Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 05/02/2008

Czystki czy powrót fachowców

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Jednego dnia odwołano kilkanaście osób z centrali i oddziałów regionalnych w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

- Potraktowano mnie jak śmiecia. Byłem na urlopie, kiedy otrzymałem SMS z informacją, że wpłynął faks z moim odwołaniem. Do dziś go nie widziałem – mówi Waldemar Sekściński, były dyrektor ARiMR w Olsztynie.

Razem z nim pracę straciło kilkunastu kierowników, w tym dwóch wiceprezesów. Odwołano też 10 z 16 szefów biur regionalnych.

Na miejsce odwołanych urzędników nowi mieli być wybierani w drodze konkursów. Ale te okazują się fikcją. Nowy szef agencji Dariusz Wojtasik już zaczął powoływać nowych dyrektorów, choć termin nadsyłania zgłoszeń do konkursów mija dopiero 8 lutego. W piątek nominacje dostali szefowie oddziałów w Olsztynie i Lublinie. (…)

Szefem warmińsko–mazurskiego oddziału została Jolanta Marozas, była działaczka SKL. Według naszych informacji za jej kandydaturą osobiście się wstawiał Sławomir Rybicki, poseł PO z Olsztyna, w przeszłości działacz SKL. W Lublinie dyrektorem został szef miejscowego PSL Andrzej Bieńko. To dobry znajomy Waldemara Pawlaka. – Na miejsca urzędników odwołanych z centrali wracają też ludzie Wojciecha Olejniczaka – mówi “Rz” jeden z urzędników. Wiceprezesem agencji została Zofia Szalczyk. Kiedy ministrem rolnictwa był Wojciech Olejniczak, była szefową wielkopolskiego oddziału ARiMR. (Rzeczpospolita)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Co tam Panie w koalicji, Nasze mordy kochane | Komentarze: 2

Wyjaśnijmy sprawę J&S do końca

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Tłumaczenia Waldemara Pawlaka dotyczące zniesienia kary dla firmy J&S są bardzo niejasne. W wywiadzie dla Radia Zet wicepremier zasugerował, że to “zatruta strzała” ekipy PiS, mina podłożona przez poprzedni rząd, a osoba nakładająca karę mogła “zostać zmuszona” do podjęcia takiej decyzji.

Przypomnijmy jednak, że Pawlak początkowo twierdził, iż powodem uchylenia kary są błędy formalne, a nie to, że kara się nie należy. Dlaczego więc wicepremier nie nałożył jej raz jeszcze, w sposób przepisowy?

Jeśli to polityczna rozróba poprzedników, to dlaczego Pawlak nie zgłosił tej sprawy do prokuratury? A jeżeli - jak mówił wicepremier w innym miejscu tej rozmowy - “nie ma jasnej odpowiedzi”, czy kara się należała, czy nie, to dlaczego tak bardzo się pospieszył z decyzją? (…)

Dla premiera Donalda Tuska i jego partii powinien to być sygnał ostrzegawczy. Dla własnej wiarygodności i wiarygodności kierowanego przez siebie gabinetu szef rządu powinien zażądać od swojego zastępcy wyjaśnień. Waldemar Pawlak sam powiedział, że takie sprawy trzeba wyjaśnić “do spodu”. Więc ją wyjaśnijmy. Zwłaszcza że sprawa ociera się o kwestie bezpieczeństwa energetycznego kraju. (Igor Janke)

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu..., Nasze mordy kochane | Komentarze: 2

Pitera: to była notatka, a nie dokument o CBA

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją Julia Pitera, ponownie zapewniła, że przygotowany przez nią materiał dotyczący CBA jest jedynie notatką przygotowaną na polecenie premiera i wyłącznie dla premiera.

Sprawą dokumentu o CBA, sporządzonego przez Piterę, zajmują się na wtorkowym posiedzeniu członkowie sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. O ujawnienie tego dokumentu i debatę nad nim wnosili posłowie PiS.

Pitera, pytana przez nich o status tego dokumentu i klauzulę, jaką jest objęty, podkreśliła, że nie jest to dokument, a jedynie notatka. Dodała, że nie jest on objęty żadną klauzulą tajności, a sporządziła go na podstawie informacji jawnych z instytucji, które współpracowały z CBA. Nie chciała ujawnić “kuchni” prac nad tym materiałem.

