Wysłane przez: admin w dniu: 31/03/2008
Nie chce mi się dzisiaj rozmawiać o polityce, więc dla małego relaksu załączam filmik, który znalazłem na blogu Yarroka.

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 14
Wysłane przez: admin w dniu: 30/03/2008
Donald Tusk rozpoczął przygotowania do swojej kampanii prezydenckiej. Chodzi o to, by już na starcie wyeliminować konkurentów, jacy mogliby pojawić się z lewej strony, np. w osobie Włodzimierza Cimoszewicza, albo kogoś takiego. Co więcej – również i o to, by zablokować wszelkie przegrupowania na lewej stronie politycznej sceny i w ten sposób uniemożliwić wyeliminowanie Platformy i jego osobiście w momencie, gdy program odwdzięczania się zostanie już przez jego rząd zrealizowany. O takim zamiarze świadczy nie tylko aresztowanie Vogla, ale przede wszystkim zapowiedzi ministra Ćwiąkalskiego, że niezależnie od wszystkiego Vogel może odsiedzieć również zaległy wyrok za morderstwo. Jak to zrobić mimo ułaskawienia – niech martwi się niezawisły sąd, jeśli taka wola polityczna zostanie mu objawiona.
Krótko mówiąc – Voglowi została przestawiona propozycja nie do odrzucenia: albo nie ujrzysz już świata Bożego – albo sprzedasz Kwaśniewskiego i jego ferajnę. Na taki właśnie deal wskazuję wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych Schetyny, podkreślającego konieczność wyjaśnienia sprawy wyjazdu do Szwajcarii w roku 1983 i późniejszego ułaskawienia. Tego rodzaju dociekliwość ministra Schetyny dowodzi, że w rządzącym Polską klubie gangsterów pojawiły się nieporozumienia, które może wyjaśnić i załagodzić tylko ustalenie jakiegoś nowego modus vivendi ścisłej ekipy Donalda Tuska z „lewicą”. Czy będzie ono wycinkowe i obejmie, na przykład tylko podział mediów elektronicznych po zlikwidowaniu telewizji publicznej i Polskiego Radia, czy również – kapitulację w sprawie prezydentury tak, by w kampanii roku 2010 Donald Tusk musiał stawić czoła już tylko Lechowi Kaczyńskiemu. (Stanisław Michalkiewicz)
Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Nasze mordy kochane | Komentarze: 17
Wysłane przez: admin w dniu: 29/03/2008
Decyzję premiera Donalda Tuska, by zdjąć sprawę “Widocznego znaku” z listy spornych kwestii polsko-niemieckich, przyjęto w Berlinie z ulgą. Mało wyrazista deklaracja polskiej dyplomacji, że zachowuje dystans wobec inicjatywy upamiętnienia Niemców deportowanych po II wojnie światowej z zachodnich i północnych terenów Polski, wywołała wręcz entuzjastyczne komentarze w prasie. Tygodnik “Die Zeit” ogłosił nawet, że “po wieloletnich sporach trudna pamięć o wypędzeniu nagle przestała być problemem dzielącym Niemców i Polaków”.
Te optymistyczne opinie pomijają jednak fakt, że w projekcie “Widocznego znaku” są akcenty, które Polaków muszą niepokoić. Gorzej, w euforycznej atmosferze zakończenia “problemów z Polakami” Berlin zaczyna się wycofywać z ważnych dla Polski projektów historycznych. (…)
Polski rząd prowadził rozmowy z Niemcami na temat polityki historycznej w atmosferze nadzwyczajnej poufności. W rezultacie do dziś nie wiemy, do czego Niemcy się zobowiązali w zamian za złagodzenie stanowiska rządu polskiego. Może więc czas się tego dowiedzieć. Widać bowiem wyraźnie, że poufność działa na korzyść naszych niemieckich partnerów. (Piotr Semka)
Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza | Komentarze: 16
Wysłane przez: admin w dniu: 29/03/2008
Według nieoficjalnych informacji Norbert Obrycki został ukarany, bo nie chciał się podporządkować posłowi Sławomirowi Nitrasowi.
36-letni Norbert Obrycki pełni funkcję marszałka od ostatnich wyborów samorządowych. W trakcie kadencji zebrał wiele pozytywnych opinii. Nawet od opozycji. Tydzień temu miesięcznik „Forbes” wybrał go człowiekiem roku.
