Grupiński. Jak będzie wyglądał zwrot? “Będzie na pewno przyspieszenie” - mówi DZIENNIKOWI polityk PO. I wiadomo już gdzie. Dla ludzi najważniejsze są drogi i autostrady.

Wczoraj w kancelarii premiera trwało nerwowe wyczekiwanie na powrót premiera z Ameryki Południowej. Dziś ma on zacząć dzień od narady ze swoimi najbliższymi współpracownikami pod hasłem: co teraz? Część planu jest już gotowa. Po dzisiejszym posiedzeniu rządu sam premier ma prezentować świeżą specustawę o drogach. Ma przyspieszyć tempo budowy dróg i dowieść, że ostatniego półrocza rząd w sprawie kluczowej obietnicy nie zmarnował. Na dziś planowane jest też spotkanie koalicyjne na szczycie, na którym mają zostać rozstrzygnięte strategiczne kwestie między PO a PSL, jak subwencje dla partii, reforma KRUS czy ordynacja wyborcza.

Sam Tusk będzie próbował przez kolejne dni przekonywać, że jego ministrowie pracowali. Temu ma być poświęcone piątkowe spotkanie premiera z dziennikarzami. Być może będą na nim wszyscy ministrowie. Szef gabinetu premiera Sławomir Nowak w ciągu ostatnich dni zbierał dla Tuska informacje ze wszystkich resortów, co do tej pory zrobiły. (…)

“Zdajemy sobie sprawę, że wizyta w Ameryce Południowej może nie będzie zrujnowaniem, ale może bardzo pogorszyć wizerunek premiera. To była po prostu katastrofa” - mówi jeden z polityków PO. Członkowie rządu, którzy po pierwszych relacjach mediów z wycieczki Tuska do Peru zajrzeli w program tej wizyty, łapali się za głowy z niedowierzaniem. Dla otoczenia Tuska najbardziej niepokojącym sygnałem były złośliwe opinie na forach internetowych, które do tej pory stanowiły bezpieczną enklawę dla Platformy.

Wypad Tuska na ziemię Inków był tym bardziej niefortunny, że przypadł na moment bardzo niepokojących sondaży, które pokazały, że ponad połowa Polaków mówi jasno: rząd nie wywiązał się ze swoich najważniejszych obietnic. (dziennik.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 12