Pitera zaznaczyła, że ta notatka nie jest dokumentem, który podlega ujawnieniu na podstawie ustawy o informacji publicznej. Podkreśliła, że nie ujawni go, ponieważ to roboczy materiał przygotowany jedynie dla premiera. (wp.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 14

Koniec karnawału

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Jeszcze sondaże wykazują wysokie poparcie dla PO, jeszcze gospodarka trzyma się jak nigdy dotąd, jeszcze ludzie czekają na cud, a jednak klekot wielkopostnych kołatek zaczyna niepokojąco zakłócać dźwięki samby, rozlegające się na salonach po październikowych wyborach. (…)

Napoleon wybierając swoich przywódców, chciał sprawdzić, czy mają szczęście. Po co komu pechowy geniusz? Więcej już pożytku z głupca szczęściarza. Tusk wygrał wybory, bo wykorzystał wszystkie swoje atuty: dobry kontakt z mediami, zmęczenie rządami PiS i wreszcie skłonność Polaków do wiary w cuda. Dobrał sobie niezłych sztabowców, a w kampanii wyborczej poszedł na całość. Problem w tym, że trafił na czas, kiedy lepiej nie rządzić. Jego wyborcy uwierzyli, że poprawi im się byt, i to szybko. Ci, którzy w to powątpiewali, tym bardziej chcą wystawić mu rachunek. Dzisiejszych protestów i strajków wcale nie można traktować jako przejawu niewiary w ten rząd. Wręcz przeciwnie, rosnące żądania są dowodem głębokiego przekonania, że wiele grup zawodowych może szybko poprawić swoją sytuację materialną. To nie przypadek, że na pierwszy ogień poszli nauczyciele i lekarze, którzy masowo poparli PO. PiS nie obiecywał im wysokich podwyżek, ponieważ wiedział, że nie ma z czego. PO musiała wygrać i obiecała bardzo wiele, bardzo na wyrost. Ci, którzy strajkują, jeszcze nie wiedzą, że jedyne, co mogą naprawdę dostać, to kolejne obietnice. Mam poważne podejrzenia, że wiele składanych strajkującym propozycji i zawieranych z nimi umów to tylko mydlenie oczu. Pieniądze w budżecie są te same co były i innych nie będzie.

A na czym polega pech Tuska? Stracił przynętę. Gdyby światowa gospodarka rozwijała się w tempie takim jak rok temu, można by było obiecywać, ile wlezie i mieć wiarygodne alibi. Rozwijać się będzie jednak dużo wolniej. To oznacza, że obietnice będą mniej wiarygodne. A od niewiarygodnych obietnic lepsze są nawet niewielkie kwoty, ale wypłacone już dziś. Tusk musi jechać do protestujących z workiem pieniędzy, który w miarę upływu czasu zamieni się w portmonetkę. (Tomasz Sakiewicz)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 2

Oddala nam się druga Irlandia

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Rząd zaczyna mieć kłopoty z likwidacją barier dla przedsiębiorczości. Pakiet Szejnfelda wpadł na rafy. 15 stronom projektu urzędnicy przeciwstawili 300 stron uwag - pisze “Puls Biznesu”.

Pod znakiem zapytania stanął sztandarowy cel Platformy Obywatelskiej, czyli wprowadzenie rzeczywistej wolności gospodarczej. Jak dowiedział się “Puls Biznesu”, okoniem stanęło antyreformatorskie lobby urzędnicze. Projekt nowelizacji ustawy o swobodzie gospodarczej, autorstwa Ministerstwa Gospodarki, natrafił bowiem na gigantyczny opór w trakcie uzgodnień międzyresortowych. Urzędnicy kilku ministerstw zażądali wycięcia wielu korzystnych dla przedsiębiorców regulacji.

- Będę przekonywał oponentów do naszych propozycji - mówi Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

Sytuacja niepokoi przedsiębiorców. - Zaczynamy się poważnie martwić, że także tym razem wprowadzenie prawdziwej swobody dla firm może się nie udać - mówi Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP Lewiatan.

- Reformatorskie inicjatywy blokują urzędnicy średniego szczebla, dyrektorzy departamentów i naczelnicy, którzy od lat robią wszystko, by zachować przywileje swoich instytucji kosztem przedsiębiorców - mówi Jarosław Chałas, ekspert prawny Business Centre Club. (onet.pl)

Kategoria: 10 cudownych obietnic | Komentarze: 5

Pawlak na tropie spisku

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Waldemar Pawlak: “(…)biorąc pod uwagę to, co wyrabiają politycy i jak teraz próbują tą sprawę przedstawiać to niewykluczone, że to mogła być taka zatruta strzała, czy taka mina podłożona po to żeby potem wokół tego robić zadymę. (…) Jeżeli taka inicjatywa [powołania komisji śledczej do zbadania tej sprawy] będzie, to będzie bardzo dobry sposób na wyjaśnienie do spodu właśnie tych wszystkich projektów dziwnych, gdzie głoszono bardzo pryncypialne i patriotyczne teksty, a za tym szły dziwaczne działania. I myślę, że tutaj warto spojrzeć na to, gdzie te służby dzielne były w tym czasie, bo mam wrażenie, że zajmowały się wszystkim, tylko nie podstawowymi interesami ekonomicznymi kraju.”