Niespodziewanie ogłosił rezygnację. „W sytuacji wycofania mi rekomendacji do sprawowania funkcji marszałka przez partię, której jestem członkiem, a która udzieliła mi jej w grudniu 2006r., powziąłem decyzję o rezygnacji z pełnienia owej funkcji i zakończeniu pracy kierowanego przeze mnie zarządu województwa na najbliższej sesji absolutoryjnej” – napisał w komunikacie.
Musiał zrezygnować, bo większość członków zarządu wojewódzkiego PO postanowiła cofnąć mu partyjną rekomendację. Co dziwne – powody partyjnej decyzji utajniono.
– Padało wiele argumentów dotyczących sposobu prowadzenia przeze mnie urzędu i polityki kadrowej. Nie muszę się z nimi zgadzać, ale szanuję większość zarządu – mówi „Rz” Obrycki.
Nieoficjalnie wiadomo jednak, że usunięcie marszałka to wynik konfliktu, jaki panuje w zachodniopomorskiej Platformie. Gdy PO przejęła władzę w Szczecinie i regionie, spory zaczęły się nasilać. Pierwszy wybuchł w styczniu, gdy CBA ogłosiło raport dotyczący sprzedaży mieszkań komunalnych w Szczecinie. Zdaniem biura doszło do nieprawidłowości, a wśród transakcji, którą podważono, było kupno mieszkania przez dzisiejszego prezydenta miasta Piotra Krzystka (PO). W partii pokłócono się o to, jak rozwiązać problem i jak powinien się zachować prezydent. Na początku marca rozpętał się konflikt wokół marszałka Obryckiego. Jego zwolennicy twierdzą, że cofnięcie rekomendacji partii jest karą za to, że nie chciał się podporządkować kadrowej polityce szefa szczecińskiej PO, posła Sławomira Nitrasa. Sam poseł tej sprawy nie chce komentować.Obryckiego wsparł prezydent Krzystek. Razem pojechali do Warszawy, gdzie poskarżyli się na posła Nitrasa szefowi MSWiA Grzegorzowi Schetynie. Niewiele zdziałali.
Tydzień później zastępcy Obryckiego – ku jego zaskoczeniu – podjęli uchwałę o kontroli wydatków marszałka. Sam poseł Nitras w jednym z wywiadów zarzucił Obryckiemu, że za mało pracuje. Zdaniem posła podległy marszałkowi wydział musiał też trzy dni przygotowywać go do telewizyjnej debaty na temat środków unijnych. Za marszałkiem ujął się senator PO Krzysztof Zaremba, który wystąpił do partyjnego sądu koleżeńskiego o ukaranie Nitrasa. (Rzeczpospolita)
Kategoria: Co tam Panie w koalicji | Komentarze: 6
Wysłane przez: admin w dniu: 28/03/2008
W grudniu Waldemar Pawlak, nowy wicepremier i minister gospodarki, uchylił decyzję Agencji Rezerw Materiałowych o ukaraniu spółki gigantyczną karą 462 mln zł, za brak wymaganych przez prawo zapasów paliw. Zdaniem Pawlaka, doszło do błędów proceduralnych.
Jak się dowiaduje “PB”, decyzja w sprawie J&S Energy będzie gotowa w przyszłym tygodniu. Według źródeł gazety, prawnicy ARM uważają, że spółce należy się kara. W grę wchodzi poprzednia kwota 462 mln zł. Spółka J&S Energy dostanie po kieszeni? Agencja nabrała wody w usta.
“Proszę uzbroić się w cierpliwość. Ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona zapewne we wtorek” - mówi “Pulsowi Biznesu” Piotr Kruk, rzecznik Agencji Rezerw Materiałowych. (wprost.pl)
Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 6
Wysłane przez: admin w dniu: 28/03/2008
Premier nie miał czasu. Do czwartku w poświątecznym kalendarzu szefa rządu nie znalazła się nawet jedna wolna godzina na spotkanie z prezydentem. Lech Kaczyński chciał porozmawiać o burzy wokół traktatu.
Oczywiście ta nagła potrzeba dialogu mogła się wydać zaskakująca. Oczywiście zasadne jest pytanie, dlaczego pan prezydent takiej potrzeby nie odczuwał, zanim wokół ratyfikacji traktatu nie zaczął swoich łamańców jego brat. Oczywiście premier rządu nie jest chłopcem do wzywania i nie musi się meldować natychmiast po telefonie głowy państwa. Ale - cytując klasyka - zawsze warto rozmawiać.
