Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 08/03/2008

Lubelskie: Działacze PO chcą powrotu Marcinkiewicza do polityki

Wysłane przez: admin w dniu: 08/03/2008

- Tylko czekam na sygnał od Marcinkiewicza, że zakłada partię. Ani chwili nie będę się zastanawiał nad wyjściem z Platformy - mówi “Rz” jeden z powiatowych działaczy Platformy Obywatelskiej na Lubelszczyźnie. Jak ustaliła “Rz” takich głosów jest więcej.

- Tylko w ostatnich tygodniach dostałem kilkanaście maili od terenowych działaczy, którzy pytają o Marcinkiewicza. “Badają grunt”, bo chcą wiedzieć ile osób jest gotowych poprzeć jego inicjatywę w regionie - dodaje radny PO.

Niezadowolenie w lubelskiej PO to efekt złego - jak twierdzą lokalni działacze - kierowania regionalnymi strukturami partii przez posła Janusza Palikota. Sytuację potęguje konflikt między posłem, a wiceprzewodniczącym regionu Dariuszem Piątkiem. Palikot od dawna szuka sposobu na wyrzucenie go z PO. Za Piątkiem z kolei murem stoją setki “zwykłych” członków PO.

W Lublinie Palikot ma poparcie zaledwie kilku kół. - Ludzie nie mogą wytrzymać rządów Palikota, a zmiany lidera szybko się nie doczekają.Dlatego swoje miejsce widzą u boku Marcinkiewicza. Jeśli założy partię, z Platformy na Lubelszczyźnie zostaną szczątki - słyszymy od jednego z członków rady krajowej PO. - Ale to nie tylko problem Lubelszczyzny. W całym kraju zaczynają pojawiać się takie sygnały. I właśnie, żeby uspokoić nastroje do zarządu krajowego powołano ostatnio Jarosława Gowina i Radka Sikorskiego. Ale z chwilą powstania partii Marcinkiewicza takie tąpnięcie niewątpliwie nastąpi.

Sam Marcinkiewicz nie chciał rozmawiać z “Rz” o tworzeniu nowej partii. - Jeszcze na to nie czas - oświadczył jedynie. (Rzeczpospolita)

Od Palikota do Marcinkiewicza… Lubelskiej Platformie życzymy szczęścia, bo na rozum już za późno.

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 13

Minister od Unii jest zatrudniony w Brukseli

Wysłane przez: admin w dniu: 08/03/2008

Mikołaj Dowgielewicz jako szef UKIE ma dbać o polskie interesy w Komisji Europejskiej, ale jednocześnie jest pracownikiem KE, tylko na urlopie bezpłatnym

Nowy szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej do Warszawy przyjechał prosto z Brukseli. Był tam członkiem gabinetu politycznego wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Margot Wallström. Na szefa UKIE premier Donald Tusk powołał go 17 grudnia 2007 roku. UKIE to strategiczny urząd w naszych relacjach z Komisją Europejską. Zajmuje się koordynowaniem polityki integracyjnej Polski z UE. Przygotowuje m.in. materiały i opinie, na których rząd opiera swoje stanowisko, które prezentuje KE.

Jednak Dowgielewicz objął fotel szefa urzędu, a nie zrezygnował z pracy w Brukseli. Wziął tylko urlop bezpłatny. (…)

Eksperci i politycy są zgodni: zatrudnienie ministra może rodzić konflikt interesów.

– To sytuacja całkowicie niewłaściwa. Gdy wystąpi konflikt interesów między stroną polską a KE, można np. podejrzewać, że szef UKIE nie zechce narażać się KE, bo jest w niej zatrudniony – mówi prof. Antoni Kamiński, były szef polskiego oddziału Transparency International.

