Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

Archiwum: styczeń 2008

Gdzie ci obrońcy demokracji?

Wysłane przez: admin w dniu: 28/01/2008

Sto dni nowego rządu jeszcze nie minęło, a tu urodzaj wprost niezwykły. I uczciwie muszę przyznać: gdyby ten urodzaj był udziałem poprzedniego rządu, już dawno trwałby stan histerii, a różni Żakowscy wieszczyliby rychły Rzeczypospolitej upadek. Kilka dni temu podałem tylko jeden mały, malutki przykład: odpowiedź Radka Sikorskiego na pytanie Pawła Wrońskiego o to, czemu do Davos nie pojechał premier: „Panie redaktorze, niech pan nie przesadza, ta konferencja nie jest taka ważna…”. Cóż, była arcyważna tylko, gdy nie pojechał na nią Jarosław Kaczyński.

Rząd wreszcie odbył jakieś obrady kryzysowe na temat sytuacji na wschodniej granicy. A strajk celników i protesty kierowców trwają - zaraz zaraz, od kiedy? Tak gdzieś chyba od tygodnia? Nie chcę się teraz wdawać w ocenianie samej akcji protestacyjnej, jednej i ewentualnej drugiej. Chciałbym tylko wiedzieć, na co przez te kilka dni liczył Donald Tusk. Że celnicy grzecznie wrócą do pracy, utuleni atmosferą wszechogarniającej miłości? Że „jakoś to będzie” (jak pięknie takim podejściem wpisywałby się pan premier w tradycję polskich powstań, wokół których ostatnio było w Salonie24 tyle szumu)? Co musiałoby się stać, żeby pan premier wszedł nieco szybciej do akcji? Zamach w stolicy za pomocą ładunku jądrowego? Może, ale też nie wiadomo na pewno. (Łukasz Warzecha)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza, Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | Komentarze: 5

Celnicy strajkują, a czy rząd rządzi?

Wysłane przez: admin w dniu: 28/01/2008

Sprawę strajku celników można by potraktować tak samo jak protest każdej innej grupy zawodowej opłacanej z budżetu. Bo to, czy celnicy dostaną podwyżki, nie jest najbardziej frapującym problemem. To kwestia negocjacji rządu z przedstawicielami jednej grupy zawodowej. Trudno zatem oczekiwać, by rozstrzygnięcia zapadły w ciągu jednego czy dwóch dni.

Ważne jest co innego. To, że wschodnia granica jest sparaliżowana, że setki, a może nawet tysiące kierowców ugrzęzły w kolejkach. Że wiele firm ponosi spore straty finansowe. Że grozi nam wściekły atak zdesperowanych kierowców zapowiadających blokadę stolicy.

A co na to państwo? Cisza. Nie słychać, by na wschód były przerzucane specjalne siły mogące odblokować granicę. Nie słychać, by działały specjalne sztaby, by wdrażano nadzwyczajne procedury przewidziane na takie okazje. A nawet jeśli tak się dzieje, to my nic o tym nie wiemy.

Obawiam się więc, że rząd po prostu nie ma pojęcia, jak w takich sytuacjach reagować. Podejrzewam, że nikt nie jest w nim przygotowany na zarządzanie kryzysem. Na podstawie takich sytuacji jak obecna – ze strajkującymi celnikami – widać stan sprawności państwa. I poziom kompetencji rządzących. Nie wiem, czy poprzedni rząd poradziłby sobie lepiej. Wiem, że obecny nie radzi sobie zupełnie. (Igor Janke)

Kategoria: Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 4

Szef ABW i kłopoty jego brata

Wysłane przez: admin w dniu: 28/01/2008

Czy prokurator apelacyjny z Białegostoku został zwolniony, bo za bardzo interesował się pewnym śledztwem z połowy lat 90.? Chodzi o gigantyczną aferę przemytniczą, w której postawiono zarzuty Markowi B., bratu obecnego szefa ABW.

Sprawa do złudzenia przypomina słynną aferę “Żelazo” z czasów PRL. Złoto było przemycane z Belgii na Białoruś i do obwodu kaliningradzkiego za pośrednictwem spółki Sandra, której współwłaścicielem był brat obecnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka.

Zdaniem naszych informatorów operacja taka nie byłaby możliwa bez wsparcia służb specjalnych. W połowie lat 90., gdy szmuglowano złoto, Krzysztof Bondaryk stał na czele białostockiego Urzędu Ochrony Państwa.