Donald Tusk nie miał czasu we wtorek. Nie miał go także w środę. Znalazł w czwartek. W samo południe, co zwiastowało westernową konwencję spotkania. Żeby już nie snuć dywagacji na temat tego, czym się kończą pojedynki…
Tymczasem lektura prasy kolorowej przyniosła rozwiązanie zagadki napiętego terminarza premiera. Wczorajszy “Fakt” opublikował zdjęcia z pasjonującego widowiska, jakim był wtorkowy mecz na stadionie Polonii Warszawa. Pan premier w gustownym zielonym dresie Celtic Glasgow z zapamiętaniem kopał piłkę w towarzystwie młodzików i starszaków z PO. Atak Tusk - Schetyna był tak skuteczny, że starsi ograli młodszych 4:2.
Kto kogo ograł w meczu dwóch pałaców, małego i dużego, wskazać jest trudniej. Z pewnością ofiarą tej rozgrywki pada prestiż Polski. Prezydent z wyraźnym zmieszaniem tłumaczył, dlaczego skraca wizytę na Węgrzech. Szef kancelarii premiera tłumaczył, że kalendarz Donalda Tuska jest pełny od rana do nocy. (Kamil Durczok)
Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 19
Wysłane przez: admin w dniu: 28/03/2008
Jeśli ktoś żył na innej planecie przez ostatni tydzień, zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku przygotowanego specjalnie dla tuskwatch.pl przez naszego forumowicza (podziękowania dla kolegi WTQ). Jest to jeden z pierwszych klipów na sieci poświęconych oszustwu Platformy Obywatelskiej.

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 10
Wysłane przez: admin w dniu: 27/03/2008
Poparcie polityczne dla Platformy Obywatelskiej i dla Donalda Tuska utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. Jak długo będzie trwać i co powinno nastąpić, aby odwróciły się słupki sondaży? (…)
Dzięki słabości PiS i LiD trwa potop PO. To coraz szersze rozlewanie się poparcia dla Platformy zdaje się nieco usypiać polityków tej partii. Ulega ona PR-owej wydmuszce, co niekorzystnie odbija się na sprawności rządu. PRowa wydmuszka w wykonaniu PO polega na prowokowaniu społecznych debat zamiast realizacji faktycznych działań. Pan premier lub członkowie jego rządu rozpoczynają akcję medialną od zdradzenia pewnej intencji, np.: powinniśmy finansować zapłodnienie in-vitro; zlikwidujemy abonament. Potem następuje medialna burza, a po gradobiciu ludzie polaryzują się na grupy zwolenników i przeciwników. Rząd zaś wycofuje się rakiem z niemal każdej propozycji, gdyż obawia się zrazić do siebie którąkolwiek z tych grup. Tę niemoc różni publicyści (np. Żakowski) racjonalizują, nazywając „normalnością”. Oznacza ona w ich mniemaniu unikanie spektakularnych reform, bo ludzie są nimi zmęczeni. Natomiast moim zdaniem to nie jest „normalność”, ale machanie przed oczami gawiedzi pomalowanym jajkiem – PRową wydmuszką. „Machamy, staramy się, dokonujemy zmian”. Tylko jakich konkretnie?
Co zmieniło się w ciągu ostatniego kwartału działania rządu na ulicach polskich miast, w urzędach, w oświacie i nauce? Już wiadomo, że Polska nie zrealizuje planu przygotowań do Euro. Nie powstanie planowana liczba autostrad. W urzędach skarbowych trwa strajk włoski (powodem jest m.in. wycofanie się z obiecanej podwyżki dla „skarbówki”, którą strajkami wywalczyli celnicy). Problemy polskiej nauki ma rozwiązać likwidacja habilitacji i możliwość doktoryzowania się po licencjacie. Być może to rozwiązuje problemy jakiś prywatnych uczelni, które narzekają na brak kadry, ale nijak się ma do problemów polskiej nauki.