Pawlak trochę popłynął ale na szczęście dla niego Monika Olejnik w takich sprawach nie jest dociekliwa i nie dopytała na czym ten chytry plan miał polegać oszczędzając tym samym Pawlakowi konieczności logicznego uzasadniania swoich księżycowych hipotez. Pawlak rzucił oskarżenia tak poważne, że przejść nad nimi do porządku dziennego nie można. Wicepremier i minister gospodarki - oczywiście jeśli sam wierzy w to co wygaduje - musi być teraz konsekwentny a to oznacza:

  • natychmiastową dymisję szefa Agencji Rezerw Materiałowych, bo nie może pozostać na tym stanowisku ktoś kogo sam wicepremier i minister gospodarki podejrzewa o świadome podejmowanie niezgodnych z prawem decyzji
  • natychmiastowe skierowanie sprawy do prokuratury, bo nie można nie wszcząć śledztwa w sprawie podejrzeń o wymuszanie na wysokim urzędniku państwowym podejmowania niezgodnych z prawem decyzji
  • natychmiastowe ponowne wszczęcie procedury wobec J&S bo jeśli jedynym powodem uchylenia decyzji był błąd formalny, językowy można powiedzieć, to nie ma żadnych przeszkód, żeby sprawę rozpoznać ponownie i tym razem już całkowicie zgodnie z prawem i procedurami nałożyć stosowną karę.

Wypada zastosować do siebie to co się powiedziało o poprzednichach - “Albo coś rzeczywiście jest na rzeczy i wtedy trzeba zachowywać się profesjonalnie, albo to jest po prostu czysta, polityczna taka propagandowa zagrywka.”. Ja obstawiam, że bajki Pawlaka to właśnie “czysta, polityczna taka propagandowa zagrywka” ale bardzo jestem ciekawa powodów dla których Pawlak popadł w taką desperację. Bo właśnie desperację dostrzegam w jego dzisiejszym, bardzo bełkotliwym i niespójnym wywiadzie. (kataryna

Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Media (po)mogą | Komentarze: 2

Wśród szarych eminencji

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Od niepamiętnych czasów w życiu politycznym każdego państwa występują tak zwane „szare eminencje”. Tak określa się osoby, które albo oficjalnie nie pełnią żadnej funkcji państwowej, nie piastują żadnego urzędu, ale są szalenie wpływowe – albo osoby, których wpływy są znacznie większe, niż wynikałoby to z zajmowanego przez nie urzędu. (…)

Ostatnie wypadki pokazują, że podobna sytuacja może być w całym państwie. Ledwo trochę ucichły hałasy w związku z mianowaniem przez premiera Tuska nowych szefów tajnych służb bez czekania na opinie prezydenta, a już wybuchła nowa afera w związku z katastrofą samolotu CASA, w której zginęli wysocy dowódcy polskich sił powietrznych. Okazało się, że prezydent, chociaż jest konstytucyjnym Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, dowiedział się o tej katastrofie bodajże ostatni i w dodatku – niemal przypadkowo.

Kolejność przekazywania wiadomości była następująca: najpierw o katastrofie dowiedział się szef Sztabu Generalnego, który poinformował o wszystkim ministra obrony narodowej, pana Klicha. Do tej pory wszystko było w porządku, ale oto w trzeciej kolejności o katastrofie dowiaduje się… prywatna stacja telewizyjna TVN, a dopiero potem – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i prezydent. Wygląda na to, że TVN może być prawdziwym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, chociaż formalnie nie wchodzi do systemu organów państwowych, ale jako „szara eminencja”, w prawdziwej hierarchii zajmuje pozycję ważniejszą od pozycji prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a kto wie – czy również nie ważniejszą od pozycji ministra obrony?