Źródła “Rz” twierdzą, że to właśnie on oraz adwokat jego brata mecenas Władysław H. stoją za niespodziewaną dymisją najlepszego w kraju prokuratora apelacyjnego Sławomira Luksa, który jako szef białostockiej apelacji nadzorował śledztwo w sprawie afery przemytniczej. Władysław H. temu zaprzecza. (…)

“Rz” dowiedziała się, że prokurator krajowy Marek Staszak planował pozostawienie Sławomira Luksa na stanowisku. Wybierał się nawet do niego z wizytacją, kiedy od jednego ze współpracowników dowiedział się, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski podjął decyzję o odwołaniu Luksa. (wprost.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane | Komentarze: 5

Pitera zajmie się kursami reklamowanymi przez senatora PO

Wysłane przez: admin w dniu: 28/01/2008

Senator PO Eryk Smulewicz zachęca działaczy swojej partii do uczestnictwa w szkoleniu dla kandydatów do rad nadzorczych spółek skarbu państwa – ustalił „Wprost”.

Kurs organizuje stowarzyszenie Centrum Wspierania Biznesu, którego prezesem jeszcze niedawno był sam senator (teraz zastąpiła go na tym stanowisku żona). „Zakres kursu obejmuje minimum programowe, wymagane do zdania państwowego egzaminu dla kandydatów na członków rad nadzorczych przed komisją Ministerstwa Skarbu Państwa” - czytamy w e-mailu, który kilka dni temu dostało kilkudziesięciu działaczy mazowieckiej PO.

– Na początku kadencji Donald Tusk ku przestrodze pokazał naszym parlamentarzystom film CBA z Beatą Sawicką, która agenta poznała na takim kursie. Kategorycznie zakazał brania udziału w podobnych szkoleniach, nie mówiąc już o ich organizowaniu – mówi „Wprost” Julia Pitera, pełnomocnik premiera ds. walki z korupcją, i zapowiada, że zajmie się sprawą. (wprost.pl)

Z zaufanych źródeł dowiadujemy się, że na zbadanie tej sprawy Pitera Julia poświęci cały swój wolny czas - w przerwach między wywiadami a sesjami zdjęciowymi - zaś jej praca zostanie uwieńczona tajnym raportem, który przeczyta tylko premier Tusk i stwierdzi, że wszystko było zgodnie z prawem. 

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 5

Poseł PO dotuje organizację, która mieści się… w jego domu

Wysłane przez: admin w dniu: 27/01/2008

Poseł PO Miron Sycz zasiada w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie. Jak ustalił “Wprost”, w czerwcu 2007 r. fundusz przyznał z funduszy publicznych 40 tys. zł dotacji stowarzyszeniu Środkowoeuropejskie Centrum Szkolenia Młodzieży. Problemem jest to, że siedziba centrum mieści się w… domu posła. Dodatkowo we władzach stowarzyszenia zasiada jego żona.

– Nie ma w tym nic złego. Jako członek rady nadzorczej nie miałem żadnego wpływu na proces przyznawania tych pieniędzy. Decyzję podjął zarząd – mówi “Wprost” poseł Sycz. Czy jego obecność w radzie nadzorczej rzeczywiście nie miała znaczenia? Adam Krzyśków, poseł PSL i prezes zarządu funduszu, ma wątpliwości. – Centrum Szkolenia Młodzieży miało pewną przewagę nad innymi podmiotami, które biorą udział w takich konkursach. Pan Sycz jako członek rady nadzorczej znał szczegóły konkursu, których nie było na stronie internetowej WFOŚiGW – przyznaje Krzyśków. (onet.pl)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 2

Tęsknota za Teletubisiami

Wysłane przez: admin w dniu: 27/01/2008

Ach! Dziś prawdziwych afer już nie ma!

Nie to co jeszcze niedawno pod rządami kaczofaszystów! Człowiek rano wstawał i już go media waliły w głowę następną aferą na miarę światową.
Takie na przykład Teletubisie!  Media nie informowały o tym- one o tym krzyczały! Pamiętam jak było “czerwono” w salonie24 na stronie głównej. Jakie zajadłe komentarze!

A teraz - jak w polskim filmie “krowa, gęś o i znowu krowa- nic się nie dzieje” (cyt. z pamięci). Służba zdrowia strajkuje - nuda! To już nie temat na czerwony pasek tvn… Nauczyciele chcą obiecanych podwyżek…. Nuda! Przecież każdy wie jak to nauczyciele mają  dobrze….   Celnicy coś chcą i sparaliżowali całą granicę…. iii tam, gdzie im tak do afery z lekturami!  Poza tym wiadomo, że każdy celnik to pijak a jak pijak to i złodziej (patrz blog E.Skalskiego).

