Tusk - zakładnik wyborców
Wysłane przez: admin w dniu: 01/03/2008
Właśnie przy okazji stu dni rządu Tuska liczni publicyści powtarzali czasem triumfalnie, czasem ze smutkiem, że nowy premier uosabia “koniec wieku ideologii”. Buduje się nawet nowe słowne konstrukcje, jak choćby “polityka posttożsamościowa”. Brzmi to poważnie i nie jest całkiem nieprawdziwe. Ale przecież całkiem nie objaśnia, dlaczego minister Ćwiąkalski nie pali się, aby otworzyć korporacje, a Tusk powtarzając od czasu do czasu, jak chętnie widziałby je otwarte, nie wpisuje odpowiedniej ustawy na listę pilnych potrzeb Polaków.
Czy walka z prawniczym egoizmem to ideologia, a uleganie temu egoizmowi dowodem na “posttożsamościowy pragmatyzm”? Na stawianie modernizacji ponad jałowymi sporami?
Pytania można mnożyć. Dlaczego premier, ogłaszając co drugi dzień “tanie państwo”, ogranicza się do gestów, takich jak redukowanie ochrony BOR oficjelom czy uderzenie w drobne przywileje parlamentarzystów, a nie chce podjąć wymyślonej kiedyś przez jego partię fundamentalnej reformy, jaką jest przejście na budżet zadaniowy? Polega on przecież na zupełnie nowej, zrywającej z urzędniczą inercją technice planowania rządowych wydatków. Przecież to pozwoliłoby uniknąć rozpaczliwej szturmowszczyzny, jaką jest coroczne wydzieranie pieniędzy poszczególnym resortom po to, aby dorzucić przykładowo oświacie. Pozwoliłoby być może – bo to reforma nieprzetestowana. Ale naprawdę warto spróbować.
Dlaczego premier jest w stanie pochwalić się likwidacją jednej tylko agencji: mienia wojskowego? Przecież od lat to właśnie Platforma wymachiwała sztandarem drastycznej redukcji pozabudżetowych molochów. Dlaczego nowy rząd nie sięgnie choćby po najbardziej minimalistyczną wersję naprawy finansów publicznych. Przecież zewnętrzne audyty, bardziej rygorystyczne procedury wydawania publicznego grosza pozwoliłyby zaoszczędzić go w stopniu daleko większym niż jałowe demonstracje ascetyzmu. Rząd Leszka Millera przeniósł posiedzenia do mniejszej sali, żeby oszczędzić na oświetleniu. I co? I nic. (…)
Trzy wybrane na chybił trafił przykłady. Gdzie szukać powodów zaniechań? Tomasz Plata, jeden z piewców „polityki posttożsamościowej”, napisał niedawno, że Donald Tusk nie ma poglądów. Była to zresztą ocena pozytywna. Mamy się z tego cieszyć, bo tylko taki przywódca może bezpiecznie poprowadzić kraj. (…)
Nikt chyba już nie rozstrzygnie debaty, w jakim stopniu o niewybieralności opozycji zdecydowała kampania przeciw niej (między innymi takich środowisk, jak zaniepokojeni o swe przywileje adwokaci), a w jakim immanentne słabości Kaczyńskich i ich ludzi. Tusk może się kierować siłą bezwładu albo interesem wpływowych środowisk, bo i młodzi prawnicy, których kariery są blokowane, i szefowie firm, które padły ofiarą korporacyjnej zmowy, są w większości za PO. Głosują na etykietę albo – jak to ujął Lis – “odreagowują traumę”. (Piotr Zaremba)
Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 22

