Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: 01/02/2008

Plugawa propaganda sukcesu

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2008

Donald Tusk zaczyna „mówić Kaczyńskim”. Czym innym są słowa o „plugawej propagandzie sukcesu”, wygłoszone pod wpływem ujawnienia przez TVN instruktażowego filmiku ABW?

Jest w tym jednak pewien haczyk: premier mógłbym się oburzać, gdyby mówił o czymś oburzającym. Gdy wczoraj zobaczyłem w „Faktach” materiał o instruktażu ABW, nie bardzo wiedziałem, dlaczego on się tam w ogóle znalazł. Nie dlatego, że to jakiś tajny film, tylko dlatego, że w tym filmie nie ma nic szokującego ani niezwykłego.

Każdy dziennikarz, który miał do czynienia z jakimikolwiek służbami mundurowymi - policją, Strażą Graniczną, ABW, dawniej UOP-em - wie doskonale, że ludzie z wydziałów prasowych tych formacji dokumentują ich poczynania. Ja np. regularnie dostaję mejle ze Straży Granicznej ze zdjęciami z najważniejszych akcji. Takie filmy są kręcone również po to, żeby mogły je potem wykorzystywać media, których - z oczywistych powodów - przy tych akcjach być nie może. I dlatego nie mogą być kręcone po dyletancku. Pamiętam, jak swego czasu jeden z oficerów wydziału prasowego KG Policji opowiadał mi, jak jeździł po komendach wojewódzkich, szkoląc poszczególnych rzeczników w realizacji takich właśnie materiałów. To także była „plugawa propaganda sukcesu”?

Mam wrażenie, że doradcy Tuska - który w końcu nie musi znać praktyki służb mundurowych - przesadzają. Tak bardzo chcą dokopać poprzednikom, że narażają swojego szefa na śmieszność. Teraz jestem zresztą ogromnie ciekaw, czy w ramach walki z „plugawą propagandą sukcesu” wszystkie służby mundurowe otrzymają zakaz utrwalania swoich akcji na wideo. (Łukasz Warzecha)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 6

Albo miłość, albo cud

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2008

Z coraz większą troską przyglądam się temu, co się w Polsce wyprawia. Niemal każdego dnia widać, jak nieodpowiedzialna opozycja pospołu z wichrzycielskim i roszczeniowym społeczeństwem rzuca rządowi kłody pod nogi. To się w głowie nie mieści.

Jak nie lekarze, to nauczyciele, jak nie nauczyciele, to celnicy, jak nie celnicy, to teraz “Solidarność”. Wygląda na to, że przeciw Tuskowi i jego dzielnej drużynie sprzysięgły się złe moce i wszyscy wołają, żeby dał więcej. Ale jak? Jak ma to zrobić, skoro odziedziczył kraj w ruinie, po dwóch latach niszczycielskich i katastrofalnych rządów PiS? Latach politycznych prześladowań i trwonienia grosza publicznego?

Dopiero teraz widać, co działo się w tym rzekomo tanim państwie. Dla mnie największym wstrząsem było to, że w tym procederze trwonienia uczestniczył nie tylko prezydent, premier jego brat, wszyscy ministrowie, ale też nawet były szef ABW, który urządzał rauty w Sfinksie, Pizza Marzano i Mexicano (ujawnił to obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk). Skandal. Tacy jak oni mieli prawo ucztować góra w McDonaldzie.

Dlaczego wtedy nie protestowano? Gdzie byli dziennikarze? Tylko pielęgniarki śmiały podnieść głowę, lękliwie wspierane przez część niezależnych mediów. A reszta, dziś krzykliwa? (Paweł Lisicki)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 7

Pitera zajmie się rządowym ekspertem

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2008

Prokuratura oskarża Ludwika Węgrzyna, a Julia Pitera chce przyjrzeć się jego przeszłości. Zapowiada, że w sprawie byłego samorządowca porozmawia z premierem.

Ludwik Węgrzyn, członek PSL, były starosta bocheński, został doradcą Eugeniusza Grzeszczaka, sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Otrzymał to stanowisko, mimo że ciążą na nim prokuratorskie zarzuty niedopełnienia obowiązków.