Konsekwencją pozorowania działań jest nie tylko bezruch. Wydmuszka PR-owa powoduje, że coraz trudniej zmiany wprowadzić. Przykładem są media publiczne, które dla każdych rządów są węzłem gordyjskim. Tuska oskarża się wręcz, że niczym Aleksander, chce rozwiązać ten problem mieczem, odcinając media publiczne od dochodów z abonamentu i reklam. Nie chcę tutaj dyskutować samego pomysłu, a tylko działania PRowe wokół ustawy medialnej. Tusk nie wyciąga miecza, ale papierek lakmusowy. Sonduje, sprawdza, czy w tej idei jest jakaś zasada, czy pomysł na przekształcenia w TVP to „zwykły kwas”. Tylko to sondowanie powoduje, że ludzie stają po dwóch stronach barykady, patrzą przez pryzmat emocji, kompromis staje się niemożliwy. Węzeł się jeszcze bardziej supła. Moim zdaniem polityka Tuska – „małych kroków” pozwala teraz utrzymać rządowi PO-PSL popularność, ale ma krótkie nogi zwłaszcza w sytuacji spowolnienia gospodarczego. Wcześniej, czy później, w jakiejś mierze obejmie on Polskę. (Norbert Maliszewski)
Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 28
Wysłane przez: admin w dniu: 27/03/2008
“Co ty pier…sz!?” - takimi słowami poseł PO Tomasz Głogowski przekonywał w Sejmie rozmówcę z PiS, że ten myli się, gdy ma obawy co do prywatyzacji służby zdrowia. Mało tego, nie dość, że Głogowski używa nieparlamentarnych słów w parlamencie, to jeszcze się tym chwali publicznie.Głogowski bez cienia zażenowania przytacza na swym blogu na portalu onet.pl całą rozmowę. Najpierw mówi, że w debacie o służbie zdrowia do polityków opozycji trzeba mówić jak do dzieci, bo “nie rozumieją najprostszych rzeczy”.
Później jest coraz ostrzej. Przytacza rozmowę z sejmowym kolegą z PiS, który wyraził obawę, że prywatyzacja przychodni zmusi biednych do płacenia za leczenie.
Po krótkiej wymianie zdań z ust Głogowskiego wybucha: “Co ty pier…sz!? Przecież pacjenci nie płacą. Dla nich nie ma znaczenia, czy jest to przychodnia prywatna, czy też taka, której właścicielem jest np. miasto”. (dziennik.pl)
Podobno wraz z Lepperem chamy miały bezpowrotnie odejść od władzy w Polsce. Cóż, nawet tej obietnicy Platforma nie zamierza spełnić.
Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 10
Wysłane przez: admin w dniu: 27/03/2008
Zamieszanie w sprawie przesłuchania Petera Vogla na Słowacji. Rano minister Ćwiąkalski stwierdził, że nic takiego się nie wydarzyło. Zaskoczony jego poprzednik zapewniał, że “kasjer lewicy” składał zeznania, to samo potwierdzali prokuratorzy. W końcu resort sprawiedliwości ogłosił: Vogel zgodził się zeznawać, ale tylko jako świadek w sprawie ułaskawienia go przez Kwaśniewskiego.
Wokół przesłuchania “kasjera lewicy” w Bratysławie wybuchła wielka burza. Prokuratorzy wiele razy potwierdzali, że Vogel składał zeznania w polskim konsulacie na Słowacji. Miał opowiadać m.in. o kulisach ułaskawienia go przez Aleksandra Kwaśniewskiego.
Ale dziś rano - ku wielkiemu zaskoczeniu - minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski stwierdził, że “kasjer lewicy” “ostatecznie zeznań nie złożył”.
Zamieszanie próbuje wyjaśnić komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort tłumaczy, że Peter Vogel odmówił składania wyjaśnień w sprawie rzekomych tajnych kont polityków lewicy i prania brudnych pieniędzy. Jest w niej podejrzanym.
Zgodził się zeznawać natomiast w zupełnie innym śledztwie - dotyczącym jego ułaskawienia przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Vogel jako świadek ma pomóc śledczym wyjaśnić, czy gest ówczesnego prezydenta mógł mieć jakiś związek z rzekomymi powiązaniami szwajcarskiego bankiera z politykami lewicy. (…)
Nieoficjalnie prokuratorzy zajmujący się obiema sprawami sugerują, że Ćwiąkalski prawdopodobnie pomieszał dwa różne śledztwa. Ale podkreślają, że sprawa tajnych kont lewicy i okoliczności ułaskawienia Vogla są powiązane - są i wspólne wątki, i te same osoby. (dziennik.pl)
Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4