Kompletna nuda i nic się nie dzieje -przepraszam - tzn. wszystko jest normalne, żadnych problemów i dziennikarze z ulgą na sercu mogą się zająć katastrofą lotniczą i wałkować ją przez trzy dni (ten samolot to chyba “spadł im z nieba”) … cholera, jak ci celnicy się nie  uspokoją  to co będą pokazywać?? (Juniperus)

Kategoria: Media (po)mogą | Komentarze: 9

Grupa rozgrywająca szpitale

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2008

Rząd PO realizuje SLD-owski projekt prywatyzacji szpitali premiera Belki i prezydenta Kwaśniewskiego, lansowany już w latach 90. przez UW. Pieczę nad reformą objął Michał Boni, szef doradców premiera Tuska. W 2003 r. Boni, jako szef ekspertów wicepremiera Hausnera w rządzie SLD, opracował program przekształcenia szpitali w spółki handlowe. Tak jak planuje PO. Po ogłoszeniu upadłości miał przejmować je prywatny biznes.

Boni od 1994 r. do chwili objęcia funkcji w rządzie był doradcą w prywatnym funduszu Enterprise Investors, który od lat inwestuje w polski rynek usług medycznych. – Właśnie pan Michał Boni w związku z nominacją rządową przestał pełnić u nas funkcję doradcy. Ale o szczegóły proszę pytać samego zainteresowanego – dowiedzieliśmy się w Enterprise Investors.

Czy premier Donald Tusk wiedział o roli, jaką Michał Boni pełnił w funduszu zainteresowanym polskim rynkiem usług medycznych, gdy rozważał jego kandydaturę na szefa doradców m.in. w sektorze ochrony zdrowia? Jeśli wiedział, co kierowało szefem rządu, że powierzył Boniemu rolę „opiekuna” nad reformą systemu ochrony zdrowia? (…)

„Plan Sawickiej”, od którego tak zawzięcie odżegnywali i odżegnują się nadal czołowi politycy PO, jest więc przez partię Donalda Tuska realizowany tak, jak przedstawiała to ówczesna posłanka Platformy. Beata Sawicka jeszcze przed wyborami parlamentarnymi znała precyzyjnie rozwój wydarzeń w sektorze służby zdrowia, gdy władzę zdobędzie PO. Na ile prognozy Sawickiej, także dotyczące innych dziedzin, mogły być trafne, być może łatwiej ocenić mógłby szef MSWiA Grzegorz Schetyna, z którym Sawicka przez prawie rok, od początku listopada 2006 r., miała w Legnicy wspólne biuro. (Gazeta Polska)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Nasze mordy kochane | Komentarze: 6

Tusk nie może być anty-Kaczyńskim

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2008

Za co powinniśmy kochać Donalda Tuska po 50 dniach rządów? Za to, co zrobił? Co chce zrobić? Czy tylko za to, kim jest lub raczej kim nie jest? - zastanawia sie publicysta DZIENNIKA Piotr Zaremba.

Zwycięstwo przeciw komuś nigdy nie gwarantowało nawet w najmniejszym stopniu zachowania jego owoców dłużej niż przez jedną kadencję. Zużycie następowało coraz szybciej i coraz bardziej nieodwołalnie. Oczywiście Tusk może być przekonany, że tą złą passę, ten fatalizm dziejów przełamie, między innymi dzięki gigantycznemu poparciu mediów i elit nigdy jeszcze niezjednoczonych aż tak bardzo wokół władzy. A jednak wiara to przedwczesna i na wyrost. Przy tak mocnych skłonnościach do wyrzucania własnych polityków na aut, jeśli nie na śmietnik społeczeństwa, nie ma chyba gorszego doradcy lidera niż wiara we własną bezalternatywność. (…)

Przede wszystkim okazało się, że szuflady platformerskich kandydatów na ministrów są puste, nawet tych, którzy jak Ewa Kopacz, szykowali się do objęcia resortów w tzw. gabinecie cieni. Pod tym względem PO okazała się wiernym uczniem i kontynuatorem wszystkich poprzedników. Tym bardziej jest to paradoksalne, że masy wyborców obdarzyły ją zaufaniem jako partię kompetentnych ludzi, którzy naprawią błędy i zaniechania przaśnych PiS-owskich nieudaczników.