Węgrzyn jest jednym z oskarżonych w głośnym procesie “Tankowni”: stacji benzynowej, wybudowanej w Bochni - jak twierdzi prokuratura - z naruszeniem przepisów.

Julia Pitera, minister w Kancelarii Premiera odpowiedzialna za zwalczanie korupcji, była oburzona, gdy dowiedziała się od nas, że Węgrzyn został rządowym ekspertem. - To bulwersująca wiadomość. Znam Ludwika Węgrzyna, bo jako szefowa Transparency International sama go ścigałam. Bezzwłocznie powiadomię o tym premiera - powiedziała w rozmowie z “Polską Gazetą Krakowską”.

Węgrzyn ma doradzać Grzeszczakowi, który również jest członkiem PSL, przede wszystkim w sprawach związanych z działalnością samorządów. Został zatrudniony na 1/4 etatu z miesięczną pensją w wysokości 1000 zł netto. Do Warszawy ma przyjeżdżać raz w tygodniu. Aktualnie pracuje nad reformą samorządu powiatowego. (Polska)

Pitera Julia przygotuje kolejny raport dla Premiera?

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4

Mniej uśmiechów premiera – więcej sukcesów Polski?

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2008

Premier Donald Tusk przestał się ostatnio uśmiechać. Należy mieć nadzieję, że to dobry znak dla podatników, bo to zazwyczaj właśnie oni słono płacą za chętnie – na prawo i lewo – rozdawane przez rządzących polityków szerokie uśmiechy, które najczęściej oznaczają po prostu ich bezwarunkową kapitulację wobec roszczeniowo nastawionych grup zawodowych. (…)

Jeśli mniej uśmiechów oznaczać będzie mniej ustępstw na rzecz tych, którzy żądają zbyt wiele, to z pewnością wyborcy szybko uznają, że z poważną miną Donaldowi Tuskowi bardziej do twarzy niż z uśmiechem od ucha do ucha. A polityki uśmiechów będą oczekiwać raczej od liderów opozycji, więc teraz np. od Jarosława Kaczyńskiego. (Piotr Gabryel)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 7

Kto podgoni? Michał Boni!

Wysłane przez: admin w dniu: 01/02/2008

Pod rządami PO będą tylko trzy ministerstwa: zdrowia, szczęścia i pomyślności – głosił jeden z pierwszych dowcipów powstałych po wyborach. Nikt jednak nie przewidział, że wszystkimi kierował będzie Michał Boni.

Podczas formowania rządu typowano go na ministra pracy. Nominację powstrzymała wieść o podpisaniu w 1985 r. deklaracji współpracy z SB. Tusk ogłosił więc, że niedoszły minister będzie mu służył radą w inny sposób. Dziś Boni jest szefem zespołu doradców premiera, ale de facto stał się oficerem do specjalnych poruczeń, który żadnej pracy się nie boi.

To Boni zajmuje się strajkującymi celnikami (co robi minister finansów?). To Boni pracuje nad reformą służby zdrowia (a gdzie minister zdrowia?) i to Boni obiecuje nowy projekt zwiększenia zatrudnienia osób powyżej 50. roku życia (czyżby minister pracy zaginął?). Nic dziwnego, że minister Schetyna obwołał wczoraj Boniego “świętym człowiekiem”.

Wszechobecność Boniego i wycofanie się Tuska na z góry upatrzone pozycje pokazuje, że premier z Trójmiasta, aby utrzymać się na szczytach sondaży, chce powtórzyć manewr Aleksandra Kwaśniewskiego, prezydenta “wszystkich Polaków”. Tusk próbuje więc przekonać wyborców, że nie jest stroną sporu, tylko arbitrem. Że działa o poziom wyżej od wszystkich małych, ubabranych polityką ludzików. Z wyżyn swego urzędu będzie napominał, łajał, ubolewał nad sporami o to, kto do kogo dzwonił, troszczył się o styl debaty publicznej i jeździł po świecie. Owszem, czasem spotka się z pielęgniarkami lub celnikami, by mądrze głową pokiwać i po brodzie się pogładzić, ale zaraz potem wróci na wysokości, zostawiając sprawy w rękach swoich ludzi – to znaczy Boniego. (Piotr Gociek)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 4