W tej sytuacji może niepotrzebnie tak przejmujemy się rządem premiera Donalda Tuska, skoro Polska tak naprawdę rządzą zupełnie inne „szare eminencje”? (Stanisław Michalkiewicz)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 4

“Tusk powtarza błąd Kwaśniewskiego”

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Już sam fakt zmiany rządu w Polsce został zinterpretowany jako odwrót polskiej opinii publicznej od polityki Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Na tle ich negatywnego wizerunku zwycięstwo PO oznaczało dla Moskwy przełom: oto Polacy zrozumieli, jak fatalną politykę zagraniczną prowadziła ekipa PiS, i tym samym przyznali rację Putinowi. Rząd Tuska utwierdził ten sposób myślenia, zgłaszając np. gotowość do uregulowania kwestii embarga na polskie towary rolne w relacjach dwustronnych. Wyłączenie jej z relacji Rosja - Unia było dla Moskwy korzystne, a embargo de facto nie zostało zdjęte - zniesiono je jedynie dla wybranych przez Rosję firm. Z drugiej strony Polska zapowiedziała konsultacje z Rosją w sprawie tarczy antyrakietowej - cytowany od wczoraj Dmitrij Rogozin zrozumiał to jako gotowość do „rozmów z Rosją w sprawie tarczy”. I znów się zawiódł. (…)

Premier Tusk znalazł się przez to w bardzo trudnej sytuacji: musi odegrać teraz dużo twardszą rolę, niż musiałby to czynić np. premier Kaczyński, który od początku stawiał Moskwie jasne warunki. Na razie Kreml wysłał Dmitrija Rogozina jako politycznego “harcownika”, który pogroził Polsce palcem. Do wizyty premiera Tuska w Moskwie jest jeszcze kilka dni: być może pojawi się jakiś inny sygnał, jakiś “dobry policjant”, który pokaże Polsce przyjazną alternatywę wobec groźnie brzmiącej wersji naszych relacji przedstawionej przez Rogozina. Tak czy owak premier Tusk będzie musiał manewrować między dwoma rosyjskimi biegunami - to nie jest korzystna sytuacja. (wywiad z politologiem Włodzimierzem Marciniakiem)

Kategoria: Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 2

Uważajcie na gimnazjalistów

Wysłane przez: admin w dniu: 05/02/2008

Nie mają racji ślepcy mówiący, że za rządów Platformy Obywatelskiej upadł program “Pierwsza praca”. Wręcz przeciwnie, PO bardzo dba o żółtodziobów i zatrudnia ich. Głównie jako wiceministrów - pisze w DZIENNIKU publicysta Robert Mazurek.

Pewnie nikt z państwa nie zadał sobie trudu, by pomyśleć choć przez chwilę o Ministerstwie Skarbu, ale jakże niesłusznie. Rozumiem, że nominacje w nim nie są może tak widowiskowe jak rzucenie niedoszłego ministra sprawiedliwości na autostrady, a szefa MON na operę i balet - ale zaręczam państwu, że jest tam nie mniej ciekawie. Jeśli bowiem w jakimś resorcie można mówić o kontynuacji tradycji pisowskich, to skarb wydaje się do takich porównań wymarzony. I tu, i tam jego szefem zostaje bowiem facet, który - owszem - nie zna się na nim ni w ząb, ale za to ma tę niezaprzeczalną zaletę, że nie podejmie żadnej samodzielnej decyzji i zawsze mianuje, kogo trzeba. Geolog Grad o wielu rzeczach może i nie ma pojęcia (mówiono o nim jako o kandydacie PO na ministra rolnictwa), ale za to doskonale wie, komu swe stanowisko zawdzięcza.

Ale to nie koniec analogii - tak jak za ministra Jasińskiego resortem trząsł 25-letni wiceminister Krupiński, tak teraz pierwsze skrzypce gra tam o cały rok starszy inny Michał - Chyczewski. Zapewne przemawia przeze mnie typowa starcza zazdrość o cudowne dzieci, które tuż po studiach, nie liznąwszy na dobre uczciwej pracy, nabyli kwalifikacji do nadzorowania procesów, w których przewala się miliardami złotych. Zżera mnie, że ja zbladłbym w obliczu jednego wyszczekanego prawnika, a oni gotowi są stawić czoła całym armiom zaciężnym międzynarodowych korporacji i walczyć z nimi jak równy z równym o nasz narodowy interes. Nie zaniedbując przy tym interesu Matki Partii, która im tę troskę powierzyła.

I jakaż tu cudowna równowaga - Krupiński był lepiej wykształcony? Zgoda, ale Chyczewski ma większe doświadczenie (rok w tym wieku to jak w przedszkolu - zupełnie inna grupa). Pewna nierównowaga pojawia się dopiero na poziomie pierwszych zastępców ministra - i tu PiS przegrywa z kretesem. Paweł Szałamacha był - owszem - ceniony przez rynek i szlify zdobywał w Clifford Chance, za to Jan Bury (PSL) ceniony jest przez PO, a szlify zdobywał w ZMW. A na dokładkę - i to przechyla szalę - to Burego popiera Staszek Dobrzański, który - jak wiadomo - świetnie sprawdził się nie tylko w wojsku, i to na dwóch etatach, ale i w biznesie.  (Robert Mazurek)

Kategoria: Analiza | Brak komentarzy »