Uderzający jest zresztą nie tylko brak projektów, ale i wyraźnych celów. PiS odwoływało się rytualnie do paru spraw - z powołaniem CBA i likwidacją wojskowych służb na czele - i był to ważny, w dużej mierze symboliczny punkt odniesienia dla jego wyborców. Słabą stroną PiS-owskiego pakietu był brak bezpośredniego związku z życiem codziennym obywateli. To ułatwiło po dwóch latach zwycięstwo Platformy kreującej się - jak to ujął Robert Krasowski - na partię zapewniającą nam wodę w kranie. Na dokładkę pakiet PiS został szybko załatwiony, co wprawiło tę ekipę, w założeniu rewolucyjną, w stan pewnej bezradności. PO postanowiła więc nie czerpać z tych wzorców.

To nieczerpanie powinno mieć jednak swoje granice. Expose Tuska było litanią setek małych i większych spraw nagromadzonych tak chaotycznie i przypadkowo, że wyborca mógł łatwo się pogubić. Dalej jest jeszcze gorzej. Priorytety pojawiają się na kilka chwil, by przestać być priorytetami. (całość artykułu Piotra Zaremby w Dzienniku - polecamy!)

Kategoria: 10 cudownych obietnic, Analiza, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 7

Sikorski przepowiada koniec Tuska

Wysłane przez: admin w dniu: 26/01/2008

Czy szef MSZ wie, że rząd Donalda Tuska nie przetrwa całej kadencji i dojdzie do przedterminowych wyborów? Zastanawiają się nad tym posłowie, którzy słuchali odpowiedzi Radosława Sikorskiego na ostatnim posiedzeniu sejmowej komisji do spraw Unii Europejskiej - pisze DZIENNIK.

Komisja pod przewodnictwem Andrzeja Grzyba z PSL dopiero po raz drugi w tej kadencji gościła szefa MSZ. Chcieli więc wykorzystać tę okazję, by dowiedzieć się wszystkiego o sprawach związanych z polską dyplomacją. Jeden z posłów zapytał Sikorskiego, czy konflikt między prezydentem a rządem w kwestii polityki zagranicznej nie przeszkodzi w planach na okres polskiej prezydencji.

“Jako członek Platformy Obywatelskiej zakładam, że prezydentem będzie już wtedy Donald Tusk i, co za tym idzie, ta współpraca z rządem będzie układała się bardzo harmonijnie” - odpowiedział szef MSZ. Wiceszef komisji Karol Karski z PiS przyznaje, że zaskoczyło go po raz kolejny, że Sikorski nie odpuszcza żadnej sytuacji, by wyzłośliwić się w stosunku do Lecha Kaczyńskiego.

Karski postanowił zrewanżować się Sikorskiemu. Zapytał go, kto będzie wówczas premierem. Ten na chwilę zamilkł. A potem powiedział: “Mówiąc poważnie, to będą też wybory w międzyczasie, więc to różnie może być, choć ja zakładam, że wybory też wygra Platforma”. Poseł PiS: “Widać pan minister ma jakąś tajemną wiedzę, bo termin konstytucyjny przypada dopiero w trakcie polskiej prezydencji, rok po wyborze prezydenta”. (dziennik.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 8

Palikot przyznał się do omijania prawa

Wysłane przez: admin w dniu: 25/01/2008

Podczas obrad sejmowej komisji “Przyjazne Państwo” Janusz Palikot przedstawił sposób, jak posiadając firmę, ominąć przepisy i nie zapłacić podatku. - Poseł Palikot w sposób szczery przyznał się do omijania prawa - komentuje Marek Wikiński z LiD.
Dyskusja dotyczyła ograniczeń wynikających z tak zwanej niedostatecznej kapitalizacji w prawie podatkowym.

- Przecież ja wiem, jak to się robi (omija ograniczenia) , mam parę lat doświadczenia - miał powiedzieć Janusz Palikot. Słowa posła PO przytoczył w radiu TOK FM inny członek komisji Paweł Poncyliusz z PiS

- Palikot pokazał jaki jest scenariusz, żeby ominąć przepis i wykazał, że jest on nieskuteczny, jeśli ktoś ma dobrych prawników - relacjonuje Poncyliusz.

Poseł PiS przyznaje, że choć sam dobrze orientuje się w prowadzeniu księgowości, to o takim “patencie” nie słyszał. Słowa Pawła Poncyliusza potwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl Marek Wikiński z LiD, także członek komisji “Przyjazne Państwo”.

- Poseł Palikot w sposób szczery przyznał się do omijania prawa. Jego wyznanie budzi podejrzenie, że unikał opodatkowania - komentuje Wikiński. (gazeta.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | Komentarze: 11