Grażyna Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego, dyrektor Programu przeciw Korupcji, podobnie widzi sprawę: – Wygląda na to, że minister nie może się zdecydować, czyim jest urzędnikiem. Powinien zrezygnować z jednego stanowiska. – To modelowy przykład konfliktu interesów. W sytuacji, kiedy minister Dowgielewicz jest związany z KE, trudno sobie wyobrazić, aby twardo negocjował sprawy ważne dla Polski ze swoimi byłymi i przyszłymi szefami z KE – mówi Ryszard Czarnecki, były szef UKIE w rządzie Jerzego Buzka, dziś eurodeputowany. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 14

“Kompleks medialno-polityczny” w natarciu

Wysłane przez: admin w dniu: 08/03/2008

Aktualne propozycje Platformy Obywatelskiej, zmierzające do likwidacji abonamentu dla mediów publicznych to prosta droga do ich likwidacji. Platforma Obywatelska, po przejęciu władzy, nie musi obstawiać swoimi ludzmi TVP i Polskiego Radia z dwóch powodów: po pierwsze, dzięki dobremu wysondowaniu opinii wśród ludzi młodych (stanowiących spory odsetek elektoratu) doskonale wiedzą, że wśród młodzieży słowo TVPiS stało się powszechnie używane, a w związku z tym próba “odzyskania” TVP przez PO spotka się z automatycznym szukaniem analogii z zachowaniem partii będącej obecnie w opozycji.

Po drugie, sam słyszałem osobiście z ust posłów PO, że media prywatne w Polsce są szalenie życzliwe Platformie. Swego czasu ukułem termin “kompleks medialno-polityczny”, na określenie sytuacji panującej w polskich mediach, czyli koncententrcji, połączonej z monoideowością i nieformalnymi układami z politykami. Zastanawiałem się, czy to określenie nie jest zbyt daleko idące, ale w obecnej sytuacji jestem coraz bardziej przekonany, że jest to adekwatne określenie.

W związku z powyższym, PO robi bardzo prosty “trik”: chce się pozbyć mediów publicznych, tak aby ngdy nie powstało ryzyko stworzenia konkurencji dla mediów, którym PO wiele zawdzięcza. Po drugie, skoro istnieje klimat życzliwości dla PO w mediach prywatnych, to w sumie jest tak, jakby PO miało kontrole nad mediami publicznymi. Wilk syty i owca cała, zwłaszcza że jest to komplementarne z retoryką taniego państwa i liberalizmu gospodarczego. (DoktorNo)

Kategoria: Analiza, Media (po)mogą | Komentarze: 18

Płonący penis na gali ministerstwa

Wysłane przez: admin w dniu: 08/03/2008

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje szokującą niespodziankę dla swoich gości, których zaprosiło na uroczyste zakończenie obchodów Europejskiego Roku Równych Szans dla Wszystkich. Gwiazdą wieczoru będzie drag queen - Lea Divine. Podczas swojego występu zapowiada inscenizację stosunku seksualnego, show z płonącym penisem i zbiorową ekstazę - pisze DZIENNIK.

Impreza odbędzie się 14 marca w jednym z warszawskich klubów. Na wieczór resort zaprosił kilkaset osób, głównie przedstawicieli organizacji pozarządowych walczących z dyskryminacją, np. dzieci niepełnosprawnych, mniejszości etnicznych i religijnych. Program artystyczny imprezy współfinansowanej przez resort i Unię Europejską zatwierdziła minister pracy Jolanta Fedak z PSL.

Na zamówienie ministerstwa gości będą zabawiać Lea Divine i Peter Didencer, młody gejowski duet robiący ostatnio furorę w warszawskich klubach dla homoseksualistów. “To coś innego niż występ w klubie gejowskim, gdzie wszyscy obeznani są z tego typu estetyką. Gdy ostatnio mieliśmy pokaz w jednej z galerii, kuratorzy wystawy byli w szoku” - mówi Lea. Liczy na to i tym razem. “Jeśli przyjdą politycy, na pewno będą się dobrze bawić, choćby nawet publicznie nie chcieli się do tego przyznać” - zapewnia.

Lea Divine nie kryje dumy ze scenki zaaranżowanej w stylu lat 80., w której jako drag queen jest ubrana w lateksowe skóry. W kulminacyjnym momencie między nogami Petera pojawia się pochodnia w kształcie penisa. Jak twierdzi Lea, to moment, kiedy publiczność wpada w ekstazę.  (…)

Sprawy nie chciała komentować rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. A minister pracy Jolanta Fedak była zdumiona, gdy dowiedziała się o szczegółach programu koncertu. Zapewniła nas wczoraj, że natychmiast poleci sprawdzić, dlaczego takie treści mają się pojawić podczas tego występu. (dziennik.pl)

Eee tam, jakaś Lea Divine… trzeba było namówić Płemieła na “występ ełotyczny z Dodą Elektłodą”.

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 24